"Nie rób ze mnie kaleki !"......

22.07.08, 14:33
Witam wszystkich. Mam problem z wytłumaczeniem osobie po operacji
biodra, że jej działania szkodzą jej samej. Jak rozmawiać z taką
osobą, która uważa, że jak się teraz zatrzyma to już nie wstanie,
która tęskni za swoją sprawnością i za wszelką cenę próbuje
udowodnić sobie, przekonać się, że pomimo niedawnej operacji ona
jest znów sprawna. Ta osoba ma ponad 50 lat i przeszła operację
biodra. Niestety nie docierają do niej argumenty typowo medyczne
(jak kość pracuje przy takim i takim obciążeniu, czym to grozi).
Proszę, pomóżcie, bo nieszczęście jest na wyciągnięcie ręki a chcę
temu zapobiec. Z góry wielkie dzięki za mądre rady.
Pozdrawiam.
    • moonlight_easy Up i coś jeszcze 23.07.08, 17:45
      Czy na tym forum piszą ludzie zdolni tylko do akademickich dyskusji
      i bezsensownych przepychanek? Nie ma nikogo z fachową więdzą na
      temat człowieka inną niż tylko straty moralne po zdradzie i
      poniżaniu?!
      • ca-ti Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 17:54
        Pytasz jak nakłonić dorosłą osobę do tego, żeby zaczęła działać
        niezgodnie z sobą samą, zaczęła myśleć tak jak Ty i wycofała się z
        podjętej decyzji?
        • moonlight_easy Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 17:59
          Nie! Jak nakłonić dorosłą osobę żeby bardziej dbała o siebie?
          • ca-ti Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:03
            Bardziej czyli tak jak Ty uważasz za słuszne?

            Zwierzę Ci się: też próbowałam to robić, bez skutku.
            Ale przynajmniej potrafię Cię zrozumieć. To daremny trud.
            Piszesz, że ta osoba wie jakie są ewentualne zagrożenia, wskazania i
            przeciwskazania medyczne w jej przypadłości.
            Pozostaje Ci więc uszanować jej decyzję. Czy naprawdę uważasz, że
            nie mamy prawa decydować o jakości naszego życia?
            • moonlight_easy Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:17
              Nawet jeśli jest tak krótkotrwała?!
              • moonlight_easy Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:19
                Każdy ma prawo do decydowania o tym jak chce żyć ale w tym przypadku
                pośpiech jest niewskazany i ta osoba ignoruje ostrzeżenia. Zbyt
                szybko, z medycznego punktu widzenia, podejmuje się zajęć, które
                szybko mogą doprowadzić ją do trwałego kalectwa!
                • ca-ti Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:28
                  moonlight_easy napisał:

                  > Każdy ma prawo do decydowania o tym jak chce żyć ale w tym
                  przypadku

                  Każdy ma prawo do decydowania o własnym życiu bez żadnego "ale".

                  Przecież nawet ze szpitala przy zagrożeniu zycia można sie wypisać
                  na własne żądanie.



                  • moonlight_easy Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:38
                    Hipotetycznie: Masz matkę, jesteś jedynaczką/jedynakiem, masz swoje
                    życie 200km od niej, grozi jej wózek inwalidzki jak się nie opanuje
                    a Tobie może nawet przeprowadzka (wbrew sobie) żeby opiekować się
                    kaleką osobą. Co robisz? Pozwalasz jej decydować w takim wypadku o
                    sobie??
                    • ca-ti Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:57
                      moonlight_easy napisał:

                      > Hipotetycznie: Masz matkę, jesteś jedynaczką/jedynakiem, masz
                      swoje
                      > życie 200km od niej, grozi jej wózek inwalidzki jak się nie
                      opanuje
                      > a Tobie może nawet przeprowadzka (wbrew sobie) żeby opiekować się
                      > kaleką osobą. Co robisz? Pozwalasz jej decydować w takim wypadku o
                      > sobie??

                      Skoro chcesz hipotetycznie, ok. Czyli rozmawiamy o jakimś panu X.
                      Matka nie słucha jego rad (słusznych, ale do niej nie trafiających).
                      Pan ów boi się, ze matka może przez swoje nieodpowiedzialne
                      zachowanie wylądować na wózku.
                      Sytuacja ta, mimo iż narazie wyimaiginowana, przeraża pana X do tego
                      stopnia, że wyczerpawszy już wszystkie sposoby na przemówienie matce
                      do rozumu zaczyna być na nią zły, bo jej brawura może doprowadzić do
                      tego, że on będzie - jako jedynak - zmuszony do sprawowania nad nią
                      opieki, a to może ponieść za sobą takie konsekwencje jak nagła
                      przeprowadzka o 200 km ( wbrew jego woli).
                      Jakie jest wyjście z tej sytuacji?

                      Jeśli pana X i jego matke łączą naprawdę bliskie stosunki,
                      zrozumienie i miłość, myślę że wyjściem jest szczere powiedzenie jej
                      o swoich obawach, a co za tym idzie prawdopodobnych konsekwencjach.
                      Jeśli natomiast relacja jest trudna, pełna niedomówień i ukrytej
                      złości, a ewentualna opieka nad matką traktowana jak dopust boży,
                      należy zrobić co w jego mocy ( mówić, uświadamiać), a jak nic nie
                      pomoże, zająć się swoim życiem.

                      Czasem nasze najczarniejsze scenariusze się nie sprawdzają.
                      Czasem przerastają naszą wyobrażnię. Ale wtedy jesteśmy w innym
                      punkcie naszego życia często bogatsi o nowe możliwości w nas.

                      Więcej wiary w życie!

                      Ale roumiem, że sytuacja dotyczy Ciebie czysto teoretycznie.
                      Pozdrawiam.
                      • moonlight_easy Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 19:02
                        Dziękuję Ci bardzo za otworzenie oczu! Szczerze.
                        P.S. Ta sytuacja nie dotyczy mojej osoby.
                        Pozdrawiam.
                        • ca-ti Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 19:09
                          moonlight_easy napisał:

                          > Dziękuję Ci bardzo za otworzenie oczu! Szczerze.
                          > P.S. Ta sytuacja nie dotyczy mojej osoby.
                          > Pozdrawiam.


                          Ja również dziekuję za miłe słowa. Jeszcze raz pozdrawiam.
              • ca-ti Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:25
                moonlight_easy napisał:

                > Nawet jeśli jest tak krótkotrwała?!


                Nawet.

                Zresztą nie mamy tak naprawdę wyjścia. Bo jaka jest alternatywa:
                ubezwłasnowolnić taką osobę, przywiązać do łóżka?

                Należy zrobić wszystko aby uświadomić jej zagrożenia, ale w którymś
                momencie należy odpuścić z szacunku do niej samej, do wspólnej
                relacji. Pomyśl, czy chciałbyś żeby ktoś bezustannie pouczał Cię co
                masz robić, a co nie?
                • moonlight_easy Re: Up i coś jeszcze 23.07.08, 18:35
                  No właśnie!!! Uświadomić! W tym jest cały problem. Nie mam pojęcia
                  jak to zrobić. Wiem, że ciągłe marudzenie nie jest rozwiązaniem i
                  tego nie robię ale widzę, że dotychczasowe argumenty do niej nie
                  docierają albo je bagatelizuje. To drugie wydaje mi się najbardziej
                  prawdopodobne.
                  • bszalacha Re: Up i coś jeszcze 07.08.08, 00:30
                    Pozwól,że się wtrącę.To,co dzieje sie pomiedzy bliskimi ludzmi
                    niejednokrotnie wyrazane jest poprzez stawianie oporu.Moze gdyby nie
                    opór,X nie miałby szansy doswiadczyć troski od Y.
                    Na miejscu Y zaproponowałabym,że z powodu swojej bezsilności
                    zatrudnię opiekunkę.Jest wtedy szansa,że X zmieni zachowanie/bo nie
                    bedzie chciała stracić Y/.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja