nosterek
24.07.08, 19:05
Mam albo problem ze sobą, albo z sytuacją. Męczy mnie tzw kompleks drugiej żony. Zakochałam się jak już było po wszystkim - wiadomo, że każdemu życie układa się różnie. Próbuję przeskoczyć zazdrość o wszystko - to z nią miał lepszy ślub, ona mu dzieci urodziła/ja jeszcze nie itp do tego, że jest mi przykro jak on mówi: ja do kina domowego miałem osobny pokój, jak robiłem remont to wiesz jak się obrączki takie zniszczyły(przy zakupie obrączek) czy przy wybieraniu mebli: tam mieliśmy takie itp. Ciągle kontroluję relację z byłą żoną. Chce wszystko wiedzieć i cały czas mi się tułacze po głowie, że ja jestem gorsza, ją bardziej kochał itd takie schematy. Kocham nad życie, nie daje po sobie poznać, sama sobie układam wszystko - myślała, że to chwilowe, że przeskoczę, ale taki stan już trwa długo. Macie jakieś pomysły jak siebie samej nie stawiać w takiej pozycji?