zbieram_szkielka
30.06.08, 15:21
Znacie to przecież: upokorzenie/porażka/ból/poczucie
bezsensu/strach przed przyszłością - ucieczka w jedzenie. A ja w
książki i jedzenie. Inny świat. Ból na jakiś czas znika. Zastanawiam
się, co mogłabym robić ZAMIAST. jestem ... uzależniona od cukru. jem
głownie slodycze. ostatnio jem niemal wylącznie slodycze. Ból, a
więc czekolada. Morze czekolady. Znacie to przeciez... Jeden batonik
nie wystarczy... Chodzi o relaksujący rytual jedzenia. Jedzenia,
jedzenia, jedzenia. To u mnie automat. Stres-czekolada. Postanowilam
sprobować wyksztalcic inny "automat". Macie jakieś sugestie?
Jedzenie WYDAJE mi się tak latwo osiagalne, chociaz przeciez nie mam
go w domu, kosztuje, sklepy bywaja zamkniete. Co innego mogloby je
zastąpić? Coś, co byłoby pod ręką, więc nie dziki seks i nie joga;)
Może robię źle, może to metoda klin klinem, nałóg nałogiem, ale w
końcu oddychanie jest nałogiem, a jakoś mi nie przeszkadza...
pozdrawiam