mona.blue
11.07.08, 21:40
... tacy popieprzeni na punkcie swoich dzieci?
Np. ostatnio miałam przyjemność z mamusia, która ciągle się chwali
jaki to syneczek jest mądry, umiał czytać w wieku czterech lat, zna
stolicę Senegalu w wieku 9 lat, i och i ach. I w ogóle jedenym
tematem tej mamusi są talenty synka albo narzekanie na wszystko
dookoła.
Druga z kolei szarpała swojego syna, gdy usiadł na chodniku i nie
chciał iść dalej, robiła mu wściekła awanturę i z tego co
zrozumiałam to najbardziej ją obchodziło, że nie może mu dać
spokoju, bo jak się zgubi czy coś mu się stanie to ja oskażą i
wsadzą do więzienia (a nie, że jemu coś się stanie). Na uwagę, żeby
pozwoliła mu spakojnie dojść do siebie i nie szarpała, powiedziała,
że to jest fatalny pomysł pozwolić dziecku siedzieć koło ruchliwej
ulicy (miałe miasteczko, na tej uliczce samochód pojawiał się raz na
godzinę). Dziecko chyba nerwowe po mamusi, bo w wieku 8 lat nieżle
rzucało k.....
Z kolei pierwsza z mamuś oszukała, że w meczu nożnej był faul na jej
synusiu (zagranie było czyste, mojej córki - później nawet
oglądaliśmy na wideo) i podyktowano karnego. Chodziło o to, żeby
drużyna chłopców nie przegrała, bo oni tak płakali zeszłym razem po
remisie z dziewczynkami. A to,że moje dziecko płakało, bo była to
jawna niesprawiedliwość to już tą mamusię nie obchodziło.