kobieta305
09.06.08, 09:20
Uderzylam meza w twarz, bo zakpil ze mnie, wstawil sie po piwie i
smial mi sie prawie w twarz,ze zrobil to na zlosc mnie. Rozbilam mu
kufel z piwem. Po tym jak rzucil mi kluczyki od auta na ziemie, jak
psu, uderzylam go. Dziecko sie obudzilo wiec chcialam zabrac je z
jego rak. A on mi go nei chcial oddac. Powiedzial, ze mu krzywde
zrobie i pchnal mnei tak mocno, ze polecialam na podloge. Pozniej
kiedy juz mialam dziecko na rekach i chcialam sie polozyc z nim
spac, to on mi zagradzal droge, droczyl sie ze mna. Potem wykrecil
mi reke i noge. A pozniej pchnal mnie na lozko i mocna chwycil
mowiac, ze mam sie zaopiekowac dzieckiem bo ono jest dla niego
najwazniejsze i on jest gotowy w jego obronie nawet zabic...
Przestraszylam sie bo on byl jakby nie soba. Zaczelam mowic mu
dobrze, dobrze. Potem wyszedl z domu. Kiedy na drugi dzien pytalam
go dlaczego mnie popchnal, dlaczego mowil o zabijaniu. On
powiedzial, ze nie chcial mnie mocno popchnac, ale ze to ja wpadlam
w szal i on chcial chronic dziecko. A ja tylko chcialam zabrac
dziecko i polozyc sie spac. I prosilam go, zeby wyszedl z domu. A on
tkwil w domu i jeszcze musial sie na mnie wyrzyc. Moze za to, ze go
uderzylam.
Rano nie chcialam wpuscic go do domu. Ale wszedl sila. I jeszcze sie
stawial jak kogut do mnie. Gdybym podskoczyla to by mnie chwycil i
nie wiem co by bylo.
On taki nigdy nie byl. Twierdzi ze nigdy by na mnie reki nie
podniosl i ze zaluje tego. Nie umial wytlumaczyc dlaczego tak
zareagowal.
Co mam zrobic? Zyc z tym i udawac ze nic sie nie stalo? Przebaczyc?
Mam do niego wieli zal o to, ze podniosl reke na mnie, na zone. Ja
wiem, ze uderzylam go, ale jakos kiedy kobieta czuje sie zniewazona
i uderza mezczyzne w twarz reka, to czy on powinien oddac jej albo
zastosowac tez sile wobec niej?