CZATORUM

22.09.03, 01:55
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami... czat to był czat, forum to było
forum.

Cmoki, narki, papatki, oki, yesy, thixy, ochy i achy, cmoki, cze i inne
przynależały do świata czatu, gdzie szybka półzdaniowa riposta była ( jest) w
cenie, a tematyka rozmów była ( jest) wagi lekkopółśredniej.

Forum wyglądało odmiennie. Obowiązywała refleksja nad tematem, całuski
pozdrówka i papatki przenosiło się na prywatne rozmowy.

Teraz mamy "czatorum". Wirtualną łezkę nad tym potworum ronię.

Ta_
    • m.malone Re: CZATORUM 22.09.03, 01:59
      Hm...

      apoftegMMat
    • yagnieszka Re: CZATORUM 22.09.03, 02:00
      Bardzo sie wiec wstydze za zyczenie Ci w innym watku milych snow. Wcale nie
      chcialam zmieniac watku w czat tylko dac znac, ze kwestie szczesc i nieszczesc
      mozemy kontynuowac w poniedzialek.
      A jeszcze mysle, ze wole cmoki i papatki od walenia opiniami na oslep,
      upierania sie przy dowalaniu glupotami i udawania, ze sie zezarlo wszystkie
      rozumy tylko dlatego, ze sie ma nick z obcojezyczna pisany.
      Tyle mojego wkladu w ten watek - koncze wrednie i podle obgadujac osobe
      trzecia za jej plecami, bo taki juz mam charakter w niedziele pod wieczor.
      Wciaz jednak, Ta_ zycze Ci jak napiekniejszych snow. Ja osobiscie nigdy nic,
      kurcze, nie pamietam, co sie snilo ale moze Ty masz w tej materii wiecej
      szczescia.
      • ta Re: CZATORUM 22.09.03, 02:06
        Yagnieszko !
        Thx za dobrąnockę :) jak najbardziej :)

        Temat tego wątku dojrzewał we mnie od dawna, mam świadka :)
        Pewna bezrefleksyjna gafa z innego wątku była bodźcem ostatecznym do jego
        napisania. Racja, że spać trzeba.

        Ta_
    • jmx Re: CZATORUM 22.09.03, 02:09
      ta napisała:

      > Dawno, dawno temu, za siedmioma górami... czat to był czat, forum to było
      > forum.
      >
      > Cmoki, narki, papatki, oki, yesy, thixy, ochy i achy, cmoki, cze i inne
      > przynależały do świata czatu, gdzie szybka półzdaniowa riposta była ( jest)
      w
      > cenie, a tematyka rozmów była ( jest) wagi lekkopółśredniej.
      >
      > Forum wyglądało odmiennie. Obowiązywała refleksja nad tematem, całuski
      > pozdrówka i papatki przenosiło się na prywatne rozmowy.
      >
      > Teraz mamy "czatorum". Wirtualną łezkę nad tym potworum ronię.
      >
      > Ta_

      Też czasem tęsknię za dawnym forum. N aktórym królowała dyskuskja a nie
      trzaskanie po głowach i, na siłę, udowadnianie swoich racji. Nie wiem, na czym
      to polega ale ta "choroba" dotyka każde forum, prędzej czy później. Rozumiem
      złośliwostki, docinki, uszczypliwości a nie wywyższanie się, poczucie
      wyższości, przekonanie o własnej nieomylności. No ale kto bez grzechu niech
      pierwszy rzuci....

      Już naprawdę idę spać. Na dziś dość przynudzania.
      Czatoforumowe: dobranoc wszystkim! :-)
    • Gość: tak Re: CZATORUM IP: *.net.pl / 62.233.233.* 22.09.03, 03:24
      Taka kolej rzeczy. Pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy.
      Po dniach wspólnego pisania ludzie stają się sobie bliscy. Poruszają kwestie
      ściśle prywatne. Tematyka wątków staje się dowolna. Nazwa forum jest tylko
      adresem wspólnych netowych spotkań i towarzyskich pogawędek.
      Uczestnicy forum wyznaczają jego reguły, czyli jak ostatnio widzę - brak reguł.
      Nie załapałem się do "towarzystwa", bo i nie chcę.
      Nieuchronnie idzie ku pożegnaniu.
      No to jeszcze ofkors :-)))))))) i buziaczki ;$#$#%)!@!)@)(*$%*

      Pozdrawiam
      albo pzdr
      • jmx Re: CZATORUM 22.09.03, 03:30

        O qurcze (żeby było bardziej czatowo ;-)) a ja myślałam o Tobie...
        • Gość: tak Re: CZATORUM IP: *.net.pl / 62.233.233.* 22.09.03, 03:41
          Jeśli mnie miałaś na myśli to, zakładając myśli niewrogie, dziękuję serdecznie.

          Pozdrawiam
          • jmx Re: CZATORUM 22.09.03, 03:59

            Dawno nie pisałeś :-)

            Narka! (chyba tak się pisze "po czatowemu", aż wstyd przyznać - nigdy nie
            byłam ;-))
            • Gość: tak Re: CZATORUM IP: *.net.pl / 192.168.1.* 22.09.03, 04:09
              jmx napisała:

              >
              > Dawno nie pisałeś :-)

              Jakoś nie mogłem się odnaleźć w tematach.

              > Narka! (chyba tak się pisze "po czatowemu", aż wstyd przyznać - nigdy nie
              > byłam ;-))

              Spadówa z takim zwrotem! Bo dostaniesz buziaczkiem...

              Sie robi wątek towarzyski, więc Dobrej Nocy jmx
    • kwieto Re: CZATORUM 22.09.03, 07:52
      Hehe - ale przeciez latwiej jest ladowac wszystko do jednego worka.
      Rozroznianie czatu i forum wymaga pewnej uwagi oraz
      "samodyscypliny" (w dobrym tego slowa znaczeniu), a to zdaje sie
      kojarzone jest natychmiast z kajdanami i torturami w ciemnym
      lochu.

      Oczywiscie - na forum tez jest miejsce na "usmieszki" (sam niegdys
      zalozylem tu np. watek wierszowany) jednak istota jest zachowanie
      proporcji, albo utrzymywanie usmieszkow na watkach po temu
      przeznaczonych.

      Kwestia osobistej kultury forumowiczow?


      Ktos zauwazyl (zdaje sie Tak) ze tak dzieje sie predzej czy pozniej z
      kazdym forum. Bo forum nie ma "barier wejscia" - kazdy moze
      napisac co chce i kiedy chce. Forum tworza ludzie ktorzy na nim
      pisza. Jesli uda sie stworzyc cos ciekawego, interesujacego,
      naturalne jest zainteresowanie tym tworem przez innych. Pojawia sie
      wiecej osob, z ktorych jedne potrafia sie wpasowac w klimat
      stworzony przez bywalcow (chetnie okreslanych np. tutaj "starymi"),
      inni uznaja je za idealna scene dla wlasnych wystepow, w ktorych
      koniecznie musza byc "gwiazda". I wtedy zaczyna sie upadek, bo
      forum staje sie miejscem dla umizgow, calusow, a zarazem
      przepychanek i "walki o gwiazdorstwo".
      "Starzy" wynosza sie gdzie indziej, tyle ze predzej czy pozniej reszta,
      wyjalowiwszy dane forum do cna, pojdzie szukac sobie nastepnego
      zeru...


      Czyzbym zaczynal rozumiec dlaczego powstaja zamkniete,
      strzezone calodobowa warta osiedla?
      • Gość: Malwina Re: CZATORUM IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr 22.09.03, 09:10
        juz rozumiesz a niedlugo beda ci sie podobaly (te osiedla)
        ale cale szczescie ze piszesz iz miejsce na papatki jest niewatpliwie bo sam
        kiedys taki watek napisales
        • trzcina Re: CZATORUM-Malwina 22.09.03, 15:55
          A bo konia z rzędem temu, kto się do czatowienia nijak nie przyłożył;)
          Wygląda, ze to proces naturalny. Się mi widzi, ze lubimy to w trakcie gadania,
          a w czytaniu, to już nie wszyscy. I już.
          Rzecz i proporcjach rozmów takich do siakich i w spodziewaniach względem
          toczonej rozmowy/-ych -ów.
          Poza netem jesteśmy po prostu lepiej usadowieni, jeśli idzie o związek miejsca
          z typem prowadzonego dyskursu. A tu się sadowimy dopiero.
          Jako optymistka wieszczę, że to się uklepie i dla każdego odpowiednie miejsce
          się znajdzie.
          Podobał mi się na FoFie pomysł stworzenia Klubu FoF. I wilk syty, i owca nie
          głodna:)
          pozdrawiam
          t.))
          • kwieto Trzcina 22.09.03, 18:56
            I o ta proporcje wlasnie idzie.

            W ksiazce "Imperium Plotki" P. Gajdzinskiego jest podana informacja,
            jakoby kolo 70% komunikacji miedzyludzkiej polegalo na takich
            wlasnie usmieszkach, machaniach lapka i tym podobnych
            "ploteczkach". I to jest bardzo fajne (do takich celow, bylo nie bylo,
            powstaly Ano_Malie).
            Pytanie, czy wszyskie miejsca i sytuacje nadaja sie do plotkowania?
            • ta proporcje 22.09.03, 19:13
              O proporcjum chodzi, nic więcej.

              Gdy udaję się do kina, wiem, że sala kinowa służy do obejrzenia produktu
              kinematografii. Pary, które dokonują mniej lub bardziej śmiałych wygibasów
              erotycznych w tylnych rzędach, są w zdecydowanej mniejszości. Gdyby proporcje
              zaspakajających chuć i zainteresowanych filmem odwróciły się na rzecz tych
              pierwszych, zaniepokojona zapytałabym obsługi, czy to jeszcze jest kino.

              Czy byłoby to pytanie nie na miejscu?

              P.S. Dla wyrywnych, którzy armaty przeciw mnie zaczną wytaczać, podaję info, że
              miętolenie w kinie nie jest mi obce ;)
              • Gość: girlfriend Re: proporcje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 19:33
                > P.S. Dla wyrywnych, którzy armaty przeciw mnie zaczną wytaczać, podaję info,
                że
                >
                > miętolenie w kinie nie jest mi obce ;)

                dowody, Mosciapanno, dowody ;) hihi

                a teraz serio raz w życiu:
                ta,
                panta rhei! nawet jezeli jesteś konserwatystką nie oczekuj, że w zwiazku z
                Twoim konserwtyzmem świat stanie w miejscu. Nie podoba się kino? Ja ide wowczas
                do innego a nie pomstuje wszem i wobec. Konia z rzedem temu, kto udowodni ze
                jest szkodliwym okazać komuś sympatię i że to szkodzi poziomowi dyskusji.

                To nie jest i nie wydaje mi sie żeby byc powinno forum dla profesjonalistow czy
                pseudoprofeslonalistów. To forum dla ludzi zainteresowanych ludźmi, a wiec i po
                częsci klub towarzyski. Nie akceptujesz takiej formy e-kontaktow? Twoja rzecz,
                ale nie moge nijak pojąć czemu chcesz jej nam zakazać.
                • kwieto Re: proporcje 22.09.03, 20:19
                  Zgadza sie - forum dla ludzi zainteresowanych ludzmi.

                  Sa tacy co chca sobie pociumkac, a takze i tacy co chca pogadac o
                  czyms innym. Pono jest tolerancja i miejsce dla wszystkich
                  (argument naczelny tych co policji forumowej sie dopatruja).
                  A jesli jest miejsce dla wszystkich, dlaczego ci, ktorzy chca sobie
                  pociumkac, musza z tym ciumkaniem wchodzic na watki tych, ktorzy
                  chca sobie pogadac akurat o czym innym?

                  Niech ciumkajacy sobie ciumkaja na jednych watkch, a gadajacy o
                  czym innym gadaja sobie w spokoju. I wszyscy beda zadowoleni.
                  Czy zadam zbyt wiele?
                  • Gość: girlfriend Re: proporcje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 20:46
                    > Czy zadam zbyt wiele?

                    tak
                    Twój wątek nie nalezy do Ciebie, podobnie jak mój do mnie

                    chcesz izolacji? droga jest jasna i oczywista: prywatne forum
                    może by tak trochę (tylko trochę, niewiele) tolerancji dla tych co sa
                    tolerancyjni w stos. do Ciebie?
                    Czy żądam zbyt wiele?
                    • kwieto Re: proporcje 22.09.03, 20:50
                      Czy rozwalanie mojego watku, bez poszanowania dla jego tresci jest
                      tolerancja?
                      Smiem watpic.

                      Dlaczego wiec domagasz sie szacunku, sama nie wykazujac go dla
                      mnie?
                      • Gość: girlfriend Re: proporcje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:07
                        co to znaczy "rozwalanie mojego wątku"
                        raz, że wszystkie wątki są nasze ;)
                        a dwa, naprawde tak Ci trudno znieść to, że ktoś na "Twoim " wątku okazuje
                        komuś sympatię? co z Tobą, kwieto?

                        ale OK - jedno twoje słowo i nie wejdę na zaden Twój wątek
                        czekam.
                        • kwieto Re: proporcje 23.09.03, 08:27
                          Jesli zakladam watek, ktoremu nadaje jakis temat, przydaje mu tresc,
                          to oczekuje, ze rozmowa bedzie toczyla sie na zadany przeze mnie
                          temat i omawiana bedzie zadana przeze mnie tresc.
                          Oczywiscie z wariacjami, dywagacjami, dygresjami, ale caly czas
                          rozmowa bedzie toczyc sie wokol tematu ktory zadalem.
                          Inaczej bym tego watku nie zalozyl, nieprawdaz?

                          Rozwalanie rozumiem jako radosna tworczosc, uprawiana zwykle
                          przez minimum dwie osoby, ktora prowadzi do skutkow takich, ze
                          na, powiedzmy 100 postow, w temacie ktory zadalem miesci sie
                          raptem 10. Reszta to radosne machanka jednych do drugich czy
                          uwagi zupelnie bez zwiazku z watkiem.

                          Niestety, czytajac liste tytulow postow, nie mam mozliwosci
                          sprawdzic ktory jest na temat a ktory nie. Nie sledze tez dyskusji na
                          biezaco (mam wszak rowniez inne zajecia niz forum) i sila rzeczy,
                          jesli chce sie czegos dowiedziec, musze sie przegrzebac przez
                          wszystkie (lub prawie wszystkie) posty.
                          Po prostu - ignorowanie tematu zadanego przez autora i tworzenie
                          "watku w watku" zwyczajnie przeszkadza i utrudnia korzystanie z
                          forum jako takiego

                          Ok. jesli w watku na owe 100 postow bedzie jakis tam procent
                          machanek, usmiechow, papatek, ale niech to bedzie powiedzmy 5 na
                          100 a nie 95 na 100.

                          Osobna kwestia to posty pisane na zasadzie "nie mam argumentow
                          ale musze pokazac ze mam racje", ale to raczej temat na odrebny
                          watek.

                          W kazdym razie, caly hyc nie w tym, zeby zabronic tym czy tamtym
                          wstep na takie lub owakie watki (bo przeciez traci sie w ten sposob
                          ilus potencjalnych dyskutantow), ale w tym zeby owi dyskutanci
                          starali sie na temat i z sensem wypowiadac.
                          Wspomnialem juz wczesniej - mozna "chaterska" osobe po prostu
                          dopisac do "wrogow", wtedy jej postow nie bedzie sie widziec.
                          Tylko czy rzeczywiscie o to chodzi?
                          • Gość: girlfriend drogi kwieto, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:51
                            wiec mnie dopisz do wrogów - zachęcam całkiem serio :) ani nie przestanę Cię
                            lubić, ani nie przestane Cię czytać.

                            powiem tak,
                            uwazam, że przesadzasz i to mocno z proporcjami, to raz.

                            cechą forów takich jak FPsy (czyli często ucęszczanych) jest pewna sklonnośc do
                            tego, co krytykujesz, a co na potrzeby tego dyskursu możemy nazwać skłonnością
                            do anarchii ;) zupełnie odwrotnie niż w przypadku wąsko wyspecjalizowanych,
                            powolnym rytmem się toczących.

                            W tym sensie FPsy o wiele blizej do forów politycznych zauważ niż do np.F
                            Ksiązki. Temperatura dyskusji na takim np.FŚwiat jest o wiele wyzsza,
                            zaangazowanie interpersonalne ogromne, a jakoś nie szkodzi to poziomowi
                            merytorycznemnu. Wręcz odwrotnie - pisuje tam niemało błyskotliwych osób o
                            sporej wiedzy. Nie zauwazyłam, żeby ktoś wysuwał tam podobne zarzuty.
                            Mogę przystać na Twoje prawa na Twoich wątkach, ale nie czyń ich prosze prawami
                            calego forum, bo nie ma ku temu podstaw.

                            Dla mnie krytykowane przez Ciebie tendencje swiadczą o zywotności, a więc i o
                            atrakcyjnosci forum. Po drugie często to nie "papatki" "zaśmiecają" temat, ale
                            inne poboczne tematy traktowane jak najbardziej serio. I co z nimi?
                            Jestem i bedę przeciwko restrykcjom. Nie jesteśmy w szkole.

                            Jest natomiast proste rozwiązanie - wystarczy ustalić sposób komunikowania, że
                            nie chce się na "swoim" wątku widzieć tego, o czym mówisz. Tytul wątku moglby
                            konczyć się jakimś ogolnie rozpoznawanym i akceptowanym znakiem w rodzaju na
                            przyklad "NF" (no fun). To jest propozyycja w 100% serio.

                            Zauważ na koniec, że ogromnej części założycieli wątków nie przeszkadza to, o
                            czym piszesz, dlatego uważam, że nie ma powodu zabraniać wszystkiego wszystkim.

                            pozdrawiam
                            • kwieto Re: drogi kwieto, 23.09.03, 21:22
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > wiec mnie dopisz do wrogów - zachęcam całkiem serio :)

                              Skoro tak mowisz... Aczkolwiek ciekawi mnie, ze tak ochoczo sama uznajesz, ze w Twoich postach
                              nie ma zadnej tresci ktora moglbym uznac za ciekawa czy wartosciowa.

                              > ani nie przestanę Cię
                              > lubić, ani nie przestane Cię czytać.
                              >

                              Brutalnie mowiac - lubieniem mnie czy poczytnoscia przejmuje sie najmniej.
                              Gdybym chcial byc lubiany lub poczytny, dolaczylbym do ochow i achow.


                              > powiem tak,
                              > uwazam, że przesadzasz i to mocno z proporcjami, to raz.
                              > cechą forów takich jak FPsy (czyli często ucęszczanych) jest pewna sklonnośc do
                              > tego, co krytykujesz, a co na potrzeby tego dyskursu możemy nazwać skłonnością
                              > do anarchii ;) zupełnie odwrotnie niż w przypadku wąsko wyspecjalizowanych,
                              > powolnym rytmem się toczących.
                              >

                              Sklonnosc. Nie przecze. Jednak "pewna sklonnosc" to jednak margines, "przyprawa" o ktorej gdzies
                              wczesniej pisalem. Istotna, lecz calkowicie psujaca potrawe jesli uzyta w nadmiarze.


                              > W tym sensie FPsy o wiele blizej do forów politycznych zauważ niż do np.F
                              > Ksiązki. Temperatura dyskusji na takim np.FŚwiat jest o wiele wyzsza,
                              > zaangazowanie interpersonalne ogromne, a jakoś nie szkodzi to poziomowi
                              > merytorycznemnu. Wręcz odwrotnie - pisuje tam niemało błyskotliwych osób o
                              > sporej wiedzy. Nie zauwazyłam, żeby ktoś wysuwał tam podobne zarzuty.

                              Nie czytam forum Swiat, ciezko mi jest polemizowac.
                              Aczkolwiek nie mam zarzutow co do temperatury czy zaangazowania - wrecz chcialbym aby bylo
                              tego wiecej rowniez i tutaj. Tyle ze temperaturze i zaangazowaniu mozna dac upust na rozne
                              sposoby - taki ktory uwzglednia obecnosc innych (ich potrzeby itd.) i taki ktory tego robi. Mozna
                              kogos zbluzgac, mozna dac mu piescia w nos, a mozna tez z zapalem tlumaczyc mu swoje
                              stanowisko, i starac przekonac do swoich argumentow.
                              Nie w temperatrurze czy zaangazowaniu wiec problem, ale w formie jaka ono przybiera.

                              Szczerze mowiac, w plotkowaniu nie dostrzegam ani temperatury ani zaangazowania. To wszystko
                              czynnosci zastepcze (polecam ksiazke "Plotka" pana K. Tchiele-Dormnana, sporo jest tam
                              informacji na ten temat wlasnie).


                              > Mogę przystać na Twoje prawa na Twoich wątkach, ale nie czyń ich prosze prawami
                              > calego forum, bo nie ma ku temu podstaw.
                              >

                              Prawami calego forum jest netykieta, do ktorej odwoluja sie autorzy tegoz forum.
                              Tutaj nie jest ona przestrzegana.
                              "Moje prawa" to nic innego jak prosba o egzekwowanie tejze.


                              > Dla mnie krytykowane przez Ciebie tendencje swiadczą o zywotności, a więc i o
                              > atrakcyjnosci forum.

                              Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                              Wiesz, ze plotkowanie zastepuje np. czytelnictwo, bo jest prostsze, latwiejsze, wymaga mniej
                              wysilku?
                              Jesli to ma byc dowod zywotnosci...
                              IMHO mie liczy sie to kto ile postow naprodukuje, liczy sie to czy ma w nich cos do powiedzenia.
                              A dowodem zywotnosci jest blyskotliwosc prowadzonych dyskusji, a nie ilosc emotikonow.


                              > Po drugie często to nie "papatki" "zaśmiecają" temat, ale
                              > inne poboczne tematy traktowane jak najbardziej serio. I co z nimi?

                              Podaj przyklad?


                              > Jestem i bedę przeciwko restrykcjom. Nie jesteśmy w szkole.
                              >

                              Owszem. Jestesmy na forum DYSKUSYJNYM - przeznaczonym przede wszystkim do wymiany mysli
                              i pogladow. Papatki chyba nie sa wymiana pogladow?


                              > Jest natomiast proste rozwiązanie - wystarczy ustalić sposób komunikowania, że
                              > nie chce się na "swoim" wątku widzieć tego, o czym mówisz. Tytul wątku moglby
                              > konczyć się jakimś ogolnie rozpoznawanym i akceptowanym znakiem w rodzaju na
                              > przyklad "NF" (no fun). To jest propozyycja w 100% serio.
                              >

                              Wiesz, wydawalo mi sie, ze Kategoria "Spoleczenstwo>Psychologia" oznacza ze z zalozenia forum
                              jest "no fun". Dlatego wolalbym jednak oznaczanie tematow off topic a nie na odwrot.

                              Mowiac alegorycznie i obrazowo - wole jak piesi chodza po chodnikach a samochody jezdza po
                              ulicach, a nie odwrotnie. To co proponujesz jest wlasnie takim odwroceniem - margines
                              sprowadzasz do rangi esencji, a esencje do rangi marginesu.
                              Pamietaj ze forum jest publiczne, a jego umiejscowienie (kategoria) dosc jednoznacznie okresla, ze
                              "fun" to ono na pewno nie jest.


                              > Zauważ na koniec, że ogromnej części założycieli wątków nie przeszkadza to, o
                              > czym piszesz, dlatego uważam, że nie ma powodu zabraniać wszystkiego wszystkim.
                              >
                              Czyzby?
                              Zadam to samo pytanie co Jmx - zwrocilas uwage, ze milkna po dwoch, trzech postach, czasem
                              nawet po jednym?
                              Polecam chocby ten watek:

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8010514&v=2&s=0
                              Ja sie nie dziwie, ze po takim potraktowaniu autor sie juz wiecej nie odezwal.
                              Problem byl dla niego powazny, a zostal potraktowany po chamsku i obcesowo.
                              Mial zglaszac protest? Zeby dokopano mu jeszcze raz?

                              Nadal sie dziwisz, dlaczego "ogromnej części założycieli wątków nie przeszkadza to, o czym
                              piszesz"?
                              • Gość: girlfriend Re: drogi kwieto, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 21:46
                                > Skoro tak mowisz... Aczkolwiek ciekawi mnie, ze tak ochoczo sama uznajesz, ze
                                w
                                > Twoich postach
                                > nie ma zadnej tresci ktora moglbym uznac za ciekawa czy wartosciowa.

                                wcale tak nie uwazam, wręcz przeciwnie, hihi

                                kwieto,
                                w moich postach są rózne rzeczy, m.in.sympatia dla ludzi wrażliwych i kumatych
                                i brak takowej dla tych odwrotnych, takze nieco szermierki.
                                nie mogę, mimo całej mojej sympatii dla Ciebie, z tego aspektu komunikacji
                                zrezygnować, z tej prostej przyczyny że cele forum są różne i wiele osob kupuje
                                to, co Ty krytykujesz.

                                Lubienie i poczytność nie wynikają z ochowania-achowania.
                                Jedną z osób, ktora czytam najchętniej jest Imagine, choć przeciez ani on
                                specjalnie rozmowny, ani tym bardiej pierwszy do ochów/achów.

                                Re przyprawa: nie zgadzamy sie widzę, co do tego co widzimy. Ja widze inne
                                proporcje.

                                Prawem forum, de facto jedynym jasnym i bezdyskusyjnym systemem normatywnym,
                                jest regulamin gazety.pl. Jak wiadomo sankcje istnieją i admini wprowadzaja je
                                w czyn.

                                Co masz do emotsów? Wiesz jaki jest ich sens? Taki ze część pisarzy ma mniejszą
                                wrażliwość "tekstową", słabiej czuje klimat tekstu, wyrywa tekst z kontekstu,
                                zakłada z góry złe intencje itd. Emotsy są komunikatem dla nich.

                                Co nazywasz plotką? Kawowanie Alfiki?

                                Kto i gdzie okreslił zasady "forum dyskusyjnego"?
                                Podaj źródło tych norm.

                                Więc gdzie jest "Yes Fun" - na Humorum tylko?
                                Kwieto, forum to nie konferencja paranaukowa, dobrze o tym sam wiesz przecież.

                                Z faktu, że ktoś milknie nie wynika, że mu przeszkadza to co robimy.
                                Uważam taki wniosek za absolutnie nieuprawniony. Może go nie ma z przyczyn
                                zewnetrznych? Może nie chce gadać tylko poczytać co mu ludzie napiszą? Jakoś
                                nie zauważyłam, żeby ktoś pomstował "ale mnie zawiedliście, taki smietnik",
                                wręcz odwrotnie, czasem tylko na koniec pojawia się uwaga "dzięki za wszystkie
                                posty".

                                Wydaje mi się ze nie należy aż tak smiertelnie poważnie traktowac siebie, forum
                                i tego o czym tu się pisze. Wydaje mi się że to zdrowe. No i jeszcze raz
                                podkreślę - nie zgadzam sie w ocenie proporcji tego, co jest.

                                no i czy naprawdę az tak Ci przeszkadza, że ktoś komuś po dluzszej dyskusji
                                mowi "pa" chcąc mu okazać sympatię?

                                ktory post na "Mikolaju" uważasz za chamski?
                                I dlaczego uważasz ze powinniśmy Mikołaja wyłącznie przytulić?


                                • kwieto Re: drogi kwieto, 24.09.03, 08:44
                                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                  > wcale tak nie uwazam, wręcz przeciwnie, hihi
                                  >

                                  Z Twojego postu wlasnie cos takiego wynika...


                                  > kwieto,
                                  > w moich postach są rózne rzeczy, m.in.sympatia dla ludzi wrażliwych i kumatych
                                  > i brak takowej dla tych odwrotnych, takze nieco szermierki.

                                  I jestes w stanie, opierajac sie wylacznie na pisanym tekscie, rozpoznac na 100% kto wrazliwy a kto
                                  nie? Ja nie smialbym poczyniac takich rozroznien.
                                  Tekst pisany przeklamuje, w zwyklej mowie raptem kolo 20% (+/- 5%) przebiega kanalem
                                  slownym, reszta to intonacja glosu, slynna "mowa ciala" itd.
                                  W przypadku tekstu pisanego, mozna nadac mu emocje, ale dalej kolo 50% informacji o danej
                                  osobie tracisz.

                                  Poza tym, jestem zdania, ze niemal do kazdej osoby mozna "dotrzec". Trzeba tylko troche chciec i
                                  troche sie na ta osobe otworzyc.
                                  Wybiorcza empatia czy sympatia to nie sztuka, banalem jest lubic kogos kto "daje sie lubic".
                                  Zgrabny cytat, bardzo a propos:
                                  "Tak samo jest z drugim czlowiekiem. Jesli nie dosc dobrze znamy jego takosc - napotkamy wiele
                                  problemow. (...) Nie mozemy od niego oczekiwac ze zawsze objawi sie w postaci kwiatu. Musimy
                                  umiec go zrozumiec takze wtedy, gdy pokaze sie nam jako smiec"


                                  > nie mogę, mimo całej mojej sympatii dla Ciebie, z tego aspektu komunikacji
                                  > zrezygnować, z tej prostej przyczyny że cele forum są różne i wiele osob kupuje
                                  > to, co Ty krytykujesz.
                                  >

                                  Wiele osob tego nie kupuje, a ja prosze tylko o to by "kupujacy" zwracali rowniez uwage na "nie
                                  kupujacych" i choc troche starali sie im nie utrudniac zycia. "Nie kupujacy" nie wchodza na watki
                                  chaterskie, dlaczego wiec "kupujacy" za wszelka cene staraja sie wszedzie zaznaczyc swoja
                                  obecnosc?


                                  > Lubienie i poczytność nie wynikają z ochowania-achowania.
                                  > Jedną z osób, ktora czytam najchętniej jest Imagine, choć przeciez ani on
                                  > specjalnie rozmowny, ani tym bardiej pierwszy do ochów/achów.

                                  Oczywiscie, jakakolwiek generalizacja "za bardzo" jest slepa uliczka.
                                  Imagine zreszta przeszedl przez bardzo dluga droge na tym forum.
                                  Jednak trend moim zdaniem jest taki jak pisalem.


                                  > Re przyprawa: nie zgadzamy sie widzę, co do tego co widzimy. Ja widze inne
                                  > proporcje.
                                  >

                                  A mozesz powiedziec - jakie widzisz?
                                  I w jaki sposob doszlas do takich wnioskow? (jakies przyklady watkow?)


                                  > Prawem forum, de facto jedynym jasnym i bezdyskusyjnym systemem normatywnym,
                                  > jest regulamin gazety.pl. Jak wiadomo sankcje istnieją i admini wprowadzaja je
                                  > w czyn.
                                  >

                                  Regulamin odwoluje sie do netykiety. A adminom wygodniej jest zostawic "badziewie" (mowie tu o
                                  wszystkich forach), niz dbac o poziom, bo "badziewie" robi im mase i podwyzsza slupki.
                                  I nie musza za duzo myslec. Ten temat juz swego czasu przerabialem dosc dokladnie.


                                  > Co masz do emotsów? Wiesz jaki jest ich sens? Taki ze część pisarzy ma mniejszą
                                  > wrażliwość "tekstową", słabiej czuje klimat tekstu, wyrywa tekst z kontekstu,
                                  > zakłada z góry złe intencje itd. Emotsy są komunikatem dla nich.
                                  >

                                  Nie mowilem o emotikonach a o "papatkach", zreszta uzylem tego slowa jako swego rodzaju hasla-
                                  klucza, nie chodzi mi przeciez o konkretne slowka czy ikonki.
                                  Moim zdaniem (powtarzam to poraz n-ty) problemem jest to, ze wiekszosc watkow zaczyna sie
                                  szybko zmieniac w prywate (wlasnie owe "papatki" jednych do drugich), uniemozliwiajac tym
                                  samym inne z nich korzystanie.
                                  Problemem jest to ze postow "papatkowych" mozna naprodukowac tysiace (widzialem raz jak ktos
                                  "wyklepal" ponad setke w ciagu godziny), zas zeby napisac jeden post z sensem i do rzeczy, trzeba
                                  zwykle nieporownywalnie wiecej czasu.
                                  Apeluje o uszanowanie tego czasu, kory ktos poswiecil na napisanie posta, w ktorym chcial cos
                                  powiedziec.


                                  > Co nazywasz plotką? Kawowanie Alfiki?
                                  >
                                  Plotkowaniem nazywam przekazywanie informacji nieistotnych dla watku, czestokroc istotnych
                                  jedynie dla dwoch osob (czemu nie zaloza wtedy osobnego watku, nie przeniosa sie na chat, nie
                                  skorzystaja z maila?)
                                  Przyklady plotkowania, np. w tym watku:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8099543&a=8131721 (ale zalozmy, ze to
                                  "Twoj watek", wiec Ty ustalasz reguly)
                                  Wiec jeszcze chocby tu:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8098994&a=8105176 (i powyzsze posty)

                                  Generalnie wystarczy przejrzec watki ktore maja pod 50 postow lub wiecej.


                                  > Kto i gdzie okreslił zasady "forum dyskusyjnego"?
                                  > Podaj źródło tych norm.
                                  >

                                  Netykieta.



                                  > Więc gdzie jest "Yes Fun" - na Humorum tylko?
                                  > Kwieto, forum to nie konferencja paranaukowa, dobrze o tym sam wiesz przecież.
                                  >

                                  Ale forum to tez nie "ksiazeczka z dowcipami"?
                                  Albo "pogaduchy do poduchy"? (nawiasem mowiac to nazwa forum pt. Yes Fun wlasnie)


                                  > Z faktu, że ktoś milknie nie wynika, że mu przeszkadza to co robimy.
                                  > Uważam taki wniosek za absolutnie nieuprawniony. Może go nie ma z przyczyn
                                  > zewnetrznych? Może nie chce gadać tylko poczytać co mu ludzie napiszą? Jakoś
                                  > nie zauważyłam, żeby ktoś pomstował "ale mnie zawiedliście, taki smietnik",
                                  > wręcz odwrotnie, czasem tylko na koniec pojawia się uwaga "dzięki za wszystkie
                                  > posty".
                                  >

                                  Pytam raz jeszcze - a co mial niby napisac autor linkowanego watku?
                                  Pomstowac? Wierz mi, temat o ktorym pisal jest dla niego zapewne wiekszym zmartwieniem
                                  "Przyczyny zewnetrzne" to ladna wymowka, prosta i zgrabna.
                                  Nie kazdy ma ochote "pomstowac", nie kazdy widzi w tym sens ("co w ten sposob zmienie?").
                                  Wiekszosc woli sie wycofac i nie wracac.
                                  Dlaczego mowie to z taka pewnoscia? Bo mam z takimi "wycofanymi" osobami kontakt.


                                  > Wydaje mi się ze nie należy aż tak smiertelnie poważnie traktowac siebie, forum
                                  > i tego o czym tu się pisze. Wydaje mi się że to zdrowe. No i jeszcze raz
                                  > podkreślę - nie zgadzam sie w ocenie proporcji tego, co jest.
                                  >

                                  Wiec podaj argumenty, na jakiej podstawie tak uwazasz?
                                  Podaj "dowod logiczny", Teza wymaga uzasadnienia, o tym przeciez pisal i L. Wittgenstein


                                  > no i czy naprawdę az tak Ci przeszkadza, że ktoś komuś po dluzszej dyskusji
                                  > mowi "pa" chcąc mu okazać sympatię?
                                  >

                                  Nie chodzi o pa na zakonczenie dyskusji. Chyba wystarczajaco wyraznie juz zaznaczylem to iles
                                  postow wczesniej. Chodzi o "watki w watku" ktore nie niosa tresci merytorycznej. Chodzi o
                                  uprawianie prywatnych pogaduch na cudzych watkach.


                                  > ktory post na "Mikolaju" uważasz za chamski?

                                  Wiekszosc

                                  > I dlaczego uważasz ze powinniśmy Mikołaja wyłącznie przytulić?
                                  >

                                  Nie uwazam ze trzeba go wylacznie przytulic. Ale od uwag w stylu "ciesz sie glupku, ze to nie ty
                                  bedziesz musial mowic tak" czy czepiania sie jego literowek mozna by bylo sie powstrzymac.
                                  Nie mowiac o radosnej rozmowie "zupelnie_nie_w_temacie" gdzies w srodku.

                                  Gdym po pierwszym poscie chcial cos napisac, po przeczytaniu owych 35 zdecydowanie mi sie
                                  odechcialo.
                                  • Gość: girlfriend Re: drogi kwieto, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 23:42
                                    > I jestes w stanie, opierajac sie wylacznie na pisanym tekscie, rozpoznac na
                                    100
                                    > % kto wrazliwy a kto
                                    > nie? Ja nie smialbym poczyniac takich rozroznien.
                                    > Tekst pisany przeklamuje, w zwyklej mowie raptem kolo 20% (+/- 5%) przebiega
                                    ka
                                    > nalem
                                    > slownym, reszta to intonacja glosu, slynna "mowa ciala" itd.
                                    > W przypadku tekstu pisanego, mozna nadac mu emocje, ale dalej kolo 50%
                                    informac
                                    > ji o danej
                                    > osobie tracisz.

                                    Kwieto, to co tu wrzucasz, to popularna teoria komunikacji, z tym że zamiast
                                    20% czesto pojawia się i 7% (nota bene ciekawe kto i jak zmierzył że własnie
                                    tyle...) nieważne.

                                    tak jak w realu jedni lepiej czytaja body language, inni gorzej
                                    tak samo z tekstem - są wrażliwsi inni mniej wrażliwi na tekst, na subtelne
                                    niuanse znaczeniowe, klimat przekazu, konteksty, bla bla bla
                                    jest jeszcze wiedza o strategiach komunikacyjnych itd.
                                    jest w końcu czas - ja czytam wiele postów

                                    ergo: jestem w stanie rozpoznać człowieka szybko i czas świadczy na moją
                                    korzyść - nie weryfikuje negatywnie moich podejrzeń

                                    przyznaję się tu do 1 błędu: Ryb.
                                    rozpoznalam go dopiero 2-go dnia i nic mnie nie usprawiedliwia - grzech pychy
                                    popełniłam.


                                    no własnie : chcieć i otworyc się a nie wyrwać 1 post z kontekstu wątku i
                                    dowolnie nim żonglowacm, bo nam się 1 zdanie nie podoba czyli autor jest zerem.
                                    dedykuję tę Twoją myśl kolezankom typu ta czy joanna czy mokka.

                                    ja bardzo lubie także tych, ktorzy się niełatwo dają lubić (w tym sensie że w
                                    interakcji ze mną potrafią byc malo czuli :) a są bez żadnych watpliwości
                                    wrazliwi i mądrzy. przykład? pierwszy który mi przychodzi do głowy, bo i
                                    wyrazisty - Imagine (re jego droga - wiem, przeczytalam ogromna część jego
                                    postów wstecz, on stracił po prostu nadzieję :))

                                    wkładasz ludzi do szuflad Kwieto. to nie jest tak że jest wyraźna granica
                                    kupujacy/niekupujacy czy watek czaterski/nieczaterski.


                                    Nie admini nie są od wywalania co drugiego posta, badziewia, jak mówisz. Admini
                                    nie są od pilnowania pseudonaukowości forum. Admini nie sa cenzorami, Kwieto.
                                    Wywalają slowa niecenzuralne, pogróżki personalne, ujawnianie danych itp.itd.

                                    Re założyc wątek papatkowy: widzisz najczęściej te papatki/niepapatki są jednak
                                    jakoś związane z tematem, komuś się coś przypomina z pokrewnej beczki itd.
                                    dla sporej części forumowiczów to frajda, nie odbieraj im tego

                                    powiem tak: nie decyduj Kwieto za innych autorów wątków. Ja obiecuję ż enie
                                    bedę na Twoich watkach smiecić. Na moich będę i będę do tego zachęcać. Na
                                    innych tez będę , bo nie ma podstaw zeby zakladac że autor nie chce tego. Jak
                                    zaprotestuje - nie będę. Samaniewiem nie wydawała się niechętna temu.

                                    a czat jest w czasie realnym, więc jest mniej wygodny - musielibysmy się
                                    namiawiać to raz, a dwa jest mniej przejrzysty layoutowo, a o mailach nie ma co
                                    gadać , bo to dla 2 tylko.

                                    Ja np.oczekuje na moich watkach błyskotliwości, dowcipu oraz mądrego pisania
                                    tak, żebym na tej wymianie myśli nie traciła, hihi :)
                                    nie przeszkadza mi tez kawa i ciastka, acz nie zależy mi na nich.
                                    oczekuję też braku chamstwa w rodzaju popisu joanny z "Mikołaja", ale wiem że
                                    bedzie, bo niektorzy tacy po prostu są - stąd nigdy nie bedę nad tym biadolić,
                                    a jak uznam że przesada - zgłosze się do admina.

                                    Netykieta? podaj gdzie jest skodyfikowana zanim się na nią powołasz.

                                    Kwieto, wybacz, Ty też nie prowadziles obliczeń ile czego jest - mowię o
                                    ogolnym wrażeniu i - wybacz, nothing personal - nie będę z Tobą w to grała, bo
                                    mi szkoda czasu szczerze mowiąc. Doceniam Twój trud wyszukania linkow-
                                    przykladów, ale za ogromnie sensowne tego nie uważam. Po prostu jesteśmy inni i
                                    znajdujemy radośc w czym innym :)


                                    re literowki na Mikołaju: wybacz, ale widzę że mamy kompletnie inne poczucie
                                    humoru to raz, tu nie klinika psychologiczna to dwa
                                    jeśli M. czuje się zraniony to raczej znaczy że jest nadwrażliwy. Nie róbmy
                                    tragedii grecjkiej gdzie jej nie ma.

                                    Wittgenstein nigdzie nie napisał, że teza wymaga uzasadnienia. Nie pamietam
                                    takiego zdania - powiedz dokładnie gdzie.
                                    BTW, jestes za "pierwszym" czy za "drugim" W.?

                                    pzdr:)
                                    • kwieto Re: drogi kwieto, 25.09.03, 08:20
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > Kwieto, to co tu wrzucasz, to popularna teoria komunikacji, z tym
                                      że zamiast
                                      > 20% czesto pojawia się i 7% (nota bene ciekawe kto i jak zmierzył
                                      że własnie
                                      > tyle...) nieważne.
                                      >

                                      Tak czy siak wynika z tego ze slowa nie stanowia jedynej formy
                                      komunikacji, a wrecz sa mniejszoscia.

                                      > ergo: jestem w stanie rozpoznać człowieka szybko i czas świadczy
                                      na moją
                                      > korzyść - nie weryfikuje negatywnie moich podejrzeń
                                      > przyznaję się tu do 1 błędu: Ryb.

                                      Dodaje blad drugi - Joanna_1. I jeszcze pare innych. Moim zdaniem
                                      zbyt pochopnie wyciagasz pewne sady.


                                      > no własnie : chcieć i otworyc się a nie wyrwać 1 post z kontekstu
                                      wątku i
                                      > dowolnie nim żonglowacm, bo nam się 1 zdanie nie podoba czyli
                                      autor jest zerem.
                                      > dedykuję tę Twoją myśl kolezankom typu ta czy joanna czy mokka.
                                      >

                                      Powtarzam - Joanne_1 (na tyle na ile ja znam z forum) zdecydowanie
                                      blednie oceniasz. Jej wypowiedz nie dotyczyla tylko tego jednego
                                      postu. Na temat Mokki sie nie wypowiadam - nie znam po prostu.


                                      > ja bardzo lubie także tych, ktorzy się niełatwo dają lubić (w tym
                                      sensie że w
                                      > interakcji ze mną potrafią byc malo czuli :) a są bez żadnych
                                      watpliwości
                                      > wrazliwi i mądrzy. przykład? pierwszy który mi przychodzi do
                                      głowy, bo i
                                      > wyrazisty - Imagine (re jego droga - wiem, przeczytalam ogromna
                                      część jego
                                      > postów wstecz, on stracił po prostu nadzieję :))
                                      >
                                      > wkładasz ludzi do szuflad Kwieto. to nie jest tak że jest wyraźna
                                      granica
                                      > kupujacy/niekupujacy czy watek czaterski/nieczaterski.
                                      >


                                      To Ty pisalas o tych co "kupuja", nie ja. Ja sie tylko do tego
                                      odnioslem, uzywajac TWOJEGO rozroznienia...


                                      >
                                      > Nie admini nie są od wywalania co drugiego posta, badziewia, jak
                                      mówisz. Admini
                                      > nie są od pilnowania pseudonaukowości forum. Admini nie sa
                                      cenzorami, Kwieto.
                                      > Wywalają slowa niecenzuralne, pogróżki personalne, ujawnianie
                                      danych itp.itd.
                                      >

                                      Mysle ze admini sa od przestrzegania netykiety. po prostu.


                                      > Re założyc wątek papatkowy: widzisz najczęściej te papatki/
                                      niepapatki są jednak
                                      > jakoś związane z tematem, komuś się coś przypomina z
                                      pokrewnej beczki itd.
                                      > dla sporej części forumowiczów to frajda, nie odbieraj im tego
                                      >

                                      Owszem, ale wracamy do problemu "znaj proporcjum mocium
                                      panie". Ok, jesli ktos do kogos zamacha. Ale jesli cala rozmowa
                                      zaczyna skrecac w bok - powinna byc moim zdaniem przeniesiona
                                      na priv lub inny watek. Nie mowie nawet o netykiecie, ktora o takich
                                      rzeczach mowi wprost. Mowie o zwyklym szacunku dla innych.



                                      > powiem tak: nie decyduj Kwieto za innych autorów wątków. Ja
                                      obiecuję ż enie
                                      > bedę na Twoich watkach smiecić. Na moich będę i będę do tego
                                      zachęcać. Na
                                      > innych tez będę , bo nie ma podstaw zeby zakladac że autor nie
                                      chce tego. Jak
                                      > zaprotestuje - nie będę. Samaniewiem nie wydawała się niechętna
                                      temu.
                                      >

                                      Samaniewiem napisala tam raptem kilka postow i zniknela. Sproboj
                                      wykazac sie odrobina empatii - sa ludzie ktorzy nie czuja sie pewnie
                                      i proszenie innych o trzymanie sie tematu wydaje im sie zwyczajnym
                                      nietaktem. Malo kto ma odwage bronic swojego, nie zauwazylas
                                      tego? A czy bezbronnosc drugiej osoby nalezy wykorzystywac?
                                      Moim zdaniem, to nie fair.


                                      > a czat jest w czasie realnym, więc jest mniej wygodny -
                                      musielibysmy się
                                      > namiawiać to raz, a dwa jest mniej przejrzysty layoutowo, a o
                                      mailach nie ma co
                                      >
                                      > gadać , bo to dla 2 tylko.
                                      >

                                      Sa mailowe listy dyskusyjne :")
                                      Zreszta - ja nie wyganiam, ale czemu nie czatowac na jednym watku
                                      tylko? Albo kilku, przeznaczonych wlasnie do tego? I wilk syty i owca
                                      cala...

                                      > Ja np.oczekuje na moich watkach błyskotliwości, dowcipu oraz
                                      mądrego pisania
                                      > tak, żebym na tej wymianie myśli nie traciła, hihi :)
                                      > nie przeszkadza mi tez kawa i ciastka, acz nie zależy mi na nich.
                                      > oczekuję też braku chamstwa w rodzaju popisu joanny z
                                      "Mikołaja", ale wiem że
                                      > bedzie, bo niektorzy tacy po prostu są - stąd nigdy nie bedę nad
                                      tym biadolić,
                                      > a jak uznam że przesada - zgłosze się do admina.
                                      >
                                      > Netykieta? podaj gdzie jest skodyfikowana zanim się na nią
                                      powołasz.
                                      >

                                      Na glownej stronie forum, rzecz jasna. Oto linki:
                                      Regulamin - (zwroc uwage na punkt 5):
                                      forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617538.html
                                      Netykieta:
                                      forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617503.html
                                      Swoja droga, na pewnym rumunskim forum widzialem naglowek na
                                      kazdej stronie, ktory mowil cos w stylu "dbaj rowniez o innych".
                                      Zreszta, pod tym wzgledem taka Rumunia bije nas na glowe. Smutne
                                      to mowic.


                                      > Kwieto, wybacz, Ty też nie prowadziles obliczeń ile czego jest -
                                      mowię o
                                      > ogolnym wrażeniu i - wybacz, nothing personal - nie będę z Tobą
                                      w to grała, bo
                                      > mi szkoda czasu szczerze mowiąc. Doceniam Twój trud
                                      wyszukania linkow-
                                      > przykladów, ale za ogromnie sensowne tego nie uważam. Po
                                      prostu jesteśmy inni i
                                      > znajdujemy radośc w czym innym :)
                                      >

                                      Owszem, acz mozemy rozmawiac o tej innosci lub nie.

                                      >
                                      > re literowki na Mikołaju: wybacz, ale widzę że mamy kompletnie
                                      inne poczucie
                                      > humoru to raz, tu nie klinika psychologiczna to dwa
                                      > jeśli M. czuje się zraniony to raczej znaczy że jest nadwrażliwy.
                                      Nie róbmy
                                      > tragedii grecjkiej gdzie jej nie ma.
                                      >

                                      Wiesz, ja z grubsza wiem jak sie czuje czlowiek w jego sytuacji (nie,
                                      nigdy w takiej nie bylem). I wiem, ze poczucie humoru to ostatnie
                                      czego on wtedy potrzebuje.
                                      I staram sie to uszanowac. Po prostu.


                                      > Wittgenstein nigdzie nie napisał, że teza wymaga uzasadnienia.
                                      Nie pamietam
                                      > takiego zdania - powiedz dokładnie gdzie.
                                      > BTW, jestes za "pierwszym" czy za "drugim" W.?
                                      >

                                      Traktat Psychologiczno-Logiczny.
                                      Dawno temu.
                    • zenobia666 Re: proporcje - girlfriend 22.09.03, 22:13
                      to ja cię ciummmkam mięsiście!
                • ta Re: proporcje 22.09.03, 20:52
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  >Nie podoba się kino? Ja ide
                  >wowczas do innego a nie pomstuje wszem i wobec.

                  Ja również przenoszę się do innego miejsca, ale nie omieszkam powiedzieć, żeby
                  zmienić szyld z "kino" na "dom schadzek". Będzie wówczas uczciwiej, nespa?
                  Naiwniacy i konserwatyści nie stracą forsy na bilety.

                  >Konia z rzedem temu, kto udowodni ze
                  > jest szkodliwym okazać komuś sympatię i że to szkodzi poziomowi dyskusji.

                  Dziewczyno droga!
                  Dowody sympatii TAK, papatki TAK, uśmieszki TAK, szybkie riposty TAK, ale
                  rozbijanie wątków papatkami i ripostami, by "załatwić" swoje osobiste sprawy,
                  okazać komuś swoją antypatię, czy "zabłysnąć" ( czasem niewątpliwą) elokwencją
                  NIE. Ileż mądrych wątków ( nie moich, nie moich) padło przez czatowe
                  przekomarzania się nie na temat.

                  Sama ciumkałam i "ucztowałam" na wirtualnych imieninach Vicci( pozdrawiam :))
                  nie jestem zasuszoną w zgorzknieniu matroną :), jak chciałabyś mnie widzieć i
                  niezłe głupoty tutaj strzelałam.

                  Mówię o proporcjach i żal mi zarzynanych czatowo wątków.

                  Przekora chyba nie pozwala ci spojrzeć na to zagadnienie z przedstawionego
                  przeze mnie punktu widzenia.

                  Czat jest czatem, forum jest forum, kibel jest kiblem, a opera operą.
                  W kiblu można powiesić obraz Moneta i siusiać słuchając arie z Aidy, tylko po
                  co, gdy obraz smaczniej się kontempluje w galerii , arie zaś milej słucha się
                  poza kibelkiem.

                  > To nie jest i nie wydaje mi sie żeby byc powinno forum dla profesjonalistow
                  >czy pseudoprofeslonalistów. To forum dla ludzi zainteresowanych ludźmi, a
                  >wiec i po częsci klub towarzyski. Nie akceptujesz takiej formy e-kontaktow?

                  Takie samo zdanie mam na ten temat, tyle, że go nie znasz.
                  JA nie akceptuje tego typu kontaktów??? Co za wniosek i skąd wzięty?
                  To po cóż u licha trawiłabym tutaj tyle czasu od...( nie podam, tzw "nowi" nie
                  znoszą, gdy się "staż" podaje)

                  > ale nie moge nijak pojąć czemu chcesz jej nam zakazać.

                  To jest nadużycie. Nie chcę tutaj niczego zakazywać.
                  Mówię o swoich odczuciach, przedstawiam swoje opinie.
                  Nie powstrzymam lawiny czatowienia życia wokół.
                  Dopuszczam czatowienie i sama je stosuje jako przyprawę na FORUM.
                  Jako PRZYPRAWĘ.

                  Staram się nie pieprzyć tam, gdzie ludzie chcą porozmawiać.

                  Ta_
            • trzcina Re: Trzcina 22.09.03, 20:20
              kwieto napisał:

              > Pytanie, czy wszyskie miejsca i sytuacje nadaja sie do plotkowania?

              TO hurtem z proporcjami ( o nich Ta_ - macham:)- niżej)
              Plotkować można - w znaczeniu niekaralności;) wszędzie i zawsze. Nawet na
              pogrzebie. Nie wszędzie jest to mile widziane, niekiedy inni użytkownicy
              miejsca, uczestnicy sytuacji napomną plotkujących. Są też grupy, które samo się
              sterują w tym względzie i nikt nikogo wzrokiem ganiącym nie ściga.
              Proporcje - na konferencji naukowej można sobie miło pożartować, pogadać na
              przerwie, a i lżejszymi uczynić ciężkie obrady pokątną gadaniną. Ale to jest
              pobocze. Gdyby pan profesor z panem docentem chcieli sobie poplotkować,
              umawialiby się w kawiarni.
              Tu oczywiście nie konferencja, ani my nie profesory (profesorów przepraszam,
              jeśli, to są tu przecież prywatnie;)
              A jednak.... Chyba nie bez kozery istnieją w necie miejsca tak różne jak czat i
              forum.
              Wedle mego widzimisie forum nie ma być miejscem śmiertelnej powagi i
              bezosobowej wymiany zdań, ale też nie takim, gdzie wchodzę sobie między
              poważnie rozmawiających i wymieniam eciepecie z psiapsiółą, do której mam
              maila, telefon, numer gg. Od razu mówie, że zdarzało mi się zapędzić i musiałam
              przepraszać autora wątku za zabazgranie go pleciugą zbyt długą, jak na forumowe
              obyczaje. A mogło mi się też zdarzyć, że przeoczyłam własne przegięcie.

              Może być i tak, że słowo forum zmieni znaczenie i niezależnie od doklejonej doń
              nazwy zawsze będzie oznaczać forum towarzyskie, ale u zarania netowego
              forowania, towarzyskie hulało odrębnie z czytelną formuła.

              pozdrawiam
              t.))
              jak najdalsza w powyższem od policji, komuny, obozów karnych i faszyzmu


              • kwieto Re: Trzcina 22.09.03, 20:48
                No wlasnie, jestem ciekaw jak zostalby odebrany plotkujacy
                prelegent, zabierajacy w ten sposob pol konferencji, lekarz na
                konsylium, zalecajacy sie do pielegniarek niemal nad glowa pacjenta,
                albo pogadujacy sobie z kumplem przez paredziesiat minut kierowca
                tramwaju pelnego ludzi?

                Wiadomo - forum nie konferencja, nie tramwaj (sic!), nie konsylium
                lekarskie.
                Aczkolwiek to co sie tu napisze zostaje niemal na wieki, a po
                tytulach postow ciezko sie zorientowac co pleplaniem a co trescia.
                A plotka ma to do siebie ze rozprzestrzenia sie w zastraszajacym
                tempie, w skutek czego watki puchna zatrwazajaco.
                W ten sposob ktos kto chce przeczytac cos co go interesuje musi
                przedrzec sie przez tony bezwartosciowej dla niego (choc zapewne
                niezwykle cennej dla jej autora) tresci.

                Do piero po pewnym czasie mozna zidentyfikowac nicki notorycznie
                pleplajace i ustawic jako swoich "wrogow". A jesli wtedy nawet zdarzy
                im sie powiedziec akurat cos z sensem i do rzeczy - trudno,
                przepadlo.
    • trzcina Archiwizowane tony pleple 22.09.03, 09:06
      Naturą sympatycznych, nawet błyskotliwych rozmów o tym i owym, w tym i o tzw.
      niczym, jest ich ulotność. Na dłuższa metę, współbudują one klimat w grupie,
      nadają przyjemną aurę w spotkaniach z obcymi.
      Tak jest i w świecie komunikacje beznetowej, i tutaj.
      Tyle że tu, ze względu na konieczność spijania z ekranu słow rozmówców,
      dogodnym jest podzielenie typów rozmów. Te "bardziej ważące" są
      archiwizowane, można się im przyjrzeć, wrócić do nich. Ulotne giną między
      ekranami, ślad zostaje tylko (o ile;) w ludziach.

      Bardzo lubię rozmawiać "o niczym". Rozmawiać, nie czytać.

      zdrowionka
      t.))

      peesik
      wklejam tu, co tu pójść miało, a wywaliło na nowy wątek:(
    • Gość: girlfriend Droga Policjo i Szanowna ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 14:30
      wszak jest doskonałe wyjście z dręczącej Was sytuacji - załóżcie forum
      prywatne :)))))

      pzdr ;)
      • qw5 Re: Droga Policjo i Szanowna ;) 22.09.03, 15:16
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > wszak jest doskonałe wyjście z dręczącej Was sytuacji - załóżcie forum
        > prywatne :)))))
        >
        > pzdr ;)

        Wygląda na to, że ktoś założył :

        __AnoMalie__

        ale może frekwencja za mała ?
        • alfika Re: Droga Policjo i Szanowna ;) 22.09.03, 17:42
          O kurczę.
          To znaczy, że Vicca ma już nie częstować, ja mam nie pisać, że kawkę z Wami
          piję i przerywać po angielsku dyskusję, bo nieładnie się żegnać, a następni
          poszukiwacze ciepłego słowa mogą się nawet nie logować?
          Szkoda.
          Było miło z tym wszystkim.

          A że w ciągu ostatnich miesięcy były prośby o:
          trzymanie się tematów ściśle psychologicznych,
          pisanie tylko o sprawach NAPRAWDĘ istotnych, wręcz katastrofalnych,
          niezakładanie wątków gadułkowych, czyli watków bez silnie zaznaczonego aspektu
          naukowego,
          niezarzucanie piszącym złośliwości i narzucania swoich prywatnych reguł,
          nielogowania się innym nickiem niż pierwotnym
          i stosowanie się do uwag współtowarzyszy niedoli mających rację -

          - to ja proszę o poradę, pierwszy raz zresztą tutaj, co teraz tu ma być?
          • Gość: girlfriend Re: Droga Policjo i Szanowna ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 17:45
            > - to ja proszę o poradę, pierwszy raz zresztą tutaj, co teraz tu ma być?

            proszę najuprzejmiej, oto odpowiedź, moja siostro:
            obóz karny, hihi ;))))))
            • jmx Re: Droga Policjo i Szanowna ;) 22.09.03, 17:49

              A wiecie co, siostry w niedoli ;-))). Tak mi się wydaje, że jak samemu się
              pisze o... (jak "to" nazwać??) to jest dobrze, ale jak inni... Uch!
              Zresztą - jak zwykle - wszystko zależy od proporcji.
              • cossa Re: Droga Policjo i Szanowna ;) 22.09.03, 17:56
                heh.. a moze to tak jak w zwiazkach?
                kupe czasu marnuje sie na walki z partnerem
                "bo nie jestes taka sama osoba z ktora wzielam slub"
                zamiast zaakceptowac, ze po prostu sie zmianiamy.. ;)

                pozdrawiam
                cossa

                jmx napisała:

                >
                > A wiecie co, siostry w niedoli ;-))). Tak mi się
                wydaje, że jak samemu się
                > pisze o... (jak "to" nazwać??) to jest dobrze, ale jak
                inni... Uch!
                > Zresztą - jak zwykle - wszystko zależy od proporcji.
                >
                • alfika Re: Droga Policjo i Szanowna ;) 22.09.03, 18:20
                  Nie nie, jakie akceptować zmiany? Nowe jest wrogie.
                  I to wszystko na Psychologii, matko i córko...
          • ta Będzie coooolniej 22.09.03, 18:45
            Alfika napisała:

            >>... - to ja proszę o poradę, pierwszy raz zresztą tutaj, co teraz tu ma być?

            Wszystko, co zechcesz, Ty i Twoja Siostra.
            Już jest coooool, a będzie coooolniej
            Nara
            Ciumkam Was w ciuma ( ciumę?)

            Z szacooooonkiem
            macham ogooooonkiem
            Ta_

            • Gość: girlfriend Ta miła , złość piękności szkodzi ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 18:55
              byłabyś udzialowcem tej tu przeszanownej Agory, ze Cię Twych włości los
              porusza? hę?

              nie ciumkaj nas, bo my nie chcemy być ciumkane przez dziewczynki, hihi ;)
              • ta Re: Ta miła , złość piękności szkodzi ;) 22.09.03, 19:24
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                > byłabyś udzialowcem tej tu przeszanownej Agory, ze Cię Twych włości los
                > porusza? hę?

                1) Ano porusza
                2) Przeciągi i hałas szkodzą mi na zdrowiu
                3) Chcesz, czy nie chcesz, ciumkam cię nachalnie

                Ta_
                • Gość: girlfriend Re: Ta miła , złość piękności szkodzi ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 19:53
                  > 3) Chcesz, czy nie chcesz, ciumkam cię nachalnie

                  to mi zakrawa na gwałt wręcz ;)
                  ciumkaj dalej lecz - może admini Cię wyskrobią ;)
                  • Gość: girlfriend Re: Ta miła , złość piękności szkodzi ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:42

                    > ciumkaj dalej lecz - może admini Cię wyskrobią ;)

                    to mi błyskotliwie wyszło :)
            • alfika Re: Będzie coooolniej 22.09.03, 21:57
              ta napisała:

              >
              > Wszystko, co zechcesz, Ty i Twoja Siostra.
              > Już jest coooool, a będzie coooolniej
              > Nara
              > Ciumkam Was w ciuma ( ciumę?)

              Kupy się nie trzymasz, Ta, zupełnie. Protest-songi zgłaszasz, a teraz: co
              chcesz.
              Prowokacje uprawiasz i tyle :)

              I mała prośba.
              To jest forum głównie polskojęzyczne. Przynajmniej na razie.
              Co to jest coool, coooolniej, nara i ciuma?
              • Gość: inka_sama Re: Będzie coooolniej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 22:10
                Myslę że Ta_ przejęła to od girlfriend.
                Więc może G. lepiej przetłumaczy?
                • alfika Re: Będzie coooolniej 22.09.03, 22:25
                  Ale to Ta jednak poużywała.

                  Nie róbmy z forum kółka różańcowego - dla odpowiedniego grona odpowiednich osób.

                  Wciąż mnie zaskakują zarzuty o gwiazdorstwo - przeszła przez to Malwina, kiedy
                  ktoś nie radził sobie z jej ciętymi ripostami, teraz girl.
                  Mam wrażenie, że to pretensje tych, którzy chcą właśnie pobłyszczeć.
                  Proszę więc błyszczeć, jeśli ktoś potrzebuje - i potrafi.
                  • kwieto Re: Będzie coooolniej 22.09.03, 22:28
                    Blyszczenie - prosze bardzo.
                    Ale nie kosztem wyzywania sie na innych, prosze.
                • Gość: girlfriend uprzejmie donoszę, że nie używam słowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:51
                  cool, wiec nie wiem.

                  to samo z ciumą, która wyglada mi na slang więzienny :)
              • ta Re: Będzie coooolniej 23.09.03, 00:22
                alfika napisała:

                > Kupy się nie trzymasz, Ta, zupełnie. Protest-songi zgłaszasz, a teraz: co
                > chcesz.

                Kupy się nie trzymam, to fakt, nie przepadam za ożywczymi powiewami ( dużo
                stosownych emotikonów).

                Ja chcę tak:
                1) ty co chcesz, ale i:
                2) ja co chcę ( zgłaszanie protest songów jest w tym worku)

                Się trzyma?
                No to OKI

                > To jest forum głównie polskojęzyczne. Przynajmniej na razie.
                > Co to jest coool, coooolniej, nara i ciuma?

                Zadziwiające, jak uprzedzenie do nicka może zaciemniać obraz.
                Cooolności nauczyłam się od twojej siostry, nie zauważyłaś tego u niej ? ( dużo
                stosownych emotikonów). Reszta to język czatów właśnie.

                Jak chcę sobie pokulać, nie pcham sie na wątek girl o wyjacym ego tylko skaczę
                na chata.

                > Prowokacje uprawiasz i tyle :)

                Yeessss
                siema
                Ta_
                • alfika Re: Będzie zimniej 23.09.03, 07:50
                  ta napisała:

                  > Kupy się nie trzymam, to fakt, nie przepadam za ożywczymi powiewami ( dużo
                  > stosownych emotikonów).
                  >
                  > Ja chcę tak:
                  > 1) ty co chcesz, ale i:
                  > 2) ja co chcę ( zgłaszanie protest songów jest w tym worku)


                  Wszystko racja, ale jeśli chcenie zaczyna dotyczyć sposobu wypowiadania się
                  przez inną osobę, to obawiam się, że nie ma równych i równiejszych i skoro
                  każdy jak chce - to każdy jak chce.
                  Co do stylu swojej wypowiedzi, oczywiście.
                  Trudno, żebyśmy wszyscy nawzajem tu się po piętach gryźli, bo jednemu nie
                  podobają się uśmiechy, a innemu żarty, a innemu śmiertelna powaga, a jeszcze
                  innemu używanie przeintelektualizowanych zwrotów.

                  Się teraz trzyma? To cieszę się bardzo :)))))


                  > Zadziwiające, jak uprzedzenie do nicka może zaciemniać obraz.
                  > Cooolności nauczyłam się od twojej siostry, nie zauważyłaś tego u niej ? (
                  dużo
                  >
                  > stosownych emotikonów).


                  Jak Girl używa, to ma to jednak jakąś spójność - może kwestia stylu?
                  A nie zarzucaj mi czepiania się ników czy uprzedzeń, dziewczynko, bo to
                  pospolity chwyt poniżej pasa ludzi, z którymi nie wolno się nie zgadzać lub
                  których należy podziwiać - i żaden argument na Twoją korzyść :)

                  Nie wiem, co to znaczy "pokulać", ale skacz na czata i czatuj kiedy tylko
                  zechcesz.
                  Ale nie każdy będzie robił dokładnie to co Ty.

                  PS. Nie sądzę, by Girl robiła Ci wyrzuty, gdybyś pisała na wątku forumowym,
                  który akurat ona założyła.
                  Hej.
    • sdfsfdsf Re: CZATORUM 22.09.03, 17:56
      w koncu napisalas cos z czym moge sie zgodzic, tak jest

      buziaczki, papatki w kwiatki, sto usmiechow, bardzo cieplutko zegnam, na
      kawusie zapraszam, sranie w banie i
      chuchanie :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      ))))))))))))))))))))))))) ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD bleee
      • alfika Re: CZATORUM 22.09.03, 18:18
        To ja biorę :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD, a sranie w banie zostawiam.

        Picie piwa i wnioski podczas tegoż - jak to też już tu bywało - tez zostawiam.
      • ta Re: CZATORUM 22.09.03, 21:03
        sdfsfdsf napisał:

        > w koncu napisalas cos z czym moge sie zgodzic, tak jest

        No patrzaj pan, myślałes zapewne, że to niemożliwe.
        Masz przyczynek do rozważań na temat : "nigdy nie mooow nigdy"

        Tęgiego całooosa posyłam
        Narki słonko
        Ta_
    • jmx Ku pamięci... 22.09.03, 21:59
      Nim to preczytacie, oświadczam, że chodzi mi o prezentowane zachowania a nie o
      personalia.


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=3764496&a=3764496
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=3767667&a=3767667

      Pozdrawiam życząc miłej lektury! ;-)))
      • cossa Re: Ku pamięci... 22.09.03, 22:24
        tak tylko zapytam .. czy j#m to dawna jmx?
        tak mi jakos sie nasunelo ;)

        a po lekturze?
        wnioski zostawie dla siebie
        bo pewnie i tak kazdy widzi to co chce

        ale bywa w tym zyciu tak
        ze wszystko widze jest wzgledne

        refleksja: kto nie jest z nami jest przeciwko nam
        przykre

        pozdrawiam
        cossa
        • jmx Re: Ku pamięci... 22.09.03, 22:27

          Yhm - to dotyczy wszytstkich kwestii zawartych w odpowiedzi :-))

          Nie pozdrawiam bo to takie jakieś... niebezpieczne ostatnio ;-)))
          • cossa Re: Ku pamięci... 22.09.03, 22:30
            czujesz sie sterroryzowana?? ;)

            chcesz o tym porozmawiac??:)))

            tup tup
            tak byc nie moze!:)

            pozdrawiam
            cossa


            jmx napisała:

            >
            > Yhm - to dotyczy wszytstkich kwestii zawartych w
            odpowiedzi :-))
            >
            > Nie pozdrawiam bo to takie jakieś... niebezpieczne
            ostatnio ;-)))
            >
            • jmx Re: Ku pamięci... 22.09.03, 22:47

              Nie no, aż tak źle nie jest, jak ktoś zaczyna "fikać" (tłumaczenie: jak
              zaczyna mi być bardzo nie po drodze gdzieś/z kimś) to po prostu odpuszczam i
              wychodzę, na dłużej bądź krócej (żeby nie było aż tak dramatycznie ;-D)

              Też p ;-)
      • ta Re: Ku pamięci... 22.09.03, 23:52
        jmx napisała:

        > Nim to preczytacie, oświadczam, że chodzi mi o prezentowane zachowania a nie
        > personalia.

        *****************************************************************************
        Z zapodanych archiwów:

        Ależ afiszujcie się proszę :)
        ta_mar_ta 27.11.2002 17:14 zarchiwizowany


        Nie podporządkuję się i już . Chcę słuchać i czytać o tym, że ludzie się
        kochają, a jak mi się "przesłodzi" to ponurych tutaj tematów dla równowagi bez
        liku ;) Życzę dużo pięknych dni Vi*)
        • alfika Re: Ku pamięci... 23.09.03, 00:00
          Cium-rajla ciu-m rajla la!
          To mamy wyjaśnione i wyciumkane?

          Czy mogę pozyczyć Wam dobrej nocy?
          Tylko wedle chęci i potrzeb, nic na siłę.

          PS. I jeszcze chciałam pozdrowić panią Krysię z dziekanatu...
    • alfika Re: CZATORUM 22.09.03, 22:20
      No tak.
      Forum to forum.
      Ostatnio założyłam kilka wątków niepoważnych, nie zawsze rozważałam życiowe
      problemy bywalców, biję się w pierś.
      Pozwoliłam sobie pisywać i wymieniać uprzejmości - kolejna wpadka na całego.

      Moze mnie wytłumaczą dwie sprawy.
      Po pierwsze, myślałam, ze są osoby z tego zadowolone. Podobało mi się mieć
      kontakt z ludźmi, którzy tu bywają, poranne pogawędki z Viccą.
      Podobno inni też czasem nawet dobrze się bawili.

      Po drugie: jeden napisze o problemie i szuka pomocy. Inny mając nóż na gardle
      tu usiłuje odbudować swoje "zasoby sił".
      Przepraszam wszystkich urażonych, że mi się to udawało.
      Rzeczywiście, nie mam prawa psuć Wam proporcji Waszego forum.

      Niemniej jest to troszkę też moje forum.
      Pozdrawiam ciepło tych, którzy sobie tego życzą.
      • kwieto Alfiko 22.09.03, 22:27
        Znowu sie chyba nie rozumiemy.
        Nie chodzi o calkowite usuniecie czulosci i radosci wszem i wobec, to
        bez sensu.

        Chodzi jedynie o to by uszanowac tych, ktorzy nie maja ochoty
        przedzierac sie przez tony absolutnie nic nie znaczacych dla nich
        postow.
        Swego czasu to swietnie dzialalo, po prostu bywaly zakladane watki
        ktore byly "odskocznia" - pierniki Vicci, moje i innych
        wierszoklectwa, czy inne takie. Z Pastwa uskutecznialem gre w
        szachy, kamuflujac ruchy w postach wymienianych ze soba na
        forum...
        Jednak wszystkie te rzeczy (mam nadzieje) nie byly nachalne - obok
        nich toczyl sie glowny nurt forumowego zycia. Tam juz nie bylo
        rozpasanego miziania, rozmawiano na temat i z sensem.
        Dlaczego nie daloby sie tak zrobic teraz?
        • cossa Re: Alfiko 22.09.03, 22:36
          bo forum sie ciegle zmiania
          kiedyz to do Ciebie dotrze?
          (bez zlosliwosci, ale podnosisz te kamloty, dzwigasz i
          dziwgasz, a one ciegle spadaja..)

          szczypte idealizmu
          wymien na 2 dag realizmu

          nie oznacza to, ze masz z czegokolwiek rezygnowac
          czas idzie do przodu
          przeszlosc z definicji jest za nami

          nie jestem tak dlugo jak Ty, Ta_, inka_sama, Vicca (z
          mezem:), ale wystaczajaco dlugo by zobaczyc, ze ten twor
          (forum) ciagle ewoluuje. czas chwytac tylko to co jest
          teraz. proby odgrzewania to motyka na slonce.

          ale to moje refleksje
          pozdrawiam cieplo
          cossa

          Pees. grywasz w halme? ;)

          > Dlaczego nie daloby sie tak zrobic teraz?
          >
          • kwieto Re: Alfiko 22.09.03, 22:55
            Wiesz, to ze wszystko sie zmienia to wiem, sam niejednokrotnie to
            tutaj przypominalem.
            Aczkolwiek kierunek tych zmian moze byc rozny, w lewo, w prawo, w
            przod i wspak. Moim zdaniem zmienia sie na gorsze a nie na lepsze.

            O ile moge miec na to wplyw, wolalbym aby zmiany dzialy sie w
            kierunku powstania nowej jakosci a nie nowej bylejakosci. I tyle.

            Nie chodzi wiec o zatrzymanie zmian, chodzi o nadanie im kierunku
            ktory zamiast zmieniac forum w pustynie, zamieni je w oaze.
            I jak wspomnialem wyzej - nikt nie chce tu wprowadzac pruskiego
            drylu, po prostu czatownicy proszeni sa o odrobine szacunku dla
            innych watkow.

            W halme grywam.
            • cossa Re: Alfiko 22.09.03, 23:09
              moze chowam glowe w piasek
              ale czesto wybieram obserwacje
              nie preferuje gadania dla gadania
              ale to juz bylo przerabiane
              jesli nie ma nic juz do dodania
              badz tez wyczerpalo sie zasob slow
              i zaczyna sie powtarzanie niczym mantre
              tych samych slow w innych kontekstach
              - milczenie tez jest rozwiazaniem

              Don Kichotem nie mam zamiaru byc
              fakalia zle
              slodyczy tez nie wypada
              rownowaga - owszem
              ale po to sa pobocza
              by wrocic z nich na prosta

              kto ustala reguly?
              konkretnie?
              kto jest miara tego co dobre, a tego co be?
              kto ustwia slupki granic?
              konkretnie prosze
              oczywiscie chodzi mi o forum

              pozdrawiam
              zajrzyj "do halmy"
              pozdrawiam
              cossa
              • kwieto Re: Alfiko 23.09.03, 00:04
                cossa napisała:

                > moze chowam glowe w piasek
                > ale czesto wybieram obserwacje
                > nie preferuje gadania dla gadania
                > ale to juz bylo przerabiane
                > jesli nie ma nic juz do dodania
                > badz tez wyczerpalo sie zasob slow
                > i zaczyna sie powtarzanie niczym mantre
                > tych samych slow w innych kontekstach
                > - milczenie tez jest rozwiazaniem
                >

                Bo temat powraca jak czkawka. I bedzie powracac, nie ma na to sily,
                poki sie nie wykrystalizuje jakis sposob wspolnego zycia.

                Juz dawno temu napisalem gdzies tutaj ze forum jest spolecznoscia,
                chcial czy nie. A kazda spolecznosc (mniej lub bardziej swiadomie)
                musi sobie ustalic reguly w ramach ktorych bedzie poruszac sie po
                wspolnej "przestrzeni". Inaczej sie "pozabijaja".


                > Don Kichotem nie mam zamiaru byc
                > fakalia zle
                > slodyczy tez nie wypada
                > rownowaga - owszem
                > ale po to sa pobocza
                > by wrocic z nich na prosta
                >

                I o tym wlasnie mowimy.


                > kto ustala reguly?
                > konkretnie?

                Tutaj?
                Wyjscia sa dwa i trzecie posrednie - albo Autokratyczny admin, albo
                my sami. Trzecie to wspolpraca dwoch pierwszych.


                > kto jest miara tego co dobre, a tego co be?

                Mysle ze tu nie trzeba sie zbyt wiele wysilac - wystarczy zastosowac
                sie do "regul" panujacych w tzw. "realu".
                Miara jak zwykle jest wlasne sumienie tudziez poczucie smaku lub
                przyzwoitosci.


                > kto ustwia slupki granic?

                Jak wyzej


                > konkretnie prosze
                > oczywiscie chodzi mi o forum
                >

                Jest konkretnie. Moge dalej doprecyzowac, wedle zyczenia


                > pozdrawiam
                > zajrzyj "do halmy"

                Zajrzalem

                > pozdrawiam
                > cossa

                ja rowniez
                • cossa Re: Alfiko 23.09.03, 01:53
                  kwieto napisał:

                  > Bo temat powraca jak czkawka. I bedzie powracac, nie ma
                  na to sily,
                  > poki sie nie wykrystalizuje jakis sposob wspolnego zycia.

                  tu nie ma wspolnego zycia
                  to nie jest rodzina,
                  klasa na rok zamknieta w swoim gronie

                  to jest park
                  knajpa
                  miejsce, gdzie ludzie sie mieszaja i tasuja
                  trudno o ustalenie regul
                  wspolnego zycia
                  takiego tworu

                  jesli sie to uda to wspaniale
                  ale nie mozna tego wymagac


                  > Juz dawno temu napisalem gdzies tutaj ze forum jest
                  spolecznoscia,
                  > chcial czy nie. A kazda spolecznosc (mniej lub bardziej
                  swiadomie)
                  > musi sobie ustalic reguly w ramach ktorych bedzie
                  poruszac sie po
                  > wspolnej "przestrzeni". Inaczej sie "pozabijaja".

                  j.w. ustalimy dzis reguly
                  a jutro pojutrze wpadnie ktos nowy
                  i reguly pojda do smieci
                  chyba, ze porwiesz sie na cenzure
                  ale w imie czego?


                  > Mysle ze tu nie trzeba sie zbyt wiele wysilac -
                  wystarczy zastosowac
                  > sie do "regul" panujacych w tzw. "realu".
                  > Miara jak zwykle jest wlasne sumienie tudziez poczucie
                  smaku lub
                  > przyzwoitosci.

                  no widzisz.. nie kazdy z nas ma ten sam smak, poczucie
                  przyzwoitosci. jak wspomnialam - to piekne, ze zdarzaja
                  sie momenty w zyciu forum, ze wiekszosc czuje sie dobrze,
                  nie chce niczego zmieniac, wszystko jest wywazone i bywa
                  czysta przyjenoscia czytanie i pisanie. ale to sa chwile,
                  ktore nie trwaja wiecznie. dla Ciebie jeden okres z zycia
                  forum byl lepszy dla kogos inny.


                  > > kto ustwia slupki granic?
                  >
                  > Jak wyzej
                  >
                  >
                  > > konkretnie prosze
                  > > oczywiscie chodzi mi o forum
                  > >
                  >
                  > Jest konkretnie. Moge dalej doprecyzowac, wedle zyczenia

                  chodzilo mi o nicki. czy sa takie nicki (osoby), ktore
                  gdyby mogly i mialy taka moc - umialyby nakreslic te
                  reguly i zasady? czy mialby na tyle odwagi, by powiedziec
                  - Twoja wypowiedz nie miesci sie w ogolnie przyjetym
                  kanonie? przykladowo - mozna nie uzywac brzydkich slow, a
                  obrazac - kto to oceni? czy ktos jest w stanie sie tego
                  podjac?

                  i nawet jesli taki kodeks by powstal, to moze wiekszosc
                  sie zgodzi, ale bedzie margines, ktory tego nie poprze -
                  co z nim? na smieci? nie nadaje sie? zmienisz
                  postepowanie to wrocisz? nie poprze z czystej przekory, z
                  prawa do wolnosci slowa. pytam po raz kolejny - ktory
                  nick (osoba) podjalby sie takiej selekcji?

                  pozdrawiam
                  cossa
                  • Gość: tak O regułach IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 02:37
                    cossa napisała:

                    > to jest park
                    > knajpa

                    A, to trzeba mówić to nowym forumowiczom. Bo ja na ten przykład myślałem, że to
                    jest forum dyskusyjne.

                    > j.w. ustalimy dzis reguly
                    > a jutro pojutrze wpadnie ktos nowy
                    > i reguly pojda do smieci

                    Nie rozumiem. Co ma ktoś nowy do reguł? Dlaczego reguły na śmieci? Raczej
                    łamacz reguł niech wraca tam skąd przyszedł. Prawo forumowiczów do forumowania
                    jest ponad prawem łamacza.

                    > no widzisz.. nie kazdy z nas ma ten sam smak, poczucie
                    > przyzwoitosci.

                    To oczywiste.
                    Ale myślę, że nie jest utopią jakaś wspólna baza.
                    Nie jest dobrym działaniem: skoro trudno zdefiniować przyzwoitość, to róbta co
                    chceta.

                    > chodzilo mi o nicki. czy sa takie nicki (osoby), ktore
                    > gdyby mogly i mialy taka moc - umialyby nakreslic te
                    > reguly i zasady?

                    Trudne pytanie.
                    Zakładając, że to jest forum dyskusyjne, to zasady są (powinny być) znane.
                    Jednak, jak to w życiu, bywają odstępstwa od reguł. Jak dalekie i częste mogą
                    być one, to już kwestia indywidualnego spojrzenia i przyzwolenia innych.

                    > i nawet jesli taki kodeks by powstal, to moze wiekszosc
                    > sie zgodzi, ale bedzie margines, ktory tego nie poprze -
                    > co z nim? na smieci? nie nadaje sie? zmienisz
                    > postepowanie to wrocisz? nie poprze z czystej przekory, z
                    > prawa do wolnosci slowa. pytam po raz kolejny - ktory
                    > nick (osoba) podjalby sie takiej selekcji?

                    Oj, oj. Zbyt wielkie słowa: śmieci, nie nadajesz się. Ale blisko. Idzie o
                    odpowiedzialność za swoje działania. Na forum forumuj. Jak nie potrafisz to się
                    ucz, a jak nie chcesz to szukaj przygody gdzie indziej.
                    Co ma przekora do wolności słowa, to nie wiem.

                    Pozdrawiam
                    • cossa Re: O regułach 23.09.03, 17:13
                      Gość portalu: tak napisał(a):


                      > A, to trzeba mówić to nowym forumowiczom. Bo ja na ten
                      przykład myślałem, że to
                      >
                      > jest forum dyskusyjne.


                      zacytuje raz jeszcze, bo ciachnales wypowiedz, a ona nie
                      ma sensu ciachnieta :)

                      "tu nie ma wspolnego zycia
                      to nie jest rodzina,
                      klasa na rok zamknieta w swoim gronie

                      to jest park
                      knajpa
                      miejsce, gdzie ludzie sie mieszaja i tasuja
                      trudno o ustalenie regul
                      wspolnego zycia
                      takiego tworu"

                      to nie jest ZAMKNIETA grupa. to miejsce gdzie kazdy moze
                      wejsc, pokrzyczec i wyjsc lub zostac. moze niejasno sie
                      okreslilam - to jest miejsce TAKIE JAK park czy tez
                      knajpa. Owszem, sa ustalone sa pewne reguly i jak w parku
                      mozna wezwac policje (heh.. jak mu sie uda na czas) tak
                      na forum sluza do tego admini.

                      Ty jako bywalec parku nie masz prawa zwracac uwagi na to,
                      ze pani, ktora wlasnie weszla na alejke Ci sie nie
                      podoba. A pani moze sie nie podobac z roznego powodu - bo
                      smierdzi, siapie nosem, pierdzi itp. (moze pan bylby
                      lepszy w przykladzie:) Ta pani nie robi niczego zlego,
                      nie narusza Twojego bezpieczenstwa w tym miejscu, nie
                      narusza Twojego terenu. Estetyke moze i owszem, ale w
                      tymi miejscu z zalozenia ma do tego prawo. Gdyby weszla
                      na Twoj prywatny teren to co innego.


                      > Nie rozumiem. Co ma ktoś nowy do reguł? Dlaczego reguły
                      na śmieci? Raczej
                      > łamacz reguł niech wraca tam skąd przyszedł. Prawo
                      forumowiczów do forumowania
                      > jest ponad prawem łamacza.

                      forumuj jak chcesz na swoim forum
                      na publicznym musisz liczyc sie z lamaniem regul ogolnie
                      przyjetych na norme. reguly na smieci? przykladowo teraz
                      ustalmy w tym gronie, ktore jest - nie ma postow "bez
                      sensownej tresci". piszemy tylko na temat. i myslisz ile
                      czasu sie to utrzyma? to nasza umowa - nowy ma prawo
                      zachowac sie po swojemu. nowa osoba wchodzi na PUBLICZNE
                      forum i ma prawo z niego korzystac po swojemu.


                      > Ale myślę, że nie jest utopią jakaś wspólna baza.
                      > Nie jest dobrym działaniem: skoro trudno zdefiniować
                      przyzwoitość, to róbta co
                      > chceta.

                      Tak-u, jesli jest trzon na forum i ma swoje zasady,
                      chwalebne, normalne itd.. niech ten trzon po prostu TRWA
                      niezmieniiony - nic wiecej. krzykami i pouczaniem
                      niewiele sie osiagnie. patrzmy na siebie i co my
                      tworzymy, a nie na innych. ilez osob proponowalo -
                      wpiszcie komandosa na ignora. logowal sie, wiec nie bylo
                      z tym problemu. parzmy na siebie i na to co dobre wokol
                      nas. czy to takie trudne? sami trzymajmy sie swoich
                      zasad. to na poczatek wystarczy.

                      >
                      > > chodzilo mi o nicki. czy sa takie nicki (osoby), ktore
                      > > gdyby mogly i mialy taka moc - umialyby nakreslic te
                      > > reguly i zasady?


                      > Oj, oj. Zbyt wielkie słowa: śmieci, nie nadajesz się.
                      Ale blisko. Idzie o
                      > odpowiedzialność za swoje działania. Na forum forumuj.
                      Jak nie potrafisz to się
                      >
                      > ucz, a jak nie chcesz to szukaj przygody gdzie indziej.
                      > Co ma przekora do wolności słowa, to nie wiem.

                      na prywatnym forum tak, ale nie badzmy bardziej papiescy
                      od papieza.. dla mnie to forum jest cenne nie dlatego, ze
                      tacy wspaniali ludzie tu zagladaja, ze ich tak lubie i
                      och i ach.. lubie cos pocztyac i cos przemyslec. Moze
                      powinnam uderzyc z pretensjami, ze nie wszystkie watki sa
                      dla mnie wartosciowe i dostosowac mi sie tu zaraz, bo jak
                      nie to jak zamacham ogonem to dpiero zbaczycie.

                      i jeszcze jedno. regula jedna moich waznieszych - nie
                      oceniac czlowiaka, ale problem. czasem gdy czytam jakis
                      watek nasuwa mi sie "alez on/ona glupi". jednak
                      wstrzymuje sie od komentarza, bo to nie miejsce na takie
                      slowa, ktore niczego nie zmienia, a moga byc tylko i
                      wylacznie moim wrazeniem - ktore kompletnie rozmija sie z
                      prawda. jak brzmialaby regula?

                      a moze cos jeszcze o ironii, przesmiewcach, tych co im
                      sie wydaje, ze rozumy zjedli, ze maja jakies wieksze
                      prawo cos tu zmieniac?

                      Ta_ nie dazyla do porozumienia
                      chciala sie mnie prawdopodobnie pozbyc, bo?
                      rozmawialam z komandosem, a ona tego nie umiala, nie
                      chciala, nie rozumiala jak tak mozna, wyciagnela wniosek
                      - merdajacy szczeniak. bog wie co jeszcze mogl byc
                      powodem? nie mowila do mnie i o mnie slowami komandosa
                      ale obrazala mnie na lewo i prawo
                      kto jej dal takie prawo?

                      ustali sie regule w tym przypadku?

                      rozpisalam sie
                      pozdrawiam
                      cossa
                      • Gość: tak Re: O regułach IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 19:27
                        cossa napisała:

                        > to nie jest ZAMKNIETA grupa. to miejsce gdzie kazdy moze
                        > wejsc, pokrzyczec i wyjsc lub zostac. moze niejasno sie
                        > okreslilam - to jest miejsce TAKIE JAK park czy tez
                        > knajpa. Owszem, sa ustalone sa pewne reguly i jak w parku
                        > mozna wezwac policje (heh.. jak mu sie uda na czas) tak
                        > na forum sluza do tego admini.
                        >
                        > Ty jako bywalec parku nie masz prawa zwracac uwagi na to,
                        > ze pani, ktora wlasnie weszla na alejke Ci sie nie
                        > podoba. A pani moze sie nie podobac z roznego powodu - bo
                        > smierdzi, siapie nosem, pierdzi itp. (moze pan bylby
                        > lepszy w przykladzie:) Ta pani nie robi niczego zlego,
                        > nie narusza Twojego bezpieczenstwa w tym miejscu, nie
                        > narusza Twojego terenu. Estetyke moze i owszem, ale w
                        > tymi miejscu z zalozenia ma do tego prawo. Gdyby weszla
                        > na Twoj prywatny teren to co innego.

                        W parku się bywa.
                        Na forum się forumuje. Nawet w grupach nie zamkniętych.

                        > forumuj jak chcesz na swoim forum

                        Ja nie chcę "jak ja chcę". Ja chcę jak być powinno.

                        > na publicznym musisz liczyc sie z lamaniem regul ogolnie
                        > przyjetych na norme. reguly na smieci? przykladowo teraz
                        > ustalmy w tym gronie, ktore jest - nie ma postow "bez
                        > sensownej tresci". piszemy tylko na temat. i myslisz ile
                        > czasu sie to utrzyma? to nasza umowa - nowy ma prawo
                        > zachowac sie po swojemu. nowa osoba wchodzi na PUBLICZNE
                        > forum i ma prawo z niego korzystac po swojemu.

                        Same uczone elaboraty nie są kuszące. Nie ma takiej reguły. Zakres działań
                        forumowiczów jest szeroki. Mnie idzie o, wyświechtane już tu, proporcje.
                        Nowa osoba ma prawo korzystać z forum po swojemu, ale to "po swojemu" nie może
                        naruszać ogólnych norm działania forum.

                        > Tak-u, jesli jest trzon na forum i ma swoje zasady,
                        > chwalebne, normalne itd.. niech ten trzon po prostu TRWA
                        > niezmieniiony - nic wiecej.

                        Niechby i taki trzon był. Cóż z niego pod warstwami powojów?

                        krzykami i pouczaniem
                        > niewiele sie osiagnie.

                        Krzykami chyba nic, pouczaniem i owszem. Ważny jest ton pouczania.

                        > parzmy na siebie i na to co dobre wokol
                        > nas. czy to takie trudne? sami trzymajmy sie swoich
                        > zasad. to na poczatek wystarczy.

                        Patrzę i trzymam się zasad. Troszeczkę wymagam od ludzi. Proponuję forumowanie
                        na forum. Czy to zbyt wiele?

                        > lubie cos pocztyac i cos przemyslec. Moze
                        > powinnam uderzyc z pretensjami, ze nie wszystkie watki sa
                        > dla mnie wartosciowe i dostosowac mi sie tu zaraz, bo jak
                        > nie to jak zamacham ogonem to dpiero zbaczycie.

                        Ogonem nie machniesz, bo dobrze wiesz, że nie przejdzie numer z wszystkimi
                        wartościowymi wątkami dla Ciebie. To zbyt wygórowany postulat, stojący w
                        sprzeczności z oczekiwaniami innych.
                        Warto jednak zadbać o czytelność wypowiedzi.

                        > i jeszcze jedno. regula jedna moich waznieszych - nie
                        > oceniac czlowiaka, ale problem. czasem gdy czytam jakis
                        > watek nasuwa mi sie "alez on/ona glupi". jednak
                        > wstrzymuje sie od komentarza, bo to nie miejsce na takie
                        > slowa, ktore niczego nie zmienia, a moga byc tylko i
                        > wylacznie moim wrazeniem - ktore kompletnie rozmija sie z
                        > prawda. jak brzmialaby regula?

                        Reguła brzmi: masz prawo podawać swoje wrażenia. Myślę nawet, że to dobry
                        uczynek. Dla pewności dodam, że to "podanie" powinno być przyzwoite, czasem
                        mniej, czasem bardziej ostre, czasem subtelne, czasem (jakieś tam odpowiednie).
                        Stosuję podobną zasadę do zgłoszonej przez Ciebie. Staram się nie oceniać
                        ludzi. Ale ich działania, tak.

                        > ale obrazala mnie na lewo i prawo
                        > kto jej dal takie prawo?
                        >
                        > ustali sie regule w tym przypadku?

                        Nie ustali się.
                        Na to są reguły od wiek wieków.

                        Pozdrawiam
                        PS. Zadziwia mnie larum jakie podniosło się po kilku uwagach o zbaczaniu forum
                        w kierunku czatu. Padły słowa o cenzurze, policji, psach, kneblowaniu,
                        aresztach. Nie pojmuję tego przejaskrawienia. Jakieś uczulenie czy co?
                      • kwieto Maly wtret 23.09.03, 19:57
                        Zafrapowalo mnie to:

                        "nowy ma prawo zachowac sie po swojemu. nowa osoba wchodzi na PUBLICZNE
                        forum i ma prawo z niego korzystac po swojemu".

                        Upewniam sie, czy dobrze rozumiem - przystanki autobusowe sa publiczne. Czy oznacza to wiec,
                        ze "mam prawo korzystac z nich po swojemu", np. zerwac kartke z rozkladem jazdy, powybijac
                        szyby, zdemolowac oznaczenie?
                        Parki rowniez sa publiczne. Czy oznacza to wiec, ze moge w nich spac, zalatwiac sie na srodku
                        parkowej alejki, lamac drzewa? przeciez "korzystam po swojemu"...
                        Jeziora i rzeki sa publiczne. Czy oznacza to ze moge wylewac tam tony sciekow?
                        Lasy sa publiczne. Czy oznacza to, ze moge je np. podpalic?

                        Nie podoba mi sie ten sposob myslenia.
                        Dla mnie publiczne = wspolne. Czyli moge korzystac "po swojemu", o ile nie utrudniam swoim
                        korzystaniem dostepu do publicznego dobra innym.
                        Wlasnie to malenkie otwarcie sie na potrzeby innych uzytkownikow jest tu kluczem.
                        • alfika Re: Maly wtret 23.09.03, 21:09
                          kwieto napisał:

                          > Zafrapowalo mnie to:
                          >
                          > "nowy ma prawo zachowac sie po swojemu. nowa osoba wchodzi na PUBLICZNE
                          > forum i ma prawo z niego korzystac po swojemu".
                          >
                          > Upewniam sie, czy dobrze rozumiem - przystanki autobusowe sa publiczne. Czy
                          ozn
                          > acza to wiec,
                          > ze "mam prawo korzystac z nich po swojemu", np. zerwac kartke z rozkladem
                          jazdy
                          > , powybijac
                          > szyby, zdemolowac oznaczenie?
                          > Parki rowniez sa publiczne. Czy oznacza to wiec, ze moge w nich spac,
                          zalatwiac
                          > sie na srodku
                          > parkowej alejki, lamac drzewa? przeciez "korzystam po swojemu"...


                          Kwieto, ale pisanie na forum przez innych uczestników nigdy nie utrudniało
                          korzystania z tego forum.

                          Co więcej, swego czasu przeprowadziliśmy z MMalone miłą dysputę na temat
                          skrótów i zwrotów obcojęzycznych, okraszaną wtrętami komandosa, które nie
                          robiły żadnego wrażenia ni zamętu - i rozmowa spokojnie trwała.

                          Mam nadzieję, że i do Twoich postów nie zakrada się Obcy?
                          Bo to już by właśnie rzeczywistym utrudnieniem było.

                          A co do powyższego Twojego wyobrażenia co do korzystania po swojemu z dóbr
                          publicznych - hmmmm... ciekawe podejście, acz z Twoimi przekonaniami nie takich
                          skojarzeń bym oczekiwała :)
                        • cossa Re: Maly wtret 24.09.03, 23:49
                          a gdyby tak zalozyc, ze nie samowolke mialam na mysli? ;)
                          wybrales jedna z wielu interpretacji tych slow
                          dlaczego wlasnie ta?

                          mowiac, ze nowy ma prawo zachowywac sie po swojemu mialam
                          na mysli jego zasady, przyzwyczajenia (niekoniecznie zle,
                          ale zdarzaja sie i te oczywiscie). dopiero gdy pobedzie
                          chwile na forum, jesli wykaze wole i chec dostosowania
                          sie do poziomu rozmow, klimatu, ludzi mozna mozna do
                          niego miec poczatkowo prosbe, a pozniej ewentualnie
                          zastosowac inne srodki, gdy zachowuje sie razaco.

                          jednak takich osob jest tu stosunkowo niewiele (tych
                          bardzo zlych). na marginesie ciekawi mnie, ze nikt nie
                          wsiadl na nicka "zly_kwiat". jezyk bardzo wulgarny,
                          obrazajacy dyzkutantow.
                          wiekszosc szybko sie dostosowuje. tego nie widac, o tym
                          sie nie mowi, ale jest to przeicez bardzo cenne. szkoda,
                          ze wlasnie to tak trudno docenic.

                          pozdrawiam
                          cossa

                          kwieto napisał:

                          > Zafrapowalo mnie to:
                          >
                          > "nowy ma prawo zachowac sie po swojemu. nowa osoba
                          wchodzi na PUBLICZNE
                          > forum i ma prawo z niego korzystac po swojemu".
                          >
                          > Upewniam sie, czy dobrze rozumiem - przystanki
                          autobusowe sa publiczne. Czy ozn
                          > acza to wiec,
                          > ze "mam prawo korzystac z nich po swojemu", np. zerwac
                          kartke z rozkladem jazdy
                          > , powybijac
                          > szyby, zdemolowac oznaczenie?
                          > Parki rowniez sa publiczne. Czy oznacza to wiec, ze
                          moge w nich spac, zalatwiac
                          > sie na srodku
                          > parkowej alejki, lamac drzewa? przeciez "korzystam po
                          swojemu"...
                          > Jeziora i rzeki sa publiczne. Czy oznacza to ze moge
                          wylewac tam tony sciekow?
                          > Lasy sa publiczne. Czy oznacza to, ze moge je np. podpalic?
                          >
                          > Nie podoba mi sie ten sposob myslenia.
                          > Dla mnie publiczne = wspolne. Czyli moge korzystac "po
                          swojemu", o ile nie utru
                          > dniam swoim
                          > korzystaniem dostepu do publicznego dobra innym.
                          > Wlasnie to malenkie otwarcie sie na potrzeby innych
                          uzytkownikow jest tu klucze
                          > m.
                          >
                          >
                          • kwieto Re: Maly wtret 26.09.03, 07:47
                            Tak to troche wyszlo z wypowiedzi.
                            Kiedys uslyszalem bardzo ladne haslo "firma pracuje najgorzej jak
                            moze" (tym gorzej im bardziej jej na to pozwolic).
                            Niestety, mimo przekonania ze czlowiek nie jest z gruntu "zly", mam
                            coraz czesciej podobne odczucia co do zachowania ludzi wlasnie.

                            Gdzies "wysiadla" samokontrola, gdziez zniknela empatia i
                            dostrzeganie innych ludzi. W efekcie czlowiek tez zachowuje sie
                            najczesciej (nie zawsze i nie kazdy, podkreslam) "najgorzej jak
                            moze". Stad taka a nie inna interpretacja przyszla mi do glowy.

                            Zlego_kwiata nie znam, nie kojarze jego/jej postow.
                  • kwieto Cosso 23.09.03, 07:54
                    cossa napisała:

                    > tu nie ma wspolnego zycia
                    > to nie jest rodzina,
                    > klasa na rok zamknieta w swoim gronie
                    >

                    Na pewno?
                    Jednak tworza sie pewne wiezi, dwojka z tego forum wlasnie wziela
                    slub, inni sie spotykaja ze soba, jeszcze inni "miziaja" tutaj.
                    Wspolne zycie jest, tak samo jak np. w kazdym miejscu pracy, bardziej
                    lub mniej zwarte. Ale glownym zadaniem tego forum jest byc miejscem
                    do wymiany pogladow, a nie miejscem plotek towarzyskich.
                    Dla mnie jest to istotna roznica.


                    > to jest park
                    > knajpa
                    > miejsce, gdzie ludzie sie mieszaja i tasuja
                    > trudno o ustalenie regul
                    > wspolnego zycia
                    > takiego tworu
                    > jesli sie to uda to wspaniale
                    > ale nie mozna tego wymagac
                    >

                    Nawet w parku mozna wymagac pewnego zachowaniu. tym bardziej w
                    knajpie (tam czesto bywa zatrudniony zawodowy wykidajlo utrzymujacy
                    porzadek). Dla scislosci - nie wykidajlo mi sie marzy, mysle ze nie tedy
                    droga.
                    Gdyby tak bylo, wystarczyloby zalozyc forum prywatne, zamkniete.


                    > j.w. ustalimy dzis reguly

                    Wiesz, poniekad reguly sa ustalone - jest chocby netykieta

                    > a jutro pojutrze wpadnie ktos nowy
                    > i reguly pojda do smieci
                    > chyba, ze porwiesz sie na cenzure
                    > ale w imie czego?
                    >

                    Znowu - mi nie chodzi o trzymanie sie jakichs sztywnych, "granitowych"
                    zasad, to przeciez bez sensu. Apeluje o pewna wrazliwosc na innych i
                    ich potrzeby. Jesli nie mam ochoty udzielac sie na "chaterskim" watku to
                    po prostu tam nie zagladam. Gorzej gdzy chat pojawia sie w watku w
                    ktorym toczy sie normalna dyskusja. A to dzieje sie notorycznie.
                    Proponuje swego rodzaju uklad - niech chatujacy chatuja na wlasnych
                    watkach a inne zostawia w spokoju. To wystarczy by wszyscy byli w
                    miare zadowoleni. Wspomnialas kawiarnie - w kawiarniach czestokroc
                    sa dwie rozdzielone sale - dla palacych i niepalacych.
                    Dlaczego tu nie mogloby byc podobnie a rzecz dotyczyla chatow i nie-
                    chatow?
                    Nie jest to kwestia trzymania sie sztywnych regul ale wlasnej
                    wrazliwosci, szacunku dla bliznich i minimalnej odrobiny uwagi.


                    > no widzisz.. nie kazdy z nas ma ten sam smak, poczucie
                    > przyzwoitosci. jak wspomnialam - to piekne, ze zdarzaja
                    > sie momenty w zyciu forum, ze wiekszosc czuje sie dobrze,
                    > nie chce niczego zmieniac, wszystko jest wywazone i bywa
                    > czysta przyjenoscia czytanie i pisanie. ale to sa chwile,
                    > ktore nie trwaja wiecznie. dla Ciebie jeden okres z zycia
                    > forum byl lepszy dla kogos inny.
                    >

                    Wiesz, mnie interesuje, ze zwyklej ciekawosci, dlaczego mowi sie o
                    momentach ktore "bywaja", podczas kiedy malo kogo obchodzi dbalosc
                    o to zeby owe chwile przedluzyc. I naprawde nie chodzi o bieganie po
                    forum i pouczanie innych - niechze kazdy zajmie sie soba samym i
                    swoim wlasnym zachowaniem. Ale niechze to zrobi maksymalnie duza
                    liczba osob.
                    Wracajac do powodow mojego zaciekawienia - mysle ze to jest glowna
                    przyczyna upadku takich miejsc - iles ludzi przychodzi "na gotowe",
                    znajduje jakies fajne miejsce i nastepnie usiluje je maksymalnie
                    "wycisnac", zupelnie nie dbajac o to, by cos z siebie w to miejsce
                    wlozyc. Wszyscy oczekuja, malo ktos chce cos zrobic by dalej bylo
                    fajnie.
                    A jak znajdzie sie jakis "aktywista", to wyzywany jest od cenzorow czy
                    policjantow, bo sie wychyla (znaczy pewnie chce byc lepszy).

                    Coz, forum jak dobro publiczne - wspolne, znaczy niczyje, znaczy
                    zadne zasady nie obowiazuja, hulaj dusza, niech sie inni martwia.
                    Poraza mnie postepujacy brak wrazliwosci i otwarcia na innych, ktory
                    coraz czesciej zauwazam (zreszta nie tylko tutaj).


                    >
                    > > > kto ustwia slupki granic?
                    > >
                    > > Jak wyzej
                    > >
                    > > > konkretnie prosze
                    > > > oczywiscie chodzi mi o forum


                    Jest netykieta, sa forumowicze.

                    > >
                    > > Jest konkretnie. Moge dalej doprecyzowac, wedle zyczenia
                    >
                    > chodzilo mi o nicki. czy sa takie nicki (osoby), ktore
                    > gdyby mogly i mialy taka moc - umialyby nakreslic te
                    > reguly i zasady? czy mialby na tyle odwagi, by powiedziec
                    > - Twoja wypowiedz nie miesci sie w ogolnie przyjetym
                    > kanonie? przykladowo - mozna nie uzywac brzydkich slow, a
                    > obrazac - kto to oceni? czy ktos jest w stanie sie tego
                    > podjac?
                    >

                    Sa rozne wyjscia. Jedno z najlepiej pod tym wzgledem zorganizowanych
                    forow (pewien klub milosnikow volvo) wyglada (a w kazdym razie
                    wygladalo gdy sie tam udzielalem) tak, ze jest tam dwoch adminow,
                    ktorych generalnie notorycznie nie ma (wpadaja raz na tydzien lub
                    dwa). Jest tez grupa forumowiczow, ktorzy sami pilnuja by nie
                    "przeginac". Niesnaski zdarzaja sie niezmiernie rzadko, jest pole do
                    popisu dla wszystkich. jednakze forumowicze sami dbaja zeby nie
                    pojawilo sie za duzo tematow Off Topic i zwykle zaznaczaja takie
                    posty/watki literkami "OT". OT pojawia sie rowniez w przypadku postow
                    ktore niby dotycza danego watku ale zboczyly juz z glownego szlaku.
                    Najfajniejsze jest to, ze oni sami wiedza, ze to im ulatwi i uprzyjemni
                    dyskutowanie. Nowym wystarcza dwa dni pobuszowania by zrozumiec
                    jak sie po tym poruszac i jakie sa reguly gry. Co jakis czas pojawia sie
                    mail z "zasadami listy" czyli wyciagiem z netykiety: "tnij cytaty", itp.
                    Admin wkracza w naprawde skrajnych przypadkach (ja tam bylem przez
                    jakie pol roku i ingerencje admina widzialem ze dwa razy), zreszta
                    zwykle na zyczenie samych forumowiczow, ktorzy domagaja sie
                    ukrocenia wyczynow kogos "niewyuczalnego".

                    Podsumowujac - niby sa reguly, ale tak naprawde nigdy i nigdzie nie
                    spisane do konca. Jednak istota jest tam to ze ludzie nie zachowuja sie
                    tam jak "kowboje" i biora pod uwage potrzeby innych. Wiedza, ze iles
                    osob korzysta z modemu, wiec staraja sie nie generowac glupot.
                    wiedza, ze ilus ludzi nie interesuje "pleplanie" wiec staraja sie to robic
                    na boku. I wszystko to razem wziete dziala znakomicie.

                    Coz...


                    > i nawet jesli taki kodeks by powstal, to moze wiekszosc
                    > sie zgodzi, ale bedzie margines, ktory tego nie poprze -
                    > co z nim? na smieci? nie nadaje sie? zmienisz
                    > postepowanie to wrocisz? nie poprze z czystej przekory, z
                    > prawa do wolnosci slowa. pytam po raz kolejny - ktory
                    > nick (osoba) podjalby sie takiej selekcji?

                    Margines jest zawsze, i do pewnego stopnia jest on przyprawa kazdego
                    miejsca takiego jak to forum. Gorzej, kiedy margines staje sie esencja.
                    Podkreslam jeszcze raz - nie chodzi tu o wylanianie jakiejs grupy osob,
                    ktora mialaby dokonywac selekcji na dobrych i zlych.
                    Na opisywanej powyzej liscie takich osob nie ma, admini pelnia jedynie
                    wladze wykonawcza, realizujac "wole ludu".
                    Mysle wiec, ze diabel siedzi w nastawieniu ludzi do forum. Czy
                    dostrzegaja na nim rowniez innych uzytkownikow, czy nie. Czy potrafia
                    zrobic miejsce dla tych innych, czy interesuje ich wylacznie wlasny
                    czubek nosa.
                    Mam wrazenie, ze gdyby kazdy patrzyl choc troche bardziej wokol
                    siebie, nie bylyby potrzebne rozmowy takie jak ta.

                    Utopia... Ale z drugiej strony, zasady dzialania demokracji i
                    spoleczenstwa obywatelskiego to informacje w sam raz na poziomie
                    16-20 latka (tak przynajmniej uznali autorzy tegorocznego festiwalu
                    nauki), znaczy nie sa az tak zawile i skomplikowane.
                    Dlaczego wiec tak trudno je przyswoic i zastosowac?
                    • cossa Re: Kwieto 23.09.03, 17:48
                      Nie chce sie powtarzac, bo sporo napisalam juz w poscie
                      to tak-a, ale jeszcze ze dwa slowa ;)

                      kwieto napisał:

                      Wspomnialas kawiarnie - w kawiarniach czestokroc
                      > sa dwie rozdzielone sale - dla palacych i niepalacych.
                      > Dlaczego tu nie mogloby byc podobnie a rzecz dotyczyla
                      chatow i nie-
                      > chatow?

                      co stoi na przeszkodzie to zaproponowac?
                      lepiej zalozyc watek - "ciumkanie", prawda?
                      sadze, ze obecni tu "czatownicy" jak najbardziej
                      uszanowali by ta prosbe. czy ktos to wczesniej
                      zaproponowal? bo poki co sa komanentarze i negowanie
                      i wlasnie o to chodzi - by reagowac i robic co mozna
                      a nie negowac od razu

                      a moze zapytac wszystkich frumowiczow - jak sie Wam ta
                      forma podoba? moze okaze sie, ze nie kazdemu tu
                      przeszkadza jak Tobie czy innym?

                      gdy poznasz opinie - mozna probowac isc dalej.


                      > Wiesz, mnie interesuje, ze zwyklej ciekawosci, dlaczego
                      mowi sie o
                      > momentach ktore "bywaja", podczas kiedy malo kogo
                      obchodzi dbalosc
                      > o to zeby owe chwile przedluzyc. I naprawde nie chodzi
                      o bieganie po
                      > forum i pouczanie innych - niechze kazdy zajmie sie
                      soba samym i
                      > swoim wlasnym zachowaniem. Ale niechze to zrobi
                      maksymalnie duza
                      > liczba osob.

                      o tym napisalam do Tak-a. Moim zdaniem jesli bedzie silny
                      trzon - nic nie bedzie w stanie go ruszyc i przetrwa
                      niejedna klujaca w oczy gwiazde, bo o to chyba sie
                      rozbija rowniez - swieca "nie ci od nas". "ktoz to
                      panoszy sie po naszym forum"? moze nie bylo to
                      powiedziane doslownie, ale to przebija z Waszych postow
                      (mam nadzieje, ze wiesz jaka "grupe" mam na mysli:)
                      i nie mowie Ci tego, by Ci dopiec. zakladam, ze
                      interesuje Cie jak jest to odbierane np. przeze mnie.


                      > Wracajac do powodow mojego zaciekawienia - mysle ze to
                      jest glowna
                      > przyczyna upadku takich miejsc - iles ludzi przychodzi
                      "na gotowe",
                      > znajduje jakies fajne miejsce i nastepnie usiluje je
                      maksymalnie
                      > "wycisnac", zupelnie nie dbajac o to, by cos z siebie w
                      to miejsce
                      > wlozyc. Wszyscy oczekuja, malo ktos chce cos zrobic by
                      dalej bylo
                      > fajnie.

                      fajnie dla kogo? mysle, ze jak dalej tak bedzie szlo to
                      Alfika z Girlfriend, Jmx, Kvinna, Ryb, M.Malone.. beda
                      czuli sie swietnie w swoim gronie podobnie jak Wy
                      czuliscie sie kiedys. Czy wnosza rzeczy mniej warotsciowe
                      od Waszych? Forma moze inna, ale czy dyskusje sa mniej
                      wartosciowe? One sa moim zdaniem po prostu INNE.


                      > A jak znajdzie sie jakis "aktywista", to wyzywany jest
                      od cenzorow czy
                      > policjantow, bo sie wychyla (znaczy pewnie chce byc
                      lepszy).

                      nie, nie chce byc lepszy.
                      porywa sie z motyka na slonce
                      tu sa dorosli ludzie
                      kto lubi, by mu mowic co ma robic
                      a co nie?

                      > Sa rozne wyjscia. Jedno z najlepiej pod tym wzgledem
                      zorganizowanych
                      > forow (pewien klub milosnikow volvo) wyglada (a w
                      kazdym razie
                      > wygladalo gdy sie tam udzielalem) tak, ze jest tam
                      dwoch adminow,
                      > ktorych generalnie notorycznie nie ma (wpadaja raz na
                      tydzien lub
                      > dwa). Jest tez grupa forumowiczow, ktorzy sami pilnuja
                      by nie
                      > "przeginac".

                      a na tym volvo to tylu forumowiczow co tutaj?


                      jednakze forumowicze sami dbaja zeby nie
                      > pojawilo sie za duzo tematow Off Topic i zwykle
                      zaznaczaja takie
                      > posty/watki literkami "OT". OT pojawia sie rowniez w
                      przypadku postow
                      > ktore niby dotycza danego watku ale zboczyly juz z
                      glownego szlaku.

                      jak dobrze pamietam tea_time zaproponowala, by "***"
                      oznaczac watki off topic. spodobal mi sie pomysl, nie mam
                      nic przeciw - zastosowalam. tylko w tym momencie byla
                      ograniczona grupa ludzi - nie wszyscy o tym wiedza, a
                      watek polacial z hukiem w dol.
                      prawdopodobnie na volvo jest tak jak bylo kiedys na
                      psychologii - myle sie?

                      duzo wyciachalam
                      ale i tak sporo tego wyszlo
                      pozdraiwam
                      cossa
                      • kwieto Pare wyjasnien. 23.09.03, 20:45
                        cossa napisała:

                        > co stoi na przeszkodzie to zaproponowac?

                        Toz wlasnie o tym jest rozmowa - staram sie zwrocic uwage na pewne rzeczy, moim zdaniem
                        istotne, acz przez wielu nie dostrzegane. I oczekuje rozmowy na ten temat, powaznej.


                        > lepiej zalozyc watek - "ciumkanie", prawda?

                        Nie ja ten watek zalozylem. (co nie przeszkadzalo mi tam czegos napisac).
                        Cosso. To, ze zgadzam sie czestokroc (podkreslam _czestokroc_, nie zawsze) z ilomas innymi
                        forumowiczami (np. z Ta_) nie oznacza ze wyznaje z nimi jedna wspolna linie programowa.
                        Ilus posuniec Tej_ nie popieram, od ilus sie odcinam, podobnie jest z innymi forumowiczami do
                        ktorych jestem czestokroc "przyszywany" (np. Takiem).
                        Prosze o traktowanie mnie indywidualnie i rozliczanie jedynie z moich wypowiedzi.
                        To ze zgodzilem sie z jakas czyjas wypowiedzia czy zachowaniem, to ze dana osobe lubie, nie
                        znaczy ze akceptuje i popieram wszelkie zachowania owej persony.

                        > sadze, ze obecni tu "czatownicy" jak najbardziej
                        > uszanowali by ta prosbe. czy ktos to wczesniej
                        > zaproponowal? bo poki co sa komanentarze i negowanie
                        > i wlasnie o to chodzi - by reagowac i robic co mozna
                        > a nie negowac od razu
                        >

                        Byly proby rozmow - przesledz prosze forum. Utykaly w martwym punkcie, byly ignorowane, a
                        temat byl coraz bardziej tabu.
                        W pewnym momencie mialem wrazenie ze wystarczy abym pojawil sie na jakims watku i zwrocil
                        uwage na ktores z owych forumowych "tabu" (nie zanegowal czy potepil, po prostu cos dostrzegl),
                        by do watku juz nikt sie nie dopisal...
                        Klimat do rozmowy zaczyna sie tworzyc dopiero teraz.


                        > a moze zapytac wszystkich frumowiczow - jak sie Wam ta
                        > forma podoba? moze okaze sie, ze nie kazdemu tu
                        > przeszkadza jak Tobie czy innym?
                        >

                        Byly takie pytania i... martwo. Watki zamienialy sie w chaty :((
                        Mimo tego, ze iles osob domagalo sie tam wypowiedzi merytorycznych, wzajemnego szacunku,
                        tolerancji...


                        > gdy poznasz opinie - mozna probowac isc dalej.
                        >

                        Gdybym nie poznal opinii, nie wypowiadalbym sie w tym watku.



                        > o tym napisalam do Tak-a. Moim zdaniem jesli bedzie silny
                        > trzon - nic nie bedzie w stanie go ruszyc

                        Jak go stworzyc, Twoim zdaniem?

                        > i przetrwa
                        > niejedna klujaca w oczy gwiazde, bo o to chyba sie
                        > rozbija rowniez - swieca "nie ci od nas".

                        Kolejny mit, ktory staje sie wygodna wymowka, majaca zwolnic z refleksji nad wlasnym
                        postepowaniem.
                        "gwiazda" tego forum bylem bardzo dlugo. Jesli zadasz sobie trud siegniecia do wyszukiwarki,
                        zapewne latwo sie zorientujesz jakie mialem zdanie o swoim "gwiazdorstwie".

                        Mam swoje (prowadzone wraz z OLT) forum, ktore miesci sie w 5% najwiekszych forow prywatnych.
                        To mi wystarczy.


                        "ktoz to
                        > panoszy sie po naszym forum"? moze nie bylo to
                        > powiedziane doslownie, ale to przebija z Waszych postow
                        > (mam nadzieje, ze wiesz jaka "grupe" mam na mysli:)
                        > i nie mowie Ci tego, by Ci dopiec. zakladam, ze
                        > interesuje Cie jak jest to odbierane np. przeze mnie.
                        >

                        Dlatego podkreslam wiele razy - interesuje mnie tolerancja, pewna empatia i szacunek. Z obu
                        stron. A nie dostrzegam jej w "chatownikach" (patrz moj post do Jmx).
                        Plotki na cudzych watkach (chamstwo rowniez) odbieram jako totalne nieliczenie sie z innymi
                        forumowiczami. Zarazem ci sami ludzie co chwila gardluja zeby sie liczyc z nimi. Dlaczego?
                        Czy nie powinno to dzialac w obie strony?

                        > fajnie dla kogo? mysle, ze jak dalej tak bedzie szlo to
                        > Alfika z Girlfriend, Jmx, Kvinna, Ryb, M.Malone.. beda
                        > czuli sie swietnie w swoim gronie podobnie jak Wy
                        > czuliscie sie kiedys. Czy wnosza rzeczy mniej warotsciowe
                        > od Waszych? Forma moze inna, ale czy dyskusje sa mniej
                        > wartosciowe? One sa moim zdaniem po prostu INNE.
                        >

                        Wiesz, mialem zawsze nadzieje, ze forum na ktorym jestem (bylem?) trzyma jakis poziom i jest
                        fajne dla wszystkich, poszukujacych na nim rozmowy, dyskusji (pono taka jest rola tego forum?)
                        Dla wszystkich ktorzy maja cos do powiedzenia i chca to wyartykulowac.
                        Obecnie drazni mnie to, ze nawet jesli pojawi sie watek w ktorym chcialbym sie wypowiedziec,
                        zaraz zmienia sie w kacik plotkarski, i wypowiadanie sie tam nie ma juz wtedy najmniejszego
                        sensu.
                        Nie jest to uwaga pt. "kiedys bylo lepiej", bo nie chodzi mi o sentymentalne wielbienie przeszlosci.
                        Raczej staram sie powiedziec jak chcialbym widziec forum i jakim go widze obecnie.

                        Z tego co wiem, nie jestem w tym podejsciu odosobniony.



                        > nie, nie chce byc lepszy.
                        > porywa sie z motyka na slonce

                        Byc moze. Aczkolwiek bez takich swiat stalby w miejscu.
                        Masz dwa wyjscia - godzic sie biernie na to co daje los, albo ksztaltowac swa rzeczywistosc. Ja
                        wole to drugie

                        > tu sa dorosli ludzie

                        Ostrzegam, bede zgryzliwy: sadzac po poziomie wypowiedzi, nie koniecznie, a w kazdym razie nie
                        zawsze.

                        > kto lubi, by mu mowic co ma robic
                        > a co nie?
                        >

                        Ujme to w ten sposob - jesli ktos mi wytknie blad, przekona mnie co do tego ze bladze (daje sie
                        przekonac, acz wymagam rzetelnej argumentacji), to jeszcze mu za to podziekuje.
                        Dopuszczam do siebie mysl ze jestem omylny, dopuszczam do siebie mysl, ze moge, nawet
                        niechcacy, przekraczac pewne granice dla mnie nieistotne, choc bardzo istotne dla innych. I
                        potrafie takie faux pas zrozumiec i starac sie je naprawic.
                        Chcialbym jednak, by inni rowniez dostrzegali moje granice i je rowniez potrafili uszanowac.


                        > a na tym volvo to tylu forumowiczow co tutaj?
                        >

                        Kolo 150-ciu stalych bywalcow plus "dochodzacy", np. tacy jak ja (bylem tam z doskoku przez pare
                        miesiecy).
                        Osobiscie uwazam ze to bardzo duzo, grubo wiecej niz stalych bywalcow na Psychologii.


                        > jak dobrze pamietam tea_time zaproponowala, by "***"
                        > oznaczac watki off topic. spodobal mi sie pomysl, nie mam
                        > nic przeciw - zastosowalam. tylko w tym momencie byla
                        > ograniczona grupa ludzi - nie wszyscy o tym wiedza, a
                        > watek polacial z hukiem w dol.

                        Stad moja sugestia, by forumowicze sami z siebie starali sie zwracac uwage i "czuwac" nad stanem
                        forum. Slabo, jesli o owych gwiazdkach pamieta jedna osoba, super gdy pamietaja niemal wszyscy
                        (a nowym mozna przeciez wyjasniac "na stronie").
                        Ale wymaga to wlasnie poswiecenia odrobiny uwagi forum jako takiemu, i malemu choc wczuciu
                        sie w potrzeby innych forumowiczow.

                        > prawdopodobnie na volvo jest tak jak bylo kiedys na
                        > psychologii - myle sie?
                        >

                        Obawiam sie, ze sie mylisz. Psychologia nigdy nie byla tak dobrze zorganizowana jak tamto forum,
                        nigdy nie bylo na niej tez tak duzo "stalych bywalcow" co tam.
                        To jest zreszta tylko jedno z takich miejsc, widzialem ich wiecej.
                        Ubiegam pytanie, czemu nie zostalem tam - bo sa to listy o bardzo okreslonej tematyce, zadna z
                        nich nie ociera sie ani o psychologie, ani o socjologie :(


                        > duzo wyciachalam

                        Ja rowniez

                        > ale i tak sporo tego wyszlo

                        mi rowniez

                        > pozdraiwam
                        > cossa

                        Ja rowniez :")
                        • cossa Re: Pare wyjasnien. 23.09.03, 22:31
                          kwieto napisał:


                          > > co stoi na przeszkodzie to zaproponowac?
                          >
                          > Toz wlasnie o tym jest rozmowa - staram sie zwrocic uwage na pewne rzeczy, moim
                          > zdaniem
                          > istotne, acz przez wielu nie dostrzegane.

                          masz racje,
                          moze faktycznie Ty chcesz teraz rozmawiac
                          ale zakladajac, ze bronisz kultury i ogolnych norm
                          uwazam, ze rozmowa na dany temat powinna rozpoczac sie
                          od zasygnalizowania, ze cos sie nie podoba
                          w sposob kulturalna
                          a tak sie rozmowa o czatach na forum nie zaczela niestety
                          czy nie od tego powinno sie zaczac?

                          >
                          > > lepiej zalozyc watek - "ciumkanie", prawda?
                          >
                          > Nie ja ten watek zalozylem. > Prosze o traktowanie mnie indywidualnie i
                          rozliczanie jedynie z moich wypowiedz
                          > i.

                          to nie byla pretensja do Ciebie, ani do nikogo
                          chodzi mi o kolejnosc rzeczy
                          jak wypada
                          jak wygodnie
                          jak sie umie


                          > Byly proby rozmow - przesledz prosze forum. Utykaly w martwym punkcie, byly ign
                          > orowane, a
                          > temat byl coraz bardziej tabu.
                          > W pewnym momencie mialem wrazenie ze wystarczy abym pojawil sie na jakims watku
                          > i zwrocil
                          > uwage na ktores z owych forumowych "tabu" (nie zanegowal czy potepil, po prostu
                          > cos dostrzegl),
                          > by do watku juz nikt sie nie dopisal...

                          obserwowalam rozmowy, dyskusje odkad sie pojawilam po raz pierwszy
                          chyba wiem o czym mowisz
                          ale sadze, ze dyskusje w pewnym momencie urywaly sie
                          bo nie bylo odpowiedzi na zadane pytania
                          odpowiedzi jednoznacznych

                          nazywasz to tabu
                          mysle, ze to nie to
                          po prostu czasem zadajacy pytania nie widza odpowiedzi
                          w tym co pisza forumowicze
                          albo po prostu odpowiedzi sa nie takie na jakie sie czeka
                          albo po prostu nie kazdy ma sile ciagle mowic o tym samym
                          mozna mowic o zyciu
                          albo po prostu zyc



                          > Gdybym nie poznal opinii, nie wypowiadalbym sie w tym watku.

                          przypomnienie: opinie o czatach na forum
                          jaka jest ta opinia wiekszosci?

                          > Jak go stworzyc, Twoim zdaniem?

                          ja sadze, ze on jest.
                          Wy miedzy innymi
                          ci ktorzy byliscie tu dawno temu i jestescie do dzis ;)
                          gdybyscie jednak zechcieli mowic wiecej
                          a nie komentowac to co sie dzieje


                          > Kolejny mit, ktory staje sie wygodna wymowka, majaca zwolnic z refleksji nad wl
                          > asnym
                          > postepowaniem.
                          > "gwiazda" tego forum bylem bardzo dlugo. Jesli zadasz sobie trud siegniecia do
                          > wyszukiwarki,
                          > zapewne latwo sie zorientujesz jakie mialem zdanie o swoim "gwiazdorstwie".
                          >
                          > Mam swoje (prowadzone wraz z OLT) forum, ktore miesci sie w 5% najwiekszych for
                          > ow prywatnych.
                          > To mi wystarczy.

                          Chetnie bym popisala na anomaliach, ale nie lapie klimatu:) moze jeszcze kiedys
                          sprobuje:) mysle, ze to byl bardzo dobry pomysl ;)
                          a co do gwiazdorstwa.. to smieszne, ale chyba cecha spolecznosci.
                          sa gwiazdy samozwancze i gwiazdy swiecace swoim blaskiem
                          ktory wyplywa z postow

                          kazdy ma swoje wlasne gwiazdy
                          problem sie pojawia, gdy widac swiatlo nie tego
                          ktorego lubimy
                          i teraz albo umiemy sie z tym pogodzic i przeczekac
                          albo zaczynamy batalie


                          > Dlatego podkreslam wiele razy - interesuje mnie tolerancja, pewna empatia i sza
                          > cunek. Z obu
                          > stron. A nie dostrzegam jej w "chatownikach" (patrz moj post do Jmx).
                          > Plotki na cudzych watkach (chamstwo rowniez) odbieram jako totalne nieliczenie
                          > sie z innymi
                          > forumowiczami. Zarazem ci sami ludzie co chwila gardluja zeby sie liczyc z nimi
                          > . Dlaczego?

                          nie mozna byc za wszystkich odpowiedzialnym
                          wystarczy dbc o siebie
                          to czasem i tak zbyt duzo jak na jedna osobe
                          zmierzam do tego
                          ze jesli kazdy z osobna
                          bedzie dbal o siebie i swoja kulture
                          nie beda potrzebne kanony i reguly
                          a takie dyskusje nie beda musialy miec miejsca

                          > Raczej staram sie powiedziec jak chcialbym widziec forum i jakim go widze obecn
                          > ie.
                          >
                          > Z tego co wiem, nie jestem w tym podejsciu odosobniony.

                          znow wracamy do punktu wyjscia
                          chcesz za 10, 20 lat puknac sie w glowe
                          i stwierdzic, ze nic innego nie robiles na forum
                          jak tylko dazyles do jego dawnej postaci?
                          ilez nowych, wartosciowych ludzi sie ostatnimi czasy tu pojawilo
                          czy nawiazales z kims nowym kontakt?

                          > Byc moze. Aczkolwiek bez takich swiat stalby w miejscu.
                          > Masz dwa wyjscia - godzic sie biernie na to co daje los, albo ksztaltowac swa r
                          > zeczywistosc. Ja
                          > wole to drugie

                          tez wole to drugie
                          ale juz dosc dawno zrozumialam, ze gadaniem niczego nie zminie
                          jest mi bliskie to co robisz teraz
                          bo kiedys zachowywalam sie podobnie
                          ale w pewnym momencie
                          chcesz cos zmienic
                          i robisz to
                          bez slow
                          bez poparcia wiekszosci

                          >
                          > > tu sa dorosli ludzie
                          >
                          > Ostrzegam, bede zgryzliwy: sadzac po poziomie wypowiedzi, nie koniecznie, a w k
                          > azdym razie nie
                          > zawsze.

                          heh.. mialam na mysli ludzi, ktorzy maja dowody ;)
                          nic nie mowilam o dojrzalosci ;)


                          > Chcialbym jednak, by inni rowniez dostrzegali moje granice i je rowniez potrafi
                          > li uszanowac.

                          heh.. to jedna z lekcji ostatniego roku jaka sie nauczylam
                          "nie mierz ludzi swoja miara"
                          Tobie tez to radze
                          oczywiscie z praktycznego punktu widzenia
                          jesli chcesz byc wierny teoretycznym idealom
                          to niczego nie zmianiaj
                          (bez zlosliwosci to wszystko:)

                          ufff..
                          pozdrawiam cieplo
                          cossa
                          • kwieto Re: Pare wyjasnien. 23.09.03, 23:24
                            cossa napisała:

                            ) masz racje,
                            ) moze faktycznie Ty chcesz teraz rozmawiac

                            Zawsze chcialem rozmawiac.
                            Wyjatkiem sa przyklady razacego pogrywania na innych (niekoniecznie na mnie), wtedy
                            przyznaje, zdarza mi sie byc agresywnym. Taki mam system wartosci i niekoniecznie che to
                            zmieniac.


                            ) ale zakladajac, ze bronisz kultury i ogolnych norm
                            ) uwazam, ze rozmowa na dany temat powinna rozpoczac sie
                            ) od zasygnalizowania, ze cos sie nie podoba
                            ) w sposob kulturalna
                            ) a tak sie rozmowa o czatach na forum nie zaczela niestety
                            ) czy nie od tego powinno sie zaczac?
                            )

                            Byc moze. Zastanawialem sie nad zalozeniem watku ktory by mowil cos o tym temacie. Szczerze
                            powiedziawszy, zawsze dochodzilem do wniosku, ze rozmowa o procesach dziejacych sie na
                            forum, choc potencjalnie niezwykle pasjonujaca, przeistoczy sie w jatke i skrupi sie na mnie - a
                            wtedy zakladanie watku nie ma zwyczajnie sensu.
                            W efekcie "podlaczylem sie" do watku cudzego.

                            ) )
                            ) ) ) lepiej zalozyc watek - "ciumkanie", prawda?
                            ) )
                            ) ) Nie ja ten watek zalozylem. ) Prosze o traktowanie mnie indywidualnie i
                            ) rozliczanie jedynie z moich wypowiedz
                            ) ) i.
                            )
                            ) to nie byla pretensja do Ciebie, ani do nikogo
                            ) chodzi mi o kolejnosc rzeczy
                            ) jak wypada
                            ) jak wygodnie
                            ) jak sie umie
                            )

                            Trudno mi wypowiadac sie na temat wypowiedzi innych osob. W postach Tej_ czuje duzo
                            rozgoryczenia i swego rodzaju zalu. Zastanawia mnie rowniez, ze nikt o tym nie chcial z nia
                            pogadac, wygodniej bylo na nia naskoczyc.


                            )
                            ) ) Byly proby rozmow - przesledz prosze forum. Utykaly w martwym punkcie, byl
                            ) y ign
                            ) ) orowane, a
                            ) ) temat byl coraz bardziej tabu.
                            ) ) W pewnym momencie mialem wrazenie ze wystarczy abym pojawil sie na jakims
                            ) watku
                            ) ) i zwrocil
                            ) ) uwage na ktores z owych forumowych "tabu" (nie zanegowal czy potepil, po p
                            ) rostu
                            ) ) cos dostrzegl),
                            ) ) by do watku juz nikt sie nie dopisal...
                            )
                            ) obserwowalam rozmowy, dyskusje odkad sie pojawilam po raz pierwszy
                            ) chyba wiem o czym mowisz
                            ) ale sadze, ze dyskusje w pewnym momencie urywaly sie
                            ) bo nie bylo odpowiedzi na zadane pytania
                            ) odpowiedzi jednoznacznych
                            )

                            Odpowiedzi jednoznacznych nie bedzie nigdy. Ale zauwazam duza niechec do poruszania sie po
                            "szarosciach". Latwiej jest powiedziec zdradzanej zonie "zrob to!", "nie rob tamtego!", niz poruszac
                            sie po temacie ktory wymaga wypracowania indywidualnego podejscia i nie da sie udzielic nan
                            jednoznacznej odpowiedzi.
                            To tez jest temat na watek do zalozenia, ktory zreszta prawdopodobnie szybko stanie sie
                            "martwy".



                            ) nazywasz to tabu
                            ) mysle, ze to nie to
                            ) po prostu czasem zadajacy pytania nie widza odpowiedzi
                            ) w tym co pisza forumowicze
                            ) albo po prostu odpowiedzi sa nie takie na jakie sie czeka
                            ) albo po prostu nie kazdy ma sile ciagle mowic o tym samym
                            ) mozna mowic o zyciu
                            ) albo po prostu zyc
                            )

                            Nie wiem jak Ciebie, ale mnie forumowe procesy bardzo ciekawia i intryguja. To w jaki sposob
                            forum jest zrodlem wiedzy, polem do dyskusji a zarazem zalazkiem patologii. Jak te wszystkie
                            procesy przeplataja sie ze soba i dzialaja.
                            Ale taka rozmowa wymaga dystansu do forum i siebie na nim. Widac malo kogo na to stac.
                            Jesli idzie o "odpowiedzi nie takie na jakie sie czeka" - chyba nie o to chodzi?
                            Gdyby chodzilo o potwierdzanie wlasnych wizji to lepiej kupic papuge powtarzajaca "masz racje,
                            masz racje...".
                            Forum moim zdaniem ma pomagac weryfikowac poglady i tworzyc koncepcje. Jak kazdy "powazny"
                            klub dyskusyjny.




                            ) ) Gdybym nie poznal opinii, nie wypowiadalbym sie w tym watku.
                            )
                            ) przypomnienie: opinie o czatach na forum
                            ) jaka jest ta opinia wiekszosci?
                            )

                            Procentowo? Nie jestem w stanie tego powiedziec.
                            Strzelam (nie sprawdzilem tego z kalkulatorem) ze w tym watku proporcja jest mniej wiecej pol na
                            pol (liczac nie ilosc postow, nicki)


                            ) ) Jak go stworzyc, Twoim zdaniem?
                            )
                            ) ja sadze, ze on jest.
                            ) Wy miedzy innymi
                            ) ci ktorzy byliscie tu dawno temu i jestescie do dzis ;)
                            ) gdybyscie jednak zechcieli mowic wiecej
                            ) a nie komentowac to co sie dzieje
                            )

                            Sek w tym, ze owo komentowanie jest w tej chwili akrat najciekawsze. Naprawde! Forum jest
                            swietnym polem rozwazan, o czym pisalem wyzej.



                            ) Chetnie bym popisala na anomaliach, ale nie lapie klimatu:) moze jeszcze kiedys
                            ) sprobuje:) mysle, ze to byl bardzo dobry pomysl ;)

                            Coz, klimat jest specyficzny, dlatego pisze tam garstka...
                            Zapraszam, tak czy siak.

                            ) a co do gwiazdorstwa.. to smieszne, ale chyba cecha spolecznosci.
                            ) sa gwiazdy samozwancze i gwiazdy swiecace swoim blaskiem
                            ) ktory wyplywa z postow
                            )
                            Owszem, acz widac czasem jak ktos za wszelka cene chce pokazac ze jest "lepszy".
                            Tak na prawde nie trzeba wiele trudu by kazdego, przynajmniej w duzym stopiu, "rozszyfrowac".
                            Zwlaszcza ze ma sie dostep do absolutnie wszystkich postow ktore kiedykolwiek napisal.
                            I wszelkie leki, pragnienia, uprzedzenia - wylaza.


                            ) kazdy ma swoje wlasne gwiazdy
                            ) problem sie pojawia, gdy widac swiatlo nie tego
                            ) ktorego lubimy
                            ) i teraz albo umiemy sie z tym pogodzic i przeczekac
                            ) albo zaczynamy batalie
                            )

                            Moja batalia nie o gwiazdy idzie, a o kulture przebywania na forum. "Gwiazdorstwo" moim zdaniem
                            ta kulture niszczy, ale to akurat uwaga na marginesie.
                            Upieram sie przy rozmowie o procesach, nie ludziach.



                            ) nie mozna byc za wszystkich odpowiedzialnym
                            ) wystarczy dbc o siebie
                            ) to czasem i tak zbyt duzo jak na jedna osobe
                            ) zmierzam do tego
                            ) ze jesli kazdy z osobna
                            ) bedzie dbal o siebie i swoja kulture
                            ) nie beda potrzebne kanony i reguly
                            ) a takie dyskusje nie beda musialy miec miejsca
                            )

                            Ba. A jak zachecic tych kazdych by zaczeli dbac o swoja kulture?
                            Jak widac z wypowiedzi tutaj, wiekszosc nie zauwaza nawet problemu, uwaza to za zbedne.
                            I teraz pytanie - czy (i ewentualnie jak) zwrocic im uwage na ta "samodbalosc"?


                            ) ) Raczej staram sie powiedziec jak chcialbym widziec forum i jakim go widze
                            ) obecn
                            ) ) ie.
                            ) )
                            ) ) Z tego co wiem, nie jestem w tym podejsciu odosobniony.
                            )
                            ) znow wracamy do punktu wyjscia
                            ) chcesz za 10, 20 lat puknac sie w glowe
                            ) i stwierdzic, ze nic innego nie robiles na forum
                            ) jak tylko dazyles do jego dawnej postaci?

                            Nie dawnej. Ja wcale nie chce "powrotu do dawnej postaci". To ze stwierdzam ze kiedys "bylo
                            lepiej" nie znaczy, ze mam ochote przywracac szkielet tamtego forum. Zwroc uwage, ze ja nie
                            mowie "wrocmy do tego co bylo kiedys". Mowie "forum moim zdaniem ma problem z tym, tym i
                            tym. Co mozemy z tym zrobic?".
                            I rozwiazania wcale nie musza sie odwolywac do tego co bylo. Moga byc calkiem nowe i
                            nowatorskie (i nawet lepiej by takie byly).
                            A problem (np. chamstwa) i bez odwolan do "starego forum" jest problemem. Dokladnie takim
                            samym.


                            ) ilez nowych, wartosciowych ludzi sie ostatnimi czasy tu pojawilo
                            ) czy nawiazales z kims nowym kontakt?
                            )

                            Z nielicznymi, ktorzy sa w stanie prowadzic dyskusje na poziomie ktory ja lubie.


                            ) ) Byc moze. Aczkolwiek bez takich swiat stalby w miejscu.
                            ) ) Masz dwa wyjscia - godzic sie biernie na to co daje los, albo ksztaltowac
                            ) swa r
                            ) ) zeczywistosc. Ja
                            ) ) wole to drugie
                            )
                            ) tez wole to drugie
                            ) ale juz dosc dawno zrozumialam, ze gadaniem niczego nie zminie
                            ) jest mi bliskie to co robisz teraz
                            ) bo kiedys zachowywalam sie podobnie
                            ) ale w pewnym momencie
                            ) chcesz cos zmienic
                            ) i robisz to
                            ) bez slow
                            ) bez poparcia wiekszosci
                            )

                            Zwroc uwage, ze watek o czatorum jest jednym z lepiej prowadzonych na tym forum.
                            Paradoksalnie, tu zawiazalo sie pole do dyskusji bez przekrzykiwan i przepychanek.
                            Idzie tu "walka" o pole do nastepnych posuniec - wypracowania przestrzeni na ktorej bedzie
                            mozna uskuteczniac "swiecenie przykladem".

                            Forma dosc eksperymentalna a zarazem ciekawa - rozmawiajac na dany temat, pokazywac
                            jednoczesnie jak taka rozmowa moze wygladac, obrazowac to nia sama. I to jest bardzo fajne.


                            ) )
                            ) ) ) tu sa dorosli ludzi
                            • cossa Re: Pare wyjasnien. 25.09.03, 00:26
                              kwieto napisał:


                              > Zawsze chcialem rozmawiac.

                              zupelnie szczerze - rozmawiac dla samego faktu rozmowy
                              czy dlatego, ze chcesz sie z kims porozumiec i sprobowac
                              zrozumiec rowniez jego ponkt widzenia, a nie np. narzucac
                              jedynie swoj? (bez zlosliwosci - po prostu pytam). i
                              praktyka mnie interesuje, a nie teoria.




                              > Trudno mi wypowiadac sie na temat wypowiedzi innych
                              osob. W postach Tej_ czuje
                              > duzo
                              > rozgoryczenia i swego rodzaju zalu. Zastanawia mnie
                              rowniez, ze nikt o tym nie
                              > chcial z nia
                              > pogadac, wygodniej bylo na nia naskoczyc.

                              bo moim zdaniem nie bylo w tym tylko zalu i
                              rozgoryczenia. bylo cos jeszcze, co spowodowalo owe
                              naskoczenie, a nie dyskusje jak .. rowny z rownym?


                              > Odpowiedzi jednoznacznych nie bedzie nigdy. Ale
                              zauwazam duza niechec do porusz
                              > ania sie po
                              > "szarosciach". Latwiej jest powiedziec zdradzanej zonie
                              "zrob to!", "nie rob ta
                              > mtego!", niz poruszac
                              > sie po temacie ktory wymaga wypracowania indywidualnego
                              podejscia i nie da sie
                              > udzielic nan
                              > jednoznacznej odpowiedzi.
                              > To tez jest temat na watek do zalozenia, ktory zreszta
                              prawdopodobnie szybko st
                              > anie sie
                              > "martwy".

                              nie wszyscy sa jednakowi. jednak widze nie tylko czern i
                              biel. czesc ludzi radzac, opowiadaja o sobie, pyta sie
                              rowniez o inne rzeczy, ktore moga miec wplyw na konkretny
                              problem osoby pytajacej. czemu tego nie widzisz? a moze i
                              widzisz, ale o tym nie mowisz i wrzucasz wszystko do
                              jednego wora - "be". wybacz, ale nie uslyszalam poki co
                              od Ciebie niczego pozytywnego na temat ludzi bedacych
                              aktualnie na forum. jesli mowimy o wszystkim to o
                              wszystkim, a nie wybiorczo - jak komu pasuje.


                              > Nie wiem jak Ciebie, ale mnie forumowe procesy bardzo
                              ciekawia i intryguja.

                              interesowalo mnie to jakis czas temu - pewnie nie w takim
                              stopniu jak Ciebie. ale doszlam do wniosku, ze forum
                              niewiele sie rozni od real.

                              To
                              > w jaki sposob
                              > forum jest zrodlem wiedzy, polem do dyskusji a zarazem
                              zalazkiem patologii.

                              jak w zyciu.


                              > Gdyby chodzilo o potwierdzanie wlasnych wizji to lepiej
                              kupic papuge powtarzaja
                              > ca "masz racje,
                              > masz racje...".

                              ale na forum papugi nie ustawisz ani bota, ktory Ci za
                              kazdym razem przyklasnie. glosy trzeba zdobyc w inny
                              sposob. nie przekonala mnie papuga.


                              > Forum moim zdaniem ma pomagac weryfikowac poglady i
                              tworzyc koncepcje. Jak kazd
                              > y "powazny"
                              > klub dyskusyjny.



                              > Sek w tym, ze owo komentowanie jest w tej chwili akrat
                              najciekawsze. Naprawde!
                              > Forum jest
                              > swietnym polem rozwazan, o czym pisalem wyzej.

                              rozwazan, a nie pouczen i wysmiewania i ironizowania
                              ale znow sie zapedzilam - nie do Ciebie to skierowane
                              skierowane do tych, ktorzy nie wnosza
                              a komentuja



                              > Ba. A jak zachecic tych kazdych by zaczeli dbac o swoja
                              kulture?

                              wlasnie o to chodzi. czemu od razu pytasz jak innych
                              namowic? jestes bez skazy? czy ja jestem bez skazy? badz
                              soba, pisz wg swoich kanonow. to nie wpada w proznie.
                              nalezy miec nadzieje, ze ktos podlapie to od Ciebie. nie
                              zmienia sie ludzi poprzez namawianie ich do zmiany. mozna
                              ich zmienic okazujac wlasne postepowanie, przekonac SAMYM
                              SOBA ze mozna inaczej, i .. byc moze lepiej.

                              > Jak widac z wypowiedzi tutaj, wiekszosc nie zauwaza
                              nawet problemu, uwaza to za
                              > zbedne.
                              > I teraz pytanie - czy (i ewentualnie jak) zwrocic im
                              uwage na ta "samodbalosc"?

                              odezwij sie, a nozyczki sie odezwa
                              miej odwage mowic co myslisz
                              ale nie oczekuj niczego w zwiazku z tym
                              ani nagany ani poklasku

                              i o samodbalosci - jak pisalam powyzej
                              nie namowisz
                              mozesz uzyc jedynego narzedzia
                              siebie samego

                              znow dlugasnie ;)
                              i pociete na dodatek
                              az sie spocilam
                              ale pozdrawiam
                              cossa
                              • kwieto Re: Pare wyjasnien. 25.09.03, 08:02
                                cossa napisała:

                                > kwieto napisał:
                                >
                                > zupelnie szczerze - rozmawiac dla samego faktu rozmowy
                                > czy dlatego, ze chcesz sie z kims porozumiec i sprobowac
                                > zrozumiec rowniez jego ponkt widzenia, a nie np. narzucac
                                > jedynie swoj? (bez zlosliwosci - po prostu pytam). i
                                > praktyka mnie interesuje, a nie teoria.
                                >

                                Gdybym chcial narzucac swoj punkt widzenia, zostalbym przy
                                watkach "poradniczych" (a wierz mi, jestem w tym niezly).
                                Tyle ze dawno mi sie to znudzilo. Co to za przyjemnosc przekonac
                                kogos ze ma sie racje?
                                Coraz czesciej moje rozmowy odbieram jako budowanie z "cegielek"
                                - ja rzuce jakas mysl, ktos do tego cos dopowie, ktos te dwie
                                "cegielki" zwiaze w jedna calosc, ktos inny popatrzy na nia od drugiej
                                strony... Lubie dyskusje w ktorych przekonywanie do swoich racji
                                schodzi na dalszy plan.


                                > > Trudno mi wypowiadac sie na temat wypowiedzi innych
                                > osob. W postach Tej_ czuje
                                > > duzo
                                > > rozgoryczenia i swego rodzaju zalu. Zastanawia mnie
                                > rowniez, ze nikt o tym nie
                                > > chcial z nia
                                > > pogadac, wygodniej bylo na nia naskoczyc.
                                >
                                > bo moim zdaniem nie bylo w tym tylko zalu i
                                > rozgoryczenia. bylo cos jeszcze, co spowodowalo owe
                                > naskoczenie, a nie dyskusje jak .. rowny z rownym?
                                >

                                Tym bardziej, nie zauwazam zeby ktos chcial podpytac. Jesli nie chce
                                tego robic na forum to mailem, czemu nie?
                                Wlasnie tej odrobiny empatii mi tutaj brakuje.


                                > > Odpowiedzi jednoznacznych nie bedzie nigdy. Ale
                                > zauwazam duza niechec do porusz
                                > > ania sie po
                                > > "szarosciach". Latwiej jest powiedziec zdradzanej zonie
                                > "zrob to!", "nie rob ta
                                > > mtego!", niz poruszac
                                > > sie po temacie ktory wymaga wypracowania indywidualnego
                                > podejscia i nie da sie
                                > > udzielic nan
                                > > jednoznacznej odpowiedzi.
                                > > To tez jest temat na watek do zalozenia, ktory zreszta
                                > prawdopodobnie szybko st
                                > > anie sie
                                > > "martwy".
                                >
                                > nie wszyscy sa jednakowi. jednak widze nie tylko czern i
                                > biel. czesc ludzi radzac, opowiadaja o sobie, pyta sie
                                > rowniez o inne rzeczy, ktore moga miec wplyw na konkretny
                                > problem osoby pytajacej. czemu tego nie widzisz? a moze i
                                > widzisz, ale o tym nie mowisz i wrzucasz wszystko do
                                > jednego wora - "be". wybacz, ale nie uslyszalam poki co
                                > od Ciebie niczego pozytywnego na temat ludzi bedacych
                                > aktualnie na forum. jesli mowimy o wszystkim to o
                                > wszystkim, a nie wybiorczo - jak komu pasuje.
                                >

                                Momencik - ja mowie o czyms co widze i co uwazam za problem. Nie
                                znaczy to, ze nie dostrzegam czy nie doceniam madrych postow
                                osob z ktorymi gdzie indziej sie zupelnie nie zgadzam.
                                Ale nie o tym chce rozmawiac w tym watku.
                                Podkreslanie, ze na forum sa rownez wypowiedzi sensowne wydaje
                                mi sie asekuranckie - przeciez to oczywiste? (a moze nie?)
                                Tak czy siak - tutaj mowie na temat postow ktore prowadza (moim
                                zdaniem) do zanizenia poziomu. O tych ktore go podwyzszaja,
                                mozemy pogadac kiedy indziej :")

                                >
                                > > Nie wiem jak Ciebie, ale mnie forumowe procesy bardzo
                                > ciekawia i intryguja.
                                >
                                > interesowalo mnie to jakis czas temu - pewnie nie w takim
                                > stopniu jak Ciebie. ale doszlam do wniosku, ze forum
                                > niewiele sie rozni od real.
                                >

                                To tez jest cos ciekawego - przy okazji poruszenia (brutalnego)
                                kwestii uczciwosci w sieci, wielu forumowiczow pokazalo inne zdanie
                                ("virtual to nie real"), zarazem jakos tak to bylo, ze proba
                                sprecyzowania tej roznicy konczyla sie pyskowka.



                                > To
                                > > w jaki sposob
                                > > forum jest zrodlem wiedzy, polem do dyskusji a zarazem
                                > zalazkiem patologii.
                                >
                                > jak w zyciu.
                                >

                                Mysle ze na forum silniej. Dochodzi element anonimowosci
                                (pozornej, ale watek o tym dopiero mi sie kluje) i przekonanie ze tu
                                sobie mozna pozwolic na wiecej, a np. udawanie kogos innego jest
                                "normalne". Granica "przyzwoitosci" (nie lubie tego slowa, ale niech
                                bedzie) jest mocno zanizona w stosunku do realu.
                                Coraz czesciej zaczynam odnosic wrazenie, ze tym co utrzymuje
                                ludzi w ramach jako-takiego poszanowania innych jest strach.
                                Poczucie bezkarnosci jakie daje Internet zwalnia te hamulce.


                                > > Gdyby chodzilo o potwierdzanie wlasnych wizji to lepiej
                                > kupic papuge powtarzaja
                                > > ca "masz racje,
                                > > masz racje...".
                                >
                                > ale na forum papugi nie ustawisz ani bota, ktory Ci za
                                > kazdym razem przyklasnie. glosy trzeba zdobyc w inny
                                > sposob. nie przekonala mnie papuga.
                                >

                                Myslisz ze nie da sie postawic bota?
                                A co jesli za chwile zaloze 100 kont na forum i bede sam sobie
                                przyklaskiwal w stu osobach? (byly takie akcje na tym forum).


                                > > Forum moim zdaniem ma pomagac weryfikowac poglady i
                                > tworzyc koncepcje. Jak kazd
                                > > y "powazny"
                                > > klub dyskusyjny.
                                >

                                >
                                > > Sek w tym, ze owo komentowanie jest w tej chwili akrat
                                > najciekawsze. Naprawde!
                                > > Forum jest
                                > > swietnym polem rozwazan, o czym pisalem wyzej.
                                >
                                > rozwazan, a nie pouczen i wysmiewania i ironizowania
                                > ale znow sie zapedzilam - nie do Ciebie to skierowane
                                > skierowane do tych, ktorzy nie wnosza
                                > a komentuja
                                >

                                Uff...

                                >
                                >
                                > > Ba. A jak zachecic tych kazdych by zaczeli dbac o swoja
                                > kulture?
                                >
                                > wlasnie o to chodzi. czemu od razu pytasz jak innych
                                > namowic? jestes bez skazy? czy ja jestem bez skazy? badz
                                > soba, pisz wg swoich kanonow. to nie wpada w proznie.

                                Mysle bardziej globalnie. O sobie mysle rowniez jako tym "kazdym",
                                ktorego byc moze trzeba zachecac.
                                Niezaleznie do ktorej "grupy" sie zaliczam, pytam, jak zachecac?

                                Przyklad - pomysl dobry, ale w warunkach forumowych wymaga
                                istnienia pewnego "trzonu". Jedna osoba niewiele zdziala (bo co z
                                tego ze ona bedzie probowac rozmawiac powaznie, skoro nie zrobi
                                tego nikt poza nia?). Takich osob powinno byc kilka, pytanie czy
                                biernie czekac az sie takowy "trzon" utworzy, czy mozna na to
                                wplywac i jak?


                                > nalezy miec nadzieje, ze ktos podlapie to od Ciebie. nie
                                > zmienia sie ludzi poprzez namawianie ich do zmiany. mozna
                                > ich zmienic okazujac wlasne postepowanie, przekonac SAMYM
                                > SOBA ze mozna inaczej, i .. byc moze lepiej.
                                >

                                Aczkolwiek rozmowa o problemie, naswietlanie go z roznych stron,
                                proba jakiegos dookreslenia go - rowniez pomaga i pozwala na
                                unikniecie nieporozumien w przyszlosci.


                                > > Jak widac z wypowiedzi tutaj, wiekszosc nie zauwaza
                                > nawet problemu, uwaza to za
                                > > zbedne.
                                > > I teraz pytanie - czy (i ewentualnie jak) zwrocic im
                                > uwage na ta "samodbalosc"?
                                >
                                > odezwij sie, a nozyczki sie odezwa
                                > miej odwage mowic co myslisz
                                > ale nie oczekuj niczego w zwiazku z tym
                                > ani nagany ani poklasku
                                >

                                Praktyka wykazuje ze przede wszystkim spotykam sie z ignorancja i
                                niezrozumieniem. To mnie martwi. Bo ciezko rozmawiac ze sciana.
                                Problem zas widze nie w samej scianie, tylko w tym, ze owa "sciana"
                                zagradza "przestrzen zyciowa" innym, w tym mnie. I to mi sie bardzo
                                nie podoba.


                                > i o samodbalosci - jak pisalam powyzej
                                > nie namowisz
                                > mozesz uzyc jedynego narzedzia
                                > siebie samego
                                >

                                Co nie wyklucza rozmowy o mechanizmach ktore powoduja taki a nie
                                inny stan rzeczy. Lubie dyskurs teoretyczny, tak czy siak.


                                > znow dlugasnie ;)
                                > i pociete na dodatek
                                > az sie spocilam
                                > ale pozdrawiam
                                > cossa

                                Ja rowniez
          • Gość: inka_sama Re: Alfiko IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 23:04
            Forum sie zmienia - to normalne.
            Nie róbcie z Tej skrzyżowania policjanta z zakonnica. Ona nie z tych Tych.

            Czy tak naprawde trudno zrumiec że nie chodzi o pozdrowienia i buziaki i
            szalone watki? Przeciez były! I to był jednen z największych uroków tego forum!
            Ale oprócz tego były dyskusje które nie rozmywały sie w pogaduchach kompletnie
            nie na temat - liczbowo przewyższających wypowiedzi na temat. No nie wiem jak
            bym sie czuła szukając pomocy i czytając kompletnie obcych ludzi robiacych
            sobie jaja i to kompletnie nie na temat? Idę do archiwum - juz wiem jaki watek
            chce przypomnieć.
            Jest:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=949668&a=949668
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=1589548&a=1589548
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=2360904&a=2360904
            Czasem bardzo tęsknie do powaznych - ale nie w bełkocie pseudonaukowym -
            watków. O ważnych rzeczach. Nie tylko o zdradach. Bo to nie jedyny - choc tez
            ważny - temat życiowy.
            • cossa Re: Alfiko 22.09.03, 23:32
              inka_sama,
              domyslam, ze nie chodzi o pozdrowienia i buziaki (bez
              przesady:) przeczytalam watki, nie bede cytowac, ale
              wiekszosc z tych wypowiedzi jest podobna do dzisiejszych
              - komentowanych. roznia sie one tym, ze w zacytowanych
              watkach przewiaja sie nicki, ktore sa do dzisiaj.
              wypowiedzi odnosza sie do konkretnych ludzi, ktorzy sie
              "znaja" i nadaja na tych samych falach. odnosze wrazenie,
              ze wytworzyl sie pewien klimat, bylo cieplo i przyjemnie.
              te fale powstaly moim zdaniem min. miedzy alfika,
              girlfriend, m.malone, rybem. to cos zlego?

              osobiscie niedobrze mi sie robi gdy czytam o torcikach i
              innych slodkosciach, (mam nadzieje, ze nie oberwe za to
              po uszach). po prostu nie podobaja mi sie watki o
              szarlotkach, smietankach i kawisiach. niczego sensownego
              w tym nie widze, ale to nie moja sprawa. znalezli sie
              zwolennicy, bylo im dobrze w ich wlasnym gronie - nikt
              nie ma pretensji. moglabym rowniez zalozyc watek
              "cukiernia", ale nie wszystko co mi sie nie podoba nie
              podoba sie innym. dlatego temu forum przydaloby sie
              mniej generalizacji, obrazania osob, zwolennikow tych
              osob i bog wie jeszcze czego, a wiecej elastycznosci.

              piszecie, ze ktos psuje watek.. nie rozmiem. to czepianie
              sie. nikt nie kaze czytac. co z tego, ze ktos wkroczyl z
              prywatnymi pogaduszkami. przesmiewcy maja ubaw, co ominac
              zawsze mozna. przeciez nie trzeba czytac.. chyba, ze ktos
              drukuje watki w calosci i ma problemy z przekopiowaniem
              tego co dotyczy tematu. ale to chyba raczej nie teges.. ;)

              pozdrawiam cieplo
              nie kieruje tego do Ciebie
              tylko tak sie sklada, ze jest pod Twom postem ;)
              cossa
              • alfika Re: Cosso 22.09.03, 23:48
                Może być cukiernia, nawet trzygwiazdkowa :)
                Niech no tylko Vicca i Arek wrócą, wpadnie Aiszka - oj, będzie się cukier sypał
                i kawa lała :)
                • cossa Re: Cosso 22.09.03, 23:50
                  paskuda!! ;))))
                  ale niech wracaja
                  poswiece sie ;)

                  pozdrawiam
                  cossa

                  alfika napisała:

                  > Może być cukiernia, nawet trzygwiazdkowa :)
                  > Niech no tylko Vicca i Arek wrócą, wpadnie Aiszka - oj,
                  będzie się cukier sypał
                  >
                  > i kawa lała :)
                  >
                  >
              • inka_sama cosso 23.09.03, 00:03
                cossa napisała:
                > inka_sama,
                > domyslam, ze nie chodzi o pozdrowienia i buziaki (bez
                > przesady:) przeczytalam watki, nie bede cytowac, ale
                > wiekszosc z tych wypowiedzi jest podobna do dzisiejszych
                > - komentowanych.

                Tak. Ale to były przykłady watków z założenia rozrywkowych. Po to założonych.
                Staraliśmy się (choć oczywiście nie zawsze i wszędzie wychodziło) nie
                rozpraszac watków - może dlatego że mieliśmy swiadomość jak długo się
                rozwijaja? Nie było wtedy takich udogodnień jak teraz - z podziałam na setki.
                Można omijac poboczne watki.
                Ale przeciez nie o to chodzi. Bo szuka sie odpowiedzi na pytanie i ma nadzieje
                ze może tam sie cos jednak znajdzie.

                Ech zaczynam żałowac ze wróciłam. Zapomniałam jak inni przekręcają to co sie
                pisze.
                • cossa Re: cosso 23.09.03, 00:12
                  jesli odnioslas wrazenie, ze przekrecilam to co napisalas
                  - przepraszam, nie miama takiego zamiaru. zauwazylam, ze
                  jakis czas Cie nie bylo. roznie bywalo i bywa. moze za
                  bardzo jestem zaangazowana, za duzo juz czytam tego
                  wszystkiego, komantarzy, uwag, ze trace dystans. pewnie
                  to wszystko sklada sie na to co napisalam wczesniej. nie
                  mialam na celu cos Ci udowadniac czy tez forsowac swoje
                  racje.

                  po prostu momentami bylo wiecej narzekania jak jest zle i
                  jak to forum spadlo na psy zamiast pracy nad jego ksztaltem.

                  przepraszam
                  milkne juz
                  odsapnac pewnie trzeba bedzie ;)

                  pozdrawiam
                  cossa


                  inka_sama napisała:


                  > Tak. Ale to były przykłady watków z założenia
                  rozrywkowych. Po to założonych.
                  > Staraliśmy się (choć oczywiście nie zawsze i wszędzie
                  wychodziło) nie
                  > rozpraszac watków - może dlatego że mieliśmy swiadomość
                  jak długo się
                  > rozwijaja? Nie było wtedy takich udogodnień jak teraz -
                  z podziałam na setki.
                  > Można omijac poboczne watki.
                  > Ale przeciez nie o to chodzi. Bo szuka sie odpowiedzi
                  na pytanie i ma nadzieje
                  > ze może tam sie cos jednak znajdzie.
                  >
                  > Ech zaczynam żałowac ze wróciłam. Zapomniałam jak inni
                  przekręcają to co sie
                  > pisze.
                  • inka_sama Re: cosso 23.09.03, 00:15
                    Nie myślałam o tobie piszac o przekręcaniu.
                    Raczej o takiej ogólnej tendencji.
                    Dodam dla ułatwienia że nie jest to tendencja nowa. Więc to nie zarzut dla
                    obecnego forum.
      • Gość: ryb Re: CZATORUM IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 22.09.03, 22:27
        Wstydz sie, naprawde. Te Twoje watki przypominaja mi typowy burdel w
        klasie...Wstyd. Tu sie trzeba zachowywac i powaznie gadac!!! Bo jak nie, to
        swiadectwie bedzie pala z zachowania...No, pamietaj!!! I zeby mi sie to wiecej
        nie powtorzylo!!! Bo rodzicow zawolam !!! A teraz siadaj i cicho badz!!!
        Zaraz, zaraz...a przepraszam to gdzie??? - wstreciucho...jedna. :)))


        ryb
        • m.malone Re: CZATORUM 22.09.03, 22:51
          Gość portalu: ryb napisał(a):

          > Wstydz sie, naprawde. Te Twoje watki przypominaja mi typowy burdel w
          > klasie...Wstyd. Tu sie trzeba zachowywac i powaznie gadac!!! Bo jak nie, to
          > swiadectwie bedzie pala z zachowania...No, pamietaj!!! I zeby mi sie to
          wiecej
          > nie powtorzylo!!! Bo rodzicow zawolam !!! A teraz siadaj i cicho badz!!!
          > Zaraz, zaraz...a przepraszam to gdzie??? - wstreciucho...jedna. :)))
          >
          >
          > ryb

          Część Ryb...Nie Część RYB:))))
          Jak zdrówko. Browarek jaki wygrałeś?
          Ludzie po sufitach nie fruwali:DDDDDD
          Choć ja nie Ryb
          Policje mamy tam gdzie Ty wiesz, a ja rozumiem, true???
          Pozdrawiam
          MM
          • Gość: ryb Re: CZATORUM IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 22.09.03, 23:01
            Wyscigi to tylko w soboty, jak korkow nie ma. Zreszta, to tez daje czas
            pasazerom na zdobycie gotowki, zeby mogli obstawiac kto wygra :)))

            True, oni dla utrudnienia ulice zamykaja w ostatniej chwili...ale my mamy ich
            tam, gdzie oni nas maja, co oczywiscie nie trudno zrozumiec :)))


            ryb


            • m.malone Re: CZATORUM 22.09.03, 23:06
              W istocie, nietrudno:)))
              MM
      • cossa Re: CZATORUM 22.09.03, 22:27
        zycze sobie cieplo
        bo poki co jestes nieodlaczna czescia tego forum ;)

        pozdrawiam
        cossa

        alfika napisała:

        > Niemniej jest to troszkę też moje forum.
        > Pozdrawiam ciepło tych, którzy sobie tego życzą.
        >
        • m.malone Re: CZATORUM 22.09.03, 22:55
          cossa napisała:

          > zycze sobie cieplo
          > bo poki co jestes nieodlaczna czescia tego forum ;)
          >
          > pozdrawiam
          > cossa

          Cossa, Cossa:))) no, to właśnie ja chciałem...
          Ale skoro napisałaś tak, nie muszę więcej klepać:)))
          No to co z tą kawką, Alfika:))?
          Mam b.dobrego piernika:P
          ApoftegMMat
          >
          > alfika napisała:
          >
          > > Niemniej jest to troszkę też moje forum.
          > > Pozdrawiam ciepło tych, którzy sobie tego życzą.
          > >
          • alfika Re: Tu się pierniczy! 22.09.03, 23:51
            m.malone napisał:


            > No to co z tą kawką, Alfika:))?
            > Mam b.dobrego piernika:P
            > ApoftegMMat
            > >

            Sadysta piernikowy :)))
            Idźmy na kompromis - piernik dziś, kawa jutro rano :)))))))

            Piernik dobra rzecz :) Bez dżemu i z polewą czekoladową?
            • m.malone Re: Tu się pierniczy! 23.09.03, 00:18
              alfika napisała:

              >
              > Sadysta piernikowy :)))
              > Idźmy na kompromis - piernik dziś, kawa jutro rano :)))))))
              >
              > Piernik dobra rzecz :) Bez dżemu i z polewą czekoladową?

              Idźmy!
              Bez
              SamPiernikMM
              (wygląda prawie jak Kopernik:DD)
              >
              >
      • alfika Re: 22.27 22.09.03, 22:49
        O , na dodatek o 22.27 zostałam zaatakowana pospołu z trójbeltówki (bo
        dubeltówką tego zmasowanego ataku nazwać się nie da).

        Otóż co następuje:
        Kwieto - trudno, nic nie poradzę. Tylko nie sprzątaj za często...
        Ryb - przepraszam było, zimnolicy stworze! (ale nie bierz tego zbyt do siebie).
        Cossa - przed Tobą się nie obronię :) - to bywa groźne w skutkach!
        • Gość: ryb Re: 22.27 IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 22.09.03, 23:03
          No, za skruche pozwole Ci tutaj dalej pisac...:)))hihihi


          ryb
    • r.richelieu Re: CZATORUM 23.09.03, 00:38
      ale gdyby forum było wyłącznie forum to wątek miałby 10 postów i cześć
      Bo ile jest rozwiązań sprawy, kilka, kilkanaście. A potem to zaczynają się
      przytakiwania, posty: bo ja zrobiłam tak a nie tak, albo zaprzeczenia. Kiedy
      dwóch stojących twardo przy swoim zdaniu to zawsze + z - zrobią awanturę i już
      wątek rośnie do 100. A gadanie o dupie Marynie stwarza więzy mocniejsze niż
      dywagacje na Bardzo Mądre Tematy, więzy grupy, bo więzy dwójkowe czy trójkowe
      może i tak. I właśnie jak tak powiedział, tu znani jako Pan X czy Pani Y
      mówimy o sobie, a nie o temacie. Na prawie żadnym forum tak nie ma, wszędzie
      tylko temat i 10 rozwiązań, a dyskusja, jeśli już, kręci się wokół dwóch
      sprzecznych racji przybierając postać : a tak, a nie, a tak, a nie i tak 100
      razy kończąc się najczęściej stwierdzeniem: a ty głupi jesteś.
    • Gość: tak Re: CZATORUM IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 00:39
      Tak.
      Czatorum kwitnie, choć przyznać muszę, że równie bujnie rozwija się kilka
      wątków, o których nie sposób rzec inaczej niż - merytoryczne, czy ważkie w
      swych kontrowersjach.
      Forum się zmienia. Ale nie samo z siebie. Nie ma takiej siły sprawczej. To
      ludzie je zmieniają. Podobnie jak świat wokół.
      Są tacy ludzie, którzy zmian dokonują w imię jakichś szczytnych ideałów o
      równości, o wolności (wręcz dowolności). Większość innych podchwytuje te
      propozycje w imię wygodnictwa. Są też tacy ludzie, którzy część zmian widzą
      jako zagrożenie dotychczasowego ładu, a ściślej jako zagrożenie nieładem.
      Należę do tych ostatnich. Wielokrotnie pisałem tu o wciąż zmniejszającym się
      obszarze indywidualnej odpowiedzialności, o frywolnym i dowolnym wyborze drogi
      w przyszłość.
      W powyższym świetle widzę także to forum dyskusyjne. Dla mnie forum to forum,
      czat to czat, kino to kino (oczywiście z jakimiś tam marginesami). Wymieszanie
      tego razem to dla mnie stworzenie łatwej do opanowania, ale bezbarwnej papki.
      Kilkakrotnie wspomniałem tutaj to swoje zdanie. Generalnie odrzucono je. To
      rozumiem. Ale co niektórym moje zastrzeżenia wystarczyły do posądzenia mnie o
      cenzurę i chęć dyktowania obecności (bądź nie) innych w tym miejscu. Tego
      podejścia nie pojmuję.
      Może trochę przejaskrawię: W nosie mam to forum. Podobnie jak forum tamto, czy
      owamto, takie kino czy siakie, tamten kraj czy inny. Staram się patrzeć na
      zjawiska w skali makro. Porównuję nowe z przeszłymi. Staram się dostrzec
      przyczyny obecnego stanu rzeczy. I widzę. Dlatego w wielu kwestiach jestem
      konserwatystą. Chciałbym, by pewne sprawy zachowały swoje nazwy, znaczenia,
      role. Jedną z pierwszych takich spraw jest Rodzina. Lektura tego forum budzi we
      mnie niepokój w tym względzie. To, że na forum jest dużo czatu, to pikuś w
      porównaniu z tymże. Niemniej jednak - ziarnko do ziarnka...

      Pozdrawiam
      PS. "Wydziwiam" na temat forum, ale jednocześnie z odpowiednią dozą pokory
      przyjmuję jego stan (chyba powinienem napisać: ludzi tu obecnych?). Róbta co
      chceta, gdzie chceta. Ino nie imputujcie mi, zrzędzie, że jestem policjantem i
      katem, i że okazywanie wzajemnej życzliwości chciałym wszędzie do cna
      wykorzenić, lubo zachować je jedynie w przypadakch przewidzianych w
      odpowiednich kodeksach.
      • Gość: ryb Re: CZATORUM IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 00:43
        kat to moj wymysl, ale jak przeczytasz TAK odwrotnie to wychodzi KAT.
        Przepraszam...skruszony...


        ryb
        • Gość: tak Re: CZATORUM IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 00:51
          Gość portalu: ryb napisał(a):

          > kat to moj wymysl, ale jak przeczytasz TAK odwrotnie to wychodzi KAT.
          > Przepraszam...skruszony...

          Palindrom i owszem.
          Ale kat to nie tylko Twój wymysł (nawet nie pamiętałem, że też Twój).

          Pozdrawiam
      • ta Re: CZATORUM 23.09.03, 00:44
        Oj tak Tak, oj tak Tak

        Ta_
    • Gość: ryb No dobranoc i na powaznie... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 01:28
      Dawno temu, to byli ludzie na tym forum ktorzy sie nie znali. Z biegiem czasu,
      zaczely sie spotkania i przyjaznie w realnym zyciu. Takie przyjaznie maja wpyw
      na dalszy rozwoj forum. Nagle przyjacielowi X, nie wypada sie niezgodzic z
      przyjacielem Y. Obcy Z, ktory ma inne zdanie, jest atakowany przez zarowno X i
      Y, pomimo ze Y, tak naprawde zgadza sie z gosciem Z. No, ale nie moze przeciez
      zawiezc przyjaciela X. Niestety, takie sa prawa grupy. Jedyna, normalna
      konstruktywna rozmowa, moze sie tylko wywiazac pomiedzy "czlonkami" owej
      grupy. Nie dziw sie wiec, ze nowi formulowicze uciekaja sie do roznych metod
      zaistnienia. To jest taka cicha walka, fakt ze bez sensu, ale powstaje tutaj
      pewien element obrony, ktory tkwi w kazdym z nas. Jezeli uwazasz ze te
      szlachetne forum schodzi na psy, wiec niestety, jest to tylko i wylacznie
      Wasza wina...Takie jest moje zdanie.


      Pozdrowienia


      ryb
      • Gość: tak Re: No dobranoc i dowolnie... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 02:06
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        > Dawno temu, to byli ludzie na tym forum ktorzy sie nie znali. Z biegiem
        czasu,
        > zaczely sie spotkania i przyjaznie w realnym zyciu. Takie przyjaznie maja
        wpyw
        > na dalszy rozwoj forum. Nagle przyjacielowi X, nie wypada sie niezgodzic z
        > przyjacielem Y. Obcy Z, ktory ma inne zdanie, jest atakowany przez zarowno X
        i
        > Y, pomimo ze Y, tak naprawde zgadza sie z gosciem Z. No, ale nie moze
        przeciez
        > zawiezc przyjaciela X. Niestety, takie sa prawa grupy. Jedyna, normalna
        > konstruktywna rozmowa, moze sie tylko wywiazac pomiedzy "czlonkami" owej
        > grupy. Nie dziw sie wiec, ze nowi formulowicze uciekaja sie do roznych metod
        > zaistnienia. To jest taka cicha walka, fakt ze bez sensu, ale powstaje tutaj
        > pewien element obrony, ktory tkwi w kazdym z nas.

        Prawo grupy nie powinno przeważać nad prawem wszystkich do czytelności forum.
        Zdanie tożsame z przyjacielem (wbrew własnej opinii) jest niedźwiedzią
        przysługą. Obronę przed czym masz na myśli?

        Jezeli uwazasz ze te
        > szlachetne forum schodzi na psy, wiec niestety, jest to tylko i wylacznie
        > Wasza wina...Takie jest moje zdanie.

        No i zdanie to byłoby cenne, gdyby było treściwe. A jest nijakie, bo nie wiem
        kogo masz na myśli pisząc "Wasza".

        Pozdrawiam
        • jmx Czy ja się kiedyś wyśpię....? 23.09.03, 02:47

          "Wasza wina" - ciekawe czyja?
          Byłam tu Rybo, kiedy jeszcze Ciebie nie było ;-).
          I moje wnioski są takie - to nie "nowi" chcą zaistnieć, to "starzy" maja
          problem bo dawno nie pisali, nie są znani "nowej grupie" i chcą zaistnieć.
          Wypracowany "autorytet" dawnych rozmów nie wystarcza. Patrzy się na treść
          wypowiedzi a nie na nicka ("starej-nowej") osoby. Jak się kogoś zna to jedno
          słowo wystarczy a jak nie to od nowa trzeba wszystko tłumaczyć. I tu jest pies
          pogrzebany. Tak mi się wydaje....
          • kwieto Re: Czy ja się kiedyś wyśpię....? 23.09.03, 06:47
            Musze sie nie zgodzic, choc ryzykuje etykietke "uderz w stol a
            nozyce....".
            Wedlug mnie problem polega wlasnie na tym, ze tresc brana jest w
            ostatniej, a nie pierwszej (jak sugerujesz) kolejnosci.
            Gdyby bylo jak mowisz, to czym wytlumaczyc mnogosc zarzutow
            (chocby o cenzorstwo) do mnie, do Tej, do innych wypowiadajacych
            sie w podobny sposob? Wszak wypowiedzi sa jasne i tresciwe.
            Czemu zamiast prob doprecyzowania niejasnosci pojawiaja sie ataki?
            Jakos nie wierze w to ze liczy sie tresc.

            To o czym mowimy, mozna ujac jako pewien proces socjologiczny,
            dotykajacy zreszta nie tylko "Psychologie" ale i inne fora - jako jedne
            z pierwszych "poszly pod mlotek" "Na plaze", "Erotica" czy "FOF".
            Mysle ze to temat niezmiernie interesujacy, W sam raz
            wkomponowany w tematyke tego forum wlasnie, czemu wiec reakcje
            sa wrecz alergiczne i zaczyna sie wyzywanie od policjantow?
            • Gość: girlfriend kwieto, musze zaprotestować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 15:22
              wybacz, ale nazywanie slowa "policjant" wyzwiskiem jest wręcz nieprzyzwoite.

              "policjant" to symbol stosunku da rzeczywistości, ale napewno nie wyzwisko

              po drugie, nie masz czasu jak sam mowisz, więc prawdopodobnie dla tego nie
              zauważyłeś, kto zaszczekał pierwszy (zaszczekał, dla jasności - był agresywny
              bo odczytał intencje innych przez pryzmat swoich uprzedzeń a może i kompleksów).

              pzdr :)
              • kwieto Re: kwieto, musze zaprotestować. 23.09.03, 20:50
                W kontekscie w ktorym ow zarzu padl, mial byc wyzwiskiem. Dokladniej bylo "Policmajster"
                rozumiane chyba bardziej jako "kapo".

                Kto szczekal pierwszy? Nie chce mi sie dociekac.
                Jednej osoby i tak palcem nie wskaze (bo kazda akcja jest reakcja na cos innego itd...), a nawet
                jesli, to jaki to ma sens?
                Niezaleznie od tego kto szczekal pierwszy, za nim z ujadaniem rzucili sie inni.
                Dlaczego?
                • Gość: girlfriend Re: kwieto, musze zaprotestować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:57
                  > W kontekscie w ktorym ow zarzu padl, mial byc wyzwiskiem. Dokladniej
                  bylo "Poli
                  > cmajster"
                  > rozumiane chyba bardziej jako "kapo".

                  a to przepraszam :)
                  ponieważ ja posługiwałam się słowem "policjant" uznałam, że to do mnie

                  > Niezaleznie od tego kto szczekal pierwszy, za nim z ujadaniem rzucili sie
                  inni.
                  > Dlaczego?

                  Kto w/g Ciebie szczeka i gdzie?
                  polecam wątek Ta_ o zasługiwaniu na szczęście.

                  chętnie z Toba o tym podyskutuje, bo nie histeryzujesz tylko prowadzisz
                  merytoryczną dyskusję o zasadach i granicach.

                  pzdr:)
                  • kwieto Re: kwieto, musze zaprotestować. 23.09.03, 21:38
                    W przypadku watku o zaslugiwaniu na szczescie, niestety wykazalas sie moim zdaniem grubym
                    nietaktem. Byc moze Ty masz takie podejscie do spraw tak trudnych jak utrata kogos bliskiego (ja
                    akurat mam dosc zblizone), ale pozwol innym miec na ten temat wlasne zdanie.
                    Kiedys popelnilem w stosunku do Inki podobne faux pas, i jestem dumny z tego ze umialem za to
                    przeprosic.

                    Jesli wiec mowisz o "szczekaniu" na Ciebie, to niestety, sama je sprowokowalas.
                    Swoje zdanie mozna wyrazic nieco inaczej niz jako probe pouczania.



                    Jesli natomiast "pijesz" do czegos innego, prosze doprecyzuj.
                    • Gość: girlfriend Re: kwieto, musze zaprotestować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 21:56
                      Nie rozumiem na czym polega faux pas.
                      Wydaje mi sie że mam dramatyczniejsze doświadczenie niż Inka, choć oczywiście
                      nie wiem w jakich okolicznosciach umarł jej mąż.

                      Różnimy sie tym, że w moim przypadku minęło więcej czasu, jestem dalej niż ona
                      i chciałam jej coś pokazać - dlatego napisałam o "wyjącym ego".
                      Takie jest moje zdanie w tej materii. Inka nie jest "łkającą wdową", co sama
                      przyznała. A ludzie sa do siebie bardzo podobni Kwieto tylko słowa
                      przeszkadzaja im w komunikacji.

                      Nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia i okoliczności Twojego faux pas - uwazam
                      że ja mam pełne prawo napisać to, co napisałam.

                      Każdy czyta, Kwieto, co chce przeczytać. Nigdy nikogo nie pouczam. Pokazuję coś
                      innego - chcesz kupuj, nie chcesz nie kupuj. Rozumiem, że niektórych
                      pippilangstrumpfowatośc drażni. ok. mnie drazni najbardziej zakladanie z gory
                      niecystych intencji, wyrywanie zdań i tekstow z kontekstu itd.itp.

                      Mnie nie przeszkadza "szczekanie" na mnie ponieważ nie jestem nadwrażliwa :)
                      Wybuch emocjonalny Joanny na "Mikołaju" skomentowałam tak, jak na to w mojej
                      ocenie zasługiwał. I mimo wielokrotnego przyjrzenia się jej postowi - nadal
                      podtrzymuje to, co napisałam.
                      Z faktu, że ktoś jest religijny nie wynika, że ja nie moge uważać, że polski
                      katolicyzm jest w dużej mierze czysto rytualny.
                      • kwieto Re: kwieto, musze zaprotestować. 23.09.03, 22:42
                        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                        > Nie rozumiem na czym polega faux pas.

                        Na autorytarnym wypowiadaniu sie o sprawach innych.

                        > Wydaje mi sie że mam dramatyczniejsze doświadczenie niż Inka, choć oczywiście
                        > nie wiem w jakich okolicznosciach umarł jej mąż.
                        >

                        A co za roznica?
                        Pamietaj, ze kazdy ma inny prog wytrzymalosci.
                        Jesli jej sytuacja byla dramatyczniejsza, co to zmienia?
                        To nie licytacja na dramatyzm chyba?


                        > Różnimy sie tym, że w moim przypadku minęło więcej czasu, jestem dalej niż ona
                        > i chciałam jej coś pokazać - dlatego napisałam o "wyjącym ego".

                        Moim zdaniem obralas najniewlasciwsza z drog na "pokazanie czegos", i za to wlasnie zaplacilas.
                        Jesli moge zaproponowac - wiecej wyczucia i empatii.


                        > Takie jest moje zdanie w tej materii. Inka nie jest "łkającą wdową", co sama
                        > przyznała. A ludzie sa do siebie bardzo podobni Kwieto tylko słowa
                        > przeszkadzaja im w komunikacji.
                        >

                        Tez tak kiedys uwazalem.
                        Jednak wlasna miara mozna traktowac innych tylko do pewnego stopnia, w 100% sie nie da, watpie
                        czy nawet w 80%...
                        Warto docenic roznorodnosc i zaakceptowac ze kazdy ma wlasna wizje swiata i wlasny sposob
                        poruszania sie po nim. I poki nie utrudnia zycia innym, nalezy (a nawet jest w obowiazku) mu na to
                        pozwolic.


                        > Nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia i okoliczności Twojego faux pas - uwazam
                        > że ja mam pełne prawo napisać to, co napisałam.
                        >

                        Aczkolwiek w ten sposob musisz uznac, ze ci ktorzy Cie skrytykowali mieli rowniez pelne prawo
                        aby to zrobic. Przyznajac sobie prawo wchodzenia bez pardonu w czyjes zycie i "pouczenia"
                        (niestety, ja rowniez w ten sposob odebralem Twoj post), musisz przyznac takie samo prawo
                        innym, nieprawdaz? W koncu "wszyscy sa rowni".


                        > Każdy czyta, Kwieto, co chce przeczytać. Nigdy nikogo nie pouczam. Pokazuję coś
                        > innego - chcesz kupuj, nie chcesz nie kupuj. Rozumiem, że niektórych
                        > pippilangstrumpfowatośc drażni. ok. mnie drazni najbardziej zakladanie z gory
                        > niecystych intencji, wyrywanie zdań i tekstow z kontekstu itd.itp.
                        >

                        Widzisz, tyle ze w tym watku nie dopuszczalas do siebie absolutnie mysli, ze mozna miec inne
                        zdanie i inaczej widziec pewne rzeczy. Nie argumentowalas, zarazem upierajac sie przy swoim. To
                        wlasnie razi, i za to zostalas "obszczekana".
                        "Pokazywanie czegos" moze byc fajne, jednak mysle ze nalezy uszanowac decyzje tych co "nie
                        kupuja". Jesli plynie to z ich doswiadczen (a tak jest w przypadku Inki), to wybrali droge ktora
                        uznali za najlepsza dla siebie. I nie potrzebuja przewodnikow.


                        > Mnie nie przeszkadza "szczekanie" na mnie ponieważ nie jestem nadwrażliwa :)
                        > Wybuch emocjonalny Joanny na "Mikołaju" skomentowałam tak, jak na to w mojej
                        > ocenie zasługiwał. I mimo wielokrotnego przyjrzenia się jej postowi - nadal
                        > podtrzymuje to, co napisałam.
                        > Z faktu, że ktoś jest religijny nie wynika, że ja nie moge uważać, że polski
                        > katolicyzm jest w dużej mierze czysto rytualny.

                        To inny watek, ale odpowiem. To ze polski katolicyzm czestokroc jest czysto rytualny, nie oznacza
                        ze taki jest wlasnie dla Mikolaja czy Joanny. Wez taka ewentualnosc pod uwage, w tym kraju
                        zdarzaja sie ludzie gleboko religijni, ktorzy od lat nie byli w kosciele. Ani w przypadku Mikolaja,
                        ani w przypadku Joanny nie dysponowalas informacja na temat ich podejscia do wiary, religii.
                        Zatem Twoja uwaga byla raczej wyrazem Twoich prywatnych uprzedzen, a odpowiedz do Joanny
                        (niezaleznie od tego jak gwaltowny czy agresywny byl jej post), byla moim zdaniem po prostu
                        chamska.
                        Zreszta problem Mikolaja nie dotyczyl katolicyzmu a czegos zupelnie innego. Dlatego Twoja uwaga
                        o barykadowaniu krzyzem drzwi kosciola byla tym bardziej nie na miejscu, a moim zdaniem, w
                        kontekscie watku zwyczajnie niesmaczna.
                        Uprzedzam - uwazam sie za agnostyka
                        • Gość: girlfriend Re: kwieto, musze zaprotestować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:05
                          > > Nie rozumiem na czym polega faux pas.
                          >
                          > Na autorytarnym wypowiadaniu sie o sprawach innych.

                          co to znaczy "autorytatywne wypowiadanie sie o sprawach innych"?
                          czy autorytatywna jest rónież melania, która na moje "give don't take"
                          odpowiada "kłamiesz, jesteś małą skrzywdzoną dziewczynką, ktora zaglusza swój
                          ból"?

                          > A co za roznica?
                          > Pamietaj, ze kazdy ma inny prog wytrzymalosci.
                          > Jesli jej sytuacja byla dramatyczniejsza, co to zmienia?
                          > To nie licytacja na dramatyzm chyba?

                          różnica jest taka, że inne prawa w dyskusji z inką mają Ci, ktorzy tego
                          doświadczyli (albo i czegoś gorszego) a inne, ci co nie.

                          > Moim zdaniem obralas najniewlasciwsza z drog na "pokazanie czegos", i za to
                          wla
                          > snie zaplacilas.

                          Nie rozumiem. Jak to "zaplaciłam?"

                          re empatia: myslę że o empatii w stosunku do inki może mowić tylko ktoś kto coś
                          takiego przeżył. przeżyłeś?

                          różna wizja swiata i sposob poruszania się tak.
                          napewno jednak w swerze emocji jesteśmy wszyscy blizej siebie niż Ci sie
                          wydaje, to słowa stoją nam na drodze.

                          re tamten wątek: niestety to dziewczyny upieraly się przy swoim i widzialy coś,
                          czego nie ma, a na koniec w akcie kompletnej jak sadzę dezorientacji zalożyły
                          złe intencje. to nie ja niedopuszczalam mysli, że można miec inne zdanie, to
                          panny zemdlały jak przeczytaly, ż eczyjaś smierć może nie byc stratą :)

                          od tamtego wątku mam jak najgorsze zdanie o mokce i ta, podobnie jak o
                          wsystkich ktorzy krytykujac nie wiedza de facto co krytykują.

                          nie oczekuję bycia niekrytykowaną, uwazam że byloby mi nudno w przeciwnym
                          przypadku :)

                          obejrzyj dalszą dyskusję inka/ja na "wyjacym ego", jezeli jesteś ciekawy
                          dobitnie swiadczy o tym, kto czego nie rozumie, kto czego szuka, potrzebuje
                          oraz o tym jaka jest różnicą między inką a mokką i ta. uwazam, że to bardzo
                          ciekawe.

                          z calym szacunkiem - tak jak Joanna ma prawo mowić "bog jest" , tak ja "boga
                          nie ma". Z faktu, że Joanna wierzy szczerze i żarliwie nie wynika że nie mozna
                          wyrazić powatpiewania co do szczerości i zarliwości innych.
                          Sorry, jestem po stronie Nieznalskiej, jak i moja głęboko religijna babcia,
                          ktora twierdzi że "bog ma poczucie humoru napewno".

                          dlaczego nazywasz moje przekonania uprzedzeniami?
                          czy z faktu że jest Joanna, TVP nie powinna pokazywać "Absolwenta"?

                          Joanna pojechala ad personam na wątku mikołajowym. Gdybym chciala byc chamska
                          użyłabym słów, ktore admin by wyciął. Mamy kompletnie inne poczucie tego, co
                          jest chamskie, kompletnie inny dystans do siebie samych i poczucie humoru i
                          niech tak zostanie. Nie oczekuję, że będziesz taki jak ja :)

                          pzdr:)

                          p.s.Twój agnostycyzm nie ma nic do rzeczy, nie oceniam ludzkich wypowiedzi
                          przez pryzmat ich poglądów w ogóle.
                          • melanie Re: kwieto, musze zaprotestować. 23.09.03, 23:24
                            Zasadniczo to jak w reklamie z Linda "nie chce mi sie z toba gadac", bo rozmowa
                            wg mnie powinna byc konstruktywna, z toba takiej rozmowy nie sposob prowadzic.
                            Odnosze wrazenie (nie tylko ja zreszta), ze w ogole nie czytasz tego, co jest
                            napisane, albo poprostu nie jestes w stanie tego zrozumiec, co w sumie jest to
                            samo. Nudzi mnie rowniez twoja grafomania, ale wciaz wywolujesz mnie do
                            tablicy. Odnosze wrazenie, ze w moich, zreszta nielicznych, postach do ciebie
                            wyczulas, ze cie rozgryzlam, i tego nie mozesz mi darowac. Jestes potwornie
                            zakompleksiona mala dziewczynka, ktora wciaz przede wszystkim sobie chce
                            udowodnic, jaka jest wspaniala. A niestety nie jest. Bujda o tych twoich
                            wielkich przyjazniach, bo tez kto by chcial sie przyjaznic z kims, kto jest tak
                            nieczuly, kompletnie pusty, pozbawiony epatii oraz zwyklego ludzkiego
                            wspolczucia dla ludzi? Bujda o twojej wielkiej milosci, sama ja
                            sobie "wyimaginowalas", bo prawda jest taka, ze jestes sama, bo mezczyzna szuka
                            przede wszystkim kobiety, cieplej, dobrej, potrafiacej pocieszyc, przytulic, i
                            wcale nie musi miec piec doktoratow ( to bylo do gesi, ze niby mogl przeciez
                            miec kobiete z piecioma doktoratami, a jest z nia i powinna z tego powodu byc
                            szczesliwa). A ty nie jestes taka kobieta, i dlatego jestes sama, i bedziesz
                            sama. I stad to twoje siedzenie w necie przez 20 godzin na dobe.

                            > co to znaczy "autorytatywne wypowiadanie sie o sprawach innych"?
                            > czy autorytatywna jest rónież melania, która na moje "give don't take"
                            > odpowiada "kłamiesz, jesteś małą skrzywdzoną dziewczynką, ktora zaglusza swój
                            > ból"?
                            Nie powiedzialam w ten sposob, to ty teraz klamiesz. I nie na "give don't
                            take" , tylko na to twoje opancerzenie. Chociaz przyznaje, myslalam w pewnym
                            momencie, ze opancerzylas sie z bolu. Teraz wiem, jestes opancerzona w zlym
                            tego slowa znaczeniu, ze jestes wyjalowiona z uczuc. Mowilam, ze nie lubie
                            chamstwa. Wiec nie lubie ciebie, i dlatego ustawilam na ciebie bana, tak ze nie
                            wysilaj sie i nie musisz mi odpowiadac.
                            • Gość: girlfriend mało mnie obchodzi melanio, co ustawiasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:29
                              nie przeczytalam do końca, bo co mam na noc się straszyć pesymistyczna wizją
                              świata.

                              kto banuje, ten jest słabiak :)

                              pzdr:)
                            • Gość: girlfriend ten tekst z 1. zdania nie jest z reklamy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:30
                              cohana moja, tylko z filmu, hihi
                              • melanie Re: ten tekst z 1. zdania nie jest z reklamy... 23.09.03, 23:31
                                pij mleko
                                • Gość: girlfriend Psy :) w reklamie jest cytat ;)))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:37
                          • kwieto Re: kwieto, musze zaprotestować. 24.09.03, 00:10
                            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                            > > > Nie rozumiem na czym polega faux pas.
                            > >
                            > > Na autorytarnym wypowiadaniu sie o sprawach innych.
                            >
                            > co to znaczy "autorytatywne wypowiadanie sie o sprawach innych"?
                            > czy autorytatywna jest rónież melania, która na moje "give don't take"
                            > odpowiada "kłamiesz, jesteś małą skrzywdzoną dziewczynką, ktora zaglusza swój
                            > ból"?
                            >

                            Nie znam kontekstu, prosze o linka.
                            Sama, wyrwana z kontekstu wypowiedz jest z gatunku tych o ktorych mowie powyzej.
                            Aczkolwiek uwazam ze kwestia wlasnej kultury jest nie dac sie sprowokowac takim wypowiedziom.
                            Innymi slowy - nawet najagresywniejszy atak (slowny) nie usprawiedliwia rownie agresywnej
                            odpowiedzi.



                            > > A co za roznica?
                            > > Pamietaj, ze kazdy ma inny prog wytrzymalosci.
                            > > Jesli jej sytuacja byla dramatyczniejsza, co to zmienia?
                            > > To nie licytacja na dramatyzm chyba?
                            >
                            > różnica jest taka, że inne prawa w dyskusji z inką mają Ci, ktorzy tego
                            > doświadczyli (albo i czegoś gorszego) a inne, ci co nie.
                            >

                            Ja tak nie uwazam. To ze ktos czegos nie doswiadczyl, nie oznacza ze nie ma na ten temat nic do
                            powiedzenia. Argument tego typu to troche jak powiedzenie komus "mlody jestes, to glupi".
                            Samo przejscie przez trudna sytuacje niczego nie oznacza, ani nie uprzywilejowuje w zaden
                            sposob, moim zdaniem.


                            > > Moim zdaniem obralas najniewlasciwsza z drog na "pokazanie czegos", i za t
                            > o
                            > wla
                            > > snie zaplacilas.
                            >
                            > Nie rozumiem. Jak to "zaplaciłam?"
                            >

                            Zaplacilas tym, ze Cie obsobaczono.


                            > re empatia: myslę że o empatii w stosunku do inki może mowić tylko ktoś kto coś
                            > takiego przeżył. przeżyłeś?
                            >

                            Smierc bliskiego? Nie.
                            IMHO przezycie straty nie musi sie wiazac ze smiercia fizyczna danej osoby.
                            Empatia jednak polega na umiejetnosci wczucia sie w czyjes emocje, a do tego nie trzeba
                            przezywac wczesniej dokladnie tego samego. Trzeba wrazliwosci, taktu, wyczucia. Niezaleznie od
                            bagazu doswiadczen.


                            > różna wizja swiata i sposob poruszania się tak.
                            > napewno jednak w swerze emocji jesteśmy wszyscy blizej siebie niż Ci sie
                            > wydaje, to słowa stoją nam na drodze.
                            >

                            Udowodnij :")
                            Na jakiej podstawie doszlas do tego wniosku?


                            > re tamten wątek: niestety to dziewczyny upieraly się przy swoim i widzialy coś,
                            > czego nie ma, a na koniec w akcie kompletnej jak sadzę dezorientacji zalożyły
                            > złe intencje. to nie ja niedopuszczalam mysli, że można miec inne zdanie, to
                            > panny zemdlały jak przeczytaly, ż eczyjaś smierć może nie byc stratą :)
                            >

                            Teraz niestety Ty sie zagalopowujesz. Nie zauwazylem tam czegos takiego.
                            Ograniczylas sie do stwierdzenia ze smierc moze nie byc strata, ale nie podparlas tego zadnym
                            wywodem, skad wyciagnelas taki wniosek, jak doszlas do takiego stwierdzenia.
                            Nie dziw sie wiec takim a nie innym reakcjom.

                            Bo czy mozna powaznie traktowac kogos kto mowi o czyms, ale nie zadaje sobie trudu by wyjasnic
                            skad mu sie to stwierdzenie wzielo?


                            > od tamtego wątku mam jak najgorsze zdanie o mokce i ta, podobnie jak o
                            > wsystkich ktorzy krytykujac nie wiedza de facto co krytykują.
                            >

                            Bo nie dalas im szansy tego poznac. Nie zadalas sobie trudu wyjasnienia i przyblizenia jak doszlas
                            do swoich wnioskow.
                            Telepatkami przeciez nie sa i nie wiedza jakimi drogami chodza Twoje mysli.

                            A swoja droga, o wiele latwiej jest skwitowac czyjes wypowiedzi "od tego czasu mam jak najgorsze
                            zdanie o...." niz sprobowac sie z ta osoba dogadac.


                            > nie oczekuję bycia niekrytykowaną, uwazam że byloby mi nudno w przeciwnym
                            > przypadku :)
                            >
                            > obejrzyj dalszą dyskusję inka/ja na "wyjacym ego", jezeli jesteś ciekawy
                            > dobitnie swiadczy o tym, kto czego nie rozumie, kto czego szuka, potrzebuje
                            > oraz o tym jaka jest różnicą między inką a mokką i ta. uwazam, że to bardzo
                            > ciekawe.
                            >

                            Czytalem po lebkach. Moim zdaniem za bardzo atakujesz Inke, a za malo starasz sie zrozumiec jej
                            punkt widzenia. Ciezko o rozmowe z takim podejsciem
                            (swoja droga, czekam w tym watku na wyjasnienia nt. anestezjologii)


                            > z calym szacunkiem - tak jak Joanna ma prawo mowić "bog jest" , tak ja "boga
                            > nie ma". Z faktu, że Joanna wierzy szczerze i żarliwie nie wynika że nie mozna
                            > wyrazić powatpiewania co do szczerości i zarliwości innych.

                            Mozna, ale mozna to robic w rozny sposob.
                            Przykopywanie mu (a taki byl Twoj post o barykadowaniu drzwi) nie jest zbyt szczesliwym
                            wyjsciem.
                            I nie chodzi tu wcale o "naruszanie swietosci".
                            Po prostu czlowiek ma problem co zrobic z niechcianym odrzuconym uczuciem, widzac
                            jednoczesnie swoja ukochana w ramionach innego.

                            Uwagi na temat pustosci obrzedow koscielnych sa IMHO zupelnie nie na temat i raczej nie
                            pomagaja autorowi watku, a wrecz smiem twierdzic ze jeszcze bardziej go doluja. Czy na pewno o
                            to wlasnie Ci chodzilo?


                            > Sorry, jestem po stronie Nieznalskiej, jak i moja głęboko religijna babcia,
                            > ktora twierdzi że "bog ma poczucie humoru napewno".
                            >

                            Bog zapewne, ale nie kazda osoba ktora szuka tutaj pomocy.
                            Ja Twoj post odebralem jako "dokopywanie" Mikolajowi, i troche nie rozumiem dlaczego i po co?


                            > dlaczego nazywasz moje przekonania uprzedzeniami?

                            Dlatego ze nijak nie mialy sie do watku, wiec mechanizm dzieki ktoremu stworzylas taki a nie inny
                            post musial opierac sie w duzym stopniu na bardzo emocjonalnym podejsciu.
                            Uprzedzenia dzialaja na emocjach.


                            > czy z faktu że jest Joanna, TVP nie powinna pokazywać "Absolwenta"?
                            >
                            Nie rozumiem.
                            Joanna zwrocila uwage na przyklad pewnego nietaktu ktorym sie wykazalas. (moim zdaniem, jesli
                            nie moglas mu nic poradzic, lepiej bylo nic nie pisac). Zrobila to agresywnie, z tego co
                            zrozumialem wzburzona innymi Twoimi niezbyt szczesliwymy wyowiedziami.
                            Nie zdziwilbym sie gdyby sie okazalo, ze Joanna jest ateistka - ona zareagowala na rodzaj i forme
                            uwagi ktora poczynilas, zupelnie nie przystajaca do tego o czym pisal Mikolaj.
                            To czy jest wierzaca czy nie, nie ma tu nic do rzeczy.


                            > Joanna pojechala ad personam na wątku mikołajowym. Gdybym chciala byc chamska
                            > użyłabym słów, ktore admin by wyciął. Mamy kompletnie inne poczucie tego, co
                            > jest chamskie, kompletnie inny dystans do siebie samych i poczucie humoru i
                            > niech tak zostanie. Nie oczekuję, że będziesz taki jak ja :)
                            >

                            Zgadzam sie ze wypowiedz Joanny byla agresywna.
                            Aczkolwiek nie mniej niz Ty, niestety, a jej agresja byla reakcja na Twoja.
                            Nie tlumacze Joanny, staram sie podac przyczyny.

                            > pzdr:)
                            >
                            > p.s.Twój agnostycyzm nie ma nic do rzeczy, nie oceniam ludzkich wypowiedzi
                            > przez pryzmat ich poglądów w ogóle.

                            Hmmm....
                            Przed chwila robilas przytyki Joannie, odwolujac sie do jej "religijnosci" ("czy z faktu że jest Joanna,
                            TVP nie powinna pokazywać "Absolwenta"? ")
                            Czy mi sie wydaje, czy negujesz wlasnie wlasne wypowiedzi?
                            • Gość: girlfriend Re: kwieto, musze zaprotestować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 00:21

                              > > > > Nie rozumiem na czym polega faux pas.
                              > > >
                              > > > Na autorytarnym wypowiadaniu sie o sprawach innych.

                              Na czym polega autorytarność zdaniem Szanownego Pana?
                              Innymi słowy prosze dowieść, że moje posty były autorytarne.

                              > Innymi slowy - nawet najagresywniejszy atak (slowny) nie usprawiedliwia
                              rownie
                              > agresywnej
                              > odpowiedzi.

                              ponad kulturę cenię polot, błyskotliwość, dowcip i żywą inteligencję
                              ergo jesteśmy inni :)
                              > Ja tak nie uwazam. To ze ktos czegos nie doswiadczyl, nie oznacza ze nie ma
                              na
                              > ten temat nic do
                              > powiedzenia.

                              tak nie powiedziałam
                              powiedziałam, że inna jest waga tych wypowiedzi

                              > Samo przejscie przez trudna sytuacje niczego nie oznacza, ani nie
                              uprzywilejowu
                              > je w zaden
                              > sposob, moim zdaniem.

                              owszem tak
                              w przeciwnym razie konieczna jest ogromna wyobraźnia i wrażliwość


                              > > Nie rozumiem. Jak to "zaplaciłam?"
                              > >
                              >
                              > Zaplacilas tym, ze Cie obsobaczono.

                              ja tak tego nie odbieram
                              nagana spod palców osób,o ktorych mam złe zdanie jest dal mnie komplementem

                              > Smierc bliskiego? Nie.
                              > IMHO przezycie straty nie musi sie wiazac ze smiercia fizyczna danej osoby.
                              > Empatia jednak polega na umiejetnosci wczucia sie w czyjes emocje, a do tego
                              ni
                              > e trzeba
                              > przezywac wczesniej dokladnie tego samego. Trzeba wrazliwosci, taktu,
                              wyczucia.
                              > Niezaleznie od
                              > bagazu doswiadczen.

                              upieram się, że kto przeżył ma prawo napisać "można pozbyć się poczucia straty"
                              (tak, jak ja napisałam) a kto nie - nie ma

                              > Udowodnij :")
                              > Na jakiej podstawie doszlas do tego wniosku?

                              re słowa na drodze: nie bedę teraz prowadziła z Toba dyskusji o filozofii
                              języka i prosze nie odbierać tego osobiście :)


                              > Teraz niestety Ty sie zagalopowujesz. Nie zauwazylem tam czegos takiego.

                              A ja owszem - przeczytaj jeszcze raz

                              > Ograniczylas sie do stwierdzenia ze smierc moze nie byc strata, ale nie
                              podparl
                              > as tego zadnym
                              > wywodem,

                              i co z tego?

                              > skad wyciagnelas taki wniosek, jak doszlas do takiego stwierdzenia.
                              > Nie dziw sie wiec takim a nie innym reakcjom.

                              dziwię się , bo to właśnie oznacza to o czym pisze - założenie z gory glupoty,
                              faux pas i czego tam jeszcze

                              >
                              > Bo czy mozna powaznie traktowac kogos kto mowi o czyms, ale nie zadaje sobie
                              tr
                              > udu by wyjasnic
                              > skad mu sie to stwierdzenie wzielo?

                              wszystko jest dawno wyjasnione
                              z faktu, że czegos nie rozumiemy nie wynika że ktoś się myli

                              ale to o czym piszesz wynika oczywiście z konserwatywnego pojmowania istoty
                              forum - ok, masz prawo

                              >
                              >
                              > > od tamtego wątku mam jak najgorsze zdanie o mokce i ta, podobnie jak o
                              > > wsystkich ktorzy krytykujac nie wiedza de facto co krytykują.
                              > >
                              >
                              > Bo nie dalas im szansy tego poznac. Nie zadalas sobie trudu wyjasnienia i
                              przyb
                              > lizenia jak doszlas
                              > do swoich wnioskow.

                              nie prawda - nawet moja uwaga o tym że piszę O SOBIE nie sklonila pań do
                              refleksji - odwrotnie ze strony mokki nawet do impertynencji


                              > Telepatkami przeciez nie sa i nie wiedza jakimi drogami chodza Twoje mysli.
                              >
                              > A swoja droga, o wiele latwiej jest skwitowac czyjes wypowiedzi "od tego
                              czasu
                              > mam jak najgorsze
                              > zdanie o...." niz sprobowac sie z ta osoba dogadac.

                              nie mam zwyczaju dogadywać się z osobami, ktore czymnią z gory założenia co do
                              moich zlych intencji
                              nie zależy mi na sympatii calego świata - wyłącznie na sympatii tych, ktorych
                              lubię i szanuję

                              Kwieto, z całym szacunkiem, pozwolisz że tu skończę.
                              Podsumowując: mamy inna wrażliwość, inny pogląd na sens i istotę forum, inaczej
                              odbieramy poszczególne osoby, różni nas naprawdę dużo. Także upodobania. Co
                              innego cenimy - Ty analizę logiczną tekstu, jak widzę, ja syntezę,lapidarność,
                              klimat. Pewnie przedkładasz poemat nad haiku - ja odwrotnie :) Nie wartościuję
                              tego. Niech tak zostanie i rozejdźmy się w pokoju.
                      • Gość: inka_sama kwieto - pozdrawiam! - girlfriend nie dogadamy sie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.03, 22:56
                        ...chyba.
                        Nie mam ochoty na przeprosiny. Nie czuje sie dotknieta.
                        Rzeczywiście mamy inne spojrzenie na świat.

                        Jak stopniujesz dramatyczność przezyć? Bo widze że okresliłas swoje jako
                        BRADZIEJ. Może i tak. A może i nie. Masz nade mna te przewage że ja na tym
                        forum wyjawiłam sporo. Ty nie. Cóż, może rzeczywiście czytałaś mój watek (tak
                        z ciekawości - jednen czy dwa? cały czy poczatek?). Problem w tym, ż ety
                        czytasz ale sens ci umyka wielu zdań.

                        Chocby to że piszesz że znasz mnie równie dobrze jak osoby które tu się za mną
                        ujeły - czym naraziły się tobie. To jeden z przykładów jak bardzo po łebkach
                        czytasz. Te osoby wiedza o mnie WIĘCEJ - bo nie tylko z watku - także z innych
                        wypowiedzi, i co wazniejsze - z korespondencji lub osobistych spotkań.

                        Róznimy sie nie tylko tym że ty przeszłaś to kilka lat wczesniej. Z tego co
                        piszesz różnimy się WSZYSTKIM. :o)
                        Choćby tym że ja nigdy do ludzi nie pisze - ani nie mówię! - że na mnie
                        szczekaja! Uważam że to dość chamskie.
                        Nie myśl że jesteś ze swym przeżyciem tak wyjątkowa - kolejny dowód twej
                        nieuwazności w czytaniu forum - Ta_ już ci napisała że twoje życzenia by czegos
                        takiego nie przezyła - są spóźnione.
                        Gdzies jest tu twój komentarz by nie doszukiwac sie złych intencji. A sama w
                        odpowiedzaich na niektóre listy dopisujesz np. że wątpisz by ktoś tam miał
                        takie doswiadczenia.

                        gilfriend napisała:
                        NIGDY NIKOGO NIE POUCZAM

                        Ja odnosze zupełnie odmienne wrażenie, a że nie tylko ja (o czym wiem z
                        pozaforumowych rozmów) - nie jest to chyba tylko moje wrazenie.


                        I jeszcze co do twoich doswiadczeń i prób - skoro "chciałaś mi coś pokazać" -
                        WIEM że pewne reakcje sa uniwersalne bez mała. Tak sie złozyło że w zeszłym
                        roku nie byłam jedyna na forum osoba z takim przezyciem. I tak sie złożyło że
                        starałam się tym osobom pomóc. Mało tego - zgłaszały sie do mnie na priva
                        osoby, których dano moje namiary - bo nagle stanęły w obliczu tego samego! I
                        takie które z tym sie uporały dawno. Mam nadzieje ze moja pomoc byłą bardziej
                        taktowna niż twoja.

                        Nie dopuszczasz do siebie myśli że być może to nie ty jesteś na dużo bardziej
                        zaawansowanym poziomie radzenia sobie z taka sytuacją. I że nie masz monopolu
                        na dobre rozwiazania.
                        I TO JEST GŁÓWNA RÓŻNICA MIEDZY NAMI.
                        Bo ja jestem pewna że monopolu nie mam.

                        I nie będę sie licytowac która z nas ma więcej dramatyczncyh przezyc za sobą...
                        Jedno pytanie - czy ty masz dzieci?
                        • Gość: girlfriend Re: kwieto - pozdrawiam! - girlfriend nie dogadam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:14
                          ok, inka, ciągniecie tego jest bez sensu, wybacz.

                          nie mam zwyczaju absorbować świata najdramatyczniejszymi z moich przeżyć, bo
                          szczerze mowiąc nie widzę sensu - powiem tak, przeżyłam smierć kogoś kochanego
                          w bardzo dramatycznych okolicznosciach, w mojej obecności, w młodym wieku (jego
                          i moim).Tyle.

                          p.s.przeczytalam więcej Twoich postow niż Ci sie wydaje. Ale nie chce się
                          licytowac na nieszczęścia, bo to bez sensu.

                          inka, to co piszesz nie trzyma sie kupy, co innego watpic w powszechność akurat
                          takiego dramatycznego doswiadczenia a co innego szukać zlych intencji u
                          piszącego - wlasnie to zrobiłaś interpretujac słowo "szczekać" jak Ci
                          pasowało :))

                          na koniec życzę Ci większego dystansu do życia w ogóle :) i nie zapominaj, że
                          kazdy czyta, co che przeczytać - ja zakladam zawsze dobre intencje :)

                          p.s.mama Cie nie uczyła ze nieładnie za plecami obgadywać bliźnich? ;)
                          • alfika Re: kwieto - pozdrawiam! - girlfriend nie dogadam 23.09.03, 23:21
                            A mnie dziwi, że Wy dwie rzekomo dogadać się nie możecie.
                            Kwestia etapu?
                            Być mi dla siebie bardziej wyrozumiałe, choc trochę spróbujcie - po takich
                            doświadczeniach i przy takiej empatii Was obu ? - to nie takie trudne - proszę.
                            • Gość: inka_sama nie dziw sie alfiko i PS do girlfriend IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.03, 23:37
                              To proste.
                              Gdybysmy spotkały sie w realu - odepchnęło by nas od siebie.
                              Różna wrażliwość.

                              No i przekonanie g-f o tym że nie moze się mylic.
                              Czas wrócic do rego co robiłąm przez wiele miesięcy - czytania forum a nie
                              pisania.
                              Ciekawa jestem jak sie dalej potoczą losy tych dyskusji. I jak rozwinie sie
                              działalnośc girlfriend. Wciąż mam wrażenie że juz tu był ktos o takim sposobie
                              rozmawiania z innymi.
                              Witold? To samo przekonanie o własnej nieomylności - i dawanie jedynie
                              słusznych recept.

                              PS Byłam dużo bardziej dojrzała od ciebie w momencie śmierci mojego męża - niż
                              ty w momencie tamtej śmierci. Z racji i wieku, i innych trudnych przeżyć, i z
                              racji macierzyństwa. To że przeczytałaś - nie znaczy ze zrozumiałas. Jednej
                              rzeczy na pewno nie - że tamtej mnie juz nie ma. I twoje rady sa po prostu bez
                              sensu w mojej obecnej sytuacji i kondycji.
                              Wbrew temu co piszesz nie jestes pełna empatii. Bo ty ja masz tylko dla
                              niektórych - co sama napisałaś! Cytuje z pamięci "mam ja dla kumatych".
                              Empatia wybiórcza NIE jest empatia!
                              Życze wielu owocnych dyskusji na forum - ja juz nikam. Jeśli jeszcze masz
                              ochote - pisz na priva bo szkoda forum.....
                              • Gość: ryb Re: nie dziw sie alfiko i PS do girlfriend IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 23:55
                                Jestescie po prostu inne. Inko pisz dalej, postaraj sie zrozumiec girlfriend.


                                Pozdrawiam


                                ryb
            • jmx Re: Czy ja się kiedyś wyśpię....? 23.09.03, 16:24

              Reakcje Twoje są podobne jak "ich". Ty się czujesz atakowany, "oni" też. Brak
              porozumienia. A moze inaczej - brak dobrej woli do porozumienia. Trudno
              ustalić wspólnme reguły gry dla takiej masy róznych osób. To co Tobie
              przeszkadza nie przeszkadza innym a jeszcze komuś będzie się wręcz podobało.
              Daltego uważam, ze z takiej sytuacji jest jedyne wyjście - tolerancja dla
              opinii innych i dobra wola, bo mówienie, ze jak ktoś coś pisze na "naszym"
              wątku i to są "śmieci"... Widocznie ktoś poczuł potrzebę i napisał to co
              napisał, to może mi się nie podobać ale do nazywania tego "śmieciami" chyba
              nie mam prawa...

              Dawniej też tak było ale, mam wrażenie, ze dzisiejszym bojownikom o kształt
              forum ;-) to mało/mniej przeszkadzało. Bo pisali to ludzie im znani i lubiani.
              Teraz przyszli nowi, robią to samo ale "psują kształt forum" bo kiedyś tu
              były "poważne rozmowy". Takie mam obserwacje jako "nowa-stara nie
              zrzeszona" ;-).

              A tak w ogóle to Ryb ma dużo racji ;-)).
              • kwieto JMX 23.09.03, 19:44
                I o tej tolerancji wlasnie mowie.
                Co do smieci i moim wypowiadaniu sie o nich - po prostu nazywam rzecz po imieniu, a za takie
                uwazam teksty ktore nijak nie pomagaja a utrudniaja czytanie. Tak samo smieciem dla mnie sa
                bluzgi komandosa jak i nie wiem jak slodkie wymachiwania lapka, o ile schodza w bok z tematu
                dyskusji i zaczynaja zyc wlasnym zyciem.

                Co do prawa nazywania czegos "smieciami" - widzisz, Ty czujesz pewien "respekt" (to zle slowo,
                lech nie mam chwilowo w myslach lepszego) w podejsciu do tresci postow napisanych przez
                innych. Starasz sie zrozumiec ze dla tej osoby dany post byl wazny.
                Ja obserwuje tendencje odwrotna - moze nie mowi sie ze watki czy posty innych ludzi to "smieci",
                ale przez prywatne pogaduchy tak wlasnie sie je traktuje - jak bezwartosciowe smieci,
                wykorzystane jedynie po to by kogos obsmiac i poplotkowac.
                Moze jestem konserwatysta - taka postawa mnie razi.

                A skoro forumowicze traktuja watki czy wypowiedzi jak smieci, dlaczego z kolei ich wypowiedzi nie
                nazwac smieciem? Sprowadzamy wtedy wszystko do parteru i mamy powszechna rownosc.


                Kiedys tez byly o to walki i to nie mniejsze. Zreszta, ciagle porownywanie na linii "stare-nowe"
                uwazam za zdecydowanie nietrafione. Podzial jest sztuczny, i mam wrazenie ze jest on tworzony
                wlasnie przez "nowych", ktorzy w "starych" zdaja sie niekiedy widziec wcielenie demonizmu i zla.
                Zwrocilas uwage w jak wielu wypowiedziach widac uprzedzenia przyjete z gory i a priori, bez
                jakiejkolwiek weryfikacji? Tylko dla tego, ze ktos zostal zaklasowany do szufladki "stary".
                Jesli juz ma byc podzial widze go raczej na linii wykazujacych pewna empatie i szacunek dla
                innych, oraz takiej postawy nie przejawiajacych.
                Oczywiscie ten podzial nie jest jednoznaczny i obligatoryjny, jednak os konfliktu moim zdaniem
                opiera sie o te wlasnie sprawy.


                W dzisiejszym "Kujonie polskim" jest ladny tekst, a propos "sprawy torunskiej", i idealnie
                opowiadajacy o tym jak ja widze wlasnie taka postawe na forum:

                "To byla taka swietna zgrywa, kiedy z kolega Tomkiem postanowilismy sie polozyc w czasie lekscji
                na krzeslach i przespac, niby ze zmeczenia. (...) Dlaczego o tym pisze? Bo wtedy naprawde
                uwazalismy ze to swietny zart. Ale tez guzik nas obchodzilo co czuje pan Witek, kiedy dwoch
                dryblasow lekcewazy go, kladac sie na lekcji do snu."

                Wlasnie to widze na forum - chatownikow czy innych udowadniajacych ze "sa najmadrzejsi" guzik
                obchodzi co czuja inni forumowicze, ktorym utrudnia sie lub uniemozliwia dyskusje.
                Zauwazylas ile watkow powstaje w ktorych autorzy milkna po jednym, dwoch, trzech postach?
                Przychodza, chca o czyms porozmawiac a traktuje sie ich jak smieci, w nosie majac co czuja i
                mysla.

                I na to sie wlasnie nie zgadzam.
                • alfika Re: JMX 23.09.03, 21:13
                  Od kiedy dawne określenie policjanta (jakim jest "policmajster") oznacza to
                  samo co "kapo"?
                  Czy pan się aby nie rozkręca jak dziecięcy bączek, panie Kwieto?
                  • kwieto Nadal czekam na merytoryczna dyskusje... 23.09.03, 21:43
                    ...na tamten temat
                    A takze na "przepraszam" za wkladanie w moje usta nie moich slow.

                    Zas intencja uzycia slow "policmajster" byla dosc jasna.
                    Jesli ja zle zrozumialem - prosze wytlumacz, co tym okresleniem (bylo jeszcze "cenzor", "chce
                    wyrzucac innych z forum") chcialas przekazac?
                    • alfika Re: Nadal czekam na merytoryczna dyskusje... 23.09.03, 22:17
                      Nie wiem, kwieto. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak Ci napisać, że nie podoba mi
                      się to, co chcesz robić z forum.

                      Każdy sposób jest dla Ciebie niezrozumiały.

                      Naprawdę szkoda.
                      • kwieto Re: Nadal czekam na merytoryczna dyskusje... 23.09.03, 22:46
                        Moze sprobuj bez agresji oraz wczesniejszych uprzedzen?
                        Merytorycznie? (czyli opierajac sie na argumentach czemu uwazasz inaczej, zamiast czepiac sie
                        slowek)
                        Rozgraniczajac to co powiedzialem ja a co kto inny i nie nadinterpretujac slow, a w przypadku
                        niejasnosci proszac o doprecyzowanie?
                        Ustosunkowujac sie do mojego punktu widzenia, zamiast probowac go wysmiac?

                        P.S.
                        Ja nie chce nic "zrobic" z forum. Walcze (bo niestety jest to walka zamiast rozmowy) o przestrzen
                        dla siebie i mi podobnych.
                        • alfika Re: Nadal czekam na merytoryczna dyskusje... 23.09.03, 23:06
                          kwieto napisał:

                          > Moze sprobuj bez agresji oraz wczesniejszych uprzedzen?


                          Na jakiej podstawie zarzucasz mi agresję i uprzedzenia? wydawało mi się, ze
                          piszę o konkretach.


                          > Merytorycznie? (czyli opierajac sie na argumentach czemu uwazasz inaczej,
                          zamia
                          > st czepiac sie
                          > slowek)


                          Już sama nie wiem, kto co pisze! Czy to ja powołuję się na wiecznie żywą zadrę
                          słowa policjant?
                          Ejże!


                          > Rozgraniczajac to co powiedzialem ja a co kto inny i nie nadinterpretujac
                          slow,
                          > a w przypadku
                          > niejasnosci proszac o doprecyzowanie?
                          > Ustosunkowujac sie do mojego punktu widzenia, zamiast probowac go wysmiac?
                          >


                          Dlaczego tak trudno ci zaakceptować fakt, że czasem ludzie podejmują dyskusje w
                          innym tonie niż Twój?


                          > P.S.
                          > Ja nie chce nic "zrobic" z forum. Walcze (bo niestety jest to walka zamiast
                          roz
                          > mowy) o przestrzen
                          > dla siebie i mi podobnych.
                          >

                          Konkrety proszę. Dla kogo brakuje przestrzeni i po czym to poznajesz?
                          I wprost: kto ma się tu nie pokazywać, żebyś miał potrzebne miejsce - bo skoro
                          o miejsce trzeba walczyć, to znaczy, że mamy ograniczoną jego ilość?
                          • kwieto Re: Nadal czekam na merytoryczna dyskusje... 23.09.03, 23:34
                            alfika napisała:

                            > kwieto napisał:
                            >

                            > Na jakiej podstawie zarzucasz mi agresję i uprzedzenia? wydawało mi się, ze
                            > piszę o konkretach.
                            >

                            Pare razy prosilem o doprecyzowanie lub uzasadnienie Twoich wypowiedzi z tamtego watku. Nie
                            doczekalem sie tego ani razu...

                            >
                            > > Merytorycznie? (czyli opierajac sie na argumentach czemu uwazasz inaczej,
                            > zamia
                            > > st czepiac sie
                            > > slowek)

                            >
                            > Już sama nie wiem, kto co pisze! Czy to ja powołuję się na wiecznie żywą zadrę
                            > słowa policjant?
                            > Ejże!
                            >

                            Niestety, musisz pogodzic sie z tym, ze "policjant" stal sie juz slowem-kluczem, opisujacym
                            pewien punkt widzenia :((


                            >
                            > > Rozgraniczajac to co powiedzialem ja a co kto inny i nie nadinterpretujac
                            > slow,
                            > > a w przypadku
                            > > niejasnosci proszac o doprecyzowanie?
                            > > Ustosunkowujac sie do mojego punktu widzenia, zamiast probowac go wysmiac?
                            > >
                            >
                            > Dlaczego tak trudno ci zaakceptować fakt, że czasem ludzie podejmują dyskusje w
                            > innym tonie niż Twój?
                            >

                            To co powyzej to raczej podstawowe, uniwersalne zasady prowadzenia rozmowy.
                            Ja chce by rozmowa byla rozmowa, a nie tokowaniem czy przepychanka.
                            Jesli ktos chce prowadzic ja inaczej - prosze bardzo, ale nie ze mna.

                            Pytalas natomiast jak mi trafic do przekonania, wiec podalem recepte.

                            >
                            > > P.S.
                            > > Ja nie chce nic "zrobic" z forum. Walcze (bo niestety jest to walka zamias
                            > t
                            > roz
                            > > mowy) o przestrzen
                            > > dla siebie i mi podobnych.
                            > >
                            >
                            > Konkrety proszę. Dla kogo brakuje przestrzeni i po czym to poznajesz?
                            > I wprost: kto ma się tu nie pokazywać, żebyś miał potrzebne miejsce - bo skoro
                            > o miejsce trzeba walczyć, to znaczy, że mamy ograniczoną jego ilość?
                            >
                            O wlasnie, bo widzisz, czatujacy zywia dziwna niechec do szanowania cudzej przestrzeni (watkow).
                            A wtedy rzeczywiscie przestrzeni tej zaczyna brakowac.

                            Razacy przyklad braku przestrzeni dla kogos zauwazylem tutaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8010514&v=2&s=0
                            Naprawde, nie wiem jak w tych warunkach odpowiedziec cokolwiek autorowi, a takze co autor
                            moze powiedziec?
                            Przestrzen na cokolwiek zniknela, zapadla sie pod naporem nic nie znaczacych uwag.
                            • alfika Re: Nadal czekam na merytoryczna dyskusje... 24.09.03, 10:00
                              kwieto napisał:

                              >
                              > > Na jakiej podstawie zarzucasz mi agresję i uprzedzenia? wydawało mi się, z
                              > e
                              > > piszę o konkretach.
                              > >
                              >
                              > Pare razy prosilem o doprecyzowanie lub uzasadnienie Twoich wypowiedzi z
                              tamteg
                              > o watku. Nie
                              > doczekalem sie tego ani razu...

                              I to jest dla Ciebie dowód na agresję i uprzedzenia????
                              Kwieto, nie rozpędzaj się w swoich "wnioskach".
                              Na tamtym watku kilka razy Ci powtórzyłam, DLACZEGO nie podoba mi się to, co
                              piszesz. Bez rozbierania wypowiedzi na atomy, czego żądałeś - ale nieuleganie
                              żądaniom to jeszcze nie agresja!
                              Podobnie jeśli nie podoba mi się taka forma prowadzenia rozmowy jak Twoja i jej
                              nie stosuję - to też nie jest dowód uprzedzenia. To po prostu nie uleganie
                              Twojemu wyobrazeniu o stylu rozmowy. I tylko tyle.

                              Dlatego proszę, nie obrażaj mnie zarzutami o agresję i uprzedzenia.




                              > Niestety, musisz pogodzic sie z tym, ze "policjant" stal sie juz slowem-
                              kluczem
                              > , opisujacym
                              > pewien punkt widzenia :((


                              Na szczęście, Kwieto, NIC nie muszę.
                              Mogę natomiast przyjąć do wiadomości, że z jakiś powodów masz takie, a nie inne
                              podejście do słowa policjant, które opisuje taki Twój sposób rozmawiania -
                              "taki", bo potrafisz też inaczej.


                              > >
                              >
                              > To co powyzej to raczej podstawowe, uniwersalne zasady prowadzenia rozmowy.
                              > Ja chce by rozmowa byla rozmowa, a nie tokowaniem czy przepychanka.
                              > Jesli ktos chce prowadzic ja inaczej - prosze bardzo, ale nie ze mna.
                              >
                              > Pytalas natomiast jak mi trafic do przekonania, wiec podalem recepte.


                              Czyli albo rozmawiamy po Twojemu, albo masz gdzieś rozmowę, zrozumienie i
                              porozumienie?
                              OK, więc na tym oboje - Ty konsekwentnie również, jak sądzę - kończymy
                              definitywnie temat.
                              Żeby się dogadać, dwie strony z reguły chcą zrozumieć, co mówi rozmówca.

                              Ja mam swój sposób rozmawiania (myślę, że nienajgorszy, bo raczej jestem
                              rozumiana) - jeśli nie życzysz sobie, bym rozmawiała w swoim, a nie Twoim
                              stylu - nie rozmawiamy.
                              Chyba że zaczniesz szanować mój punkt widzenia - ale tego przestaję się
                              spodziewać.


                              Swoją drogą - wciąż mam wrażenie, że właśnie stosujesz przepychankę - tak, by
                              zatracić sens czyjejś wypowiedzi w dywagacjach nad każdym słowem i
                              oczekiwaniach co do wytłumaczenia się przez rozmówcę, dlaczego tak pisze i
                              dlaczego tak uważa - jakby inna opinia była karalna.
                              To męczenie rozmówcy i wymuszanie przyznania racji :)
                              A ja raczej nie lubię ulegać dla świętego spokoju.


                              > Razacy przyklad braku przestrzeni dla kogos zauwazylem tutaj:
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8010514&v=2&s=0
                              > Naprawde, nie wiem jak w tych warunkach odpowiedziec cokolwiek autorowi, a
                              takz
                              > e co autor
                              > moze powiedziec?
                              > Przestrzen na cokolwiek zniknela, zapadla sie pod naporem nic nie znaczacych
                              uw
                              > ag.
                              >
                              >

                              A nie możesz po prostu napisać tego, co chcesz?
                              Bo rozumiem, że oczekujesz atmosfery oczekiwania na Opinię Bardzo Mądrego
                              Człowieka?
                              Nic z tego, nie ma pacyfikowania forum dla siebie :)

                              Proszę, pogódź się z faktem, że nie jesteś adminem Psychologii. Będzie Ci
                              łatwiej zejść między lud i rozumieć czyjeś wypowiedzi.
                              Dziwię się, że to dla Ciebie takie trudne :(
                              • kwieto Re: Nadal czekam na merytoryczna dyskusje... 24.09.03, 22:54
                                alfika napisała:

                                > > Pare razy prosilem o doprecyzowanie lub uzasadnienie Twoich
                                wypowiedzi z
                                > tamteg
                                > > o watku. Nie
                                > > doczekalem sie tego ani razu...
                                >
                                > I to jest dla Ciebie dowód na agresję i uprzedzenia????
                                > Kwieto, nie rozpędzaj się w swoich "wnioskach".


                                To jest dowod braku konkretow. Napisalas ze piszesz o konkretach
                                a na konkretne pytania unikalas odpowiedzi.

                                Jesli zas idzie o agresje czy uprzedzenia, to jej dowodem sa:
                                - Nadinterpretacje moich intencji (wyjasnianych n-razy), prowadzace
                                do zarzutow cenzorstwa czy manii policyjnej.
                                - Wkladanie mi w usta nie moich slow i usilowanie rozliczania mnie z
                                nich.
                                - Permanentne ignorowanie prob wyjasniania i uciekanie od dyskusji,
                                chocby poprzez czepianie sie slowek. Pare razy zauwazylem, ze gdy
                                napisalem cos nie po Twojej mysli, albo poprosilem o jakies
                                argumenty - Ty natychmiast uciekalas, skupiajac sie na jednym
                                zdaniu do ktorego mozna sie bylo "przyczepic" i w ten sposob
                                uznajac, ze pozostala czesc wypowiedzi jest bezsensowna.
                                Szczytem kuriozum byl sposob zakonczenia przez Ciebie wymiany
                                postow.

                                Powiem szczerze, bylem tym tak zaszokowany, ze podsunalem linka
                                pewnej swojej znajomej - osobie nie znajacej forum wiec
                                bezstronnej, zarazem rozsadnej i potrafiacej mi wytknac bledy.
                                Uslyszalem komentarz: "ona nie chciala sie z toba porozumiec.
                                Zalozyla sobie na wstepie ze 'kwieto to wrog' i tyle".




                                > Na tamtym watku kilka razy Ci powtórzyłam, DLACZEGO nie
                                podoba mi się to, co
                                > piszesz. Bez rozbierania wypowiedzi na atomy, czego żądałeś - ale
                                nieuleganie
                                > żądaniom to jeszcze nie agresja!

                                O agresji napisalem powyzej.
                                Co do argumentow - naprawde, nie chce mi sie linkowac postow.
                                Wyjasnialem Ci ze mam inne intencje niz te ktorych sie doszukujesz.
                                Prosilem o doprecyzowanie Twojego punktu widzenia, nigdy sie tego
                                nie doczekalem.
                                Mam do tego wracac, grzebac, linkowac, rozkladac na czynniki
                                pierwsze i udowadniac?
                                I tak nie przyjmiesz tego do wiadomosci, po co?


                                > Podobnie jeśli nie podoba mi się taka forma prowadzenia rozmowy
                                jak Twoja i jej
                                >
                                > nie stosuję - to też nie jest dowód uprzedzenia. To po prostu nie
                                uleganie
                                > Twojemu wyobrazeniu o stylu rozmowy. I tylko tyle.


                                Wiec nie odpowiadaj na moje posty. Po prostu.


                                > Dlatego proszę, nie obrażaj mnie zarzutami o agresję i
                                uprzedzenia.
                                >

                                Zarzuty o agresje i uprzedzenia uzasadnilem powyzej.
                                Inna sprawa - dlaczego ja mam "nie obrazac Cie zarzutami o
                                agresje", skoro sama obrazasz mnie zarzutami o cenzorstwo?
                                Przypominam, jako pierwszy padl zarzut do mnie, w Twoim poscie.

                                Nigdy nie doczekalem sie tez przeprosin za to o czym pisalem
                                powyzej.
                                Dlaczego wymagasz wiec ode mnie trzymiania sie zasad ktorych
                                sama nie stosujesz?


                                > > Niestety, musisz pogodzic sie z tym, ze "policjant" stal sie juz
                                slowem-
                                > kluczem
                                > > , opisujacym
                                > > pewien punkt widzenia :((
                                >
                                >
                                > Na szczęście, Kwieto, NIC nie muszę.
                                > Mogę natomiast przyjąć do wiadomości, że z jakiś powodów masz
                                takie, a nie inne podejście do słowa policjant, które opisuje taki Twój
                                sposób rozmawiania - "taki", bo potrafisz też inaczej.
                                >

                                "taki sposob rozmawiania" - to znaczy jaki?



                                > > To co powyzej to raczej podstawowe, uniwersalne zasady
                                prowadzenia rozmowy
                                > .
                                > > Ja chce by rozmowa byla rozmowa, a nie tokowaniem czy
                                przepychanka.
                                > > Jesli ktos chce prowadzic ja inaczej - prosze bardzo, ale nie ze
                                mna.
                                > >
                                > > Pytalas natomiast jak mi trafic do przekonania, wiec podalem
                                recepte.
                                >
                                >
                                > Czyli albo rozmawiamy po Twojemu, albo masz gdzieś rozmowę,
                                zrozumienie i
                                > porozumienie?

                                Wbrew pozorom jestem dosc tolerancyjny i otwarty, aczkolwiek sa
                                granice ktorych staram sie nie przekraczac. Ich przekroczenie konczy
                                dyskusje. Pole zas miedzy nimi jest naprawde dosc duze.


                                > OK, więc na tym oboje - Ty konsekwentnie również, jak sądzę -
                                kończymy
                                > definitywnie temat.

                                Wedle zyczenia.

                                > Żeby się dogadać, dwie strony z reguły chcą zrozumieć, co mówi
                                rozmówca.
                                >
                                > Ja mam swój sposób rozmawiania (myślę, że nienajgorszy, bo
                                raczej jestem
                                > rozumiana) - jeśli nie życzysz sobie, bym rozmawiała w swoim, a
                                nie Twoim
                                > stylu - nie rozmawiamy.
                                > Chyba że zaczniesz szanować mój punkt widzenia - ale tego
                                przestaję się
                                > spodziewać.
                                >

                                Sek w tym, ze ja nigdzie nie wysmiewalem Twojego punktu widzenia.
                                (prosze o linki jesli gdzies tak bylo). Natomiast Ty moj wysmiewalas,
                                a i owszem.
                                I teraz zaczynasz mi mowic o szanowaniu Twojego punktu widzenia?
                                A moj uszanowac nie laska?


                                >
                                > Swoją drogą - wciąż mam wrażenie, że właśnie stosujesz
                                przepychankę - tak, by
                                > zatracić sens czyjejś wypowiedzi w dywagacjach nad każdym
                                słowem i
                                > oczekiwaniach co do wytłumaczenia się przez rozmówcę, dlaczego
                                tak pisze i
                                > dlaczego tak uważa - jakby inna opinia była karalna.
                                > To męczenie rozmówcy i wymuszanie przyznania racji :)
                                > A ja raczej nie lubię ulegać dla świętego spokoju.
                                >

                                Podaj przyklad owej "przepychanki", tudziez "zatracania sensu
                                wypowiedzi".
                                Wrazenie to jedno, konkrety to drugie.
                                Jesli domaganie sie argumentacji, konkretow, doprecyzowania sadow
                                jest w Twoim rozumieniu przepychanka - rzeczywiscie sie nie
                                dogadamy.



                                > A nie możesz po prostu napisać tego, co chcesz?

                                Nie, bo nie widze sensu i pola do rozmowy, w stanie w jakim obecnie
                                znajduje sie tamten watek.
                                Nie lubie pisac w pusta przestrzen, a tej, jak juz powiedzialem w
                                poprzednim poscie, na tamtym watku nie ma, bo zabraly ja posty
                                pelne ignorancji.

                                > Bo rozumiem, że oczekujesz atmosfery oczekiwania na Opinię
                                Bardzo Mądrego
                                > Człowieka?
                                > Nic z tego, nie ma pacyfikowania forum dla siebie :)
                                >

                                Nie. Oczekuje atmosfery zainteresowania wypowiedziami innymi niz
                                wlasne.
                                "Bardzo madrym czlowiekiem" juz mialem okazje byc na tym forum,
                                poczytaj archiwum to doczytasz sie, jaki mialem do tego stosunek.

                                Znow wkladasz mi w usta intencje ktorych nie mam i ktore
                                wielokrotnie juz wyjasnilem.


                                > Proszę, pogódź się z faktem, że nie jesteś adminem Psychologii.
                                Będzie Ci
                                > łatwiej zejść między lud i rozumieć czyjeś wypowiedzi.
                                > Dziwię się, że to dla Ciebie takie trudne :(
                                >

                                Rozumienie czyichs wypowiedzi? Tak, bo oczekuje wypowiedzi z
                                sensem i na temat, i brak takowych elementow w ilus postach
                                wprowadza mnie w pewne zaklopotanie, a czasem nawet
                                zazenowanie.
                                • alfika Re: koniec upiornego snucia wywodów 24.09.03, 23:09
                                  Życzę i Tobie, i Olt spokojnej nocy i miłych snów, a jutro słonecznego,
                                  ciepłego i naprawdę dobrego dnia.

                                  Do zobaczenia :)
                        • Gość: girlfriend wybacz Kwieto, ale albo ja niedowidzę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:15
                          albo Ty się szaleju napiłeś ;)
                          Alfika agresywna...koniec świata!
                • jmx Re: JMX 23.09.03, 23:36

                  Dla mnie to nie jest merytoryczna dyskusja to co się dzieje na tym wątku tylko
                  międlenie, ale niech tam ;-)))))

                  Piszesz, że chodzi Ci o tolerancję - czy w mówieniu o tym jak piszą inni
                  ludzie, że to śmiecie dostrzegasz ją? Ja nie bardzo. Rezczywiście,
                  mam "respekt" (dziwne słowo ;-)) do tego co piszą inni ale to wynika nie z
                  tego, że wszyscy (albo nikt) piszą tu jakieś prawdy objawione przed którymi
                  należy klękać ale z szacunku do Człowieka. Cały czas podkreślasz, ze forum to
                  takie samo publiczne miejsce jak realne - tramwaj, przystanek itp. Wyobrażas
                  sobie taką sytuację, że wchodzisz do autobuu i zaczynasz komentować wygląd
                  albo zachowanie innych? I mówić: no dawniej jak jeżdziłem ta linią to ludzie
                  lepiej sie ubierali a teraz takie bezguście. Piszesz,(to chyba do Cossy), że
                  jak tylko pojawia się jakiś interesujący wątek to nie chcesz w nim pisać bo
                  się pojawiają "papatki i słodkości". Przecież można to zignorować i pisać
                  samemu na temat - może to rozwine dyskusję, może komus przyjdzie coś nowego do
                  głowy? Piszesz, ze nie chodzi Ci o stare czasy - ale dawniejsze wątki też
                  zbaczały z tematu, i wg mnie nie mniej niż te obecne. Podobno "nowi"
                  traktują "starych" jak demonów - cóż, ja to widzę dokładnie na odwrót. Nie
                  zauważyłam, żeby ktoś ze "starych", kto obecnie ma pretensję wypowiadał się
                  merytorycznie w jakimś wątku (fakt, nie czytam wszystkiego ale gdyby
                  wypowiedzi było więcej to bym zauważyła, tak sądzę, kilka mogło mi unknąć) a
                  jedynie pretensje, że forum jest psute i nie ma klimatu. Widać dla tych ludzi,
                  którzy się pojawiają tu teraz jest klimat bo by nie pisali.

                  "Sprawa toruńska" - no, to już duży kaliber, pośrednio na to odpowiedziałam
                  wyżej - o tolerancji. Ale kiedyś - nie liczenie się z odczuciamu autorów
                  wątków też było - krytykowanie za literówki, odsyłanie do szkoły bo za głupi
                  pt. "ale ty masz problemy!!" albo odsyłanie na inne fora - to jest delikatne i
                  pełne empatii? Koronnym dowodem był wątek Rerequmqum parę(?) miesięcy temu.
                  Dokładnie go zapamietałam, właśnie z powodu tej "empatii" i "delikatności",
                  którą okazano autorce. Teraz takich wątków jakoś nie moge dostrzec ;-).
                  Owszem, była Gęś, ale jeśli komuś się tłumaczy spokojnie i delikatnie jak
                  sprawy wyglądają a ktoś tego nie przyjmuje to za którymś-z-rzędu razem można
                  się zdenerwować bo ileż razy można powtarzać to samo? A w kwestii innych
                  autorów - czyba trzeba było ich samych zapytać, czemu już nie piszą, moze
                  czują sie lekceważeni ale może znaleźli wyjście z sytuacji albo nie chcą już
                  poruszać tematu, wstydzą się itd. Niekoniecznie odpowiedzialni są za to
                  forumowicze. A na traktowanie (wypowiedzi) innych jak śmieci i niedelikttne
                  podchodzenie do problemu też się nie zgadzam i, mam nadzieję, że to widać
                  także w moim zachowaniu, nie tylko w deklaracjach, na forum.
                  • Gość: ryb Re: JMX IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.09.03, 00:01
                    Respekt, tolerancja, zrozumienie, czasami olanie...o to chodzi. O nic wiecej.:)


                    Pozdr.


                    ryb
                  • kwieto Re: JMX 24.09.03, 07:37
                    Rozmowy o tym jak wyglada zycie "w tramwaju" tez sa bardzo ciekawe.
                    Wlasnie wrocilem z Ukrainy, Rumunii. Porownywanie tych dwoch krajow z Polska, pod wzgledem
                    kulturowym jest niesamowite. Mozna z tego wyciagnac rozne interesujace wnioski (mysle ze
                    Ukraincy i Rumuni stoja od nas o wiele wyzej jesli idzie o kulture spoleczna - np. widzialem
                    mnostwo sladow biedy ze az piszczy, ale trafilem na przyklad dewastowania czegos)

                    Poza tym troche co innego mowienie o konkretnych osobach, co innego o mechanizmach i ich
                    skutkach - a taka rozmowe staram sie uprawiac.

                    Poza tym, sa pewne granice. Ubranej bez gustu dziewczyny siedzacej w tramwaju raczej nie bede
                    komentowal - jej sprawa. Ale jesli ta dziewczyna rozsiadzie sie na kilku krzeselkach dajac do
                    zrozumienia ze jest "najwazniejsza", podczas kiedy za nia stoi slaniajaca sie starsza pani... uwazam
                    ze takie zachowanie trzeba komentowac i trzeba na nie reagowac. Oczywiscie, piszac powyzej
                    przejaskrawiam. Chodzi mi o ukazanie mechanizmow i pewnego "progu wytrzymalosci".
                    "Live and let live". Nie zapominajmy o drugiej czesci tego zdania, po prostu.

                    Papatki i slodkosci mozna zignorowac. Ale powiedz (szczerze) jakie sa szanse na rozmowe, gdy
                    jeden post na temat tonie w dziesiatkach "papatek"? Jakie sa szanse, ze ktos go wylapie, przeczyta
                    ze zrozumieniem, ze nikt do niego nie dopisze "papatek"?

                    Z "upodobaniem" linkuje watek:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8010514&v=2&s=0
                    Jeden z "pierwszych z brzegu", porazil mnie nagromadzeniem chamstwa i braku wrazliwosci. Moze
                    komus rozterki autora wydaja sie glupie, czy musi to komentowac na trzydziesci pare postow, dosc
                    niewybrednie natrzasajac sie z niego?
                    I jak widzisz mozliwosc "ignorowania" i napisania czegos sensownego? (Ja, szczerze mowiac, nie
                    bardzo). Autor zwial po pierwszym poscie, zakrzyczany przez "wiedzacych lepiej", ktorzy
                    potraktowali go (wraz z jego uczuciami i rozterkami) dokladnie jak smiecia. I o tym wlasnie pisze.
                    Takie sprawy, moim zdaniem wymagaja komentarza, niezaleznie czy "wypada" czy nie.
                    Nazywajac posty tego rodzaju (co w cytowanym watku) "smieciami" nie zrobilem nic innego, tylko
                    zszedlem poziomem mojej wypowiedzi do tych cytowanych. Moze nie mialem prawa - czy oni mieli
                    prawo pisac to co pisali?
                    Generalnie daleki jestem od wyceny czyichkolwiek postow jako "smieci/niesmieci" jednak
                    wyczuwam pewne granice, ktorych przekraczanie mnie razi. I czasem reaguje dosc ostro.


                    I nie twierdze ze "kiedys bylo genialnie" - zaznaczylem, ze kiedys rowniez byly boje - w tym
                    wyganiania z forum, wytykanie literowek itp. Dlatego nie interesuje mnie odtwarzanie "starego
                    forum", o czym juz wspomnialem wyzej.

                    • jmx Re: JMX 24.09.03, 23:31

                      No widzisz, i tym się różnimy. Bo uważam, że całkiem sporo osób zauważyłoby (i
                      zauważąją) czyjeś mądre czy warte zastanowienia słowa. A nawet gdy nie będzie
                      komentarza to też nie znaczy, ze nikt tego nie przeczytał ale, że nie ma nic
                      mądrzejszego do dodania, myśli podobnie itp. A Ty jesteś cały czas "na nie"
                      dla obecnego(?) forum.

                      Napisałeś do Alfiki, ze przypisuje Ci intencje, których nie masz (policjant,
                      ceznor itp.). Być moze, temu nie przeczę. Ale jeśli ktoś sygmnalizuje Ci
                      problem to jęsli zalezy Ci na zrozumieniu danej osoby, zmieniasz styl czy
                      charakter wypowiedzi aby zostać wysłuchany. Samym zaprzeczaniem niewiele
                      zdziałasz. O czymś podobnym pisałeś do Girlfriend zresztą, zdziebko wyżej.

                      A propos linku - jak widzę poważny komentarz? Normalnie. Po prostu piszesz do
                      autora co powinien/jak myslisz, że powinien się zachować. Być może właśnie
                      Twoja opinia by mu pomogła? Dała do myślenia? Ale o wiele łatwiej jest
                      skrytykować osobę za chęć udzielenia (może nieumiejętnie ale jednak) pomocy
                      niż samemu coś napisać sensownego. Każdy (większość) czuła się "w obowiązku"
                      skomentować słowa Girlfriend zamiast odnieść się do problemu autora. Czemu?
                      Nie wiem.

                      Myślę, że na tym forum jest sporo wad czy "usterek", które warto naprawiać ale
                      nie przez komentowanie i "piętnowanie" ale przez własny przykład. Jeśli każdy
                      od siebie zacznie reformę i będzie z szacunkiem i wyczuciem reagował na
                      problemy osób tu piszących to i forum na tym skorzysta. Innej rady nie widzę.
                      • kwieto Re: JMX 24.09.03, 23:46
                        jmx napisała:

                        >
                        > No widzisz, i tym się różnimy. Bo uważam, że całkiem sporo osób
                        zauważyłoby (i
                        > zauważąją) czyjeś mądre czy warte zastanowienia słowa. A nawet
                        gdy nie będzie
                        > komentarza to też nie znaczy, ze nikt tego nie przeczytał ale, że
                        nie ma nic
                        > mądrzejszego do dodania, myśli podobnie itp. A Ty jesteś cały
                        czas "na nie"
                        > dla obecnego(?) forum.
                        >

                        Nie idzie o sam komentarz czy "poglaskanie po glowie".
                        Idzie o trudnosc przedzierania sie przez posty w ktorych tona
                        "perelki" czegos z sensem i do rzeczy.
                        W efekcie - jeslli idzie o mnie, wiekszosci watkow nie czytam, nawet
                        nie zagladam. Spora czesc odpuszczam po przeczytaniu kilku
                        pierwszych wypowiedzi.
                        A przeciez wiem, ze mozna inaczej. Mozna, wiec czemu by nie
                        sprobowac?


                        > Napisałeś do Alfiki, ze przypisuje Ci intencje, których nie masz
                        (policjant,
                        > ceznor itp.). Być moze, temu nie przeczę. Ale jeśli ktoś
                        sygmnalizuje Ci
                        > problem to jęsli zalezy Ci na zrozumieniu danej osoby, zmieniasz
                        styl czy
                        > charakter wypowiedzi aby zostać wysłuchany. Samym
                        zaprzeczaniem niewiele
                        > zdziałasz. O czymś podobnym pisałeś do Girlfriend zresztą,
                        zdziebko wyżej.
                        >

                        Probowalem, wierz mi. Zostalem odprawiony z kwitkiem.
                        Intencje wyjasnialem niemal w kazdym poscie, ktory do niej pisalem,
                        przyblizalem swoj punkt widzenia.
                        W efekcie w kolko otrzymywalem przytyki typu "cenzor".



                        > A propos linku - jak widzę poważny komentarz? Normalnie. Po
                        prostu piszesz do
                        > autora co powinien/jak myslisz, że powinien się zachować. Być
                        może właśnie
                        > Twoja opinia by mu pomogła? Dała do myślenia? Ale o wiele łatwiej
                        jest
                        > skrytykować osobę za chęć udzielenia (może nieumiejętnie ale
                        jednak) pomocy
                        > niż samemu coś napisać sensownego. Każdy (większość) czuła się
                        "w obowiązku"
                        > skomentować słowa Girlfriend zamiast odnieść się do problemu
                        autora. Czemu?
                        > Nie wiem.
                        >

                        Wiesz, mozna prowadzic rozmowe wymagajaca skupienia, siedzac na
                        srodku skrzyzowania dwoch ruchliwych ulic, i przekrzykujac sie by
                        zostac zrozumianym w tej plataninie halasu i zgielku.
                        Mozna. Tylko tak prowadzona rozmowa odbiera cala przyjemnosc
                        dyskusji.
                        Posty ktore nie sa na temat, a tworza "sztuczny tlok" odbieram
                        wlasnie jak taki zgielk ruchliwej ulicy. Przeszkadzaja mi.
                        Uwazam ze do prowadzenia rozmowy lepszy jest pewien spokoj.


                        > Myślę, że na tym forum jest sporo wad czy "usterek", które warto
                        naprawiać ale
                        > nie przez komentowanie i "piętnowanie" ale przez własny
                        przykład. Jeśli każdy
                        > od siebie zacznie reformę i będzie z szacunkiem i wyczuciem
                        reagował na
                        > problemy osób tu piszących to i forum na tym skorzysta. Innej
                        rady nie widzę.
                        >

                        To jedno z wyjsc. Nie wyklucza zwracania uwagi na pewne sprawy i
                        domagania sie swoich praw.
                        A prawa przebywania na forum (i sposobu tego przebywania)
                        gwarantuje mi np. netykieta.
                        • jmx Re: JMX 25.09.03, 23:58

                          Napisałam piękny post, mądry, wyważony i w ogóle zachwycający.
                          Niestety, przy wysyłaniu gazeta go zeżarła!!!!
                          Dlatego, przykro mi - powtórki nie będzie, tak chciało przeznaczenie, ups, tu
                          sie mówi "karma". ;-DDDDDDDDDD

                          Tylko jedno zdanie (jednak nie mogę się powstrzymać ;-)) - piszesz, że masz
                          wrażenie "ściany" - ja się tak nie czuję. Nie czuję się ograniczana i nie
                          mogąca sie przebić ani, mam nadzieję - sama się w podobny spsób nie zachowuję.
                          Koniec! :-)
                          • kwieto Re: JMX 26.09.03, 00:14
                            Amen.
                            Napisz posta mailem, jak chcesz :")
                            • jmx Re: JMX 26.09.03, 00:49

                              Przecież nie mogę się sprzeciwiać przeznaczeniu/karmie...! "Bo tutaj jest jak
                              jest, po prostu i Ty dobrze o tym wiesz" ;-)))
          • Gość: ryb Re: Czy ja się kiedyś wyśpię....? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 08:47
            Tak na szybko, bo autobus czeka :)

            "Wasza" - mam na mysli czlonkow grup, niewazne starych czy nowych. Mysle ze
            nie jest dobrze, jak sie tworza grupy, poniewaz czlonek danej grupy, zaczyna
            miec ograniczony dostep do wlasnych mysli. Lojalnosc zaczyna wiazac im rece. A
            klawiatura tego nie lubi.

            "Starzy chca zaistniec". Ciekawy punkt. Czyzby element zazdrosci zmuszal ich
            do tego? Czy moze staz sie liczy? Hm.


            Pozdrowienia


            ryb



            PS. Panie Tak, mysle ze teraz wyrazilem sie troche jasniej :)
            • Gość: tak Re: Czy ja się kiedyś wyśpię....? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 18:04
              Gość portalu: ryb napisał(a):

              > "Wasza" - mam na mysli czlonkow grup, niewazne starych czy nowych. Mysle ze
              > nie jest dobrze, jak sie tworza grupy, poniewaz czlonek danej grupy, zaczyna
              > miec ograniczony dostep do wlasnych mysli. Lojalnosc zaczyna wiazac im rece.
              A
              > klawiatura tego nie lubi.

              > PS. Panie Tak, mysle ze teraz wyrazilem sie troche jasniej :)

              Panie ryb, dziękuję. Jest jaśniej. Ale dalej mglisto.
              O jakich grupach i ich członkach piszesz?

              Pozdrawiam
          • otryt Re: Czy ja się kiedyś wyśpię....? 23.09.03, 12:41
            jmx napisała:

            >
            > "Wasza wina" - ciekawe czyja?
            > Byłam tu Rybo, kiedy jeszcze Ciebie nie było ;-).
            > I moje wnioski są takie - to nie "nowi" chcą zaistnieć, to "starzy" maja
            > problem bo dawno nie pisali, nie są znani "nowej grupie" i chcą zaistnieć.
            > Wypracowany "autorytet" dawnych rozmów nie wystarcza. Patrzy się na treść
            > wypowiedzi a nie na nicka ("starej-nowej") osoby. Jak się kogoś zna to jedno
            > słowo wystarczy a jak nie to od nowa trzeba wszystko tłumaczyć. I tu jest
            pies
            > pogrzebany. Tak mi się wydaje....
            >

            Myślę, że każdy chce w jakiś sposób istnieć, być zauważony i akceptowany, tak
            starzy jak i nowi. Nie tutaj jednak widziałbym problem. Nowe osoby to powiew
            świeżości, odmiana, która jest potrzebna. Wypracowany niegdyś autorytet na
            forum psu na budę się zdaje, dziś jest jutro nie ma. Ważny jest sposób w jaki
            poszczególni ludzie chcą trwać lub zaistnieć na forum, a każdy ma inny. Wszyscy
            znamy pozytywne i negatywne przykłady.

            Nie wiem jak działają grupy na forum, nie należę do żadnej. Na pewno jednak
            głównym kryterium przynależności nie jest staż na forum. Dobrze, że są
            pogaduszki, w których mamy okazję się poznać. Łatwiej wtedy prowadzić poważne
            dyskusje, nie musimy każdego pojęcia definiować od początku. Wszak poznaliśmy
            się i polubiliśmy przy ciastku i kawie. Dużo złego robi natomiast chamstwo,
            które psuje nasze wątki, niszczy ogólną atmosferę, wprowadza nieufność i
            podejrzliwość a nawet pogarsza dobre relacje pomiędzy uczestnikami forum.
            Odnoszę czasem wrażenie, że jeden osobnik jest w stanie doprowadzić do
            sytuacji, ze walczy każdy z każdym.

            Mirek

          • Gość: girlfriend Re: Czy ja się kiedyś wyśpię....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 21:08
            > Jak się kogoś zna to jedno
            > słowo wystarczy a jak nie to od nowa trzeba wszystko tłumaczyć. I tu jest
            pies
            > pogrzebany. Tak mi się wydaje....

            to jest słuszna słuszność,
            działa identycznie jak w realu.

            ale jest jeszcze 1 aspekt sprawy
            część ludzi jest w pewnym sensie "nieczytata", tzn dla jednych tekst to
            sławetne 7% komunikatu, dla innych 1%, dla innych 50%.
            jedni lepiej inni gorzej łapią klimat - po to są m.in.emotsy, żeby ślepi
            widzieli.

            plus stosunek do "czytanego", niektórzy z góry podejrzewają złe intencje
            plus okropny obyczaj wyrywania 1 posta z kontekstu wielopostowej dyskusji

    • kvinna Re: CZATORUM - do tej 23.09.03, 12:47
      Nie wiem, co pisali inni - nie chce mi się czytać. Za dużo :)
      Też chciałabym, aby forum było bardziej e r y s t y c z n e . Mniej
      emocjonalne. Bardziej rzeczowe. Mniej głupie. Bardziej mądre. Żeby wchodzili tu
      ci, którzy nie tylko "ciao", ale którzy mają coś do przekazania. Pozdrawiam.
      • Gość: girlfriend poodło kvinna ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 15:12
        ta afera właśnie przeciw erystyce, hihi :)))))
    • joanna_1 Re: CZATORUM 23.09.03, 13:29
      Własnie, o tą refleksje mi chodzi najbardziej. Kontrowersyjne tematy i ich
      forma nie zwalniaja z poszanowania wartości innych uczestników forum. To co
      działo sie tu przez ostatnie dwa tygodnie to jakies koszmarne sceny z filmu,
      albo kolejny raport o zdemolowanych cmentarzach żydowskich. Kim trzeba być, by
      urządzać sobie frywolne zarty z symboli wiary? Jakiekolwiek sygnały o
      przekroczonym smaku obsmiane, zadrwione. I zabawa toczy sie dalej, a orkiestro
      grrrro!
      Dopiero jak sie solidnie trzasnie ręka w stół zasady nabieraja kształtu.
      Ta miałaś rację, merdanie uległo mutacji, załozono dla elegancji białe
      rękawiczki.
      • Gość: girlfriend joanno, widzialaś "Absolwenta"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 15:11
        uwazasz to za frywolny żart z symbolu wiary?

        Na wypadek, gdyby Cie to obchodziło uprzejmie donoszę, że nie preszkadza mi
        Twoje trzaskanie w stół. A nawet podoba mi sie że wygląda z Ciebie potworek ;)

        pozdrawiam :)
    • sdfsfdsf Re: CZATORUM 23.09.03, 21:00
      wchodze na forum i co widze? watek czatorum, watek nie do zdarcia a wydawalo mi
      sie ze juz wszystko zostalo powiedziane, wyobraznia moja najwidoczniej
      zubozala, pozostaje mi wpisac sie po raz kolejny zeby nasycic tego potwora, oby
      do czterystu
      buziaczki, papatki w kwiatki, usmieszki, caluski, kawka i herbatka, ciasteczka
      i paczuszki, gwiazdeczki z nieba, kwiatuszki na lace, slodkie cukiereczki
    • Gość: ryb Oh, ta przeszlosc...to do "starych" IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 21:24
      Nie sadzicie ze juz najwyzsza pora zebyscie przestali wspominac
      przeszlosc...Zacznijcie pisac nowe posty, te madre, to moze i mnie w koncu
      oswieci, chociaz podejrzewam ze na mnie to juz za pozno. Ale sa inni, ktorzy
      napewno uciesza sie z Waszych postow. Przestancie w koncu biadolic i do
      roboty...


      Pozdr.


      ryb
      • alfika Re: Oh, ta przeszlosc...to do "starych" 23.09.03, 21:27
        A ja jestem "stara" czy "nowa"?
        Bo nie wiem, czy mam pisać mądre posty, czy mogę sobie pobrykać to tu, to tam...
        Ale, ma się rozumieć, tylko czasem i po cichutku.

        Ze straszną powagą alfika.
        Ale alfika.
        • Gość: ryb Re: Oh, ta przeszlosc...to do "starych" IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 21:36
          :) Mam kiepska pamiec, ale powiem Ci, ze jak ta madroscia mnie zmecza, to sam
          zaloze nowe forum...dla tych co chca troche pobrykac :)))


          ryb
          • cossa Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' 23.09.03, 23:27
            nawet tak nie zartuj ;)))

            pozdrawiam cieplo
            cossa

            Gość portalu: ryb napisał(a):

            > :) Mam kiepska pamiec, ale powiem Ci, ze jak ta
            madroscia mnie zmecza, to sam
            > zaloze nowe forum...dla tych co chca troche pobrykac :)))
            >
            >
            > ryb
            • Gość: ryb Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 23:32
              Witaj :))) Zaloze, zaloze. "Rybie Forum" dobrze brzmi ? hahahahaha :)))


              ryb
              • m.malone Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' 25.09.03, 00:02
                Gość portalu: ryb napisał(a):

                > Witaj :))) Zaloze, zaloze. "Rybie Forum" dobrze brzmi ? hahahahaha :)))
                >
                >
                > ryb

                Dobrze, że czasem sie jakiś rozsądny odezwie.
                Cześć, RYB:)
                Jak założysz chętnie tez popływam. Jeśli pozwolisz

                MM
                • Gość: girlfriend Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 00:52
                  czy ja też mogę do tego basenu wskoczyć? :)
                  • jmx Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' 25.09.03, 02:26

                    No, jak bez ciuszków to na pewno Ci pozwolą ;-))))))
                    • Gość: girlfriend Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 14:12
                      > No, jak bez ciuszków to na pewno Ci pozwolą ;-))))))

                      czy ja wiem? ;)
                      od razu podejrzewałam, że jesteś zwoleniczką co najmniej tripletów, hihi ;)
                      • Gość: ryb Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 18:50
                        Na "Rybim Forum" wszyscy beda mile widziani, to znaczy oprocz wedkarzy,
                        wedkarki scierpie, ale pod warunkiem ze beda na golasa...:)))


                        ryb
                        • qw5 Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' 25.09.03, 21:12
                          Ha, ha, a ja do tej pory myślałam, że ryby, to się łapie na robaka, a tu jednak
                          niespodzianka...na ... gołe baby.

                          Hm, teraz przynajmniej rozumiem tych chłopów, co to niby z wędką o 5 rano w
                          zimie maszerują " na ryby".
                          • Gość: ryb Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 21:24
                            Hahahahahahaha, :)))


                            ryb
                            • cossa u Ryba 25.09.03, 22:02
                              chetnie wskocze do Ryba na plotki ;)
                              tylko czy mozna w ciuszkach? ;))

                              bo cos czuje po kosciach,
                              ze szykuje sie wersja "nude" :)

                              pozdrawiam
                              cossa

                              pees. Rybie, ikra zlozona - do roboty:)

                              Gość portalu: ryb napisał(a):

                              > Hahahahahahaha, :)))
                              >
                              >
                              > ryb
                              • Gość: ryb Re: u Ryba IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 22:05
                                Hehehehe, no dobra, najwyzej zagramy w butelke...:)))

                                Ikra zlozona powiadasz...a mnie tak glowa boli :)))


                                Pozdr.


                                ryb
                                • cossa Re: u Ryba 25.09.03, 22:10
                                  juz sie wykrecasz ;)
                                  a nawet nie zapytales jak se dalam rade z ta ikra :)
                                  przecie jam nie ryba :P ;)))))

                                  ale zaspokoje Twoja ciekawosc
                                  i powiem Ci moze na uszko ... kiedys ;)

                                  albo po pyszczkach dzieciaczkow sie skapniesz ;)))

                                  buzi buzi leniuszq ;)
                                  pozdrawiam
                                  cossa

                                  Gość portalu: ryb napisał(a):

                                  > Hehehehe, no dobra, najwyzej zagramy w butelke...:)))
                                  >
                                  > Ikra zlozona powiadasz...a mnie tak glowa boli :)))
                                  >
                                  >
                                  > Pozdr.
                                  >
                                  >
                                  > ryb
                                  • Gość: ryb Re: u Ryba IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:46
                                    Ale mi sie dzisiaj mozg zwolnil :((( albo raczej co po nim pozostalo...:)))

                                    Ja chce wszystko wiedziec :)))


                                    Pozdr.


                                    ryb
                                    • cossa Re: u Ryba 26.09.03, 01:58
                                      wszystko w swoim czasie Malenki ;)))

                                      pozdrawiam
                                      cossa

                                      Gość portalu: ryb napisał(a):

                                      > Ale mi sie dzisiaj mozg zwolnil :((( albo raczej co po
                                      nim pozostalo...:)))
                                      >
                                      > Ja chce wszystko wiedziec :)))
                                      >
                                      >
                                      > Pozdr.
                                      >
                                      >
                                      > ryb
                                • Gość: girlfriend Re: u Ryba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 22:27
                                  więc ja się nie rozbiorę, bo mi zimno, bo właśnie zmarzłam nad morzem :)

                                  z tego też powodu chętnie zagram w butelkę ;)
                                  • Gość: ryb Re: u Ryba IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:48
                                    Otworzylismy, na innym watku :))) poczekamy az bedzie pusta...bedzie
                                    fajniej :))

                                    • szopracz Re: u Ryba 12.10.03, 23:01
                                      Bardzo ciekawy watek. Wydaje sie, ze co jakis czas wraca jego aktualnosc. Moze
                                      tylko w weekendy?
                                      • procesor Re: u Ryba 12.10.03, 23:09
                                        szopracz napisała:
                                        > Bardzo ciekawy watek. Wydaje sie, ze co jakis czas wraca jego aktualnosc.
                                        Moze
                                        > tylko w weekendy?

                                        Nie prowokuj. I tak juz długo się ten watek łąduje.. :)
                                        • szopracz Re: u Ryba 12.10.03, 23:51
                                          Przepraszam jesli prowokuje :-) Dawno mnie tu nie bylo. Ostatni raz bralam
                                          udzial w zazartej dyskusji na temat prawa homoseksualistow do posiadania i
                                          adopcji dzieci. Wtedy nikomu by nawet nie przyszlo do glowy wymieniac cmoki i
                                          usciski. Wszyscy byli okropnie okopani na swoich stanowiskach. Teraz wchodze i
                                          widze, ze sie duzo pozmienialo. Zadnych wielkich walk tylko takie
                                          przygryzania, pozdrawiania. Ale moze sie myle. Musze jeszcze troche wiecej
                                          poczytac.
                                          Pozdrawiam.
                                          A czy Renka z Windsor w Kanadzie tu jeszcze bywa?
                          • m.malone Re: Oh, ta przeszlosc...to do 'starych' 13.10.03, 03:12
                            qw5 napisała:

                            > Ha, ha, a ja do tej pory myślałam, że ryby, to się łapie na robaka, a tu
                            jednak
                            >
                            > niespodzianka...na ... gołe baby.
                            >
                            > Hm, teraz przynajmniej rozumiem tych chłopów, co to niby z wędką o 5 rano w
                            > zimie maszerują " na ryby".

                            Hej, a kiedy wrócą, na pytanie "co robiliscie", odpowiadają "kije moczylim"
                            MM
Inne wątki na temat:
Pełna wersja