Jestem dla siebie okrutna.

18.07.08, 12:25
coś dziwnego dzieje się ze mną ostatnio. jakby siedziało we mnie coś, co mnie
nienawidzi i od czasu do czasu dochodziło do głosu.
Może to z przemęczenia. Kiedy robię cokolwiek wciąż słyszę w głowie głos:
jesteś głupia, beznadziejna, lepiej by było, gdyby rodzice cie wyskrobali.
Zupełnie tego nie kontroluje- staram się myśleć o tym, co konkretnie robię,
ale efekt jest taki, że w okropny sposób bluzgam na siebie za każdą czynność
którą podejmuję. Np. "debilu, zostawiłaś taśmę w tamtym pokoju, jakbyś nie
miała takiego pustego łba, to może byś nie rozrzucała tak rzeczy".
Najgorsze jest to, że ja ZACZYNAM TAK MÓWIĆ. Nawet do mojego faceta, który
jest kochany i troskliwy. Nie mogę tego opanować tak samo jak tego ciągłego
bluzgania w głowie.
Wcześniej zdarzały mi się takie stany, nazywałam to "dołami" ale nigdy tak
bardzo.
Nigdy jeszcze nie siedziałam na przystanku i nagle ni z tego ni z owego nie
mówiłam na głos: "Nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę".
    • shangri.la Re:Zajrzyj pod ten link 18.07.08, 12:33
      www.egzorcyzmy.katolik.pl/
      • dotyk_wiatru Re:Zajrzyj pod ten link 18.07.08, 12:44
        Kiepski żart...
        • shangri.la Re:Do Wiatru. Nie ma w tym nic żartobliwego.n/t 18.07.08, 12:46

          • dotyk_wiatru Re:Do Wiatru. Nie ma w tym nic żartobliwego.n/t 18.07.08, 12:52
            Shangri...nie każdego interesują nauki KK...
            Zwalanie na złe 'złe duchy'? Nie...Nie w tym problem raczej...
            • shangri.la Re:Do Wiatru. Nie ma w tym nic żartobliwego.n/t 18.07.08, 12:55
              Wietrze, to nie Ty byłaś autorką postu wstępnego.
              Skąd wiesz, co interesuje nią samą?
              Pozwól Jej na wybór. Jest wolnym człowiekiem.
              • hypene Re:Do Wiatru. Nie ma w tym nic żartobliwego.n/t 18.07.08, 12:58
                Nie wierze ani w złe duchy ani w egzorcyzmy, wiec ten wątek może skończmy.
    • lifeisaparadox Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 12:51
      Wyglada na to, ze nie akceptujesz tego ze jestes tylko czlowiekiem i masz prawo
      do popelniania bledow, kazdy to robi, a ty chcesz byc supermenem. Czujesz taka
      silna potrzebe.

      Wiekszosc ludzi nie rozumie niskiej samooceny, depresji, uwazaja ze musza byc
      lepsi, cos osiagnac, ulepszyc sie zeby wyjsc z dola. Wlasnie problem tkwi w tym
      mechanizmie - to jest brak akceptacji dla swoich niepowodzen, najdrobniejszych,
      potrzeba doskonalosci ktora nie istnieje.
      Podobnie jak ta docelowa doskonalosc jest przesadzona i nierealna, tak i zla
      samoocena kompletnie przesadzona.
      "Zapomnialam tasmy, wiec lepiej bylo by zeby mnie matka wyskrobala" itp.
      "Powinnam wszystkich rzucic na kolana, a ja zwyczajnie cos zagadalam... wiec
      lepiej jakby mnie wogole nie bylo" itp.

      Czesto tez nierealizowane, podstawowe potrzeby i wynikajaca z nich frustracja
      jest przenoszona na inne "niedoskonalosci". Np. kobieta czuje silna potrzebe
      posiadania dziecka, ale boi sie to zrealizowac, a wiec znajduje sobie
      rekompensate w postaci lepszej pracy, objadania sie przesadnego itp. ale
      potrzeba narasta, a frustracja nie wygasa. Jest tylko mechanizm wyparcia
      potrzeby i zastapienia jej czyms innym, zeby zachowac idealistyczny obraz "mam
      wszystko czego potrzebuje". "Jestem doskonala, mam byc doskonala".

      Po pierwsze, prawda jest ze cos Ci nie wychodzi raz za czas, ale nieprawda jest
      ze to powod do rozpaczy.
      Po drugie, w problematyke tego co sie dzieje powinnas wejsc razem z DOBRYM
      psychologiem, zeby sie tego pozbyc.
      • hypene Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:04
        Wydanie kilkudziesięciu złotych za wizytę przerasta moje możliwości finansowe,
        zwłaszcza, że jestem trochę schorowana i sponsoruje stale trzech innych lekarzy.
        Najgorsze jest to, jak to strasznie przeszkadza w pracy. Jeśli ktoś przychodzi
        do mnie z jakimkolwiek pytaniem/ niejasnością/ pretensją, ja od razu kładę uszy
        po sobie i przepraszam, choćbym siedziała nad rzeczą trzy tygodnie i choćbym
        była absolutnie pewna, że jest dobrze. Wychodzę przez to na zupełnie
        niekompetentna przed klientami- szef już się przyzwyczaił.
        • dotyk_wiatru Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:13
          Hypene...masz świadomość tego GDZIE popełniasz błąd...Wiesz zatem CO
          zmienić...Próbuj...Jesli masz rację, użyj argumentów, które
          przekonają klientów o tym...Nie chodzi o chamstwo i podnoszenie
          głosu...a o ARGUMENTY...
          • hypene Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:21
            O to właśnie chodzi- że te błędy wyskakują jak diabeł z pudełka i nigdy nie
            wiem, gdzie coś faktycznie przeoczyłam :). W 90% robię wszystko dobrze, ale w
            100%, gdy pada jakie spytanie nt. projektu którym się zajmuje, to od razu znika
            moja pewność i często nawet zdarza się, że daje sobie wmówić, ze jest źle. Po
            czym po pół godzinie, jak juz sprawdzę wszystko w tą i z powrotem idę do szefa i
            mówię- ja zrobiłam dobrze- a on patrzy na mnie z powątpiewaniem, bo (pewnie)
            myśli, że przed chwilą poprawiłam...
            Ech..
            • dotyk_wiatru Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:30
              Skoro to Ciebie zaskakuje, znajdź swoją metodę na to...Nie pozwól na
              zaskoczenie..Sporządzaj sobie notatki nt. swoich uwag, rób kopie na
              wszelki wypadek itd. Po prostu nie daj się tak zaskakiwać...
              Nie pozwolisz wtedy, by cokolwiek Tobie wmówiono...Jesli ktoś chce
              by natychmiast coś wyjasniono, grzecznie poproś o chwilę, żebyś
              mogła to sprawdzić...Uzasadnij to tym, że to, co nagle, wywołuje
              stres i ryzyko pomyłki...a uważasz, że nie popełniłaś błędu...A
              niech siada i czeka! :)
              • hypene Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:46
                Ale co z moim "komentatorem"? Przecież to jest główny problem. I to mówienie do
                siebie, czepianie się o wszystko...
                • dotyk_wiatru Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:55
                  Trochę szacunku dla siebie Hypene...Nawet nie trochę a dużo...
                  Masz prawo do błędów i pomyłek jak każdy człowiek... <żeby to i do
                  mnie trafiło hahaha>
                • lifeisaparadox Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 14:52
                  hypene napisała:

                  > Ale co z moim "komentatorem"? Przecież to jest główny problem. I to mówienie do
                  > siebie, czepianie się o wszystko...

                  Mysle ze swoja podroz powinnas zaczac od gabinetu psychiatrycznego, psychiatra
                  moze skierowac na terapie, np. refundowana przez NFZ - bez jego skierowania nie
                  uda Ci sie nigdzie konkretnie dostac (np. sanatorium wypoczynkowo-terapeutyczne,
                  oddzial dzienny itp. wszystko w ramach chorobowego odplatnego). Ewentualnie na
                  poczatek sprawdzic jak reagujesz na leki i na ile to polepsza funkcjonowanie.
                  Powinnas wiedziec ze masz bardzo szeroki wachlarz mozliwosci.

                  W kategoriach diagnostycznych masz zaburzenia lekowo-depresyjne, nie wiem na ile
                  tego "komentatora" mozna uznac za element psychotyczny, jesli jest to glos ktory
                  czasem slyszysz, to hmmm... no slyszysz glosy po prostu. To juz psychiatra ma
                  tutaj lamiglowke, czym to rozgryzc.
                  Powinnas przygotowac liste innych lekarstw ktore bierzesz, byc moze sa wsrod
                  nich depresjogenne, na jedno pomaga na drugie szkodzi wiesz jak jest.

                  Nie jestem psychiatra, ale kojarze co nieco wiec moja diagnoze potraktuj
                  ogolnikowo. Zdecydowanie szkoda zebys nic z tym nie robila, skoro wiesz ze mozna.
                  Powodzenia
    • dotyk_wiatru Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:11
      Wiesz co? Jestem podobna...Dla siebie jestem katem...Doskonale to
      widzę...Niemniej...staram się coś zmieniać...Jeśli nie wychodzi, to
      uznaję, że to moja wina...Zawsze najpierw szukam w sobie...i
      zazwyczaj tak właśnie jest...Czasem jednak...nijak nie mogę winić
      siebie...ani kogoś konkretnego...Winię zatem LOS...Wiem, że to
      głupie, ale jeśli ja nie ponoszę winy to ktoś albo COŚ musi :P
      NIGDY nie mówię jednak tego co myślę na swój temat na głos...no
      chyba, że najbliższym najbliższym...
      Powinnaś to zmienić...Najlepiej nie bić w siebie...Starać się
      działać jak najlepiej i zrozumieć, że masz prawo do błędów...
      • clarissa3 Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 13:27
        błędów nie robi ten kto nic nie robi! - chyba już było wyżej.
        • dotyk_wiatru Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 14:12
          clarissa3 napisała:

          > błędów nie robi ten kto nic nie robi! - chyba już było wyżej.

          Nie zgadzam się a tą teorią...Błędy można robić nawet nic nie
          robiąc...albo...ZWŁASZCZA wtedy...
    • spinline Re: Szybko szukaj pomocy psychiatrycznej 18.07.08, 18:39
      Może to z przemęczenia. Kiedy robię cokolwiek wciąż słyszę w głowie
      głos:
      jesteś głupia, beznadziejna, lepiej by było, gdyby rodzice cie
      wyskrobali.
      .......................

      Czyje glosy slyszysz, swoj wlasny, cudzy?
      Cokolwiek by to nie bylo powinnas sie udac do lekarza.To moze byc
      cokolwiek od .tzw, zaburzenia myslenia po stany przedpsychotyczne.

      Czesto wynikjace z stresujacych sytuacji zyciowych i przemeczenia
      dlugim i ciezkim stresem
      • simon369 @ 18.07.08, 19:55
        . . . ja właśnie tak uważam, dlatego absolutnie nic nie robię, nie podejmuję
        żadnej aktywności prorozwojowej :(
      • ca-ti Re: Szybko szukaj pomocy psychiatrycznej 18.07.08, 19:58
        Zastanów się do kogo czujesz złość i o co? I dlaczego nie chcesz tej
        złości skierować do tej osoby? Czego się boisz? Co Cię powstrzymuje?

        Zmieniasz kierunek złości i atakujesz samą siebie lub bliską,
        bezbronną osobę, która jest obok Ciebie.

        Myślę, że wskazana byłaby terapia. Głosy w Twojej głowie mogą być
        echem rzeczywiście przez Ciebie zasłyszanych tekstów, np. w
        dzieciństwie. Czy jesteś dzieckiem chcianym, oczekiwanym czy też
        przeciwnie? Jaki stosunek do Ciebie mają rodzice?


    • mona.blue Re: Jestem dla siebie okrutna. 18.07.08, 22:12
      Mi bardzo pomaga, to co kiedyś usłyszałam: "Nie gorsz się sobą".
    • jedenkruczek Re: Jestem dla siebie okrutna. 19.07.08, 20:30
      Musisz przeciwstawić się poczuciu winy.
      Jest to jeden z najbardziej ukrytych i niedocenianych, ale bardzo
      szkodliwych czynników destrukcyjnych - to taki jad, który powoduje,
      że człowiek sam się powoli ale systematycznie doprowadza do
      zniszczenia. Wprowadzanie człowieka w poczucie winy jest jednym z
      narzędzi, które ma doprowadzić do jego kontroli.
      I tak np. jeśli jakieś dziecko "szaleje" i nie można sobie z nim
      poradzić mówi się mu, że jest niedobre (i inne określenia ... aż do
      skutku) i wtedy następuje uspokojenie, które tak naprawdę
      jest "odejściem energii, siły". Ten sposób jest niejako we krwi,
      szczególnie starszego pokolenia, gdyż jest on obecny w "zbiorowej
      podświadomości" gdyż był używany w przeszłości w naszej religii w
      walce o "ucywilizowanie" "ciemnego ludu", a wcześniej "żywiołu
      pogańskiego". Musisz sobie uświadomić, że walka z poczuciem winy
      jest twoją powinnością wobec siebie samej, swojej przyszłości,
      twojej pracy dla świata, twoich bliskich. Jest tak na prawdę twoją
      osobistą bitwą dobra i zła, która rozgrywa się w twoim ciele.
      Poczucie winy jest czymś złym, takim złym wirusem, który złapałaś i
      masz pełne prawo go usunąć. Jest też bluźnierstwem wobec Tego który
      Cię Stworzył. U mężczyzn poczucie winy prowadzi do dewiacji
      seksualnych, gdyż on nie czuje się godny i na siłach na bycie z
      kobietą, więc musi zaspokoić swój popęd bez niej.
      Poczucie winy umiejscawia się w nas w mijscu połączenia szyi i
      barku, po lewej stronie szyi. Należy położyć tam prawą rękę i
      powtarzać "nie jestem winna; jestem Czystym Dduchem więc nie jestem
      winna; z woli Boga jestem Czystym Duchem więc nie jestem winna"

      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/fd481c9c389db16d.html
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0bdf5dcdbeda9a74.html
      Poczucie winy zamula, jak gdyby oziembia, spowalnia - to tak jakby
      piłkarze grali w piłkę po kolana w wodzie. Trzeba przełamać to
      jakimś ruchem, sportem; jeść więcej mięsa (rozgrzewa "lewą stronę"
      człowieka, a pić mniej soków, jogórtów i napojów słodzonych bo te
      ochładzają [oczywiście te rady nie są ślepymi zaleceniami, należy
      je "na sobie" weryfikować na bieżąco].
      To trudna walka w samotności, lub wśród ludzi, którzy tego nie
      rozumieją lub sami mają takie problemy.
      • monikinha do jedenkruczek 19.07.08, 21:27
        Napisałam do Ciebie na pocztę gazetową.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja