ariel23
29.09.03, 15:07
Sprobuje napisac jak najkrocej sie da.
Jestem z mezczyzna, ktory ma 9letnia corke, ktora mieszka z matka w innym
miescie. Przeprowadzial sie tam ze wzgledu na mezczyzne, z ktorym juz zdazyla
zerwac i wyprowadzic sie od niego i pogodzic-nie zdazyla sie jeszcze
wprowadzic. Corka podobno nie lubi tego faceta i ciaglych awantur w domu i
stala sie nieznosna, nie chce is euczyc, obraza wszystkich etc.
To sie dzialo przez ostatni rok. Tymczasem w jej mieszkaniu zamieszkal moj
facet (czyli wlascieiwie w swoim mieszkaniu, ale ona tam mieszkala).
Nie znam ani dziecka ani matki.
Planujemy razem zamieszkac jak on sprzeda to mieszkanie i kupi nowe, _nasze_
Wczoraj moj mezczyzna oznajmil ze ma problem: jego byla zona chce mu oddac
dziecko, bo juz ma go dosyc.
Oczywiscie jest mala szansa, ze pozbedzie sie dziecka, ale to mnie sklonilo
do pewnych rozwazan.
NIe chce pisac co bym pomyslala o takiej matce, bo to wiadomo, ale mysle jak
by wygladalo nasze zycie tutaj.
On caly dzien pracuje, zadko wraca do domu przed 19, brak czasu na cokolwiek.
Powiedzial, ze by wzial opiekunke, kt by sie dzieckiem zajela itd.
Ja zaczelam myslec o swoim miejscu w takim ukladzie bo:
- koncze studia i wcale jeszcze nie mysle o zakladaniu rodziny. Chcialabym
popracowac, pojezdzic po swiecie (nawet na rok czy dluzej)
-jakbym chciala miec dziecko to bym je sama urodzila, a gdybym zdecydowala
sie je urodzic to bym wziela za to calkowita odpowiedzialnosc. Ten moment
jeszcze nie nastapil.
-nawet jesli moj facet mowi, ze ja nie musialabym niczego robic, to ja w to
nie wierze, przeciez nie moglabym jej traktowac jak powietrze. A znajac
facetow, to oni chetnie uciekaja od obowiazkow, tlumaczac sie praca itd.
-kwestia mieszkania- nie bede mieszkac z nimi tam, gdzie oni mieszkali
wczesniej we trojke.
I moglabym tak dalej wymieniac kolejne argumenty za tym, ze ta sytuacja by mi
srednio odpowiadala.
Cale szczescie, ze na razie sa to rozwazania teoretyczne.... Ale ktoregos
dnia moze sie taka sytuacja zdarzyc.
I nie wiem czy bym cos takiego udzwignela....
Moglabym zacisnac zeby i sprobowac. Ale jakbym byla nieszczesliwa to bym
zatrula wszystkim zycie ze soba na czele.
Nie wiem co o tym wszystkim sadzic............