yasemin
23.06.08, 22:00
i znow kolejny moj problem emocj. wychodzi na jaw. pracuje na stazu
w swietlicy srodowiskowej. na razie nie bardzo jednak wiem jak
wychowywac dzieci chociaz mialam na studiach zajecia z pedagogiki.
przede wszystkim zauwazylam u siebie ze gdy mam bawic sie z dziecmi
to granice pomiedzy mna -dorosla- a nimi -dziecmi- gdzies sie
zacieraja. czuje ze staje sie na powrot dzieckiem i moge sie 'wyzyc'
w zabawie z nimi. niestety mniej szczesliwa jest z tego powodu moja
szefowa ktora twierdzi- i chyba slusznie- ze musi byc wyrazna
granica pomiedzy doroslym a dziecmi i ja nie jestem ich kolezanka
lecz wychowawca. Nie do konca jednak wiem jak powinien zachowywac
sie wychowawca. Jaka powinien miec osobowosc. Nie potrafie na sile
stac sie dojrzala. Nawypozyczalam troche ksiazek pedagogicznych by
sie jeszcze w tym kierunku podksztalcic ale na razie nie znalazlam w
nich praktycznych informacji co do tego problemu...
Czy to prawda ze kazdy z nas nawet dorosly tak naprawde jest we
wnetrzu dzieckiem? Czy oprocz mnie innym poczatkujacym wychowawcom
tez sie zdarza ta niepewnosc co do tego jak powinien sie zachowywac
sie dorosly wychowujacy dzieci? Jak ja moglabym w krotkim czasie
dojrzec do wychowawstwa?