hypene
18.07.08, 12:25
coś dziwnego dzieje się ze mną ostatnio. jakby siedziało we mnie coś, co mnie
nienawidzi i od czasu do czasu dochodziło do głosu.
Może to z przemęczenia. Kiedy robię cokolwiek wciąż słyszę w głowie głos:
jesteś głupia, beznadziejna, lepiej by było, gdyby rodzice cie wyskrobali.
Zupełnie tego nie kontroluje- staram się myśleć o tym, co konkretnie robię,
ale efekt jest taki, że w okropny sposób bluzgam na siebie za każdą czynność
którą podejmuję. Np. "debilu, zostawiłaś taśmę w tamtym pokoju, jakbyś nie
miała takiego pustego łba, to może byś nie rozrzucała tak rzeczy".
Najgorsze jest to, że ja ZACZYNAM TAK MÓWIĆ. Nawet do mojego faceta, który
jest kochany i troskliwy. Nie mogę tego opanować tak samo jak tego ciągłego
bluzgania w głowie.
Wcześniej zdarzały mi się takie stany, nazywałam to "dołami" ale nigdy tak
bardzo.
Nigdy jeszcze nie siedziałam na przystanku i nagle ni z tego ni z owego nie
mówiłam na głos: "Nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę".