nie znam się na żartach...?

17.06.08, 09:42
Nie znam się na żartach...?nie umiem śmiać się z samej siebie?
Przeszkadza mi to, a chyba tym bardziej mojemu meżczyznie.Zażartuje
sobie ze mnie ( naprawde nic wielkiego, sama powinnam się z tego
śmiać, ale ja wręcz przeciwnie..."strzelam focha", obrażam się no i
kłótnia murowana). Człowiekowi ręce opadają, również mi samej, że o
takie "pierdoły" można się obrazić.
Nie mam 15 lat, mam prawie 30!!!
Po każdej takiej akcji, bije sie w piers, jak mozna wogole do czegos
takiego doprowadzic/doprowadzać? moze powinnam w takich sytuacjach
odwdzięczyc się tym samym?

Czy to prawda, że my Polacy nie umiemy śmiać się z samych siebie? A
może tylko inteligentni ludzi umieją smiać się z samych siebie?!
wychodziłoby na to ze malo inteligentna ze mnie osoba ;)

Nie podlega dyskusji, że muszę zacząć pracować nad soba...:)
Proszę Was o opinie na powyższy temat...
Z góry dzięki

pozdrawiam
    • rosa_de_vratislavia Re: nie znam się na żartach...? 17.06.08, 10:12
      zakochanawjegousmiechu napisała:

      > Nie znam się na żartach...?nie umiem śmiać się z samej siebie?
      > Przeszkadza mi to, a chyba tym bardziej mojemu
      meżczyznie.Zażartuje
      > sobie ze mnie

      A co to za żarty?
      Żart jest śmieszny, gdy śmieszy OBIE strony.
    • zlotyswit Re: nie znam się na żartach...? 17.06.08, 10:27
      Nie przejmuj się.
      Brak dystansu do siebie, słabe kojarzenie i wolna reakcja to typowe dla płci
      pięknej.
      Nie wiem czy da się to jakoś zmienić. imho potrzebna do tego będzie rewolucja
      mentalna, albo jeszcze jakieś 1min lat ewolucji.
    • lux_occulta Re: nie znam się na żartach...? 17.06.08, 11:55
      Już sam fakt, że zdajesz sobie sprawę z tego, co robisz nie tak, żę to widzisz i widzsz absurdalność takiego postępowania jest gigantycznym krokiem na przód.

      Umiejętność śmiania się z samego siebie jest w każdym, tylko niektórzy musza dojść do tego, jak to się robi co wcale trudne nie jest. IDzie się tego nauczyć. Zacznij od wydarzeń dnia codziennego. Nie uda Ci się coś błahego? Np. zalejesz sobie przez roztargnienie kawę zimną wodą? Zażartuj z sytuacji! I uśmiechaj się często to też pomaga. Cały skret tkwi w pogodzie ducha. Czytaj też duzo zawsze, kiedy masz do tego okazję, ale szukaj książek napisanych z humorem i wyczuciem. Np. "Pani mecenas ucieka" Sophie Kinselli czy "Polowanie na sobowtóra" Lindy Howard, "Niebezpieczna piękność" (kolejna część "Polowania...") czy "Mr. Perfect" tej samej autorki. Książki tego typu wprawiają w dobry nastrój a ponad to uczą, jak zdystansować się od siebie.
Pełna wersja