someonesomewhere 19.07.08, 18:58 ... i bezsens codzienności... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
dotyk_wiatru Re: ... 19.07.08, 21:14 someonesomewhere napisała: > ... i bezsens codzienności... Dlaczego???? Odpowiedz Link Zgłoś
malawinka Re: ... 19.07.08, 21:38 łeee,wakacje są,ludzie,co wy !! ciepło,ptaszki śpiewają,kwiatki pachną,a ja obżeram się lodami,oj niedobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: ... 20.07.08, 10:32 Wszystko MA SENS....czasem nawet pozorna pustka i wędrówka po pustyni. Uśmiechnij się:) Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: ... 20.07.08, 11:02 Jeśli ten tekst o sznurku był do autorki, to zastanów się proszę , co piszesz do nieznanej osoby, która z całą pewnością nie jest w najlepszej kondycji psychicznej(!) Jeśli do mnie, to dziękuję, ale nijaka malawinka/baskervill za oferowanie mi "różowego sznura, haka i świec zapachowych" naraziła się na bliskie spotkania trzeciego stopnia z miejscową policją i prokuraturą. Odpowiedz Link Zgłoś
malakas Re: ... 20.07.08, 13:01 Nie ośmieszaj się. Prokuraturą i policją możesz straszyć małe dzieci. Kilo kitu na agrafce mówi Ci coś? "Nieznana osoba" strasznie się wysiliła - bezsens codzienności, Zaraz się rozpłaczę... Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: ... 20.07.08, 19:52 może i się nie wysiliła... Może Cię to bawi, może lubisz obrażać innych, a może po prostu tak beztrosko wszystko odbierasz. Na pewno Ci z tym dobrze, ciekawe czy innym wokół też... Sznur mówisz? Możesz wysłać, ale na niewiele się zda. Nie mialabym odwagi na samobójstwo. Zadawanie sobie bólu fizycznego w jakiś inny sposób też nie leży w mojej naturze, z reszta nie poradzilabym sobie z natłokiem myśli. Właciwie to chciałabym być tak obojętna na otaczającą mnie rzeczywistość. Ale nie potrafię. Przejmuję się tym, że mam trochę za dużo obowiązków, męczy wizja bezsensownej pracy, której nikt nie docenia, przeraża fakt, że staję się zupełnie inną osobą, inną niż ta, którą byłam jeszcze przed rokiem. Jestem coraz bardziej rozgoryczona, zagubiona, czuję, że cały ten "bałagan" nie ma sensu bo już za późno na zmiany, za późno na ułożenie wszystkiego od nowa. Wyprostowanie psychicznych skrzywień. Chcę, ale chyba nie mam już siły próbować po raz kolejny. Nie mam komu się wygadać, z resztą bałabym się opowiadać o sobie komuś znajomemu... Odsłaniać swoje słabe strony. Hm... Sznur... To byłoby za łatwe... Odpowiedz Link Zgłoś
bszalacha Re: ... 10.08.08, 01:12 Powinnaś podziękować bo dzięki takiej zaczepce zaczęłas wreszcie mówić ludzkim językiem mimo obowiązków.I wbrew temu,co piszesz- możesz i masz przed kim sie wygadać.Trzeba tylko zrozumieć,że to Twój interes i od Ciebie zależy,czy będa chcieli wysłuchać. Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: ... 20.07.08, 19:54 malakas napisał: > Zaraz się rozpłaczę... Rozplaczesz się... A wiesz jak smakują łzy prawdziwego bólu, rozpaczy, tęsknoty i strachu? Kpij... Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:29 Wie też kilka innych osób na forum. Mów, wykrzycz swoją rozpacz, płacz, przeklinaj, ale się nie poddawaj(!) To wszystko ma sens.... Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:34 wiem, że jest wielu takich ja ja... I wiem jak im źle... Ale dla własnych problemów trudniej znaleźć rozwiązanie... Chyba za bardzo się nad sobą użalam, ale kiedy przychodzą takie dni czuję się jak najgorszy śmieć na świecie. Najbrzydsza, najgłupsza, najbardziej niezdarna na całym świecie i nie ma argumentu, który móglby to zmienić :-(. Wiem,że męczę tym wszystkich dookoła, że przez to jestem sama, ale nie mogę wiecznie udawać, ze wszytsko jest ok... Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:37 Nie udawaj. To zwykle marnie wychodzi szczerym i prostolinijnym ludziom. Bądż sobą, ale pracuj nad zmianami w swoim życiu. Zastanów się, od czego mogłabyś zacząć.... Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:44 wiem od czego... Ale nie mam możliwości do realizacji i chyba to mnie tak negatywnie nastraja :-(. Wiem co muszę, ale nie mogę. Stąd ten bezsens. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:48 Jeśli to narazie przerasta Twoje siły, możliwości itp, może trzeba zmienić punkt odbicia? Jest chyba wiele dobrego do zrobienia w Twoim życiu, ale czasem potrzeba inspiracji, czasem pomocnej dłoni, a czasem tylko dobrego słowa i akceptacji Twoich działań. Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:51 tylko w moim zyciu nie ma niczego z tych rzeczy :( Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:54 Chyba chciałaś powiedzieć, że nie ma nikogo....? Są inni ludzie, czasem całkiem obcy. Potrafią słuchać, czasem uda im się powiedzieć coś inspirującego, czasem nawet zwrócić uwagę na jakiś istotny szczegół. Nikt nie jest sam na tym świecie:) Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:55 ale niektórzy, moze przez siebie samych, własnie tak sie czuja... Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 20.07.08, 20:57 "Przez siebie samych"? Nosisz jakiś mniej lub bardziej nieuzasadnione poczucie winy? Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: Ja wiem.... 20.07.08, 21:01 Poczucie winy towarzyszy mi na każdym kroku... Czuje się winna za wszystko... a to sprawia, ze nawet najbardziej cierpliwy człowiek odwraca sie ode mnie. rozumiem to... Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 20.07.08, 21:07 No widzisz....i znaleźliśmy punkt odbicia;) Nie będę pytać skąd ono się wzięło, ale wiem, że to główne źródło Twojej destrukcji. Pozbądź się tego balastu! Jeśli jesteś wierząca, mogę Ci podpowiedzieć jak. Jeśli nie, sama musisz znaleźć właściwą drogę. Ale to jedyna droga do światła i odzyskania spokoju. Warto popracować. Powodzenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: Ja wiem.... 20.07.08, 21:14 nie wiem czy jeszcze w cokolwiek wierze... na powno nie wierze w siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 20.07.08, 21:21 Trudno wierzyć w siebie, będąc w stanie ,jaki opisujesz. Wyjściem jest pozbycie się poczucia winy, które obezwładnia, przygniata i odbiera zdolność do działania, o radości życia nie wspominając. Czy możesz przeanalizować wspomniane poczucie winy i pozbyć się go raz na zawsze? Twój sukces w dużej mierze zależy od tego kroku, zastanów się nad sposobem. Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere Re: Ja wiem.... 20.07.08, 21:29 ale ja czuje sie winna o wszystko... o to, ze nie mam czasu dla siebie bo pracuje, sprzatam, gotuje, o to, ze w moim wieku powinnam miec jakos ulozone zycie, ze jestem za malo cierpliwa i ten, który mógłby byc wazny pewnie odejdzie jak wszyscy, ze nie daje sobie rady z noormalnymi domowymi obowiazkami domowymi bo ciagle brak mi czasu, ze nie potrafie przemówic do rozsadku własnemu ojcu, za to, z czasem mysle, ze byłoby lepiej gdyby coś mu się stało, i przede wszystkim, ze nie bylo mnie kiedy umierala mama... ze nie zareagowalam, nie wezwałam pogotowia na czas, ze nie zrobilam czegokolwiek... Odpowiedz Link Zgłoś
malakas Re: Ja wiem.... 20.07.08, 22:44 Co to ma wspólnego z sensem czy bezsensem codzienności? Za Chiny nie umiem dojść. Masz rozum, może go użyjesz? Zdefiniować oraz wyartykułować problem i szukać rozwiązania zamiast bezproduktywnie hamletyzowac. Nie trzeba byc geniuszem, żeby zrozumieć, iż życie jedną emocją, jakakolwiek by ona nie była, jest płaskie i patologiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Ja wiem.... 21.07.08, 08:38 Twoja Matka zmarła, bo jej życie dobiegło końca i Twoja obecność nie zmieniła by niczego. Twój ojciec może być rzeczywiście przykrym człowiekiem, skoro dopadają Cię takie myśli, spróbuj popatrzeć na niego inaczej, być może jego dręczy to samo , co Ciebie? Twój facet odejdzie jeśli nie jest Ciebie wart, ale zostanie i będzie Cię wspierał, jeśli naprawdę mu na Tobie zależy. Jego decyzja będąca wypadkową uczuć , jakimi Cię darzy oraz jego osobowości, jest też poza Twoim zasięgiem. To, co możesz zdecydowanie zmienić to organizacja dnia. Uporządkowanie spraw na ważne, mniej ważne i nieistotne. Zorganizowanie sobie czasu tak, abyś znalazła czas na wypoczynek, odprężenie, spotkanie z przyjaciółmi może sport... Powodzenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
basia2012 Re: Ja wiem.... 10.08.08, 07:26 dziewczyno opamijętaj się ojciec ułoży sobie życie jest dorosły i nie musisz go niańczyc,mama zmarła ale musisz życ dalej,twoje życie się nie skończylo ono trwa ,ułóż je po swojemu wspominaj mamę ciepło bo tylko to możesz zrobic ,jest to trudne i bolesne ale do zrobienia,a co byś zrobiła jak byś została sama jako młoda i musiała sobie radzic sama a potem zmarła ci jedyna córka i wiesz żę niema więcej dzieci i nie będzie to co sznur by tylko został czy walka o godne życie, opomyśl o tym co napisałam i żyj godnie BASIA Odpowiedz Link Zgłoś
ala.l tak.. 20.07.08, 22:47 niektorzy ludzie maja bardzo smutne zycie.. Ale przciez to zalezy tylko od nich aby to zmienic.. Nawet posprzytanie domu moze nadac dniu sens,albo nalozenie sobie maseczki z jajka.. Odpowiedz Link Zgłoś
falcon777 Re: ... 21.07.08, 09:14 Istnieje taka przypowieśc o człowieku, który całymi dniami uderzał młotem w wielki kamień. Zapytany co robi odpowiedział, że w tym kamieniu jest zaklęty anioł a on chce go z niego uwolnić. Tak patrzył na to co rob sławny artysta: Michał Anioł. Podobnie jest z naszym życiem .. Czasami widzimy tylko pozornie bezsensowne i monotonne uderzenia młotem w twardy kamień.. Odpowiedz Link Zgłoś
someonesomewhere ... 24.07.08, 21:40 dzięki za dobre słowa... za te realistyczne też... Właściwie to sama nie wiem co się dzieje... Łzy same naplywaja do oczu... Odpowiedz Link Zgłoś