terapeuta wyjezdza i ?

26.07.08, 17:54
krótkie pytanie, byłam kikla razy u terapeuty, facet ok, ale wyjezda
na miesiac. Jestem w dosc trudnym momencie zycia i naprawde te
spotkania mnie stawiaja troche do pionu. I pytanie- jak to jest -
czeka sie n a tego "swojego" czy warto isc do kogos innego ,
spytac ,poprosic zeby on kogos polecił?Moze ktos tak miał i wie ?
Bardzo mi zalzy na odpowedzi.
    • ca-ti Re: terapeuta wyjezdza i ? 27.07.08, 13:58
      yomajka napisała:

      > krótkie pytanie, byłam kikla razy u terapeuty, facet ok, ale
      wyjezda
      > na miesiac. Jestem w dosc trudnym momencie zycia i naprawde te
      > spotkania mnie stawiaja troche do pionu. I pytanie- jak to jest -
      > czeka sie n a tego "swojego" czy warto isc do kogos innego ,
      > spytac ,poprosic zeby on kogos polecił?Moze ktos tak miał i wie ?
      > Bardzo mi zalzy na odpowedzi.


      W terapii, zwłaszcza długoterminowej, takie przerwy są nieuniknione.
      U Ciebie zdarza się, iż terapeuta bierze urlop krótko po rozpoczęciu
      terapii. Myślę, że powinen Cię o tym poinformować na samym początku,
      przy zawieraniu kontraktu.
      Jednak życie nie jest idealne, a jest jakie jest, więc masz do
      czynienia z sytuacja realną, w której musisz sie odnależć.
      Pytasz czy szukać kogoś innego, w zastępstwie.
      Nie wiem jakiego rodzaju jest terapia, aale jako zasdaę, jednk bym
      odradzała. Psychoterapeuta to nie laryngolog, którego można zmieniać
      bez wielkiej różnicy w przebiegu leczenia.
      Aby terapia mogła się powieść, trzeba spełnić wiele warunków, a
      jednym z nich jest zaufanie do terapeuty.
      Możesz podjąć decyzję o zmianie terapeuty, jeśli uznasz, iż przerwa
      nie jest dla Ciebie wskazana. Jeśli jednak z obecnego jesteś
      zadowolona, a przerwę jesteś w stanie wytrzymać, zaczekaj.
      To też jest jeden z elementów terapii - umiejętność zasymilowania w
      czasie tego co wynieśliśmy ze spotkań, bycie z samym sobą, nie
      uzalżznianie się od terapeuty...
      Powodzenia.
Pełna wersja