telefele
26.07.08, 16:53
Witam!mam problem ktory nie daje mi spokoju i wymaga spojrzenia"z
dystansu".Odkad pamietam,brat mojego meza byl lepiej traktowany we
wszystkim,ten kochanszy(starszy o 7 lat) zawsze byl"pierwszy w
kolejce"po wszystko:maz zawsze z boku,tylko sie przygladal jak brat
dostawal,nie wykazywali zbytniego zainteresowania w stosunku do
mojego meza,wyrzadzili mu ogromna krzywde na psychice, jestem
naocznym swiadkiem tego wszystkiego(10 wspolnych lat,niejedna
awantura,łzy)wszystko to wiem po niejednej rozmowie z mezem,jest mi
cholernie smutno i przykro z tego powodu,pisze tutaj bo potrzebuje
wsparcia (MOJ MAZ POTRZEBUJE TEGO WSPARCIA ODEMNIE)jestem zmeczona
l;atami walki z tymi ludzmi(tesciami),ostatnio mielismy bardzo
niemily incydent z bratem meza,od 5 lat nie utrzymujem y zadnych
kontaktow z rodzicami meza(takie zyczenie wyrazil moj maz)ktorego
tesciowie nie umieli uszanowac w mysl"ja jako matka nie mam sobie
nic do zarzucenia"nekali nas najpierw telefonami a pozniej
emailami,mimo wyraznego braku zainteresowania i checi w
utrzymywaniu kontaktu z nimi z naszej strony!niedawno odwiedzil nas
(naszedł)brat mojego meza,ktory mieszka w innym kraju moj D.nigdy
nie mial z nim dobrego kontaktu,nieraz go zawiodl w
waznych,sytuacjach w meza zyciu.Maz napisal mu emaila ze nie chce
zadnych odwiedzin,ze sytuacja rodzinna jest skomplikowana,ze on jako
ten kochany syn tego nie zrozumie(kiedys maz mu sie zwierzyl jak
bardzo skrzywdzili jego ich wspolni rodzice to szwagier tylko
odpowiedzial-"eee chyba nie bylo az tak zle"),wracajac do problemu
na godzine przed naszym wyjsciem to pracy,zapukal do drzwi brat
meza,wczesniej ponoc napisal emiala zle ze wzgledu na to ze maz nie
chce utrzymywac zadnych kontaktow tenze emial zostal
skasowany,zaparkowal tak zebysmy nie widzieli kto to taki przyjechal
i go wposcili do srodka,oczywiscie nie wykonal zadnego telefonu z
powiadomieniem nas o tym ze chce nas odwiedzic,nic tylko tak z
zaskoczenia,podstepem,a ja glupia judasza zaslonilam wiencem z
kwiatkami-nie moglam przez to zobaczyc kto stoi po drugie stronie-o
glupia ja!ja bedac nieprzygotowana schowalam sie w drugim
pokoju,bylam jeszcze w pidzamie i z walkami na glowie,pozatym nie
mialam ochoty z nim rozmawiac,maz powtorzyl ze tylko powiedzial
ze "sie buduja"i ze maja dobre prace z zona,cala rozmowa byla
przeprowadzona szeptem z zerowym zainteresowaniem sie o cokolwiek co
dotyczylo mojej osoby,ta cala rozmowa wygladala wiecej jak
przesluchanie(na zyczenie tesciowej)niz rozmowa po latach z wlasnym
bratem!jak sie teraz po tym wszystkim zachowac?napisac mu poprzez
emaila ze "to bardzo nieladnie kogos nachodzic"ze (po raz kolejny)
nie zyczymy sobie zadnych kontaktow?!dla nas jest to za duze
obciazenie psychiczne!