embeem
14.06.08, 19:05
Bo tydzień temu, będąc w świetnej kondycji psychicznej (zresztą
nigdy nie miewałam większych kłopotów ze sobą), będąc osobą
asertywną, przebywająca wśród ludzi na codzień, spotkałam człowieka,
który mam wrazenie odebrał mi całą energię. Zrzucił na mnie
wszystkie swoje problemy w pierwszej już w sumie rozmowie. Pomogłam
mu znaleść fachowców i oświadczyłam, że na tym moja rola się kończy,
ze dalej to już nic nie poradzę, bo nie jestem kompetentna. Ale nie,
czuję się otumaniona. W trakcie tych spotkań z nim najpierw
schudłam, potem się rozchorowałam, potem zaczęłam mieć zawroty głowy
i ogólne rozkojarzenie. Czy to tylko zbieg koliczności, czy
faktycznie są ludzie żyjący cudza energią? A jeśli tak, to jak się
bronić? Aktualnie zerwałam z nim kontakt, bo wydaje mi się to
konieczne. Jednocześnie wciąż czuję się otumaniona.
pozdr