To study or not to study - oto jest pytanie

IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.03, 10:07
Po paru przeskokach - etnologia, archeologia, historia sztuki (zakonczona
calowitym zalamaniem, depresja i przerwaniem studiow) - sama juz nie wiem co
mam zrobic z reszta swojego zycia. Nie potrafie studiowac czegos co mnie do
konca nie interesuje (nie moglabym bynajmniej studiowac na prastizowych,
popularnych kierunkach dla samego faktu zarabiania w przyszlosci wiecej
mamony) a jednoczesnie... co mnie wogole interesuje?
Ostatnio uderzylo mnie to, ze... tak naprawde nie zajmuje sie niczym poza
serfowaniem (czego nie mozna przeciez nazwac prawdziwym hobby) Nie mam
prawdziwych zainteresowan, a przynajmniej nie mam pasji ktorej moglabym
poswiecic czas, rozwijac ja, moze zajac sie tym w przyszlosci. Chcialabym
miec jakis talent - ale to lenistwo...
Lubie pisac (co nie znaczy ze umiem) ale coz, jesli raczej brak mi weny,
wyobrazni, pomyslu potrzebnych do napisania np. powiesci ;) Produkuje sie
raczej w moim blogu, hehem ;)
Podobno mam talent plastyczny -tylko ze jestem najgorszym mozliwych leniwcow,
zreszta nie czuje potrzeby wyrazania sie akurat w ten sposob: malarstwo,
rzezba itd
Lubie architekture, lubie na nia patrzec, chcialabym zajac sie jej
konserwacja - nasuwa sie mysl: idz na historie sztuki. Ale cala reszta przez
ktora czlowiek musi przebrnac na studiach. Coz poradzic na to ze mnie czyjes
malunki/rzezby/grafiki nie kreca, nie chce sie tego uczyc (nie lubie czegos
czego nie mozna zromuiec i latwo sklasyfikowac), nie chce ich interpretowac
(poprostu tego nie umiem, nie bylabym dobrym historykiem szuki)
Nie wiem co zrobic z reszta swojego zycia...
Ktos ma podobne dylematy? Ilu z was studiuje cos z przyjemnoscia, cos czym
sie pasjonuje? Czy to glupota ze strony czlowieka oczekiwac, ze znajdzie
studia swych marzen? Moze wybrac na hybil trafil (cos dochodowego, modnego,
perspektywicznego) zacisnac zeby i z bolem, bo z bolem, ale jednak skonczyc
je?
    • Gość: ogryzek Re: To study or not to study - oto jest pytanie IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.09.03, 10:09
      naprodukowalam sie na tamtym watku ;-)

      /ze jednak study mimo wszytsko :-)/
      • Gość: shizo Re: To study or not to study - oto jest pytanie IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.03, 10:18
        > naprodukowalam sie na tamtym watku ;-)

        Masz racje, tytaniczna praca :)

        > /ze jednak study mimo wszytsko :-)

        To w zasadzie dla mnie oczywiste - pomijajac fakt nabrania pewnosci siebie,
        dowartosciowania sie - w obecnych czasach studia to juz nie luksus a
        koniecznosc jesli chce sie zaisniec na rynku pracy.
        Problem w tym - co? skad wziac odpowiedz jesli ja sama nie wiem, nie wiem czego
        chce? :/
        • alfika Re: To study or not to study - oto jest pytanie 21.09.03, 10:26
          Poradnia psychologiczna lub poradnictwo zawodowe.
          Pozdr.
        • Gość: ogryzek Re: To study or not to study - oto jest pytanie IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.09.03, 10:29
          "co? skad wziac odpowiedz jesli ja sama nie wiem, nie wiem czego chce? :/"

          Ja na to pytanie nie odpowiem na pewno.
          Abys SAMA w koncu znalazla :-)))
          Czego Ci zycze.
    • Gość: Richelieu* Re: To study or not to study - oto jest pytanie IP: *.localdomain / 192.168.0.* 21.09.03, 14:57
      Gość portalu: shizo napisał(a):

      > Po paru przeskokach - etnologia, archeologia, historia sztuki (zakonczona
      > calowitym zalamaniem, depresja i przerwaniem studiow) - sama juz nie wiem co
      > mam zrobic z reszta swojego zycia. Nie potrafie studiowac czegos co mnie do
      > konca nie interesuje (nie moglabym bynajmniej studiowac na prastizowych,
      > popularnych kierunkach dla samego faktu zarabiania w przyszlosci wiecej
      > mamony) a jednoczesnie... co mnie wogole interesuje?
      > Ostatnio uderzylo mnie to, ze... tak naprawde nie zajmuje sie niczym poza
      > serfowaniem (czego nie mozna przeciez nazwac prawdziwym hobby) Nie mam
      > prawdziwych zainteresowan, a przynajmniej nie mam pasji ktorej moglabym
      > poswiecic czas, rozwijac ja, moze zajac sie tym w przyszlosci. Chcialabym
      > miec jakis talent - ale to lenistwo...
      > Lubie pisac (co nie znaczy ze umiem) ale coz, jesli raczej brak mi weny,
      > wyobrazni, pomyslu potrzebnych do napisania np. powiesci ;) Produkuje sie
      > raczej w moim blogu, hehem ;)
      > Podobno mam talent plastyczny -tylko ze jestem najgorszym mozliwych
      leniwcow,
      > zreszta nie czuje potrzeby wyrazania sie akurat w ten sposob: malarstwo,
      > rzezba itd
      > Lubie architekture, lubie na nia patrzec, chcialabym zajac sie jej
      > konserwacja - nasuwa sie mysl: idz na historie sztuki. Ale cala reszta przez
      > ktora czlowiek musi przebrnac na studiach. Coz poradzic na to ze mnie czyjes
      > malunki/rzezby/grafiki nie kreca, nie chce sie tego uczyc (nie lubie czegos
      > czego nie mozna zromuiec i latwo sklasyfikowac), nie chce ich interpretowac
      > (poprostu tego nie umiem, nie bylabym dobrym historykiem szuki)
      > Nie wiem co zrobic z reszta swojego zycia...
      > Ktos ma podobne dylematy? Ilu z was studiuje cos z przyjemnoscia, cos czym
      > sie pasjonuje? Czy to glupota ze strony czlowieka oczekiwac, ze znajdzie
      > studia swych marzen? Moze wybrac na hybil trafil (cos dochodowego, modnego,
      > perspektywicznego) zacisnac zeby i z bolem, bo z bolem, ale jednak skonczyc
      > je?


      Ale Ty przecież wiesz co Cię intereuje mniej więcej tylko na przeszkodzie
      stają przedmioty, które są w programie archeo, etno, historii sztuki, ale są
      nudne jak flaki z olejem. Wszystkie kierunki tak mają, niestety. Są jednak
      takie szkoły gdzie połowę przedmiotów można sobie wybrać więc z takimi
      szkołami spróbuj. A nieprzyjemne przedmioty potraktuj jak mycie kibli,
      zmywanie naczyń i sprzątanie, bez których obejść się nie da, a które w
      niewielkim tylko stopniu psują piękną codzienność
    • Gość: Ru Re: To study or not to study - oto jest pytanie IP: *.chello.pl 21.09.03, 22:54
      odpowiem z perspektywy swiezo upieczonego absolwenta handlu zagranicznego.
      piec lat temu wybierajac ten kierunek kierowalem sie innymi priorytetami niz
      kierowalbym sie obecnie. paradoksalnie wtedy liczyły sie dla mnie kwestie
      finansowe barziej niz dzisiaj. tyle tylko ze rzeczywistosc sie zmienila i
      dzisiaj wieksze mozliwosci mozna miec po kierunkach ktre kilka lat temu
      brzmialy egzotycznie. druga kwestia to to ze nie nalezy kierowac sie tylko
      koiunktura bo mozna zatracic swe zainteresowania i dosjc do wniosku ze nic
      nas nie interesuje. ja obecnie taki moment przechodze- po raz drugi nie
      wybrałbym juz ekonomii. skoro interesuja Cie pwene dziedziny to rob wszystko
      aby je zglebic, to moja rada. nie traktuj niczego powierzchownie. moim zdaniem
      wrzechstronne studia to mit bo po ich ukonczeniu ma sie wrazenie pustki- nie
      zycze Ci tego. wymieniasz bardzo konkretne dziedziny, pomijam kwestie czy sa
      to przyszlosciwoe kierunki ale doradzam idz za glosem teego co podpowiada Ci
      Twoja intuicja, to co bedzie najlepsze dla Ciebie. bo pieniadze mozna zawsze
      zarobic ale trzeba miec jeszce mozliwosc wlasnego rozwoju
    • Gość: ryb Study !!! IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 21.09.03, 23:04
      Studia rozwijaja Twoj umysl. Wiec study !!!


      ryb
    • cossa Re: To study or not to study - oto jest pytanie 21.09.03, 23:07
      idz idz jak mozesz :)
      wiekszosc kierunkow uczy mnostwa innych rzeczy
      nie zwiazanych z tematem, ale warto przez nie przebrnac

      zacisniete zeby
      zdany przerazliwnie nudny
      i bezsensowny przedmiot
      wiele uczy

      studia owszem sluza pogelebieniu wiedzy
      daja papierek
      ale ucza rowniez czegos wiecej

      gdy przebrniesz
      zobaczysz - coz bede opowiadac ;)

      wazne, by kierunek studiow
      zapewnil Ci zawod,
      w ktorym bedziesz mogla sie realizowac :)

      czego Ci zycze
      cossa
      • yagnieszka Re: To study or not to study - oto jest pytanie 21.09.03, 23:13
        Przepraszam za przyziemne pytanie ale cisnelo mi sie juz w trakcie czytania -
        z czego sie utrzymujesz?
        • cossa Re: To study or not to study - oto jest pytanie 21.09.03, 23:16
          a co tak gryzie w wypowiedzi? ;)

          yagnieszka napisała:

          > Przepraszam za przyziemne pytanie ale cisnelo mi sie
          juz w trakcie czytania -
          > z czego sie utrzymujesz?
          • yagnieszka Odp. Cossie :) 22.09.03, 01:28
            Ja jestem z tych, co wlasnymi pazurami itd. - mam nieprzyjemnie malo
            zrozumienia dla niekonczacych sie poszukiwan swojego miejsca w zyciu za cudze
            pieniadze. Wiem, ze to moja wada i staram sie bardzo nie generalizowac zanim
            nie znam faktow. Dlatego pytam. Podobno kto pyta mniej bladzi :)
            • cossa Re: Yagnieszka 22.09.03, 02:12
              cudze znaczy czyje?
              przeczytalam raz jeszcze swoja wypowiedz
              i nie widze niczego co mogloby sprowokowac Twoje pytanie
              jaka generalizacja? czy generalizowalam?

              jesli nie generalizujesz
              zanim nie poznasz faktow
              nie oznacza, ze wszyscy tak robia

              odnosze wrazenie, ze nie o ten post Ci chodzi
              ale to tylko wrazenie

              jesli chcesz znac odpowiedz
              to uzasadnij prosze - skad sie ono wzielo

              bo moze kto pyta mniej bladzi
              ale nie na kazde pytanie mozna uzyskac odpowiedz
              (pewnie znow generalizuje)

              pozdrawiam
              cossa

              yagnieszka napisała:

              > Ja jestem z tych, co wlasnymi pazurami itd. - mam
              nieprzyjemnie malo
              > zrozumienia dla niekonczacych sie poszukiwan swojego
              miejsca w zyciu za cudze
              > pieniadze. Wiem, ze to moja wada i staram sie bardzo
              nie generalizowac zanim
              > nie znam faktow. Dlatego pytam. Podobno kto pyta mniej
              bladzi :)
              • cossa Re: Yagnieszka, raz jeszcze 22.09.03, 02:19
                Nagle mnie olsnilo, ze to chyba nie o tym mowa
                Odebralam to zbyt osobiscie
                Bo osobiste pytanie padlo
                Pewnie sie pomyliam, przepraszam ;)

                Pytasz apropos poszukiwania autorki watku?
                Ile mozna szukac?
                Zalozylam, ze jesli pyta i pomija kwestie kasy
                To po prostu ja na to stac - nie mysli o tym

                Skonczylam studia rok temu
                I wsrod studentow byli rozni ludzie
                Trzysiestokilkulatki mieszkajacy w akademiku
                Poszukujacy siebie na trzecim, czwartym fakultecie

                Nie mnie to oceniac

                pozdrawiam
                cossa
                • yagnieszka Re: Yagnieszka, raz jeszcze 22.09.03, 02:42
                  No tak - chodzilo mi zdecydowanie o autorke watku i o nic osobistego,
                  zapewniam jak najszczerzej :)
                  Co do pieniedzy to ja wiem, ze gentlemen'i o tym nie rozmawiaja i ze "jakiez
                  to ma znaczenie w obliczu poszukiwan wlasnej drogi". Moge tylko pozazdroscic
                  ludziom, ktorzy mieli i maja sponsorow dla takich, czesto wieloletnich,
                  poszukiwan. Mnie przyszlo pracowac od czasow szkoly i wszystko, doslownie
                  wszystko, co mam z wyksztalceniem na czele, zawdzieczam swojej pracy. Dlatego,
                  jak juz wspomnialam, malo mam cierpliwosci dla tych, ktorzy pozwalaja sobie na
                  bladzenie i porzucanie studiow gdy nie musza zarabiac na chleb, dach nad
                  glowa, mydlo, majtki, buty zimowe, ksiazki. Nie wiem jednak jak to sie ma w
                  zyciu autorki watku wiec nie zamierzam generalizowac - wole sie od Niej
                  dowiedziec kto oplaca Jej zaczynanie i niekonczenie kolejnych kierunkow
                  studiow.
                  Uwazam, ze fajnie jest szukac swojej drogi ale trzeba byc odpowiedzialnym za
                  koszty takich poszukiwan. Czesto zas taka odpowiedzialnosc ogranicza lub wrecz
                  wyklucza kontynuacje poszukiwan.
                  A szuka sie, w jakims sensie, cale zycie.
                  I to tez jest jakas odpowiedz na pytanie autorki watku. Studiowac? Tak - jesli
                  Cie na to stac. A czy naprawde Cie stac? Zarabiasz na siebie? Oplacisz sobie
                  studia (jakiekolwiek by one nie mialy byc)? Bo jak "nie", to musisz pracowac i
                  na babranie sie w sobie poczekac na lepsze czasy. Odpowiedzi, ze sponsorami sa
                  rodzice nie chce zaakceptowac, bo uwazam, ze rodzice maja obowiazek pomoc w
                  skonczeniu studiow i uzyskaniu zawodu ale jesli mlody czlowiek sam nie wie,
                  czego chce, to musi za swoje poszukiwania placic sam.
                  • cossa Re: Yagnieszka, raz jeszcze 22.09.03, 03:42
                    i calkowicie sie z Toba zgadzam ;)
                    zauwazylam jednak, ze sa dwa rodzaje pytan:
                    - co i gdzie studiowac
                    - za co studiowac

                    autorka zadala pytanie pierwsze
                    co dla mnie oznacza wykluczenie drugiego ;)

                    pozdrawiam
                    cossa
                  • Gość: shizo Re: Yagnieszka, raz jeszcze IP: *.elblag.dialog.net.pl 22.09.03, 08:46
                    Gratuluje zaciecia i dojsica do wszystkiego o wlasnych silach. Nie daje Ci to
                    jednak prawa do oceniania mnie ani mojego zycia. A juz szczegolnie:

                    "Odpowiedzi, ze sponsorami sa rodzice nie chce zaakceptowac,"

                    Nie chce by zabrzmialo to nieuprzejmie (choc to nadzieja plonna) ale - szczerze
                    mowiac nic Ci do tego. Tak, utrzymuja mnie rodzice, dlatego ze ich na to stac
                    ale i z innych, moich prywatnych powodow. Nie wszyscy moga byc tak chwalebnie
                    doskonali i idealni. Czy czuje sie winna - poniekad, z rozkosza odciazylabym
                    rodzcow i przeszla na wlasne utrzymanie. Teraz jest to jednak niemozliwe.
                    W pewnym stopniu zgadzam sie z Toba co nie zminia faktu ze nic nie daje ci
                    prawa do tego protekcjonalnego "rugania" mnie.
                  • Gość: girlfriend do yagnieszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 15:45
                    yagnieszko,
                    w Polsce jest obowiązek prawny utrzymywania studiującego dziecka do określonego
                    roku zycia (26 jesli nie błądzę) i nie ma tam nic o zakazie zmian kierunków

                    prawo, ogolnie rzecz biorąc jest systemem normatywnym, bioracym się ze
                    społecznego kompromisu - można myślę swobodnie przyjąć, że większość obywateli
                    uważa taką rzecz za słuszną i wskazana: utrzymywanie studiującego dziecka tak
                    po prostu do określonego wieku

                    mam wrażenie, że przemawia przez Ciebie zazdrość.

                    jeśli ktoś chce płacić za poszukiwania autorki - coż w tym złego?
                    • yagnieszka Do przyjacielskiej dziewczynki lat 28 22.09.03, 18:01
                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                      >
                      > mam wrażenie, że przemawia przez Ciebie zazdrość.
                      >
                      > jeśli ktoś chce płacić za poszukiwania autorki - coż w tym złego?

                      Wrazenie wolno Ci miec.
                      Nie mam pojecia jakie sa uwarunkowania prawne w Polsce dotyczace utrzymywania
                      studiujacych dzieci. Jesli faktycznie takie jak piszesz to to jest moim zdaniem
                      bardzo zle prawo ale poniewaz nie musze sie do niego stosowac wiec nie bede sie
                      tez nim przejmowac.
                      Autorka watku nie wie, co ze soba zrobic. Studiowac? Nie studiowac? A jak
                      studiowac to co? I po co? To sa wszystko dylematy luksusowe. I fajnie, ze sa
                      ludzie, ktorzy maja sponsorow ale to wlasnie idzie w parze z posiadaniem
                      luksusu wypunktowanych tu dylematow. Gdyby sponsorow nie bylo, nie byloby tez i
                      dylematu. Jesli wiec czlowiek chce sie pozbyc tego typu dylematow, zawsze moze
                      podziekowac sponsorom i zajac sie organizacja i finansowaniem zycia na wlasna
                      reke. Dylematy zmienia sie zasadniczo i kwestie zmiany kierunkow studiow z
                      etnografii na archeologie a potem na historie sztuki stana sie kompletnie
                      drugorzedne a moze wrecz zabawne.
                      W dzisiejszych czasach wiekszosc ludzi zmienia zawod kilkakrotnie w ciagu zycia
                      wiec studiowanie czegokolwiek zawsze jest tylko wyborem "mniejszego zla" -
                      czasem, jak widac, trudno wybrac nawet tyle. Ale nie ma co sie wtedy ze soba
                      rozmamlywac - lepiej skupic sie na chlebie codziennym i dac sobie szanse
                      pozycia prawdziwie i samodzielnie. To najlepsze lekarstwo na brak decyzyjnosci
                      w opisanych tu okolicznosciach.

                      • Gość: girlfriend Od kobiety lat 28 do dziewczynki lat x ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 18:11
                        > bardzo zle prawo ale poniewaz nie musze sie do niego stosowac wiec nie bede
                        sie


                        czemuż ach czemuż?
                        wszak w calym cywilizowanym świecie przyjmuje sie podobną w gruncie rzeczy
                        zasadę
                        ponieważ gdzieniegdzie studia są dodatkowo płatne, to i bachory tam szybciej
                        pracują na "drobne wydatki"
                        ogólnie uważam, że Ci co musza jednocześnie ppracowac i studiować źle na tym
                        wychodzą, bo nie mają czasu na to studiowanie. STUDIOWANIE yagnieszko,
                        rozumiane jako rozwój. Tacy ludzi często są zmuszeni traktować studia jak
                        zawodówkę i ja im współczuję. Wyuczą się na księgowego czy kogo tam, a móżdżek
                        i nie tylko móżdżek w polu.
                        Prosze tego nie traktowac osobiście - mowię na pdst obserwacji otoczenia.

                        p.s.to sa normalne dylematy w wieku l.19.
                        Ale oczywiscie z pozycji afrykańskiego dziecka nielubiana przeze mnie zupa
                        pomidorowa jest luksusem. Tylko czy autorka jest winna ze ma lepiej niż Ty?
                        Daj, pokój, to 19 letnie dziecko, nie skazuj jej zaraz na galery :)
                        • yagnieszka Re: Od kobiety lat 28 ... Naprawde? Lat 28? 22.09.03, 18:17
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > > bardzo zle prawo ale poniewaz nie musze sie do niego stosowac wiec nie bed
                          > e
                          > sie
                          >
                          >
                          > czemuż ach czemuż?
                          > wszak w calym cywilizowanym świecie przyjmuje sie podobną w gruncie rzeczy
                          > zasadę

                          Czy mozesz zdefiniowac "cywilizowany" swiat i podac przyklady geograficzne?
                          No i co to znaczy "przyjmuje sie" - forma bezosobowa kogo niby ma sie tyczyc?
                          • Gość: girlfriend Re: ciałem 20 ;) za co przepraszam ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 18:27
                            yagnieszka napisała:

                            > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                            >
                            > > > bardzo zle prawo ale poniewaz nie musze sie do niego stosowac wiec ni
                            > e bed
                            > > e
                            > > sie
                            > >
                            > >
                            > > czemuż ach czemuż?
                            > > wszak w calym cywilizowanym świecie przyjmuje sie podobną w gruncie rzeczy
                            >
                            > > zasadę
                            >
                            > Czy mozesz zdefiniowac "cywilizowany" swiat i podac przyklady geograficzne?

                            tak mogę
                            Europa + reszta cywilizacji zachodniej, głównie anglojezycznej (US, Kanada,
                            Ausrtalia, NZ, poniekąd RPA - a w kazdym razie w ta stronę zmierza rozwój
                            tamtejszej middle class :)

                            > No i co to znaczy "przyjmuje sie" - forma bezosobowa kogo niby ma sie tyczyc?

                            większość społeczeństwa :)
                            • yagnieszka Re: ciałem 20 ;) za co przepraszam ;) 22.09.03, 19:01
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > >
                              > > Czy mozesz zdefiniowac "cywilizowany" swiat i podac przyklady geograficzne
                              > ?
                              >
                              > tak mogę
                              > Europa + reszta cywilizacji zachodniej, głównie anglojezycznej (US, Kanada,
                              > Ausrtalia, NZ, poniekąd RPA - a w kazdym razie w ta stronę zmierza rozwój
                              > tamtejszej middle class :)
                              >
                              > > No i co to znaczy "przyjmuje sie" - forma bezosobowa kogo niby ma sie tycz
                              > yc?
                              >
                              > większość społeczeństwa :)

                              No i po ponad 20 latach mieszkania w Stanach i Kanadzie wciaz sie czegos nowego
                              dowiaduje - chcesz sie dowiedziec jak to jest w praktyce czy wolisz pozostac
                              przy tym, ze i tak wszystko wiesz lepiej?
                              Yagnieszka - an average representative of Canadian middle class :)
                              • Gość: girlfriend Re: ciałem 20 ;) za co przepraszam ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 19:06
                                > dowiaduje - chcesz sie dowiedziec jak to jest w praktyce czy wolisz pozostac
                                > przy tym, ze i tak wszystko wiesz lepiej?
                                > Yagnieszka - an average representative of Canadian middle class :)

                                no, napisz mi yagnieszko, jak to w canadian middle class 18latki opłacaja swoją
                                edukację :) napisz proszę, chętnie posłucham o upadku Canady rychłym :)
                                a nawet jak i nie posłucham (a poslucham) to chociaz Ty wypuscisz parę - wal
                                wiec śmiało z oczu jednakowoż nie spuszczając typowej polskiej 19latki co ma
                                studiować :)

                                re average: powstrzymam złośliwie złośliwość :)
                                • yagnieszka Dlaczego upadek? 22.09.03, 20:03
                                  Mlodziez zaczyna pracowac kolo 15 roku zycia. Part-time, dorywczo, w czasie
                                  wakacji. Poczatkowo wylacznie na wlasne przyjemnosci, stopniowo na szkole i
                                  inne sprawy podstawowe. Oczywiscie, wiekszosc dostaje cos tam od rodzicow na
                                  szkole - wielu ma skladane przez lata scholarships (np. moj syn i pasierbica),
                                  ktore pokryja czesc czesnego. Sa i tacy, ktorzy za swoja swietna nauke lub
                                  sukcesy sportowe otrzymaja scholarships od szkoly lub grants od roznych
                                  instytucji - to zawsze pomaga ale najczesciej nie pokrywa calych kosztow nauki
                                  i utrzymania. Nie znam studenta, ktory by nie pracowal. Przynajmniej w czasie
                                  wakacji. I to nie na przyjemnosci tylko przynajmniej na ksiazki (bardzo
                                  drogie!!!).
                                  Czy to jest zle? Jak kazda rzecz w zyciu - wszystko ma dwie strony - z jednej:
                                  mniej czasu na owo "studiowanie", ktore tak zachwalasz; z drugiej: wieksza
                                  odpowiedzialnosc za siebie i ksztaltowanie swojej przyszlosci. Nic nie jest
                                  jednoznacznie zle lub dobre.
                                  Im zamozniejsi rodzice, tym bardziej oczekuja od swoich dzieci samodzielnosci
                                  finansowej - znaja wartosc pracy i pieniadza.
                                  Jak we wszystkim sa wyjatki ale ja, poki co, takich nie poznalam. Faktem jest,
                                  ze wielu imigrantow probuje powtarzac model z wlasnych krajow (np. dawnego
                                  bloku komunistycznego) i wielokrotnie poczatkowo deklaruja, ze ich dzieci nie
                                  beda musialy pracowac na studia. Zycie jednak najczesciej weryfikuje takie
                                  deklaracje zwlaszcza w rodzinach majacych wiecej niz 1 dziecko i jesli pojscie
                                  dzieci na studia "zazebia sie" w czasie - placenie 2 czy 3 czesnych
                                  jednoczesnie mogloby byc mozliwe wylacznie dla ludzi zyjacych zdecydowanie
                                  powyzej jakiejkolwiek sredniej.
                                  Poza wszystkim, rozsadne miejsce prat-time pracy pod koniec studiow to szansa
                                  na krotsze szukanie stalej pracy juz po studiach. Trudno sobie wyobrazic
                                  absolwenta college czy uniwersytetu skladajacego resume, w ktorym nie zadnej
                                  historii zatrudnienia.
                                  No i tu nie ma zadnego prawa zobowiazujacego rodzicow do zapewnienia nauki
                                  powyzej 8 klasy szkoly podstawowej.
                                  Dlaczego kwestionujesz moje bycie "average"? To jest bardzo latwo obliczyc na
                                  podstawie dochodow. Zadnych innych podtekstow w tym okresleniu nie ma.
                                  • Gość: girlfriend Re: Dlaczego upadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:10
                                    niniejszym udowodniłaś moją tezę :) mersiboku

                                    tylko po co to piszesz skoro to oczywiste?
                                    streszczając: rodzice funduja studia, a dzieci dorabiaja na lizaki, książki i
                                    inne paciorki. CND.

                                    nie zapominaj tylko o jednym: anglosaskie dzieci sa samodzielniejsze od
                                    kontynentalnie europejskich, bo się je od urodzenia tak chowa a nie siup pod
                                    rynnę w wieku l.19

                                    mowisz pannie na rozstajach dróg: zarob na studia
                                    ja mowię: bzdura, pozwol sobie studia oplacić i czytaj, żyj, a jak zapragniesz-
                                    pracuj

                                    no i własnie: part-time pod koniec a nie pracuj w wieku 19
                                    odwrociłas kota ogonem, ale niech Ci tam.

                                    ja mowię jeszcze tak: nikt mnie nie przekona, że jest rzecza niemoralną zebym
                                    ja ciągnęła profity z kapitalu ODZIEDZICZONEGO. Paralelny problem, zauważ.

                                    mam rodzinę w Twoim kraju, w kraju ponizej i w innych wymienionych w tym
                                    dyskursie - naprawdę wiem o czym piszesz
                                    nie mów pannie z Polski ze ma się w wieku l.19 za robotą rozglądać, bo na dobre
                                    jej to nie wyjdzie, skoro ona ma taki problem ze soba, że w ogole nie wie o co
                                    jej chodzi
                                    nie mow jej tak, bo się wyszkoli na księgową, a potem w wieku l.40 obudzi z
                                    ręką w nocniku, nie poganiaj jej.

                                    tyle
                                    pozdrawiam

                                    19 w USA i 19 we Wloszech czy Polandii - uwierz, nie to samo...
                                    • yagnieszka No mercy ale moze byc merci 22.09.03, 21:24
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > niniejszym udowodniłaś moją tezę :) mersiboku
                                      >
                                      > tylko po co to piszesz skoro to oczywiste?
                                      > streszczając: rodzice funduja studia, a dzieci dorabiaja na lizaki, książki i
                                      > inne paciorki. CND.

                                      NIE. Nie to napisalam i nie tak nalezy strescic, co napisalam. Jezeli nie
                                      umiesz czytac, to nie bierz sie za streszczanie. Streszczanie wymaga bardzo
                                      wielkiej umiejetnosci czytania ze zrozumieniem a nie ze z gory postawiona teza!
                                      >

                                      > mam rodzinę w Twoim kraju, w kraju ponizej i w innych wymienionych w tym
                                      > dyskursie - naprawdę wiem o czym piszesz

                                      Nie wiesz. Nie mieszkasz tu, nie masz dzieci, nie ksztalcisz ani siebie ani
                                      tych dzieci wiec NIE WIESZ. To nie jest wstyd nie wiedziec, wstyd UDAWAC, ZE
                                      SIE ZEZARLO WSZYSTKIE ROZUMY. Pekniesz jak smok wawelski!


                                      > nie mow jej tak, bo się wyszkoli na księgową, a potem w wieku l.40 obudzi z
                                      > ręką w nocniku, nie poganiaj jej.

                                      Jesli bedzie dobra ksiegowa i nie bedzie lubila swojego zawodu, stac ja bedzie
                                      na zmiane i na wyuczenie sie tego, czego zapragnie. Jesli zas bedzie tylko
                                      siedziec na kanapie i kombinowac jak osiolek, co mu w zlobie dano, to reke w
                                      nocniku juz ma a jak sie obudzi, to sie okaze, ze nocnik razem z nia jest juz w
                                      domu starcow.

                                      >
                                      > 19 w USA i 19 we Wloszech czy Polandii - uwierz, nie to samo...

                                      Zalozylam oddzielny watek zainspirowana tym stwierdzeniem. Naprawde nie wiem,
                                      co masz na mysli. Wzglednosc czasu, drogi Einsteinie?
                                      • Gość: girlfriend yagnieszko, bo sie zmarszczysz ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:28
                                        teraz z toba nie pogadam, bo my tu gadu gadu, a chłopcy na śliwkach :)
                                • yagnieszka Dlaczego upadek? 22.09.03, 20:03
                                  Mlodziez zaczyna pracowac kolo 15 roku zycia. Part-time, dorywczo, w czasie
                                  wakacji. Poczatkowo wylacznie na wlasne przyjemnosci, stopniowo na szkole i
                                  inne sprawy podstawowe. Oczywiscie, wiekszosc dostaje cos tam od rodzicow na
                                  szkole - wielu ma skladane przez lata scholarships (np. moj syn i pasierbica),
                                  ktore pokryja czesc czesnego. Sa i tacy, ktorzy za swoja swietna nauke lub
                                  sukcesy sportowe otrzymaja scholarships od szkoly lub grants od roznych
                                  instytucji - to zawsze pomaga ale najczesciej nie pokrywa calych kosztow nauki
                                  i utrzymania. Nie znam studenta, ktory by nie pracowal. Przynajmniej w czasie
                                  wakacji. I to nie na przyjemnosci tylko przynajmniej na ksiazki (bardzo
                                  drogie!!!).
                                  Czy to jest zle? Jak kazda rzecz w zyciu - wszystko ma dwie strony - z jednej:
                                  mniej czasu na owo "studiowanie", ktore tak zachwalasz; z drugiej: wieksza
                                  odpowiedzialnosc za siebie i ksztaltowanie swojej przyszlosci. Nic nie jest
                                  jednoznacznie zle lub dobre.
                                  Im zamozniejsi rodzice, tym bardziej oczekuja od swoich dzieci samodzielnosci
                                  finansowej - znaja wartosc pracy i pieniadza.
                                  Jak we wszystkim sa wyjatki ale ja, poki co, takich nie poznalam. Faktem jest,
                                  ze wielu imigrantow probuje powtarzac model z wlasnych krajow (np. dawnego
                                  bloku komunistycznego) i wielokrotnie poczatkowo deklaruja, ze ich dzieci nie
                                  beda musialy pracowac na studia. Zycie jednak najczesciej weryfikuje takie
                                  deklaracje zwlaszcza w rodzinach majacych wiecej niz 1 dziecko i jesli pojscie
                                  dzieci na studia "zazebia sie" w czasie - placenie 2 czy 3 czesnych
                                  jednoczesnie mogloby byc mozliwe wylacznie dla ludzi zyjacych zdecydowanie
                                  powyzej jakiejkolwiek sredniej.
                                  Poza wszystkim, rozsadne miejsce part-time pracy pod koniec studiow to szansa
                                  na krotsze szukanie stalej pracy juz po studiach. Trudno sobie wyobrazic
                                  absolwenta college czy uniwersytetu skladajacego resume, w ktorym nie zadnej
                                  historii zatrudnienia.
                                  No i tu nie ma zadnego prawa zobowiazujacego rodzicow do zapewnienia nauki
                                  powyzej 8 klasy szkoly podstawowej.
                                  Dlaczego kwestionujesz moje bycie "average"? To jest bardzo latwo obliczyc na
                                  podstawie dochodow. Zadnych innych podtekstow w tym okresleniu nie ma.
    • Gość: daria "oto jest odpowiedz" IP: *.adsl.zonnet.nl 22.09.03, 02:01
      mysle, ze powinnas podazyc za glosem serca. pieniadze to jedno, ale "mozliwosc
      rozwoju" i kontynuowanie pasji ... powiem ci jedno. z mojego zycia wziete.
      przyklad i przenosnia: "wladca pierscieni" jak wygladalo by zycie froda i sama,
      gdyby nie odwazyli sie podjac wyzwania? gdyby nie odwazyliu sie .... podjac
      wyprawy?. moje zycie: rzucilam studia (ktore nie dawaly mi satysfakcji, byly
      tylko... "zdobyciem papierka". rzucilam je. rozstalam sie z chlopakiem.
      wyjechalam do innego kraju. (teraz dziekuje Bogu, i mojemu bylemu chlopakowi,
      ze tak sie stalo). poznalam ludzi, ktorzy akceptuja mnie calkowicie, taka jaka
      jestem. poznalam nowa, cudowna osobe, ktota NAPRAWDE kocha mnie. odlalazlam
      swoja DROGE. dalej chce studiowac:) zycze ci aby to ci sie tez przytrafoilo. a
      teraz slowa mojego chlopaka, poniewaz on tez jest tu, i opowiedzialam mu o
      Tobie. on nie jest z naszego kraju, wiec by lepiej wyrazic jego mysli napisze
      po angielsku: at first, i think that its very good that you quit your studies
      and it is impotant now that you deside foar yourself now, what YOU and only YOU
      want to do, because only you know what's best for you..
      maybe you do not know now but you will.. take your time.. I just turned 26 and
      just quit my 3rd study because it also didn't bring me what i am looking for
      and maybe its stupid to quit, but it is even more stupid to never have tried..
      try to see the things you did pick up as an enrichment for yourself and NEVER
      feel bad about something that unimportant as completing a study or whatever..
      live your life and enjoy living it.. that's THE most important thing i can tell
      you..

      OK.. hope our talk can be helpful to you..

      goodluck and 'Have fun!!!'

      papapapapapapa, pa:)
    • Gość: shizo Re: To study or not to study - oto jest pytanie IP: *.elblag.dialog.net.pl 22.09.03, 08:31
      Dzieki wszystkim tu osobom - i ich chlopakom ;) - za rady i pocieszajace slowa.
      Mam nadzieje ze nie zajmie mi dlugo odnalezienie tej jednej, odpowiedniej dla
      mnie sciezki, bo czym jest zycie zlozone z nieprzyjenych obowiazkow,
      zadowalanie sie ochlapem gdy mozna dazyc do czegos wiekszego i dla nas
      najlepszego. Mam nadzieje ze wystarczy mi sil ;)
      • Gość: alex Re: To study or not to study - oto jest pytanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 10:51
        a o czym marzyłaś, jak byłaś małą dziewczynką?
        jak sobie wyobrażałaś dorosłość, gdy dorastałaś?
        gdyby nie było żadnych przeszkod i dziś mogłabyś robić to, co jest Twoim
        największym pragnieniem, nie bacząc na pieniądze, okoliczności, miejsce i czas-
        co by to było?

        Btw, przeciez jesli kochasz surfowac to dlaczego nie zostaniesz insruktorką?
        Czy to gorszy zawod, jesli wykonywany z pasją?

        Moze jak usamodzielnisz sie finansowo i to na dodatek realizujac swoje pasje to
        poczujesz, co chcesz studiowac?

    • cyberski Re: To study or not to study - oto jest pytanie 22.09.03, 15:31
      Zastanow sie. chcesz studiowac czy nie? I nie sugeruj sie tym co mowia
      rozne "autorytety", "specjalisci"... nie kieruj sie tym, ze "wszyscy tak robia"
      lub ze "nikt tak nie robi". Jesli studia sa ciu do czegos potrzebne (i nie ma
      tu znaczenia czy do zrobienia tzw. karioery czy dla Twojej wlasnej satysfakcji)
      to je ukoncz. Sztuka dla sztuki jest li tylko zmarnowaniem kilku cennych lat
      Twojego zycia...
      O sobie powiem jedynie tyle, ze studiowalem dwa kierunki... tylko, ze mi
      przeszla w ktoryms momencie ochota i skonczylem tylko jeden. O tym, ze mam
      ukonczone prawo wie chyba tylko kilka najblizszych mi osob, bo skrzetnie to
      ukrywam. Do niczego mi to w sumie niepotrzebne. Zmarnowalem po porstu kilka lat
      swojego zycia.
      Pracuje na wlasny rachunek (jako samozatrudniony) i to mnie prosza o wspolprace
      z kims tam, a ja mam ten luksus, ze moge sobie odmowic. Ale mysle, ze dlatego,
      ze robie to co lubie (a lubie robic bardzo duzo roznych, naprawde roznych
      rzeczy) wychodzi mi to bardzo dobrze... I to jest najwazniejsze... Rob to co
      lubisz, to co bedzie Cie rozwijalo, a nie to "co wypada" lub co "sie powinno"...
      I moze przyjdzie kiedys taki czas, ze z satysfakcja bedziesz mogla powiedziec
      pracodawcy: "przypominam, ze to nie ja staralem sie o prace DLA Was, wiec
      prosze mnie nie straszyc zwolnieniem"... Powiem Ci, ze to niesamowita
      przyjemnosc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja