50lat...

22.06.08, 01:41
Jestem 50-latką po rozwodzie.Chciałabym przeczytać Wasze opinie
dotyczące dalszego życia.Czy udało się,Panie i Panowie 50-latkowie
poznać drugą połówkę na"jesień życia"?Jestem w tym okresie trudnym i
nie wierzę że jest to możliwe.Czytając opinie,mogę stwierdzić,że
partnerki,partnerzy liczą na łatwe pieniądze.Nie należę do ludzi
polujących na cudzy majątek,w życiu zawsze liczyłam na
siebie.Proszę,napiszcie,czy możliwe jest uczucie,miłość.Pozdrawiam
    • spinline Re: A co to jest 50 lat dzisiaj! 22.06.08, 10:11
      Popatrz na Madonne jak sie swietnie kobieta trzyma, czy inne
      kobiety, ktore po prostu dbaja o siebie.

      Ja nie mam jeszcze tylu lat, ale mam nadzieje ich dozyc szczesliwe.

      czy mozna spotkac milosc? A dlaczego nie przeciez samotnych
      mezczyzn jest duzo w kazdym wieku.
      • koala_tralalala Re: A co to jest 50 lat dzisiaj! 05.07.08, 10:31
        O rany...ktos daje normalnej kobiecie za przyklad Madonne jako wzor
        dbania o siebie!

        Czlowieku, mam nadzieje, ze jestes pietnastolatkiem, bo masz taki
        poziom wiedzy o swiecie. Madonna caly dzien poswiaca na dbanie o
        swoj wyglad: kilka godzn dziennie cwiczy, nie gotuje, nie sprzata,
        nie zajmuje sie dziecmi (ma do tego ludzi, zostalo to wielokrotnie
        opisane), nie robi zakupow, nie pracuje po osiem godzin, bo jej
        praca to dbanie o swoj wyglad. Uzywa operacji plastycznych jak ty
        spaceru, przyjmmuje srodki chemiczne o dzialaniu zblizonym do
        amfetaminy zeby nie jesc i nie czuc glodu, ma na swoich uslugach
        codziennie armie kosmetyczek i stylistow. Jest SZTUCZNYM wytworem,
        dzielem chirurgow, chemii i morderczych cwiczen. A ty stawiasz ja
        jako przyklad dobrego wygladu zwyklej kobiecie, ktora przez cale
        zycie zarobi mniej niz Madonna wyda na swoj wyglad w miesiac. Pora
        umierac.
        • spinline Re: A co to jest 50 lat dzisiaj! 02.08.08, 22:16
          A nie wiem czy slyszales madinnie wstrzykiwali zelatyne w kolana.

          moze wiesz dlaczego?
          • koala_tralalala Re: A co to jest 50 lat dzisiaj! 03.08.08, 14:22
            O Madonnie nie slyszalam.

            Za to ponad siedemdziesiecioletnia mama mojego przyjaciela ma
            klopoty z kolanami i tez jej to zalecili. Po prostu z czasem
            zuzywamy rodzaj "smarowidla" w stawach. W przyblizeniu sklaaem
            przypomina to zelatyne (stad to okreslenie). Jesli tego nie ma,
            kolana bardzo bola przy kazdym kroku, bo kosci/chrzaski tra o
            siebie. Madonna duzo cwiczy, wiec pewno ma bardzo zuzyte chrzaski i
            stawy, wiec ja boli. Taki plyn normalnie wstrzykuje sie w kolana co
            szesc miesiecy.
    • flowerbomb5 Re: 50lat... 22.06.08, 10:19
      Na pewno mozna ulozyc sobie zycie i poznac kogos sympatycznego.
      Tylko nie z rownolatkiem ani tym bardziej ze starszym. Starsi faceci
      sa okropni, nietolerancyjni, krytykanccy, szukaja pielegniarki,
      zaraz cie wpedza do uslugiwania im i dogadzania. Starym ramolom
      mowimy nie.
    • mona.blue Re: 50lat... 22.06.08, 12:07
      Teściowa mojej koleżnaki (kobieta po 50-tce niedawno wyszła za mąż i
      jest szczęśliwa. Swojego męża znalazła przez biuro matrymonialnie i
      bardzo dobrze trafiła. Co prawda trochę ociągał się ze ślubem ;)
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: 50lat... 22.06.08, 13:04
      nie popadaj w depresję. oczywiście, że jest to możliwe!
    • stazystka5 Re: 50lat... 22.06.08, 13:49
      Dziękuję za odpowiedzi.Czyli jest to możliwe,ale póki co nie jestem
      w stanie w to uwierzyć.Potrzebuję więcej czasu.
      • marywita Re: 50lat... 22.06.08, 14:33
        Miłość w tym wieku jest możliwa choć zdarza się niezmiernie rzadko.
        Przeważnie faceci po pięćdziesiątce szukający partnerki to goście co chcą mieć darmową kucharkę ,sprzątaczkę i kogoś do dymania ( o ile jeszcze mogą)

        A tak z ciekawości Stażystko.... skoro niedawno się rozwiodłaś to nie chciałabyś pożyć sama ?
        Gdybym ja pozbyła się swojego chłopa to na pewno nie szukałabym takiego by się z nim związać. Wolność jest piękna :))

        • marywita Re: 50lat... 22.06.08, 14:52
          Wolność jest piękna :))

          ... tak przypuszczam...
          • malawinka Re: 50lat... 22.06.08, 14:55
            a co ? z więzienia piszesz ? dali ci dostęp do netu ??
            • marywita Re: 50lat... 22.06.08, 15:00
              Do mnie gadasz Malawinka czy Ci się wątki popireniczyły ?
              • malawinka Re: 50lat... 22.06.08, 15:25
                chyba wyrażnie napisalam w odpowiednim miejscu,bleee
                • marywita Re: 50lat... 22.06.08, 15:29
                  To serdecznie współczuję obsesji ...

                  Wrzuć sobie złotko marywitę na wyszukiwarkę.
                  Dowiesz się kim jestem i nie nie będziesz się niebogo dręczyć.
                  • malawinka Re: 50lat... 22.06.08, 16:25
                    pewnie adminkiem gazetowym,szukać nie będę,ale nowa krew na forum,
                    ho,ho,co za święto
                    • marywita Re: 50lat... 22.06.08, 16:35
                      Szkoda, że nie chcesz poczytać.

                      Boisz się otrzeźwienia ?

                      Zresztą... nie ważne.
                      Nie interesuje mnie kogo we mnie widzisz i po jakiego grzyba odzywasz się do mnie.




                      • malawinka Re: 50lat... 22.06.08, 18:37
                        z nudów i dla rozrywki,a sama proponujesz,żeby zainteresować się
                        twoją tworczośćią forumową,tylko po co mi to ? antologii wydawac
                        nie będę
        • stazystka5 Re: 50lat... 22.06.08, 15:08
          Chcę pobyć sama i jest mi z tym dobrze,zasypiam bez problemów,wstaję
          wypoczęta,ale czasami miewam pochmurne dni.Mam tą satysfakcję,że to
          ja odeszłam,zainicjowałam rozwód,nie pozwoliłam siebie
          upokarzać.Znajomi mówia,że jestem silną kobietą i chyba tak jest,ale
          czasem ja-silna kobieta-potrzebuje wsparcia.Dzięki
          • marywita Re: 50lat... 22.06.08, 15:13
            Więc bądź sama. Przeszłaś rozwód. Jesteś silna.
            Po jakiego grzyba potrzebny Ci następny chłop ?

            Miłość ? ... kto ją widział ?
            • bszalacha Re: 50lat... 05.07.08, 03:32
              Choćby po to,żeby nie musiała być taka samodzielna.Czy nie
              wystarczający powód?Trzeba tylko zmienic taktykę i nie powtarzać
              błędów.
              Witaj w klubie
    • kol.3 Re: 50lat... 22.06.08, 16:05
      Ludzie zawsze szukają kogoś do pary, niezależnie od wieku.
      Natomiast po 50tce mogą być problemy z majątkiem, jeśli jest. Zawsze
      jedna strona ma więcej a druga mniej. Ta która ma więcej ma też
      zwykle rodzinę (dzieci, wnuki...), które pilnie strzegą, aby majątek
      nie wpadł w ręce niepowołane, czyli kandydatki/kandydata na
      żonę/męża. To może powodować spięcia i szantażyki ze strony rodziny.
      Natomiast faktem jest to co piszą poprzednicy, że panowie w tym
      wieku szukają opieki i osoby, która im stworzy dom z całym jego
      ciepełkiem. Byłabym ostrożna w pakowaniem się w długotrwały związek
      nieformalny.
      • leda16 Re: 50lat... 05.07.08, 08:31
        Zawsze
        > jedna strona ma więcej a druga mniej. Ta która ma więcej ma też
        > zwykle rodzinę (dzieci, wnuki...), które pilnie strzegą, aby majątek
        > nie wpadł w ręce niepowołane, czyli kandydatki/kandydata na
        > żonę/męża. To może powodować spięcia i szantażyki ze strony rodziny

        Albo szantażyki ze strony przyszłego kandydata. W wieku 50-ciu lat kobieta ma szansę na równolatka jedynie wtedy, gdy jest majętna. Tu nawet wiele nie potrzeba, każdy bezrobotny, pozbawiony dachu nad głową menel chętnie załapie się na stałe dochody i jakieś skromne mieszkanko. Będzie nawijał, że kocha i rozumie - a jakże! Ci bogaci z reguły wybierają młode d... licząc, że będą wiernie pełnić rolę kochanki, reproduktorki, gosposi, pielęgniarki i jeszcze będą wdzięczne za ochłapy z "pańskiego" stołu". Prawdziwe intencje kandydata(tki) ujawnia zwykle intercyza przedmałżeńska ;).
    • solaris_38 Re: 50lat... 22.06.08, 16:45
      uczucie jest możliwe
      ale po 50 mało prawdopodobne

      jest jednak ważniejsze pytanie

      czy to jest konieczne aby być szczęśliwą kobieta

      (podobno najszczęśliwsze sa wdowy)


      • marywita Re: 50lat... 22.06.08, 17:00
        solaris_38 napisała:
        > (podobno najszczęśliwsze sa wdowy)


        Nie życzę mojemu chłopu śmierci ale.... chciałabym być sama.
        • greengrey Re: 50lat... 22.06.08, 18:30
          a to ciekawe

          i przyznam, że trochę mi jednak obce

          bo jakoś organicznie mam lęk przed samotnością taką na długo, na
          zawsze..?

          chyba boję się być nikomu... niepotrzebna?
          lub nie móc dzielić chwil wielkich i szczęśliwych z bliską osobą


          ale trochę zazdroszczę tym, którzy o samotności mówią ze spokojem i
          uśmiechem

          wyczuwam w tym wolność

          ale dla mnie- jeszcze nie teraz...

          • stazystka5 Re: 50lat... 22.06.08, 19:30
            Właśnie,to jest najgorsze,brakuje osoby z którą szczerze można
            dzielić radości chociażby z sukcesów dzieci.Z nowym partnerem to
            chyba do końca nie jest możliwe,tego mi brakuje.Natomiast czuję się
            potrzebna,z dziećmi mam kontakt,bo ciągle służę im radą,której
            często potrzebują.
            • winka53 Re: 50lat...i Wdowy... 23.06.08, 11:00
              Cos w tym jest,znam kilka pan-wdowy i wlasnie one sa szczesliwe jak nigdy dotad
              !!!!!!!
              A ja umiem byc szczesliwa nawet ,gdy jestem sama....opowiesci i "drugiej
              polowce"...to mit !!!!!!!!!
              Trzeba byc szczesliwym jako jednostka,cieszyc sie zyciem,byc zadowolonym z
              siebie ..ot wsio !Miec marzenia,pragnienia,realizowac sie na codzien.To jest
              to,bo po co komu "wczorajszy dzien"...?
              zycze szczescia,E.
              • bszalacha Re: 50lat...i Wdowy... 02.08.08, 00:52
                No,może być trudno.Ale,gdy jest się świadomym,po co szuka sie tego
                drugiego-przynajmniej nie ma bolesnych pomyłek/bo trzeba wiedzieć,że
                piękni i bogaci oraz wierni są już rozdysponowani/.
    • ca-ti Re: 50lat... 02.08.08, 11:52
      stazystka5 napisała:

      > Jestem 50-latką po rozwodzie.Chciałabym przeczytać Wasze opinie
      > dotyczące dalszego życia.Czy udało się,Panie i Panowie 50-latkowie
      > poznać drugą połówkę na"jesień życia"?Jestem w tym okresie trudnym
      i
      > nie wierzę że jest to możliwe.Czytając opinie,mogę stwierdzić,że
      > partnerki,partnerzy liczą na łatwe pieniądze.Nie należę do ludzi
      > polujących na cudzy majątek,w życiu zawsze liczyłam na
      > siebie.Proszę,napiszcie,czy możliwe jest uczucie,miłość.Pozdrawiam


      Jeśli nie wierzysz w uczucie, to rzeczywiście możesz go nie zaznać.
      Ale przecież go pragniesz, więc po co ten autosabotaż?
      W Twoim życiu może się wydarzyć wszystko to na co sobie pozwolisz.
      Tylko po co te etykietki : "jesień życia", "druga połówka" ?
      Nie wystarczy po prostu "życie" i "partner" ( mąż, kochanek,
      przyjaciel, mężczyzna Twojego życia...)?
    • monamamona Re: 50lat... 02.08.08, 22:04
      to nic :) moja mama była lata nieszczęśliwa z koszmarnym facetem (moim ojcem).
      Cały czas siedziała z nosem w moim życiu. Kiedy w końcu postawiłam na swoim i
      wyjechałam układać sobie życie do innego kraju. Po 2 tygodniach oznajmiła mi
      przez telefon że dokładnie w dniu mojego wyjazdu poznała faceta , że się
      zakochała i bierze rozwód :DD hehe no i ma teraz o niebo lepiej. Miała wtedy 52
      lata a on 45 . Do dziś ( 6 lat ) są razem a ja sie nadziwić nie mogę.
      • marysia.9 Re: 50lat... 04.08.08, 14:25
        W każdym wieku można się zakochać ,nie ma tu żadnych limitów. Osoby które
        piszą o ramolach,o małżeństwach z powodów praktycznych /wyrachowania/ i t p
        rzeczach są głupie i tyle.Te rzeczy dzieją się w każdym przedziale wiekowym
        tylko młodym jakoś ciężko pojąc ,że osoby 50,60 ,70 i tak dalej to też LUDZIE

        Stazystko5 ,głowa do góry i myśl pozytywnie.Oczywiście nie na sile :) ale uwierz
        w siebie i to ,że jest możliwe poznanie kogoś /nie jednego / ,interesującego
        ,kogoś na którego widok serduszko zapuka szybciej :). Przecież uczucia które
        przeżywają 20-latkowie są potrzebne i tobie i tak samo możliwe.Uśmiech
        ,szacunek dla siebie ,dbanie o siebie i wiedza co chce .... i otwarcie na innych .
    • basia2012 Re: 50lat... 05.08.08, 12:14
      masz 50lat i co z tego,masz prawo do normalnego życia,miec człowieka
      obok który się zrozumie i pomoże w trudnej chwili,jesteś jeszcze na
      tyle młoda aby robic to co lubisz ,nie przejmuj się opiniami
      innych ,życie masz tylko jedno i ono do ciebie należy,starośc
      samotna jest zła i okrutna,miej to na uwadze,a dzieci jak to dzieci
      mają swoje życie i nie zawsze czas i ochotę aby pomóc starej
      matce. POZDRAWIAM BASIA
    • mahadeva Re: 50lat... 05.08.08, 12:24
      a nie masz przyjaciol? zaprzyjaznij sie z kims tez samotnym, moze
      cos z tego bedzie, mysle, ze nie ma znaczenia, czy masz 20 czy 30
      czy 50 lat, zawsze wazne jest, zeby sie realiowac, zyc w pelni, miec
      dobre znajomosci
    • monamamona Re: 50lat... 05.08.08, 20:37
      Poprawka :)) przez przypadek podejrzałam paszport mojego przyszywanego ojczyma
      :) otóż jak sie poznali to mama miała 52 lata a on 41 :) ale oczy zrobiłam.
Pełna wersja