tea_time
24.09.03, 10:42
Kilka historii, ktos stracil prace, ktos jej nie moze znalezc, obserwuje, jak
ludzie, bez wzgledu na plec (chociaz wydaje mi sie, ze kobiety radza sobie
lepiej, co nie znaczy, ze dobrze) identyfikuja sie przez prace, przez nia
siebie jakosciuja. Na bok odchodzi honor, poczucie godnosci, zwykla
przywoitosc, by jej nie utracic godza sie bez slowa sprzeciwu na najgorsze
traktowanie, a bez niej fantastyczni wartosciowi ludzie wydaja sie sobie
nikim. Od razu uprzedzam nie jestem goloslowna, mam za soba zwolnienie, etap
poszukiwania pracy i rodzine na utrzymaniu:)
Co tym myslicie?
Pozdrawiam serdecznie
Tea