Gość: elfi
IP: 2.4.STABLE* / *.katowice.msk.pl
20.09.03, 16:08
W kilku słowach ująć siebie, by zwrócić uwagę na myśli zamknięte tylko w
literach. Bez werbalnych emocji, zmysłów które być może bardziej namacalne
stały by się w rzeczywistości. W skrócie... kilka lat walki ze sobą,
sprzeczność działań, ciągłe konflikty z własną osobowością, wizualnością.
Śmierć staję się pozornym wyzwoleniem, to nie chęć zniknięcia, a lęk przed
życiem, a może trafniej byłoby ująć przed odpowiedzialnością, często zupełnie
niesprecyzowany. Stany euforyczne, kilka godzin zdecydowenej i pewnej siebie
osobowości. Potem nagle uciążliwa zwłaszcza dla bliskich apatia, niechęć do
działania, bierność, wręcz niemożność kontrolowania siebie. Problemy z
łaknieniem, samoakceptacją, śmierć bliskiej osoby, myśli samobójcze, izolacja
przed otoczeniem. Nieustanne zmiany nastroju, poczucie obciążenia sobą
innych. Tak się czuję. Tak czułam się kilka lat temu. Mam 25 lat, ukończone
studia, a nie potrafię odnaleźć siebie. Nie chcę narzekać. Chciałam napisać
i... porozmawiać.