princessofbabylon
22.07.08, 20:10
Hej
Z góry przepraszam za przydługawą wypowiedź, ale już nie mam sił. Długo się
zbierałam żeby to napisać. Otóż pode mną mieszka rodzina i oficjalnie mogę
powiedzieć że patologiczna. Jest dziewczyna, dajmy jej na imię Iga. Ma 18 lat
i jest regularnie bita przez rodziców. Za wszystko. Za to że pojechała do
miasta coś załatwić, jednej rzeczy nie załatwiła, więc już jest hałas.
Pojechała na imprezę, wybrudziła spodnie, więc miała to wypominane kilka dni.
Kiedyś ją tak pobili, że nie mogła się uczesać sama, siedzieć jak człowiek.
Ma młodszego brata, za którego przewinienia dostaje po głowie. Jest wyzywana
od najgorszych przez matkę. Od k.urwy, dziwki, puszczalskiej. Wiem że jest
wykończona psychicznie. Dzieje się to CODZIENNIE. Codziennie ryczy, bo matka
ja pobiła, upokorzyła, zwyczajnie dosrała. Iga zwierza się czasem mojej mamie
jak ją gdzieś spotka w obejściu. Jak tylko jest okazja opowiada o tym.
Przypadków wyzwisk mogłabym mnożyć tysiące. Krzyki, hałasy są tutaj n a
porządku dziennym, wszystkich to wykańcza, nie wyobrażam sobie jednak co czuje
ona. Mówiła że ucieknie z domu kiedyś. Zachowanie jej matki jest dla mnie
chore. Nie umiem inaczej tego określić jak tylko, że ta kobieta jest
zwyczajnie po.pie..na. Kiedyś nie wpuścili ich rodzice do domu. Musieli
spać gdzieś na jakimś korytarzu, na krzesłach. Dopiero da drugi dzień się wydało.
Jak na drugi dzień widzę ich to wszystko jest normalnie, kobieta zachowuje
się jakby nigdy nic. Ona sama (Iga) normalnie czasem rozmawia z matką. Za
kilka chwil jest hałas. Jest to nie do zniesienia. Niedawno miała 18tkę,
oczywiście matka jej powiedziała, ze h.uja będzie miała nie 18tkę. Pewnie nie
złożyli jej nawet życzeń z tej okazji. Wiem ze to to akurat jest błahostka.
Kiedyś pamiętam, w dzień Matki, moja mama i inna sąsiadka stały pod domem i
Iga szła z kwiatami do swej mamy ( choć dziwię się bardzo) i sąsiadka mówi „no
to teraz cie mama wyściska” a Iga na to że „tak, pasem pewnie”. I śmiała się,
ale wiem że to problem jest dość duży. Teraz siedzę i piszę posta i słyszę
następną awanturę. Przyjechała jakaś baba do niej i drze na nią ryja, że ta do
jej męża uderza i wypisuje SMSy. No luuudzie. Nie wiem jak naprawdę sprawa
wygląda, bo to wszystko się zaczęło jakieś pół godziny temu, ale to tylko
dolewa oliwy do ognia. Podejrzewam, że teraz będzie miała przesrane, bo jej
matka jest chora osobą jak dla mnie. Wiem że ona też czasem chodzi i ryczy,
więc tam ogólnie jest patologia. Tam jest jakiś problem. Alkoholu nie ma na
100% więc nie wiem. Mieszka z nimi babcia, która nerwowo też już tego nie
wytrzymuje. My tez, to jest tak wku….jące, że czasem z bezsilności chce mi się
ryczeć. Nie da się tak żyć. Skoro mnie tak to dobija, to nie wiem jak Iga daje
radę.
Przykładów patologii z tego domu mogłam opisać więcej. Ogólnie krzyki, płacze,
awantury i wyzwiska. Boję się że tam się stanie kiedyś jakaś tragedia.
Najgorsze że ona nie ma dokąd pójść. Ma 18 lat wiec teoretycznie jakby się
gdzieś wyniosła to matka i ojciec gó.. zrobią. Ale teraz nie ma takiej
możliwości. Wcześniej czegoś takiego tam nie było, nie wiem co tam się stało.
Były jakieś pojedyncze awantury, ale nie takie jak teraz. Ja TAKIE rzeczy
widziałam ewentualnie w tefałenowskiej Uwadze. Nie myślałam, że to kiedyś za
moją ściana będzie się działo. Naoglądałam się tych programów o tych
tragicznych skutkach nie zgłaszania przemocy w rodzinie i teraz się
zastanawiam. Zawsze byłam pewna, że jak by się cos takiego u mnie działo to
bym zaraz zgłaszała, ale to nie jest tak hop siup. Ja się miesiąc zbieram żeby
takiego posta napisać, a gdzie tu na policję pójść czy gdziekolwiek. Wiem, że
jakbyśmy napisali donos to wiadomo by było że to my. Boje się że w jakiś
sposób przyczynię się do rozpadu rodziny. Tylko co to za rodzina…? Wiem tez że
takich przypadków jest pewnie więcej, ale dopiero jak człowiek stanie w
obliczu takich wydarzeń to się wie w czym rzecz. Nie raz już chciałam dzwonić
na policję z bezradności, żeby się tam po prostu uciszyli, ale nigdy tego nie
zrobiłam. Znajomi mówią że mam to zrobić. Wujek mówi żeby napisać donos do
Opieki. Nie wiem co robić. Czasem mam ochotę zejść tam na dół i powiedzieć jej
matce co myślę, porządnie się wydrzeć i uciszyć towarzystwo, ale pewnie
niewiele to da.
Co robić, jak pomóc??