mje77
17.06.08, 16:03
Rozmawiałam z pewnym facetem i przyznał w rozmowie, że wiedzie...
ascetyczne życie. Nie użalał się nad sobą, po prostu stwierdził
fakt. Wiem, że zachowuje celibat. Wierzy w wartość, jaka idzie za
decyzją o abstynencji seksualnej. Że czemuś (a moze komuś??) to
służy. Zastanawiam się czy dzisiaj można być ascetą? I dlaczego
wstrzemięźliwość seksualna traktowana jest często jako głupota,
defekt, choroba? dlaczego kojarzy się z jakiś zaburzeniem
psychicznym?