spinline
22.06.08, 12:08
Co takiego sprawia,że co jakiś czas w idyllicznym miejscu np.
dyskotece, gdzie muzyka gra, pary tańczą, podają kreatywnie
zmiksowane drinki, nagle zaczyna się bijatyka.
Ludzie leją się jak na filmie Western, brak im tylko srebrzystych
rewolwerów z sześcioma kulami i tuzinem pod paskiem podtrzymającym
niebieskawe jeansy, również rodem z western.
Co sprawia,ze ludzie zamiast uciekać od takiej sytuacji, gdzie
imber rośnie, biorą udział w takim mordobiciu na żywo, przeciez
kilku wyjdzie z tej westernowej jatki, bez zębów, inni z połamanymi
żebrami, jeszcze inni z podbitym okiem ...w najlepszym wypadku.
Czy w człowieku dżemie jakaś ciągle nieokiełzana dzika natura,
która w sprzyających okolicznościach lubi dojść do głosu?
I dlaczego w takich 'igraszkach' zwykle nie biora udziału kobiety?