kapitanowazz
11.07.08, 18:54
mam 21 lat.
studiuję "nie za bardzo chciany" kierunek uczeni medycznej.
Nigdy nie wiedziałam co tak naprawdę chcę robić w życiu - było tyle
interesujących zawodów, tyle zajęć. Zawsze jednak po wgłębieniu się w nie
okazywało się, że właściwie to nie do końca "to".
Parę miesięcy temu wreszcie dojrzała we mnie ta myśl, ta chęć - wreszcie
mogłam stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie że tak, na 100% chcę być
lekarzem. Że nie mam właściwie innych zainteresowań. Że nie ma dla mnie innej
drogi, jeśli chcę poczuć się szczęśliwa z powodu tego co robię.
Długo się nad tym zastanawiałam i sądzę że właśnie czuję coś w rodzaju
powołania. Po prostu - nie widzę iebie w innej roli. Jestem pewna że będę
spełniona w zyciu tylko jako lekarz.
Dlaczego piszę w temacie psychologia?
Bo nie mogę sobie poradzić z lękiem. Tak bardzo boję się porażki, że nawet nie
wiem czy jeszcze próbować zdawać. Nie wiem czy nie jestem już za stara. To
jedyne czego pragnę, ale patrzę na swoje zachowanie i widzę, że sama sobie
podkładam nogę. Bo wiem, że jestem w stanie zdać na ten kierunek, ale boję się
że zawalę i... nie przygotowuję się jak należy.
Rodzina i chłopak nie bardzo mnie wspierają. Uważają że już po ptokach, że mam
swoje latka i powinnam raczej powoli myśleć o dzieciach itp. Zupełnie mnie nie
rozumieją. Nie zwierzam się nikomu bo nie chcę słyszeć że się nie nadaję. Ale
część tych słów zostaje we mnie. I boli.
Czy macie jakąś rade? Jak przeskoczyć samą siebie. Jak zamknąć serce i skupić
się na tym co trzeba zrobić. Jak wzmocnić wiarę w swoje marzenie...