męska niezależność

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.03, 01:58
do jakiego stopnia trzeba sie na nia zgadzac? do kiedy jest "normalna",
niezbedna panom dla rownowagi psychicznej, uzasadniona ewolucyjnie itd., a
od ktorego momentu mozna wymagac rezygnacji z niej?
i jak sobie pomoc jesli szczegolnie mi trudno na nia pozwolic..?
    • Gość: Richelieu* Re: męska niezależność IP: *.localdomain / 192.168.0.* 29.09.03, 02:07
      Gość portalu: dziewczynka napisał(a):

      > do jakiego stopnia trzeba sie na nia zgadzac? do kiedy jest "normalna",
      > niezbedna panom dla rownowagi psychicznej, uzasadniona ewolucyjnie itd., a
      > od ktorego momentu mozna wymagac rezygnacji z niej?
      > i jak sobie pomoc jesli szczegolnie mi trudno na nia pozwolic..?


      nie ma męskiej niezależności tylko ludzka. Jego niezależność powinna być taka
      sama jak Twoja.
    • Gość: Imagine Re: męska niezależność IP: *.neb.rr.com 29.09.03, 02:15
      "uzasadniona ewolucyjnie" ?

      kolezanko dziewczynko. nie ma czegos takiego jak ewolucja. to iluzja, zreszta
      jedna z wielu, jakiej poddajemy sie bez cienia krytyki i samodzielnego
      myslenia.
      twoj homolud, zwany mezczyzna nie ma ani odrobine wiecej niezaleznosci niz
      ziarnko piachu w jego dziurawej skarpetce. przyjmij to jako pewnik a
      zaoszczedzisz sobie dekady frustracji.
      Zycze dobrego tygodnia.
      Imagine.
    • kwieto Re: męska niezależność 29.09.03, 07:10
      Moim zdaniem nie ma jakiegos jednego punktu w ktorym bylaby
      "granica niezalezniosci" - wszystko zalezy od was, od sytuacji, od
      sprawy ktorej dotyczy.
      Ustalenie tej "granicy" zalezy od was obojga, tego czy oboje sie
      zgadzacie umiescic ja w tym czy tamtym miejscu.
    • sdfsfdsf Re: męska niezależność 29.09.03, 08:32
      jezeli przegryzie smycz na ktorej go trzymasz to znaczy ze zostawiasz mu zbyt
      malo miejsca, albo jest niewybiegany, czesciej na spacery trzeba wychodzic
    • Gość: dziewczynka Re: męska niezależność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.03, 14:31
      istnieje takie zjawisko jak dosc powszechne chyba przekonanie, ze panowie
      potrzebuja niezaleznosci wiecej. kobiety [przynajmniej te mi znane] wiazac sie
      z mezczyzna samowolnie rezygnuja z duzej czesci dotychczasowego trybu zycia,
      tj. przynajmniej wciagaja wen nowego partnera. panowie za to szczegolnie boja
      sie ze zostana zdominowani, wepchnieci pod "pantofel" itd. nie wiem na ile ze
      szczerej potrzeby, a na ile profilaktycznie, upieraja sie wiec przy
      podtrzymywaniu czestych spotkan w meskim gronie, samodzielnych wypadach w
      miasto.. mozna sie starac to zrozumiec, ale czasem zaakceptowac ciezko..
      jak cwiczyc w sobie elastycznosc? i czy mozna [warto?] bezgranicznie ufac?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja