z czego wynika odwaga bycia sobą?

03.07.08, 14:26



albo inaczej: Czy bycie sobą, szacunek dla siebie itp, warunkowane
są odwagą bycia sobą?
    • mmax20 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 14:28

      ... odwagą do bycia sobą ...
      • lifeisaparadox Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 14:46
        moze zadaj sobie pytanie co sprawia, ze boisz sie bycia soba?
    • dafos Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 14:48
      Odwaga bycia sobą wynika ze świadomości zalet i wad, akceptowania
      tych wad i umiejętności pracowania nad nimi, a przede wszystkim
      wynika ze świadomości własnych OGRANICZEŃ i walki z nimi. Dlaczego?
      Bo czasem wydaje nam się, że jesteśmy sobą i że świadomie wpływamy
      na swoje życie i podejmujemy decyzje. Wydaje się, bo nie mamy
      świadomości i nie znamy przyczyn tego, że coś nas ogranicza. Dopiero
      jak sięgniemy głęboko do środka i odrzucimy ograniczenia (na różnym
      podłożu), możemy powiedzieć, że jesteśmy sobą. Jeśli ma się szacunek
      do samego siebie i dystans do tego co się robi i mówi, i że nie ma
      się monopolu na nieomylność i że ma się prawo do popełniania błędów,
      wtedy też "strach" przed odrzuceniem czy nie zrozumieniem innych
      ludzi przestaje istnieć.
      • lifeisaparadox Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 14:57
        no wlasnie
      • lifeisaparadox Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 16:10
        Zgubna sprawa to cisnienie w kierunku bycia "supermenem", obawa przed
        zwyczajnoscia, prostota i... normalnoscia.
        • shangri.la Re: 'Zwyczajność' nie musi być pospolitością;) n/t 03.07.08, 16:13

          • obrotowy a prostota nie jest prostactwem :) 03.07.08, 17:54
            Te slowa uslyszalem (kiedys dawno) od Seweryna Krajewskiego

            - i tak mi zostalo :)
      • mmax20 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 17:41

        zgoda, ale nazwałbym to raczej prawdą o sobie,
        natomiast moim zdaniem poznanie TAKIEJ prawdy warunkuje wstępnie
        odwaga..
        to coś podświadomego, na czym można w następstwie takich lub innych
        bodźców budować świadomość, hm?
        • dafos Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 18:51
          Chyba Cię nie rozumiem:)
          Na pewno ważna jest chęć żeby zmierzyć się z własnymi słabościami, a
          do tego potrzebna jest odwaga, to fakt. Nie sądzę jednak, że jest to
          podświadome:) Trzeba być świadomym czego się chce, a jeśli ma się
          świadomość to i odwaga do działania jest świadoma, choć czasem
          trzeba tej odwagi nabyć:)
    • szarylemur Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 19:14
      z - niekoniecznie swiadomego - uznania siebie za istote wartosciowa

      • mmax20 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 19:38

        szarylemur napisała:

        > z - niekoniecznie swiadomego - uznania siebie za istote wartosciowa

        prawdopodobnie dlatego ciągnie ludzi w góry i na mazury, a zapytani
        po co, wzruszają tylko ramionami
        hej;)
        • szarylemur Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 19:44

          eh, hej ;]
          wlasnie mysle, ze gdyby co niektorzy wiedzieli czemu ich w te ' gory i mazury '
          tak ciagnie, smialosci, odwagi do realizacji ciagot mogloby zabraknac...
          • mmax20 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 20:07

            > eh, hej ;]
            > wlasnie mysle, ze gdyby co niektorzy wiedzieli czemu ich w te '
            gory i mazury '
            > tak ciagnie, smialosci, odwagi do realizacji ciagot mogloby
            zabraknac...

            :)
            kuszące, hm, kto wie jak zachowałyby się neurony w odniesieniu do
            hormonów, takich lub innych..

            natomiast odnośnie bycia wartościowym, to uważam, że bezpieczniej
            jest znać tylko swoją wartość, bycie 'wartościowym' kojarzy mi się z
            własną o/wyceną, co często staje się kulą u nogi
            • lubie.misie Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 21:33
              Z zaufania do Siły Wyższej (cokolwiek to oznacza), z prawdy i
              miłości do ludzi
            • szarylemur Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 01:05
              a jaka jest roznica miedzy ' byciem wartosciowym' a ' poznaniem wlasnej
              wartosci'? dla mnie to tylko rozne okreslenia tego samego.
              a uznanie siebie za istote wartosciwa, szczegolnie to nieuswiadomione, to - moim
              zdaniem oczywiscie - uznanie tego kim sie jest i wyznawanych przez siebie
              wartosci za dobre, sluszne itd.
              • mmax20 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 05:59

                można się nie zgodzić?
                ;/

                wartość moja to np. co wiem, na czym się znam, co potrafię zdziałać,
                jak zaspokajam własne potrzeby itd
                wartościowość kojarzy mi się z porównywaniem z innymi
                • mmax20 miało być 04.07.08, 06:03
                  'bycie wartościowym' kojarzy mi się z porównywaniem z innymi

                  • mmax20 może jeszcze inaczej, subiektywnie jak najbardziej 04.07.08, 06:06
                    to pierwsze stanowi - dla mnie - wartość bezwzględną mojej osoby,
                    to drugie jest dla mnie wartością względną
                • leda16 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 17:33
                  wartość moja to np. co wiem, na czym się znam, co potrafię zdziałać,
                  > jak zaspokajam własne potrzeby itd


                  Jedyną i niezbywalną wartością człowieka jest jego CZŁOWIECZEŃSTWO. Reszta to wartości merkantylne
                • szarylemur Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 17:37
                  'można się nie zgodzić?'
                  jasne, jasne, jak sie ma odwage, to mozna...

                  luzuje sie z dyskusji
                  pozdr
      • pastwa Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 07.07.08, 20:21
        szarylemur napisała:

        > z - niekoniecznie swiadomego - uznania siebie za istote wartosciowa

        a moze raczej w niedostrzeganiu swojej (ewentualnej) malej wartosci na tle innych, bo nie bardzo wiem, jak mozna sie uznac nieswiadomie za osobe wartosciowa. Dodatkowo, uznanie swej wartosci wcale nie kieruje automatycznie do bycia soba z takiego prostego powodu, ze jesli inni rowniez jej nie uznaja, a ta osoba nie ma odwagii pokazywac/eksponowac swych skarbow (ze wzgledu na doswiadczone reakcje otoczenia), moze dla swietego spokoju/wygody/zysku itp. zachowywac sie publicznie nienaturalnie badz tez nie w zgodzie z 'prawda' wlasna...

        ps. zwyczajnie mysli i czyny, nie zawsze sie musza pokrywac, bez wzgledu na chwalebnosc tych pierwszych...
        • szarylemur Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 07.07.08, 21:13
          'a moze raczej w niedostrzeganiu swojej (ewentualnej) malej wartosci na tle innych,'
          jedno drugiego nie wyklucza, nie?
          niekoniecznie swiadomie - bez zastanawiania sie nad soba, bez zbednych analiz
          sytuacji. problemu bla bla
          'Dodatkowo, uznanie swej wartosci wcale nie kieruje automatycznie do bycia soba
          z takiego prostego powodu, ze jesli inni rowniez jej nie uznaja, a ta osoba nie
          ma odwagii pokazywac/eksponowac swych skarbow (ze wzgledu na doswiadczone
          reakcje otoczenia), moze dla swietego spokoju/wygody/zysku itp. zachowywac sie
          publicznie nienaturalnie badz tez nie w zgodzie z 'prawda' wlasna...'

          dodatkowo wiec uscisle, ze BARDZO SILNE przekonanie o wlasnej wartosciowosci,
          lub przekonanie o obiektywnej duzej wartosciowosci wlasnej jest podstawa odwagi
          bycia soba. no i jeszcze moze dorzuce przekonanie o wyzszej wartosci bycia soba
          nad koniunkturalizmem, jako skladowa obs


          • clarissa3 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 07.07.08, 21:21
            tak, szarylemur, zgadza się - to sie wie!
            A mój starszy brat dowiedział się gdy w końcu kijem od szczotki po
            grzbiecie ode mnie dostał, po kolejnych próbach poniżenia mnie...
          • pastwa Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 07.07.08, 22:18
            szarylemur napisała:

            > 'a moze raczej w niedostrzeganiu swojej (ewentualnej) malej wartosci na tle innych,'

            > jedno drugiego nie wyklucza, nie?

            Tu nie chodzi o to czy wyklucza,poniewaz polaczenie obu (a konkretnie dodanie Twojego) diametralnie zmienia mentalnosc takowej osoby, znaczy bowiem, ze zwraca ona uwage na swa wartosciowosc, jak tez i innych. W tym przypadku ignorancji/braku postrzegania, jest ta osoba zupelnie nieswiadoma tych spraw, latwiej jej wiec nie kierowac sie ich wplywem, tak samo jak prostemu 'kotkowi' latwiej byc soba, niz 'wysublimowanemu' intelektualnie czlowiekowi. Mniej bodzcow zwyczajnie zaburzajacych ow umysl, a w nastepstwie swe pierwotne/naturalne zachowanie, i to nawet bez jakiejkolwiek odwagii. Chociaz tutaj nasuwa sie pytanie, czy autorka chce rozmawiac o byciu soba jedynie poprzez odwage, czy tez moze byc i bez niej,a jedynie tak sformulowala problem potocznie. Jako, ze w tym ostatnim przypadku, raczej jest wymagane wlasnie owo postrzeganie szersze jakie Ty wtracilas do rozmowy, jesli tak to widzisz, to ok, wycofuje swoje zastrzezenie.

            > dodatkowo wiec uscisle, ze BARDZO SILNE przekonanie o wlasnej wartosciowosci,lub przekonanie o obiektywnej duzej wartosciowosci wlasnej jest podstawa odwagi bycia soba.

            Uwazasz zatem, ze poczucie bycia duzo lepszym od reszty ludzkosci, powoduje przelamanie strachu przed owa ludzkoscia,przeciez tutaj owa wartosc nie chroni nas przed niczym, a przeciez to owo zagrozenie jest powodem do nie bycia soba, a nie brak poczucia swej wartosci. Mozna zupelnie nie czuc sie wartosciowym i byc soba,kiedy sie czuje zupelnie niezagrozonym, wiedzac ze nikt nie wysmieje, nie zakwestionuje nas dotkliwie...ale to znowu wersja bez tytulowego slowa 'odwaga'...

            >no i jeszcze moze dorzuce przekonanie o wyzszej wartosci bycia soba nad koniunkturalizmem, jako skladowa obs...

            a o nie prosciej byc wariatem ? czy tez czlowiek szalony juz nie jest soba w sposob odwazny (jak powyzej) ? Wracajac jednak do Twojego, gdzie tu jest odwaga w tym byciu przekonanym o wlasnej wartosci wielkiej i niecheci do koniunktury ? Pomijajac juz, ze potrzebne w tym wszystkim w stopniu wrecz podstawowym, sa tez same okolicznosci, bo nie daj boze, wszyscy na okolo nas wielbic beda,a my nimi gardzic i przy calej tej naszej wzgardzie do interesow, nie bedzie ani zdzbla odwagii wysuplane, bo i strachu zwyczajnie nie bedzie, a jest on wymagany tutaj moim zdaniem, co tez pewnie i oczywiste byc moze,ale wolalem to podkreslic.
            • szarylemur Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 07.07.08, 23:42
              pytanie 'z czego wynika odwaga bycia sobą?' mi sugeruje sytuacje, w ktorej
              bycie soba wymaga odwagi, a wiec sytuacje konfliktu, roznicy zdan, dylematu itp.

              'Mozna zupelnie nie czuc sie wartosciowym i byc soba,kiedy sie czuje zupelnie
              niezagrozonym, wiedzac ze nikt nie wysmieje, nie zakwestionuje nas
              dotkliwie...ale to znowu wersja bez tytulowego slowa 'odwaga'...'
              sam sobie odpowiedziales ...

              'Uwazasz zatem, ze poczucie bycia duzo lepszym od reszty ludzkosci, powoduje
              przelamanie strachu przed owa ludzkoscia,przeciez tutaj owa wartosc nie chroni
              nas przed niczym, a przeciez to owo zagrozenie jest powodem do nie bycia soba, a
              nie brak poczucia swej wartosci.'
              ymm, niech bedzie, ze radykalnie podwyzsza nasza odwage przekonanie o posiadaniu
              slusznosci ( najlepiej posiadaniu obiektywnej prawdy ), LACZNIE z
              przekonaniem o tym, ze to jest wartosc byc moze najwyzsza, a na pewno wyzsza niz
              jakis tam kompromis czy korzysci wynikle z ewent schylenia glowy, przemilczenia
              siebie.
              zdaje mi sie ze juz to pisalam, ale moge napisac raz jeszcze: odwaga bycia ( w
              syt konfliktu ) plynie z uznania siebie za wyraziciela jakichs waznych wartosci
              POLACZONEGO z uznaniem nadrzednej wobec korzysci spol., osobistych wartosci
              wyrazania siebie.

              'a o nie prosciej byc wariatem ?'
              nie wiem chyba, ale sprobuj a potem napisz o tym, he he
              czy tez czlowiek szalony juz nie jest soba w sposob odwazny (jak powyzej) ?
              nie wiem skad taki wniosek snujesz

              'Wracajac jednak do Twojego, gdzie tu jest odwaga w tym byciu przekonanym o
              wlasnej wartosci wielkiej i niecheci do koniunktury ?'
              tu jej nie ma, bo i skad byc by miala?
              ona jest za rogiem, potrzeba jej z chwila, kiedy dociera sie do mysli o tym, ze
              to nie bedzie latwe ani calkiem przyjemne sprostac nonkonformizmowi i wyrazic
              siebie.

              'bo i strachu zwyczajnie nie bedzie, a jest on wymagany tutaj moim zdaniem, co
              tez pewnie i oczywiste byc moze,ale wolalem to podkreslic.'
              vide: pyt tytulowe mmaxa

              reasumujac powtorze po raz nty
              poczucie bycia wartosciowym plus przekonanie o tym ze ( przynajmniej prawie)
              zawsze warto wyrazac siebie.
              a moze byc tez i zwykla glupota...

              • pastwa Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 08.07.08, 00:00
                szarylemur napisała:

                >> czy tez czlowiek szalony juz nie jest soba w sposob odwazny (jak powyzej) ?

                > nie wiem skad taki wniosek snujesz

                Zatem wedlug Ciebie czlowiek szalony jest tym samym odwazny w swym szalenstwie ?

                • szarylemur Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 08.07.08, 00:44
                  jakie ' zatem'?

                  moze przedstaw mi wniosek w jaki usilujesz mnie wepchnac a ja odpowiem czy tak
                  czy nie, co?

                  trudno mi mowic jak to jest z szalonymi ludzmi.
                  moge gdybac tylko ze odwaga szalenca wyplywa z uznania bycia ' prowadzonym ' np,
                  posiadania dostepu do obiektywnej prawdy itd.
                  ale to gdybania moje tylko
                  • pastwa Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 08.07.08, 09:49
                    szarylemur napisała:

                    > jakie ' zatem'?

                    jakie co ?

                    > moze przedstaw mi wniosek w jaki usilujesz mnie wepchnac a ja
                    odpowiem czy tak czy nie, co?

                    przeciez to Ty napisalas do mnie:

                    > nie wiem skad taki wniosek snujesz

                    ja tylko odpowiadam na to...

                    ps.lepiej olac ten temat...

                    pozdr



            • mmax20 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 08.07.08, 14:14

              Tu nie chodzi o to czy wyklucza,poniewaz polaczenie obu (a
              konkretnie dodanie T
              > wojego) diametralnie zmienia mentalnosc takowej osoby, znaczy
              bowiem, ze zwraca
              > ona uwage na swa wartosciowosc, jak tez i innych. W tym przypadku
              ignorancji/b
              > raku postrzegania, jest ta osoba zupelnie nieswiadoma tych spraw,
              latwiej jej w
              > iec nie kierowac sie ich wplywem, tak samo jak prostemu 'kotkowi'
              latwiej byc s
              > oba, niz 'wysublimowanemu' intelektualnie czlowiekowi. Mniej
              bodzcow zwyczajnie
              > zaburzajacych ow umysl, a w nastepstwie swe pierwotne/naturalne
              zachowanie, i
              > to nawet bez jakiejkolwiek odwagii. Chociaz tutaj nasuwa sie
              pytanie, czy autor
              > ka chce rozmawiac o byciu soba jedynie poprzez odwage, czy tez
              moze byc i bez n
              > iej,a jedynie tak sformulowala problem potocznie. Jako, ze w tym
              ostatnim przyp
              > adku, raczej jest wymagane wlasnie owo postrzeganie szersze jakie
              Ty wtracilas
              > do rozmowy, jesli tak to widzisz, to ok, wycofuje swoje
              zastrzezenie.
              >

              hej, czy to tak naprawdę jest?
              moim zdaniem każdy dostaje kopa celem sie samospełnienia kotek i
              wysublimowany, na własną miarę oczywiście,

              i czy raczej nie jest tak, że każdy zaczyna od kotka, staje się
              wysublimowanym (po iluś kopach oczyw.) i jako wysublimowany rozwija
              takie metodziki obchodzenia się ze strachem, że na pewien czas udaje
              mu się 'zobojętnieć' , czym staje się ponownie 'kotkiem', na co
              życie reaguje następnym suwem świadomości ???

              i tak bez końca.


              • mmax20 chcialem powiedziec 08.07.08, 14:55

                aż się zdobędziemy na odwagę bycia sobą?
    • zlotyswit Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 03.07.08, 23:46
      ze słuszności drogi która się podąża i celu który chce się osiągnąć
      co do wcześniejszych postów to
      nie można akceptować swoich wad. należy je zwalczać.
      bycie sobą też nie jest na miejscu, zawsze trzeba mieć pragnienie być kimś
      innym, lepszym.
      • shangri.la Re:Kimś innym nie można być.... 03.07.08, 23:53
        ...kimś lepszym, owszem.
        Jednym słowem, czas zacząć latać , Złoty...;]
      • leda16 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 07:27
        nie można akceptować swoich wad. należy je zwalczać.
        > bycie sobą też nie jest na miejscu, zawsze trzeba mieć pragnienie być kimś
        > innym, lepszym.


        Tylko po co? Bez sensu :(. Nie lepiej przeznaczyć swoje wysiłki na coś na prawdę konstruktywnego niż miotać się rojąc, że przeskoczysz samą siebie? Nie będziesz ani wyższa, ani inteligentniejsza niż Twój osobisty program genetyczny. Nie bedziesz też charakterologicznie "inna".Tylko akceptacja własnych wad i ograniczeń pomoże Ci mieć szacunek i akceptację dla innych ludzi.
        I cóż to właściwie znaczy "odwaga bycia sobą"? Zwykły, pusty bełkot :(.
        • zlotyswit Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 10:03
          A czy nie można robiąc coś konstruktywnego przekraczać granice swoich umiejętności ?
          czasami można przeskoczyć samego siebie wystarczy że dostaniesz od losu trochę
          szczęścia i nawet tego nie chcąc, nie wiedząc jak przypadek/los/życie/bóg rzuci
          cię na sam szczyt albo też na samo dno.
          Akceptacja własnych wad nie prowadzi do niczego innego oprócz afirmacji
          beznadziei a nadzieja powinna umierać ostatnia, wady jeśli nie można się ich
          pozbyć powinno się retuszować
          ps
          Schan czemu nie jesteś na wakacjach ?
          nie udało się tobie znaleźć sponsora ?
          czy boisz się zostawić psa samopas ?
          poza tym ciesze się że u ciebie wszystko w porządku, tj bez zmian
          • shangri.la Re: Złoty, wiesz dobrze, że interesują mnie tylko. 04.07.08, 10:07
            ....wyjątkowi sponsorzy:)
            Psów nie posiadam.
            Za troskę dziękuję.
            • shangri.la Re: P.S. szczere życzenia urodzinowe, opamiętania! 04.07.08, 14:38

          • spinline Re: Z dobrze realizującego się Ego. 04.07.08, 14:44
            I pamietania,że duchowo i intelektualnie człowiek uczy się do
            końca życia.
          • leda16 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 17:29
            A czy nie można robiąc coś konstruktywnego przekraczać granice swoich umiejętno
            > ści ?


            No pewnie, że nie. Przynajmniej tak wynika z założeń logiki formalnej. Nie nabędziesz więcej umiejętności, niż możesz. Ani np. większej ilości wzrostu niż posiadasz. To działa we wszystkich kierunkach.


            Akceptacja własnych wad nie prowadzi do niczego innego oprócz afirmacji
            > beznadziei a nadzieja powinna umierać ostatnia, wady jeśli nie można się ich
            > pozbyć powinno się retuszować


            Retusz to jest oszustwo. Retuszujemy brzydką cerę pudrem, któtkie rzęsy tuszem, puszystość odpowiednim krojem odzieży, braki w wiedzy wymijającymi odpowiedziami itd.Czyli kogo chcesz oszukiwać, siebie czy otoczenie?
            • spinline Re: Nie wiem co to 'logika formalna', ale.... 04.07.08, 17:48
              A czy nie można robiąc coś konstruktywnego przekraczać granice
              swoich umiejętno
              > ści ?


              No pewnie, że nie. Przynajmniej tak wynika z założeń logiki
              formalnej.


              ........................................

              Gdyby to co piszesz mialo byc prawda, zylabys jeszcze w grocie
              podcierając tyłek żwirkiem.

              Chyba ze ta logika to coś czego nie da się dopasować do realiow
              zycia.

            • zlotyswit Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 20:21
              zapomniałem o tym wątku...

              spinline na pierwszy akapit już odpowiedziała więc sobie daruje komentarz, dodam
              tylko że jestem rozczarowany twoim naiwnym podejściem do tematu.

              > Retusz to jest oszustwo...
              tutaj to już straszne rzeczy opowiadasz, też się wstrzymam od głosu

              >Czyli kogo chcesz oszukiwać, siebie czy otoczenie?
              skąd wniosek że oszukuje ?
              czuje się pokrzywdzony taką opinią.
        • facettt ty se prawa :) 04.07.08, 10:38
          leda16 napisała:
          > Tylko po co? Bez sensu :(. Nie lepiej przeznaczyć swoje wysiłki na
          coś na prawd
          > ę konstruktywnego niż miotać się rojąc, że przeskoczysz samą
          siebie? Nie będzie
          > sz ani wyższa, ani inteligentniejsza niż Twój osobisty program
          genetyczny. Nie
          > bedziesz też charakterologicznie "inna".Tylko akceptacja własnych
          wad i ogranic
          > zeń pomoże Ci mieć szacunek i akceptację dla innych ludzi.
          > I cóż to właściwie znaczy "odwaga bycia sobą"? Zwykły, pusty
          bełkot :(.

          slusznie. szczerzej nie mozna.
          chcialem Ci dac medal za prawdomownosc, ale ze takich nie mam
          na skladzie - to masz za odwage :)
          home.golden.net/~medals/0279.jpg
    • paco_lopez Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 12:47
      nie bawić sie frazesami, wtedy ich ułozenie nie stanowi problemu.
      wystarczy nie śmierdziec w autobusue latem. na dzień dobry tyle od
      siebie wymagać. a na dowidzenia dokładnie sie wykąpać w wannie.
      • mmax20 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 18:43
        paco_lopez napisał:

        > nie bawić sie frazesami, wtedy ich ułozenie nie stanowi problemu.
        > wystarczy nie śmierdziec w autobusue latem. na dzień dobry tyle od
        > siebie wymagać. a na dowidzenia dokładnie sie wykąpać w wannie.

        bredzenie, smrodki i cieknące wanny o to właśnie chodzi o wartości o
        które trzeba WALCZYC,

        bowiem tylko wówczas mamy odczucie bycia sobą!!

        tak przynajmniej z samcami jest,
        samice muszą ZNALEZC,

        tak czytałem
    • gapuchna Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 14:45
      Dobrze jest być sobą, w znaczeniu nie udawania kogoś innego. Ale często nie
      można sobie pozwolić na taki luksus. Bo ... nie pasuje, bo ..się kogoś urazi ...
      bo nie wypada. A zresztą, czy trzeba zawsze i wszędzie realizować swoje pełne
      "ja"? Ja nie wiem.
      • gapuchna Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 04.07.08, 14:46
        Przepraszam, zmieniłam nieco opcję tematu....
      • shangri.la Re: Tak, zawsze 04.07.08, 14:48
        gapuchna napisała:A zresztą, czy trzeba zawsze i wszędzie realizować swoje pełne
        > "ja"? Ja nie wiem.

        Ja wiem, warto.
        Zawsze i wszędzie NALEżY być sobą.
        • gapuchna Re: Tak, zawsze 04.07.08, 16:16
          A jeśli można komuś przynieść smutku? Choćby rzetelną prawdomównością?
          • shangri.la Re: Tak, zawsze 04.07.08, 16:25
            Prawda jest wartością nadrzędną.
            Smutek płynie na ogół z rozczarowania, ale wolałabyś chyba poczuć się
            rozczarowaną niż OSZUKIWANA.....
            • gapuchna Re: Tak, zawsze 04.07.08, 16:37
              Ja chyba (?) tak. Ale co z innymi? Myślę tu o takich codziennych sytuacjach, ile
              razy wypieram się siebie dla dobra całości.
              • shangri.la Re: Tak, zawsze 04.07.08, 16:44
                No cóż, jeśli ktoś tutaj wybiera życie w kłamstwie, oszustwie, obłudzie, a wiem
                , że bywają w tym miejscu w/w ludzie....być może pokusi się o apologię.
                • gapuchna Re: Tak, zawsze 04.07.08, 17:16
                  Ja nie zrozumiałam twoje wypowiedzi. Co znaczyło :> No cóż, jeśli ktoś tutaj
                  wybiera życie w kłamstwie, oszustwie, obłudzie, a wiem
                  > , że bywają w tym miejscu w/w ludzie....być może pokusi się o apologię" -
                  ..... to do mnie, o mnie? Naprawdę nie załapałam.
                  • shangri.la Re: Nie, to nie do Ciebie 04.07.08, 17:37
                    Ty przecież określiłaś się jednoznacznie za prawdą.
                    • leda16 Re: Nie, to nie do Ciebie 04.07.08, 17:40
                      Więc pewnie do mnie :)). I nie Twój zakichany interes, jakie życie ktoś sobie wybiera.
                      • shangri.la Re: Jak zawsze, przeceniasz się:) 04.07.08, 17:53
                        Agresywnych i aroganckich omijam szerokim łukiem.:)
                        • zlotyswit Re: Jak zawsze, przeceniasz się:) 04.07.08, 17:55
                          a to ci nowość
                          teraz już wiem czemu na temat psa milczysz
                          • shangri.la Re: Jak zawsze, przeceniasz się Złoty:) 04.07.08, 18:01
                            zlotyswit napisał:

                            > a to ci nowość
                            > teraz już wiem czemu na temat psa milczysz


                            Tzw pies , jest chorą psychicznie kobietą o znanych mi personaliach, więc możesz
                            odrzucić zbędną zazdrość i nie wracać do jej tematu.

                            P.S. Nie podziękowałeś za życzenia...:)
                            • zlotyswit Re: Jak zawsze, przeceniasz się Złoty:) 04.07.08, 18:14
                              nie możliwe, pies okazał się kobietą ?
                              teraz cała historia robi się ciekawa :]
                              czy otrzymał sądowy zakaz pisania w tych samych psotach co ty?
                              zamilkł ledwo się pojawiłaś
                              ps
                              komentarz do życzeń tobie litościwie podarowałem
                              • zlotyswit Re: Jak zawsze, przeceniasz się Złoty:) 04.07.08, 18:18
                                postach nie psotach
                                zresztą nie pasuje mi on do kobiety, pewnie znowu dałaś się wywieźć w pole
                                • shangri.la Re: Jak zawsze, przeceniasz się Złoty:) 04.07.08, 18:27
                                  Primo...'dałam się wywieść w pole' policji i prokuraturze, hihi
                                  Secundo....nie był kobietą, tylko 'chorą psychicznie kobietą', to różnica.
                                  Tertio....tekst o 'litości" jest zwykłą manipulacją, którą rozumiesz w
                                  przeciwieństwie do litości jako takiej.
                                  • shangri.la Re: Ach, ta dramatyczna cisza...:) 04.07.08, 19:26
                                    Spokojnie, przede mną uciekają tylko ci, którzy w jakiś sposób usiłowali mnie
                                    skrzywdzić.
                                    Po hybris zawsze przychodzi nemezis.....
                                    • zlotyswit Re: Ach, ta dramatyczna cisza...:) 04.07.08, 20:24
                                      przestaje rozumieć o czym piszesz, nie wiem czy to dobrze czy źle ?
                                  • leda16 Re: Jak zawsze, przeceniasz się Złoty:) 08.07.08, 07:35
                                    nie był kobietą, tylko 'chorą psychicznie kobietą',


                                    Ha, ha, ha! Chora psychicznie to nie kobieta? Jak na nauczycielkę prezentujesz żenujący poziom myślenia logicznego :)))). Współczuję dzieciom, których uczysz. W ich umysłach wywołasz nieodwracalne szkody. Twoje szczęście, że rodzice tych dzieci o tym nie wiedzą. Więc w tym sensie pieseczek zrobił(a) dobrą robotę, zgłaszając do szkoły w której uczysz intelektualny poziom twoich postów. Poza tym chorej psychicznie nie można ukarać z powodu jej niepoczytalności, więc ma prawo tutaj bezkarnie klepać co się jej żywnie podoba. W sumie - kłamiesz Azjatko aż ci się z monitora kurzy :))).
                • zlotyswit Re: Tak, zawsze 04.07.08, 17:53
                  są trzy prawdy: moja prawda, twoja prawda i gó.. prawda
                  ciekawe którą prawdę ty preferujesz?
            • leda16 Re: Tak, zawsze 04.07.08, 17:38
              Prawda jest wartością nadrzędną.


              No, Ty byś pewnie umierającemu godziny policzyła w imię tej swojej "nadrzędnosci prawdy". A nie ma niczego bardziej subiektywnego niż prawda.
    • mskaiq Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 05.07.08, 12:52
      Z milosci do samego siebie bo wtedy akceptujesz siebie, potrafisz
      wybaczyc jesli zrobisz cos zle a to zawsze owocuje szacunkiem do
      siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • eizo111 Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 06.07.08, 01:31
      ...z pewności co do swojej wartości
    • lux_occulta Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 07.07.08, 23:03
      Hmmm... Najpierw nalezy istalić, co to znaczy być sobą.
    • babushka Re: z czego wynika odwaga bycia sobą? 08.07.08, 14:57
      mmax20 napisał:

      >
      >
      >
      > albo inaczej: Czy bycie sobą, szacunek dla siebie itp, warunkowane
      > są odwagą bycia sobą?


      ze znajomości siebie
      :)
Pełna wersja