lizavieta1
17.07.08, 23:32
Facet z którym kiedyś prawie się związałam, który przez parę lat był
moim serdecznym kolegą, zaczął mnie podrywać na towarzyskim
spotkaniu po latach. Wylądowlaiśmy u mnie "prawie" w łóżku. Prawie,
bo nie uprawialiśmy dosłownie seksu. Takie sytuacje powtórzyły się
kilka razy. Przy jednej z takich sytuacji oparłam się i
powiedziałam, że to mi nie pasuje, potem jednak znowu lądowlaiśmy w
łóżku. Po takich sytuacjach było mi źle - chciało mi się płakać, raz
poszłam prosto do łazienki i miałam torsje.
Dopiero po paru incydentach poruszyliśmy ten temat - z mojej
inicjatywy. On mówi, że nie widzi problemu, skoro się godziłam, dla
mnie to jest problem. Szkoda mi znajomości, bo potrafi być kumplem,
rozumiemy się, mogłam liczyć na jego wsparcie.
Jestem wściekła. Mam doła, rozwaliła się przyjaźn, bo mam w sobie
potężny żal i złość, nie wiem czy czegoś nie czuję do niego jako do
mężczyzny (pod tą wściekłością).