kompleks drugiej żony.

24.07.08, 19:05
Mam albo problem ze sobą, albo z sytuacją. Męczy mnie tzw kompleks drugiej żony. Zakochałam się jak już było po wszystkim - wiadomo, że każdemu życie układa się różnie. Próbuję przeskoczyć zazdrość o wszystko - to z nią miał lepszy ślub, ona mu dzieci urodziła/ja jeszcze nie itp do tego, że jest mi przykro jak on mówi: ja do kina domowego miałem osobny pokój, jak robiłem remont to wiesz jak się obrączki takie zniszczyły(przy zakupie obrączek) czy przy wybieraniu mebli: tam mieliśmy takie itp. Ciągle kontroluję relację z byłą żoną. Chce wszystko wiedzieć i cały czas mi się tułacze po głowie, że ja jestem gorsza, ją bardziej kochał itd takie schematy. Kocham nad życie, nie daje po sobie poznać, sama sobie układam wszystko - myślała, że to chwilowe, że przeskoczę, ale taki stan już trwa długo. Macie jakieś pomysły jak siebie samej nie stawiać w takiej pozycji?
    • jz10 Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 19:18
      Facet nie zachowuje się na poziomie, te wspomnienia i refleksje
      powinien odłożyć na bok, szczególnie przy zakupie obrączek..
      Ale czy godzisz sie na to, czy rozmawialas z nim, ze Cie to dotyka?
      Ja jestem zwiazana z rozwodnikiem, ale nie doszlo nigdy do takich
      sytuacji, czasem, ze wszystkie kobiety sa podobne
      Trzymaj sie i proponuje szczera rozmowe.
      • ca-ti Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 21:21
        Myślę, że powinnaś popracować nad poczuciem własnej wartości.
        Czujesz się prawdopodobnie zagrożona istnieniem eks-małżonki.
        Ale skad to się bierze? Czy zawsze czujesz się "gorsza" czy tylko w
        tej sytuacji?
        Czy Twój mąż porzucił żonę, czy ona jego?
        • nosterek Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 21:34
          Oni siebie nawzajem. Ona go wyrzuciła z domu i wystąpiła o rozwiązanie małżeństwa.
          Ja wiem, że on mnie kocha nad życie, wszystko rezolutnie rozumiem i staram się
          pojąć, ale w głębi serca zostaje. Boję się, że ja dla niego jestem gorsza,
          'druga' tak samo dla jego rodziny. a tekst o obrączkach to miał być tak, żebyśmy
          nie kupowali tych. Ja wiem, że to jest jego kawał życia i czasem sama pytam jak
          i co, żeby go poznać lepiej jeszcze, bo to jest przecież jego historia.
          • ca-ti Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 21:57
            Sama nazwałaś to kompleksem drugiej żony, a kompleksy można leczyć.
            Wcześniej już napisałam, ze powinnaś popracować nad poczuciem
            własnej wartości. Jak to zrobisz, to już Twoja decyzja. Możesz pójść
            na terapię, możesz sięgnąć po inne sposoby...

            Na moje pytanie kto kogo rzucił, odpowiadasz, że oni nawzajem
            siebie, ale to ona jego wyrzuciła z domu i wystąpiła o rozwód.
            Czyli jak to jest? Myslę, że tutaj możesz robić sobie jakiś "myk",
            który uniemożliwia Ci zaakceptowanie sytuacji takiej jaka ona
            naprawdę jest.
            Bardzo prawdopodobne, ze mąż Ci nie powiedział prawdy, a między
            wierszami ją wyczytałaś (że został porzucony, a teraz jego
            męskie "ego" cierpi, )lub powiedził Ci, że wprawdzie ona go
            wyrzuciła z domu, ale i tak to "zła kobieta była", więc on miał ten
            sam zamiar w stosunku do niej.
    • ala.l Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 21:36
      po pierwsze kochaj swoje zycie nalezycie,
      po drugie wszystkie kompleksy wyplywaja z Twojej niskiej samooceny.
      Popraw ja a wtedy bedzie ci obojetne jaki masz status ..

      • someonesomewhere Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 21:53
        a czy poprawa wlasnej samooceny w ogole jest wykonalna??
        • ca-ti Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 21:59
          someonesomewhere napisała:

          > a czy poprawa wlasnej samooceny w ogole jest wykonalna??


          Jest.
        • ala.l Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 22:25
          someonesomewhere napisała:

          > a czy poprawa wlasnej samooceny w ogole jest wykonalna??
          oczywiscie ze tak:)
    • irena_stein Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 22:56
      Kompeks baby z 3 dzieci, kazde z innym, rej Cygan dziecko podrzucil
      i poszedl w cholere, z doswiadczeniami z psychiatryka i wiezienia
    • nosterek Re: kompleks drugiej żony. 24.07.08, 23:23
      ca-ti, nie żyłam z nimi, nie chce wiedzieć do końca dlaczego.. nie udało się
      czasem tak bywa - nie bił, nie pił, nie było patologii. Ja wiem, jak ona się
      zachowuje nadal, jak go nadal rani i mu blokuje np kontakty z dziećmi, mówi im,
      że tatuś już ich nie kocha i że ich nie chce. Ale to nie jest ważne. Ja się nie
      mogę odnaleźć, próbowałam z własną samoocena, ale chyba nie za bardzo dobrze mi
      to wyszło. To się taki zaklęty krąg robi całkiem niepotrzebnie. Ja nie mam
      rodziców, bardzo jestem emocjonalnie z nim związana, boję się, że kiedyś on
      stwierdzi, że ja gorsza żona jestem i że mi to powie prosto w twarz. < co by
      było najgorsze>. Ja mam w sobie to wszystko - mówiłam mu o tym i on wie, że ja
      tak odczuwam te rzeczy. Nie rozumiem za bardzo czemu ja bym miała sobie robić
      myk.. nie udało się, nie ja byłam przyczyną, nie mam wyrzutów sumienia, w tym
      względzie.
      • ca-ti Re: kompleks drugiej żony. 25.07.08, 00:13
        nosterek napisała:

        > ca-ti, nie żyłam z nimi, nie chce wiedzieć do końca dlaczego.. nie
        udało się
        > czasem tak bywa - nie bił, nie pił, nie było patologii. Ja wiem,
        jak ona się
        > zachowuje nadal, jak go nadal rani i mu blokuje np kontakty z
        dziećmi, mówi im,
        > że tatuś już ich nie kocha i że ich nie chce. Ale to nie jest
        ważne.

        To chyba jednak jest ważne. Całkiem sporo wiesz o tej kobiecie jak
        na zamknięty rozdział w życiu Twojego męża.
        Wiem, że nie da się całkiem pominąć jej istnienia, zwłaszcza gdy są
        małe dzieci, a ojciec musi i chce się z nimi kontaktować.
        Ale może być coś jeszcze. Możliwe, że Twój partner nie daje Ci
        poczucia bezpieczeństwa w tym związku, bo nie całkiem zamknął tamten
        rozdział. Został do tego poniekąd zmuszony ( wyrzucenie z domu nie
        świadczy o suwerenności decyzji, nieprawdaż?). Może zamknął
        formalnie, ale nie emocjonalnie?
        Nie twierdzę, że Ciebie nie kocha, przypuszczam tylko, że może mieć
        jakiś problem z emocjami w stosunku do tamtej kobiety, a Ty to
        wyczuwasz. Zresztą skoro ona jest wciąż obecna we wspomnieniach,
        trudno, zebyś to inaczej czuła.
        Odradzam Ci stanowczo roztrząsanie Twoich stanów z mężem. Mówienie o
        tych lękach może jedynie stać się samosprawdzającą przepowiednią.
        Zacznij mówić czego od męża oczekujesz w waszym związku, a także
        reaguj zdecydowanie kiedy poczujesz, że eks-małzonki za dużo w
        waszym życiu.
        Pamietaj, że Twój mąż Ciebie wybrał, z Tobą żyje, a tamte sprawy, to
        tylko demony przeszłości.


        Ja się nie
        > mogę odnaleźć, próbowałam z własną samoocena, ale chyba nie za
        bardzo dobrze mi
        > to wyszło. To się taki zaklęty krąg robi całkiem niepotrzebnie. Ja
        nie mam
        > rodziców, bardzo jestem emocjonalnie z nim związana, boję się, że
        kiedyś on
        > stwierdzi, że ja gorsza żona jestem i że mi to powie prosto w
        twarz. < co b
        > y
        > było najgorsze>. Ja mam w sobie to wszystko - mówiłam mu o tym i
        on wie, że
        > ja
        > tak odczuwam te rzeczy. Nie rozumiem za bardzo czemu ja bym miała
        sobie robić
        > myk.. nie udało się, nie ja byłam przyczyną, nie mam wyrzutów
        sumienia, w tym
        > względzie.



        Nie chodzi o wyrzuty sumienia. Piszesz, że nie masz rodziców, jesteś
        bardzo emocjonalnie związana z mężem. Może za bardzo? Może
        postanowiłaś współodczuwać razem z nim i razem z nim cierpisz, kiedy
        tamta kobieta go krzywdzi?
        Ale nie zapominaj, że to jest dorosły mężczyzna i swoje sprawy z "z
        poprzedniego życia" powinien załatwiać sam.
    • tugenna Re: kompleks drugiej żony. 25.07.08, 08:26
      chyba zbyt szybko sie z nim zwiazalas niestety

      prawie kazdy tu pisze,ze to z Toba problem, ze terapia itd

      to jest problem Twojego faceta przede wszystkim!
      to on ma nieprzecieta pepowine z eks-zona a na dodatek jest po
      prostu gruboskorny i niewychowany

      czlowiek taktowny i choc troche empatyczny takich porownan by nie
      czynil

      przede wszystkim nalezy jego uswiadomic, ze pewne zachowania
      sprawiaja Ci przykrosc


      a Twoj wybor takiego a nie innego partnera- to inna para kaloszy ;)

      i na koniec: wiem, ze nie masz latwej sytuacji
      a bedzie coraz trudniejsza, kiedy dzieci beda dorastac a ich matka
      bedzie
      stwarzac problemy

      czy mialas tego swiadomosc przed zwiazkiem, czy mowilas raczej
      sobie 'jakos to bedzie'
      widze przed Toba ciezka, wyboista droge
      wspolczuje Ci
      czym predzej rozwiazuj problemy
      • nosterek Re: kompleks drugiej żony. 25.07.08, 11:17
        Ja też często opowiadam o swoich związkach, narzeczonym byłym itd. Ja chcę
        wiedzieć, bo tak jak już pisałam, to jest kawał jego historii i jego to
        naznaczyło na resztę życia.

        Na początku uważałam, że dorośli ludzie nie zachowują się w ten sposób co ona,
        bo są odpowiedzialni i nie potrafią swoje sprawy załatwiać całkiem inaczej.

        Ja reaguję jak jest jej za dużo, zdecydowanie i często (ale to ja też się na tym
        łapie we własnym zachowaniu łapię go na tym, że on ma w głowie schemat, że dana
        sytuacja się powinna zakończyć w ten inny sposób, a ja ją kończę inaczej.

        btw, z ta wyprowadzką, to było tak, że on najpierw przez dłuższy czas wyjeżdżał
        z dziećmi do rodziców, jak miał wolne, później przeniósł się do innego pokoju,
        obok chłopców, a później jak raz wrócił do domu miał rzeczy spakowane i kazała
        mu się wynosić.

        nie powiedziałabym o nim, że ma nieprzeciętą pępowinę, bo te zachowania, które
        napisałam są to kumulowania z paru lat - takie wtręty, są tygodnie miesiące, gdy
        on wcale o niej nie wspomina, tylko oczywiste - ja się pytam czy dzwoniła, jak u
        dzieci, kiedy się z nimi zobaczy - ja nie mam prawa się do nich zbliżać.

        Może to też wynika z tego, że między nami jest dość spora różnica wieku i ja
        rozpatruje wszystko w innych kategoriach.

        Myślę, że to w mojej głowie jednak siedzi - miałam podobnie gdy zmarła moja
        mama nagle - bo cała rodzina mnie zaczęła obwiniać, bo ona na mnie i na moje
        studia musiała pracować i to dlatego się tak przemęczała itp. Ale to
        przeskoczyłam już.

        podobna reakcja była ze strony mojego otoczenia, że to ja rozbiłam itd. W jego
        otoczeniu sytuacja była całkowicie normalna.
    • anaisanais Re: kompleks drugiej żony. 25.07.08, 13:10
      Jakby mi ciagle moj maz mowil o swojej pierwszej zonie to tez
      mialabym kompleks. Dla mnie to wyglada ze to on przede wszystkim ma
      nadal problem, a w tobie sie rodzi zazdrosc. Nie twoja to wina.
Pełna wersja