Dzieci mające dzieci i aborcja

18.06.08, 14:41
Zagadnienie, które jest znane, a którego jednak się unika. Głośny przypadek czternastolatki, która zaszła w ciąż z o rok starszym kolega jest przestrogą samą w sobię. Głośna afera wokół dziewczynki zakończyła się informacją:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5324839,14_latka_usunela_ciaze.html
Jakie ta decyzja i wszystko, przez co dziewczynka musiała w ostatnim czasie przejść może mieć dla niej kosekwencje? Jak ustrzec dzieci przed takimi przeżyciami? Jak i kiedy o tym z nimi rozmawiać?
    • spinline Re: Ojj jesooos ...Talibany. 18.06.08, 14:48
      Pewnie posypia sie gromy. Ale skoro 14 letnie dziecko ma rodzic
      dziecko i podejmowac dorosle zycie, to niech panstwo da jej jaki
      socjal, mieszkanie i niech chowa swoja pocieche, a tak rozwydrzona
      pannica i o rok starszy balwan ciekawi seksu przyniesli jedynie
      rodzicom klopot na glowe. Ciekawe czy czegos to ich nauczylo!
      • kliknij_tutaj88 Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 12:14
        moze lepiej niech urodzi, niz ma miec pozniej syndrom poaborcyjny
        www.focus.pl/dodane/publikacje/pokaz/publikacje/syndrom-poaborcyjny/nc/1/
        • malawinka Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 14:42
          sindlom poabolcyjny,ojejkujejku, przecież to fikacja-fantazja psycho
          logow-katolickich,nie mylić z psychologami
          • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 15:21
            Syndrom poaborcyjny to nie jest fikcja - znam dwie osoby z takim
            syndromem, szukają teraz pomocy w zaleczeniu swoich zranień.
            • bene_gesserit Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 15:56

              Pytanie, czy mialyby taki syndrom, gdyby zyly sto lat wczesniej np,
              kiedy nie mowilo sie o 'noszeniu pod sercem', nie bylo calej tej
              katolickiej propagandy. Emocje tego typu to sprawa kultury. Zyly
              akurat w takiej.
              • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 16:01
                Depresji i nerwicy kiedyś też nie określano tym mianem i nie
                leczonao ich, a istniały.
          • kliknij_tutaj88 Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 16:29
            badania psychologow-katolikow chyba nie zachodza tak daleko, bo przeciez to
            grzech nawet myslec o aborcji, a co dopiero roztrzasac: co byloby gdyby
            • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 17:10
              No pewnie, aborcja to małe piwo.
            • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 21.06.08, 23:46
              Ależ zachodzą. Depresja i bezpłodność - to jest ten system
              poaborcyjny.

              Zasatanawia mnie dlaczego dla wszystkich w tym kraju (wg GW i ludzi
              piszących na jej forach) ma obowiązywać tolerancja - oprócz
              katolików.
              • malawinka Re: Ojj jesooos ...Talibany. 22.06.08, 12:09
                ci psychologowie po KUL-u mają wyjątkową łatwość w wymyślaniu cho-
                rob,jest zalecenie,że kobiety po poronieniu mają czuć się żle i to
                ma wyjść w badaniu,nooo... i wychodzi,bóle brzucha,zaparcia,częste
                oddawanie moczu,podkrążone oczy i ogryzanie paznokci,trudności w
                nauce...
                • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 22.06.08, 12:19
                  Napisałam, że znam dwie kobiety po aborcji, które leczą ten syndrom.
                  Wczoraj rozmawiałam z jedną z nich i ona przypisuje swoje
                  nawracające depresje, a właściwie stale obecny stan subdepresji
                  właśnie faktowi aborcji, którą popełniła.
                  • kliknij_tutaj88 Re: Ojj jesooos ...Talibany. 22.06.08, 14:23
                    czyli - jak widac - nie sa to jakies dywagacje powstale w przepelnionych
                    czystoscia glowach psychologow - katolikow.
                    • nienill Re: Ojj jesooos ...Talibany. 23.06.08, 18:50
                      kliknij_tutaj88 napisała:

                      > czyli - jak widac - nie sa to jakies dywagacje powstale w
                      przepelnionych
                      > czystoscia glowach psychologow - katolikow.




                      uwazam, ze te osoby zwyczajnie wreszczą: strzeżcie sie kataru!!
                      katar zabija!! zobaczcie!! mamy dowody!!! ta kobieta od niego
                      umarla!!!!



                      ...i jakos dziwnie nikt nie wspomina, ze tamta osoba od dawna
                      chorowala na aids
                  • nienill Re: Ojj jesooos ...Talibany. 23.06.08, 18:43
                    mona.blue napisała:

                    ona przypisuje swoje
                    > nawracające depresje, a właściwie stale obecny stan subdepresji
                    > właśnie faktowi aborcji, którą popełniła.
                    no to moze sobie przypisywac do woli
                    ale to wcale nie oznacza, ze to jest prawdziwy powod jej stanu

                    jasne, ze mogl to byc jakis "czynnik wyzwalający", ktory wyciagnal
                    na swiatlo dzienne jej problemy, ale to wcale nie oznacza, ze sama
                    aborcja jest powodem depresji


                    zawsze łatwiej jest powiedziec "czuje sie zle, bo zabilam(?) moje
                    dziecko(?)", niz przyznac sie samemu sobie, ze "rodzice mnie od
                    zawsze krzywdzili, a ja teraz nie mam sojego systmu watrosci, nie
                    znam samej siebie, nie potrafie podejmowac samodzielnych decyzji,
                    jestem zalezna od opinii innych ludzi................" i tak
                    dalej..... i tak dalej......
                    • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 23.06.08, 19:16
                      Ona doskonale zdaje sobie sprawę z krzywdy, jaką zrobili jej
                      rodzice, jest po kilku terapiach, Al-Anonie, interesuje się
                      psychologią, rozwija duchowo.

                      Ciekawa jestem skąd Ty akurat wiesz, że nie ma takiego syndromu?
                      • nienill Re: Ojj jesooos ...Talibany. 23.06.08, 19:29
                        mona.blue napisała:

                        > Ona doskonale zdaje sobie sprawę z krzywdy, jaką zrobili jej
                        > rodzice, jest po kilku terapiach, Al-Anonie, interesuje się
                        > psychologią, rozwija duchowo.
                        dziekuje
                        potwierdzlas moje przypuszczenia

                        > Ciekawa jestem skąd Ty akurat wiesz, że nie ma takiego syndromu?
                        nie obchodzi mnie spacjalnie etykietka syndromu takiego czy innego.

                        wazne dla mnie jest to co jest powodem, a co skutkiem.

                        aborcja sama w sobie NIE JEST powodem jej cierpienia i choroby




                        rownie dobrze moglaby urodzic to dziecko, przezyc jego "naturalną"
                        smierc i cierpiec tak samo jak teraz.
                        to nie aborcja ją złamała, ona już wcześniej była gleboko w środku
                        wrakiem czlowieka
                        • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 23.06.08, 19:42
                          Jak widać nikt nikogo nie przekonał, więc pozostańmy przy swoich
                          teoriach.
                          • nienill Re: Ojj jesooos ...Talibany. 24.06.08, 17:21
                            mona.blue napisała:

                            > Jak widać nikt nikogo nie przekonał, więc pozostańmy przy swoich
                            > teoriach.
                            a kto kogo chcial do czego przekonywac?
                            ja z toba nie dyskutuje.
                            tylko swoja opnie wyrazilam.
                            • mona.blue Re: Ojj jesooos ...Talibany. 24.06.08, 19:59
                              Kiedyś to się nazywałoby listą dyskusyjną, teraz portalem
                              społecznościowym, cóż, jak kto woli.
    • kinokio81 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 21.06.08, 12:15
      No offense, ale jak długo można wałkować jeden temat?
    • malawinka Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 21.06.08, 12:22
      czy to znowu shangrila ma problem,czy jakaś niewydarzona dziennikar-
      ka po polonistyce szuka porady do artykułu ?
      • iwona334 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 21.06.08, 14:14
        malawinka napisała:
        czy jakaś niewydarzona dziennikarka po polonistyce
        szuka porady do artykułu ?

        Gdzie tam ona po polonistyce?
        wiedzialaby wtedy, ze litery "x" w polskiej pisowni sie nie uzywa :)
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 22.06.08, 13:03
      musiałabyś mieć 24-monitoring nastolatka, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku
    • mona.blue Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 22.06.08, 14:01
      Jest to bardzo niemodne dzisiaj podejście, ale bardzo skutczne -
      CZYSTOŚĆ.
      • rumnieburak Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 25.06.08, 00:32
        mona.blue napisała:

        > Jest to bardzo niemodne dzisiaj podejście, ale bardzo skutczne -
        > CZYSTOŚĆ.

        Ostatnio czytalem artykuł, w którym dziennikarzyna pisał, że czystość staje się modą w juesej :/ Ciekawe czy to prawda czy tylko wkręcał durnych czytelników.
    • lux_occulta Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 23.06.08, 19:16
      Powiedzcie mi, co jest nie tak w tym temacie?! Nie, nie jestem po polonistyce, nie, nie jestem dziennikarką i nie piszę żadnego pie..nego artykułu! Sądziłam tylko, że skoro tyle osób pisze tu wiele wspaniałych i jakże przemyślanych wniosków i rad, to ktoś mi podpowie, kiedy powinno się przeprowadzić rozmowę z dzieckiem i jak to zrobić, żeby na pewno do niego wszstko dotarło. Ale widzę, że chyba nieco się przeliczyłam z oczekiwaniami.
      • leda16 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 23.06.08, 22:14
        kiedy powinno się przeprowadzić rozmowę z dziec
        > kiem i jak to zrobić, żeby na pewno do niego wszstko dotarło. Ale widzę, że chy
        > ba nieco się przeliczyłam z oczekiwaniami.


        Jeśli liczyłąś na to, że w porę przeprowadzona rozmowa uchroni dziecko przed nieszczęściem, to rzeczywiście grubo sie przeliczyłaś z oczekiwaniami. To 14-to letnie dziecko zostało zgwałcone. Nie miało żadnego udziału w tym, co je spotkało. Większości nastolatek to się nie zdarza. Ta miała podwójnego pecha, bo po gwałcie trafiła na głupią, asekurancką, tchórzliwą lekarkę. Profilaktyczne podanie do 70 godz. po gwałcie tabletki wczesnoporonnej, rowiązałoby problem w zarodku.
        • lux_occulta Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 23.06.08, 22:27
          Nie liczę na to, że rozmowa uchroni dziecko od TAKIEGO wypadku. Raczej chodziło mi o to, w jakim wieku nalezy dziecko uświadamiać co do pewnych rzeczy.

          Z gwałtem też nie jest tak łatwo, jak myślisz. Dzieci myślą, że to ich wina, no bo czyja by inna zwłaszcza, że gwałciciel utwierdza ich w tym przekonaniu. "Twoja wina bo pozwoliłaś, bo jesteś ładna etc". Dziecko się nie przyznaje bo ma uczucie, że zrobiło coś, za co zwykłe przepraszam nie wystarczy, że powinno czuć wstyd. I czuje wstyd i boi się powiedzieć, co się stało. Tłamsi to w sobie. A potem i tak wychodzi prawda na światło dzienne. Chociaż nie zawsze.
          Zgwałcone albo molestowane dziecko boi się i wstydzi się o tym mówić. A im jest młodsze tym dotkliwiej to odczuwa i bardziej wstyd jest mu to mówić. Takie dziecko ma tez później wypaczony obraz aktu seksualnego. Zwykle nie jest w stanie zmusić się do dotknięcia kogoś w TAKI sposób. Ani samo nie pozwala się dotknąć. Czasem też uważa, że tylko własną fizycznością jest w stanie zdobyć sympatię... Bo przecież pan X był taki miły kiedy dostał, czego chciał... To jest koszmar do końca życia. To się ciągnie i ciągnie i nie daje spokoju.
          • leda16 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 24.06.08, 23:27
            Oj, chyba za bardzo przejęłaś się medialnymi bredniami E.Drzyzgi. Jeszcze nie widziałam, żeby gwałciciel utwierdzał dziecko w tym przekonaniu. Zazwyczaj zapina rozporek i zwiewa gdzie pieprz rośnie bojąc się 12 lat więzienia za to przestępstwo. Woli udusić zgwałconego dzieciaka (i zazwyczaj to robi) niż przekonywać, żeby trzymało język za zębami. Zresztą porozrywane narządy wewnętrzne i lejąca się po nogach krew mówią same za siebie. W tej sytuacji nie wyobrażam sobie dziecka, które spokojnie wraca do domu, siedzi cicho w kącie, "boi się i wstydzi o tym mówić". Gdyby jakimś niesamowitym cudem jakiekolwiek zgwałcone dziecko zachowało się tak, jak opisujesz, to po paru godzinach w tym kącie leżałby wykrwawiony trupek.


            I czuje wstyd i boi się powiedzieć, co się stało. Tłamsi to w sobie.

            lux-occulta, ile Ty masz lat, 14, że potrafisz pisać tak pozbawione odrobiny wyobraźni idiotyzmy?! Zgwałcone dziecko czuje to, co Ty byś czuła, gdyby z siłą 80 kg. nacisku żelaznymi hakami rozrywano Ci narządy wewnętrzne - pochwę, srom, macicę, otrzewną, wątrobę, odbyt. Przy gwałcie dziecko wrzeszczy oszalałe z bólu, dlatego zwykle gwałciciel knebluje je lub dusi.


            A
            > potem i tak wychodzi prawda na światło dzienne


            I gdyby jakiekolwiek dziecko 6-10 letnie (nie mówiąc o młodszych, a gwałcone bywają nawet niemowlęta) wyszło żywe z gwałtu dokonanego przez dorosłego mężczyznę, w przeciągu 2 tygodni zabije je zakażenie wewnętrzne. Tym właśnie sposobem "prawda" wychodzi na światło dzienne...


            Zgwałcone albo molestowane dziecko


            Skoro stawiasz znak równości między tymi dwoma zdarzeniami to tak, jakbyś napisała, że mord ze szczególnym okrucieństwem daje takie same skutki jak klap na goły tyłek. Wstydzić i bać się powinnaś przede wszystkim Ty - własnej bezmyślności i ignorancji.
            • lux_occulta Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 25.06.08, 00:01
              Nie, moja droga, mam lat 20 i od 7 roku zycia przez nieco ponad 4 lata byłam molestowana przez starszego kuzyna. Więc nie chrzań bredni jak każdy, komu się wydaje, że wie wszystko bo ma wiedzę teoretyczną. I nie pie..mi o ignorancji i głupocie! Byłaś kiedykolwiek ofiarą molestowania albo gwałtu czy choćby próby gwałtu?! Chyba nie, prawda? Może Ci opowiedzieć, jak to jest? Zainteresowana?!
              • leda16 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 25.06.08, 08:10
                Ale mentalnie jesteś na poziomie 12-to latki :).I chyba nie masz nawet bladego wyobrażenia jak od strony medycznej wygląda stosunek seksualny dorosłego mężczyzny z dzieckiem, bo inaczej byś się nie kompromitowała wypisywaniem głupot. A skoro tak, prawdopodobnie niewiele też wiesz o molestowaniu seksualnym. Zwykle dziecko nie odbiera tego jako dramat, szybko zapomina, niekiedy nawet lubi. Z jednym wyjątkiem - jeśli w okresie dojrzewania seksualnego przypadkowo trafi na www.Ewy Drzyzgi lub nasłucha się purytańsko-dewocyjnych bredni jaki to okropny, rzutujący na całe życie dramat go spotkał :). Owszem, napisz na czym polegało to molestowanie i czegóż tak się strasznie "bałaś i wstydziłaś", zamiast po pierwszej takiej "zabawie" wypaplać rodzicom, ciotkom, psiapsiułkom, jak robi normalne dziecko. Podejrzewam, iż to, co z Tobą rzekomo robiono nie odbierałaś jako czynności moralnie nagannej. Natomiast niedojrzałe, zaburzone osobowościowo nastolatki, jakich pełno na "www.zły dotyk", stworzonej przez łaknące sensacji TVN z Drzyzgą na czele, która wszystko robi, by swoje pierdzieliny zamienić na dużą kasiorę zwiększając sobie oglądalność, często z upodobaniem fantazjują o molestowaniu seksualnym nakręcając się tam jak porypane :))). Podejrzewam, że jesteś aktywną uczestniczką tej www.
                Na koniec Ci powiem, że moja - jak to nazywasz - wiedza teoretyczna, dobrze się sprzedaje w sądach i prokuraturach w kontekście stwierdzania wiarygodności zeznań egzaltowanych kłamczuchów. Twoje histeryczne wrzaski budzą tylko politowanie.
                • lux_occulta Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 25.06.08, 21:29
                  Bożę, a ja kiedyś podziwiałam ludzi pracujących w sądach :/

                  Oceniasz tak łatwo i bez zmrużenia okiem, Leda, że zaczynam podejrzewać, że jesteś pozbawiona jakichkolwiek ludzkich odruchów.

                  Uważasz, że molestowanie to nie jest dramat dla dziecka? Gó.. wiesz na ten temat. W sądzie może i Twoja wiedza się sprzedaje, ale to jeszcze bardziej mnie utwierdza w złym mniemaniu o polskich sądach i prawnikach.

                  Mentalnie poziom 12-latki? Skoro tak uważasz, to znaczy, żę jesteś osobą niewiarygodną bo oceniasz tylko po pozorach. A skoro oceniasz po własnym "widzimisię" i "sprzedajesz" swoją wątpliwą wiedzę na temat molestowania w sądach, to jesteś jeszcze mniej wiarygodnym prawnikiem. Powiem więcej - prawnikiem nieuczciwym. Ale pewnie jak połowa kolegów po fachu masz to gdzieś, bo przecież kasa się sypie. I jak zwykle znów odpowiesz mi jakąś umoralniającą gadką starając się mi udowodnić, jaka to ja głupiutka jestem. Czy nie tak, Leda? Ale wiesz, forum to nie sąd a ja nie jestem ani oskarżonym ani świadkiem. Swoje zagrywki zostaw sobie na rozprawy, w których pewnie się lubujesz.

                  Nie jestem wogóle uczestniczką wspomnianego www ani fanką Drzyzgi. Ale pewnie Ty tak, skoro orientujesz się, o co w tym chodzi.

                  Jak rozumiem w Twoim mniemaniu miałam w wieku kilku lat postąpić jak osoba dorosła. POstradałaś rozum u diabła?! Normalne dziecko po groźbie i zastraszeniu pary z ust nie puści! Rodzicom nie mówiłam bo i tak by nie uwierzyli. Przynajmniej wtedy tak sądziłam. Ciotkom? Kuzyn był ich pupilkiem. Przyjaciółkom? Ty pewnie oczywiście jako dziecko poleciałabyś zaraz do pierwszej lepszej gdyby kuzynek Cie nastraszył.
                  Uważasz, że to się nie odbija na psychice? Głupia jesteś. Nie przeżyłaś tego to skąd możesz wiedzieć? Odbija się. Dotyk mężczyzny choćby i był mi bliski nie działa na mnie. Zamiast tego czuję JEGO ręce i mam wrażenie, że znowu jestem dzieckiem i że dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca. I nie, nie jestem lesbijką.
                  Nie działają na mnie pocałunki ani pieszczoty. Chyba, że na mój odruch wymiotny. Wyobrażasz sobie, że będąc na przykłąd dziesięcioletnim dzieckiem prawie że doeosły facet zmusza Cię do wzięcia penisa do ust?! To sobie to wyobraź o ile potrafisz.
                  Nie potrafię sobie siebie wyobrazić uprawiającej seks z jakimkolwiek męzczyzną. Przeraża mnie to bo wiem, co się działo kiedyś. I pamiętam wciąż prześladująće mnie uczucie, żę to wszystko ie powinno mieć miejsca, że coś jest źle, chociaż nie wiem, co. Ale po co ja to mówię? Przecież Ty i tak wiesz lepiej. W końcu tyle książek przeczytałaś i takia douczona i wykształcona jesteś.
                  • leda16 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 26.06.08, 22:48
                    a ja kiedyś podziwiałam ludzi pracujących w sądach :/


                    To też świadczy o naiwności. Bardziej zdeprawowanego środowiska niż prawnicze chyba nie ma w żadnym innym zawodzie. Przy ocenie wiarygodności zeznań nieletnich świadków nie mrużę okiem, korzystam a dostępnej na ten temat wiedzy naukowej - ginekologicznej, medycznej i psychologicznej. Z niej wynika, że gwałt nie może przejść niezauważony w otoczeniu, a molestowanie seksualne nie musi być dramatem dla dziecka, jeżeli dorośli nie utwierdzą go w przekonaniu, że to jest dramat, w dodatku na całe życie. Tobie ktoś to wmówił lux occulta, albo sama sobie wmówiłaś na podstawie oceny tego faktu przez media (które zawsze przesadzają szukając taniej sensacji) i odnoszę wrażenie, iż jesteś do takiego postrzegania siebie emocjonalnie przywiązana. W każdym razie o odczuciach dziecka, które pada ofarą gwałtu masz takie pojęcie, jak wół o gwiazdach. Wyobrażasz sobie, że takie porozrywane wewnątrz, z masywnym krwotokiem dziecko, cichutko wraca do domu i siedzi jak myśz w kąciku bo...się wstydzi :))). I zamiast samej się zawstydzić pisania bredni, twierdzisz wzorem każdej osobowości psychicznie niedojrzałej, że to wiedza innych jest "wątpliwa", zaś Ty na pewno jesteś ekspertem w tych sprawach :).


                    skoro oceniasz po własnym "widzimisię"
                    > i "sprzedajesz" swoją wątpliwą wiedzę na temat molestowania w sądach, to jeste
                    > ś jeszcze mniej wiarygodnym prawnikiem.


                    Nie sprzedaję wiedzy o molestowaniu seksualnym. Oceniam, czy zeznania nieletnich na temat molestowania seksualnego są wiarygodne. Uważasz, że w postępowaniu karnym jest to kwestia bez znaczenia czy ktoś mówi prawdę czy łga jak najęty? Może się zdziwisz, ale dzieci też potrafią kłamać i to dobrze.
                    Twoje argumenty są bardzo emocjonalne, ale pozbawione logiki, ponieważ będąc czyims fanem, pieje się na temat idola z zachwytem. Natomiast ja w dwóch poprzednich postach oceniłam działalność E.Drzyzgi negatywnie i uważam tą www. za szkodliwą.


                    w Twoim mniemaniu miałam w wieku kilku lat postąpić jak osoba doro
                    > sła. POstradałaś rozum u diabła?! Normalne dziecko po groźbie i zastraszeniu pa
                    > ry z ust nie puści!


                    Większości dzieci nie da się zastraszyć, bo mają zaufanie do swoich rodziców. Najmłodsze dziecko będące ofiarą wykorzystywania seksualnego (bo to jeszcze coś innego niż molestowanie) jakie widziałam, miało 5 lat. Od razu powiedziało matce - kobiecie po podstawówce, a ta pognała prosto do prokuratury, na własnego męża mimo, iż z trojgiem dzieci była na jego utrzymaniu, zresztą ojca tej dziewczynki. Więc nie pisz, WSZYSTKIE normalne dzieci zachowują się tak, jak Ty, bo nie masz żadnej wiedzy na ten temat. Wnioskujesz tylko ze swoich jednostkowych, ubozuchnych doświadczeń i wydajesz pochopne sądy. Np.jak ten, że wszyscy prawnicy są nieuczciwi, bo wydaje Ci się, że ja jestem nieuczciwa. Albo o swoich rodzicach - w wieku 7-miu lat sądziłaś, że będą mieli podstawy, żeby bronić twierdzeń obcego chłopa, niż troszczyć się o własne dziecko?!



                    Wyobrażasz sobie, że będąc na przykłąd dziesięcioletnim dzieckiem prawie że d
                    > oeosły facet zmusza Cię do wzięcia penisa do ust?!



                    Nie bał się, że mu odgryziesz ;). A gdzież wtedy byli Twoi rodzice, czy może krzyczeć z wrażenia zapomniałaś?



                    Nie działają na mnie pocałunki ani pieszczoty.



                    No to czemu nie idziesz do seksuologa? I skąd wiesz, że to wskutek molestowania? Zdziwiłabyś się gdybyś wiedziała ile jest kobiet seksualnie oziebłych, które po prostu chcą mieć męża i dzieci bo tak wypada, a seksu w ogóle nie potrzebują. Nie są to bynajmniej jakieś brzydule, niektóre są zjawiskowo piękne i wyrachowane. O ile facet nie jest w stanie udawać pociągu seksualnego, bo po prostu mu zwisa, kobiety udawanie doprowadziły do perfekcji ;).


                    Nie potrafię sobie siebie wyobrazić uprawiającej seks z jakimkolwiek męzczyzną.



                    Nie uważasz, że na to jeszcze za wcześnie, skoro z Twojej wypowiedzi wynika, że seksualnie nie jesteś nawet rozbudzona a przed rozpoczęciem życia seksualnego wypada być osobą finansowo samodzielną i logicznie myślącą. Inaczej wpadniesz w ciążę z przypadkowo poznanym facetem i wtedy będziesz miała co rozpamiętywać.
                    • mona.blue Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 26.06.08, 22:55
                      Leda, znam osobiście dwie osoby molestowane w dzieciństwie i nie mów
                      mi, że to nie zostawia śladów.Obie mają problemy w małżeństwie,
                      jedna ma problem z seksem - po stosunku chce jej się płakać,często
                      łzy same płyną. Druga robi z siebie faceta - sposób ubierania się,
                      fryzura, sposób poruszania się i jest lekko powiedziawszy trochę
                      dziwna.

                      I jak możesz zaprzeczać czyjemuś doświadczeniu, to Twoja rozmówczyni
                      (zapomniałam nicka) to przeżyła, nie Ty. Skąd wiesz, co czuła, ty
                      się możesz tylko domyślać, ona wie.

                      Może mniej agresji, a więcej mądrości.
                      • lux_occulta Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 26.06.08, 23:27
                        Mona.blue, dziękuję :)
                      • leda16 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 27.06.08, 22:35
                        Znam osobiście prypadki tysięcy kobiet nie molestowanych seksualnie w dzieciństwie - wszystkie mają problemy małżeńskie.
                        Znam przypadek 4 transwestytów - żadna(en) nie był(a) molestowana w dzieciństwie.
                        Znam przypadki ok. 10-cioro nieletnich dziewcząt - wszystkie złozyły fałszywe zawiadomienia o nie zaistniałym przestępstwie molestowania seksualnego.
                        Znam osobiście kilkaset prac naukowych na temat przestępstw seksualnych i ich skutków dla ofiar tych przestępstw.
                        I na koniec - jednostkowe doświadczenie nie uprawnia do generalizacji zjawiska. 20- to letnia dzierlatka, bez znajomości choćby elementarnych podstaw z zakresu medycyny, psychologii, socjologii związanych z omawianym zjawiskiem wyzywa mnie od nieuczciwych prawników, "pozbawionych jakichkolwiek ludzkich odruchów", zamiast argumentów sypie wyzwiskami typu "głupia jesteś" (podczas, gdy ja pisałam wyłącznie o głupocie Jej poglądów) i rości sobie pretensje do wiedzy o medycznych i psychologicznych aspektach gwałtu u malutkich dzieci. Reasumujac, jest to wg. Niej zjawisko o identycznym odbiorze jak...molestowanie :))). Ty zaś mnie pouczasz - mniej agresji. Gdzie ja jestem, w przedszkolu?!
                        • mona.blue Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 27.06.08, 22:40
                          Leda, Ty możesz pouczać, Ciebie zaś nie?

                          I nie widzisz prostej relacji, że więcej racji ma ten, kto przeżył
                          dane doświadczenie, od tego, kto o nim słyszał.

                          To trochę tak jakby niewidomemu opowiadać o kolorach - coś tam
                          zrozumie, ale nie do końca, prawda?
                          • leda16 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 27.06.08, 22:52
                            Widzisz mona.blue, ja źle trawię próby pouczania mnie przez kogoś, kto nie ma o powyższym problemie żadnej wiedzy fachowej. Sama nie ośmieliłabym się pouczać architekta, jak ma zaprojektować budynek. Pacjent chory na raka nigdy nie ma więcej racji niż onkolog. Bo i nie o racje tutaj chodzi ani nawet o samopoczucie tego pacjenta...
                    • lux_occulta Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 26.06.08, 23:26
                      Nie no, nie przesadzaj znowu. Poza tym nie kieruję się tym, że wypada zostać matką założyć rodzine i tak dalej.

                      Z lekarzem niegłupi pomysł. Ale wcześniej psycholog (albo lepiej psychiatra ;P).

                      Och, wiem, że pisze jak małolata i tak dalej, generalnie impulsywne ze mnie stworzenie, roztrzepane i często kieruję się emocjami (a potem walę łbem o ściane i wyklinam, jak mogłam być taka głupia... ale jak widać polak jednak i przed szkodą i po szkodzie głupi bo nieraz łapię się na tym, że znowu robię to samo chociaż obiecałam sobie, żę nigdy więcej) i jak ktoś mnie nie zna to bierze za przysłowiową blondynkę.

                      Prawników kiedyś bardzo podziwiałam bo uważałam, że wybrali chyba najbardziej niewdzięczny zawód. Zarówno adwokaci jak i prokuratorzy nie mogą sobie pozwolić na wątpliwości czy emocjonalne zaangazowanie a... to chyba nie jest wcale proste. Studia sa jeszcze trudniejsze. Poza tym prawnicy muszą na bierząco chyba uzupełniać wiedzę. Tak to wygląda? Ale jednak nieraz prawnicy postępują wbrew sobie czy nawet wbrew zasadom moralnym (wiem, że mmuszą, ale dla mnie to nie jest usprawiedliwienie) - adwokat musi skutecznie bronić klienta, a prokurator skutecznie go oskarżać i tak naprawdę nie ma znaczenia, czy jest winny czy nie.
                      Leda, wiem, że dzieci porafią kłamac i to chyba lepiej niż niejeden dorosły. Ale dziecko to jednak dziecko. I nie każde ufa rodzicom. Ja swoim nie ufałam. A ów kuzyn.. ów kuzyn był siostrzeńcem i chrześniakiem mojej matki. Ale teraz to i tak nieistotne. :) W każdym razie dzięki za mozliwość wyrzucenia tego wszystkiewgo wreszcie z siebie i przepraszam za obraźliwe słowa.
                      • leda16 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 27.06.08, 22:47
                        Z lekarzem niegłupi pomysł. Ale wcześniej psycholog (albo lepiej psychiatra ;P)



                        Odradzam zarówno psychologa jak i psychiatrę. Twój problem jest wyłącznie natury seksuologicznej. Seksuologia zaś, to osobna specjalizacja w medycynie albo w psychologii. Muszę Cię zmartwić - praktykują wyłącznie prywatnie i są kosztowni. Terminy z reguły 3-4 miesięczne. Ale może warto?



                        Poza tym prawnicy muszą na bierząco chyba uzu
                        > pełniać wiedzę. Tak to wygląda?



                        Nie wiem bo...nie jestem prawnikiem. Gdybym była złośliwa, napisałabym, że rozumujesz jak 100% kobieta - wyciągasz nielogiczne wnioski z nieistniejących faktów :).



                        Ale jednak nieraz prawnicy postępują wbrew sobi
                        > e czy nawet wbrew zasadom moralnym


                        Nie to miałam na myśli. Uważam prawników za najbardziej skorumpowaną i moralnie zdegenerowaną grupę zawodową (ustawianie wyroków, łapówkarstwo, skazywanie ludzi niewinnych, poplecznictwo i in.) Rozumiesz lux occulta? Ale gdy miałam 20 lat myślałam identycznie jak Ty ;).
                        • lux_occulta Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 27.06.08, 22:58
                          Ta, skazywanie lusdzi niewinnych i bronienie winnych... Zastanawiam się czasem, kto ma gorsza robotę - adwokat czy prokurator. Ale mniejsza z tym.

                          Rozumiesz lux occulta? Ale gdy miałam 20 la
                          > t myślałam identycznie jak Ty ;).

                          To ile Ty masz lat? I kim jesteś z zawodu?
      • dorota19-1 Re: Dzieci mające dzieci i aborcja 24.06.08, 17:28
        Jesli mogę coś doradzić z własnego doświadczenia 20-latki, to nie
        radze robić jakihś poważnych pogadanek itp. tylko normalnie
        naturalnie mowić o seksie, o jego konsekwencjach i samemu dawać
        przykład. U mnie w domu nigdy nie byl to temat tabu, mówiło sie
        normalnie, bez skrepowania , nie zasłaniali mi rodizce ręcznikiem
        telewizora jak pojawialy sie tam "jakieś" sceny. przypuszczam, zę
        dzieki temu nie mialam dotychczas ządnych problemów z tą sferą
        życia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja