"Co cię nie zabije, to cię wzmocni"

29.07.08, 20:12
Takie jest powiedzenie. Ale czy to w istocie prawda, czy nie? A może nie
wzmocni, tylko osłabi? Czy życiowe porażki są fundamentem pod późniejszy
sukces, a więc środkiem służącym realizacji celu poprzez wyciągnięcie wniosków
z własnych błędów i skutków niedoświadczenia, czy też może czynnikiem, który
może mieć bezpośredni, silny, destrukcyjny wpływ na kondycję psychiczną, a
nawet zdrowie fizyczne? A może i jednym i drugim?
    • shangri.la Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 29.07.08, 20:25
      To nie powiedzenie, tylko filozofia oszołoma Nietzschego.
      W swoim dorobku ma więcej takich niehumanitarnych tekstów, które świetnie się
      zadomowiły w hasłach faszystowskich.
    • magdulajda Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 29.07.08, 20:31
      mnie wzmocniło jak cholera i teraz robię porządki w swoim życiu. Moje porażki
      życiowe bardzo mnie wzmocniły i dały dużo siły, ale to wszystko zależy od
      charakteru osoby:)a i potrzeba mieć w sobie duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo
      cierpliwości, bo inaczej to dupa z tego wyjdzie:)
      • skrzydlaty_aniol Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 29.07.08, 21:15
        Niepowodzenia, porażki mnie bardzo wzmocniły. Chociaż na początku
        wydawało się, że już się nie podniosę, że poniosłam klęskę, że nie
        jestem w stanie nic zrobić, tylko się poddać.Ale okazało się że po
        jakimś czasie mogłam zacząć się podnosić, wyciągać wnioski. I dzięki
        temu stałam się silniejsza. Jednak aby się podnieśc trzeba mieć
        motywaćję i pragnienie podniesienia. Jeśli będzie się tkwić w bólu i
        znajdzie się w nim rozkosz i jakąś przyjemnośc to pozostanie się w
        nim na stałe. A gdy tych porażek jest bardzo dużo, to można upaśc i
        się nie podnieść. Ważne jest również i to aby w pobliżu była jakaś
        życzliwa osoba, która wysłucha, doradzi, ale nie będzie się narzucać.
        I to prawda, że co nie zabije, to wzmocni. Ja to przechodziłam
        niedawno i moge potwierdzić słusznośc tej dewizy. Jest ona trudna,
        ale w moim przypadku okazała się bardzo prawdziwa.
    • spinline Re: Nie wiezre w to... 29.07.08, 21:19
      Ale wiem ze kazdy cos tam ma takiego co jak robal gryzie go od
      srodka.
      Zobaczyc prawde i realistycznie ja ocenic jest trudno.Mysle ze
      trudnosci nie tylko niszcza ale i oslabiaja czlowieka.
      • spinline Re: Dodam ze zawsze sa 29.07.08, 21:41
        wyjatki od kazdej reguly...:=)))
    • mona.blue Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 29.07.08, 21:21
      Ja też uważam,że jest tak jakw temacie. Trudne chwile są po coś,
      najczęściej po to,aby nam ukazać prawdę o nas, o naszej sytuacji.
      Gdy już ją poznamy możemy zastanowić się co i jak zmienić.
    • konto_online Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 00:01
      potraktuj słowo "zabije" w sensie metaforycznym
      jeśli po czymś nie potrafisz się podnieść - jakaś część Ciebie została zabita
      jeśli potrafisz - wspomnienie tego potrafienia Cię wzmacnia

      • b_wredna Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 09:05
        Jedna z jego sztuczek polega na okłamywaniu nas, że nasze porażki są zwycięstwami.

        Gide
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 09:12
          czyich sztuczek?
          • b_wredna Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 10:09
            Z kontekstu książki wynika, że demona jakiegoś.
    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 09:17
      To chińskie pocieszenie na trudne chwile, ale Chińczycy mają też
      swoje przekleństwo - 'obyś żył w ciekawych czasach' i myślę, że to
      się lepiej przekłada na nasz kontekst kulturowy.
      Doskonalenie się przez cierpienie zdecydowanie nie jest uniwersalną
      drogą do szczęścia. Może to działa w Chinach, ale napewno nie na
      większość ludzi.
      Cierpienie upadla i człowiek musi się choler.nie namęczyć, żeby sie
      tak nie stało.
      • b_wredna Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 10:12

        Maksymy takie są tym bardziej czarujące, że służą za klucz zarówno do raju, jak
        do piekła.

        tamże
        tzn. Andre Gide, Fałszerze
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 10:50
          Z tego co pamiętam, to Gide był ateistą. Więc jak go cytujesz z
          fragmentu dzieła, to podawaj tytuł książki.
          • b_wredna Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 31.07.08, 16:52
            podałam tytuł
            "Fałszerze" w przekładzie Iwaszkiewiczów

            Nie widzę związku miedzy utworem literackim, a tym kim był jego autor.
    • dotyk_wiatru Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 30.07.08, 11:41
      Według mnie są tu dwie opcje:
      ...albo wzmocni, jeśli jesteś na tyle silny psychicznie, żeby
      podźwignąć się z porażki, na tyle wytrwały i uparty...
      ...albo osłabi, jeśli tych porażek jest za dużo, jeśli nie potrafisz
      już walczyć...
      • konto_online Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 31.07.08, 17:22
        musisz papugować?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=82760657&a=82771169
        • dotyk_wiatru Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 31.07.08, 17:39
          Nie papuguję :P
          Nie wiedziałam, że tak napisałeś...:)
    • absolwencina Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 31.07.08, 22:31
      ja najlepiej uczę się na własnych doświadczeniach, do tej pory
      więcej wyciągnąłem wniosków, więcej nauczyłem się poprzez
      doświadczenia negatywne, które można nazwać porażkami;

      moje kariera zawodowa przez bardzo długi czas po studiach była
      jedną, wielką porażką - mieliśmy dwucyfrowe bezrobocie, wśród moich
      rówieśników wyścig szczurów, a starsze pokolenie trzymało się swoich
      ciepłych posadek rękami i nogami, starając się nie dopuścić młodszej
      konkurencji;

      zamiast użalać się nad sobą, wolałem walczyć, wyciągać wnioski z
      własnych porażek i błędów, była to, a może nadal jest, dużo
      efektywniejsza nauka niż podczas studiów;

      jeżeli chodzi o sprawy zawodowe, to dzięki uczeniu się na własnych
      błędach jestem na lepszej pozycji niż dwa lata temu;
      • bszalacha Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 02.08.08, 00:33
        Takie rozumowanie sugeruje,że im więcej robi sie błedów,tym więcej
        się umie.Otóż jest zupełnie odwrotnie:im większa wiedza,tym mniej
        błędów/chyba,że idzie się na oślep/.
    • model.testowy Re: "Co cię nie zabije, to cię (p)okaleczy" 02.08.08, 20:08
      Albo trochę jakby "młodzieżowo" ;) "..., to cię powygina".
      • szarylemur Re: "Co cię nie zabije, to cię (p)okaleczy" 03.08.08, 17:41
        generalnie, zgadzam sie wlasnie z takim ujeciem he he tematu

        jako przyklad przychodzi mi na mysl chocby sytuacja wojny
    • szarylemur Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 02.08.08, 23:12
      mysle, ze to powiedzenie moze byc sluszne, o ile nie odnosi sie do ( psychiki )
      dzieci.

      • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 12:06
        Sami decydujemy o tym co nas spotyka, sami też interpretujemy to na
        różne sposoby. Jeśli zdcydujemy się poddać, to nic tego nie zmieni.
        Nie jest to "wina" zewnętrzych okoliczności, choć często łatwiej
        taką wizję zaakceptować.
        • model.testowy Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 12:16
          Założenie z cyklu tych idealnych. A jak wiadomo, ideały istnieją tylko w teorii.
          • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:00
            model.testowy napisał:

            > Założenie z cyklu tych idealnych. A jak wiadomo, ideały istnieją
            tylko w teorii
            > .


            Dla Ciebie ideał, a dla mnie praktyka.
            • mona.blue Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 20:46
              Nie jest tak, że mamy wpływ na wszystko co nas spotyka - nie mamy
              wpływu np. na zwolnienie z pracy, chorobę, nieszczęście, czyjeś
              zachowanie wobec nas.

              Jak pisał Steven Covey są dwa kręgi - krąg naszego wpływu i krąg
              zainteresowania. Ważne jest, żebyśmy zidetyfikowali ten krąg wpływu
              i działali w nim, bo próby działania poza nim są stresujące i nic
              niewiele warte.
              • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 22:04
                mona.blue napisała:

                > Nie jest tak, że mamy wpływ na wszystko co nas spotyka - nie mamy
                > wpływu np. na zwolnienie z pracy, chorobę, nieszczęście, czyjeś
                > zachowanie wobec nas.

                Na to również mamy wpływ. To znaczy ja tak uważam, Ty sądzisz
                inaczej, Twoje prawo.
                Podobno mamy w życiu to w co wierzymy.
                >
                > Jak pisał Steven Covey są dwa kręgi - krąg naszego wpływu i krąg
                > zainteresowania. Ważne jest, żebyśmy zidetyfikowali ten krąg
                wpływu
                > i działali w nim, bo próby działania poza nim są stresujące i nic
                > niewiele warte.
        • szarylemur Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 17:39
          nie wiem, czemu podpinasz swoj post pod moj, jakby byla to jakas odp na to, co
          ja napisalam

          • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:05
            szarylemur napisała:

            > nie wiem, czemu podpinasz swoj post pod moj, jakby byla to jakas
            odp na to, co
            > ja napisalam
            >


            To do mnie? Bo nie jestem pewna, tak dziwnie jakoś piszesz...
            Tak czy owak piaskownicą trąci...
            • szarylemur Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:09
              tak, to do ciebie
              potrafisz czytac drzewko i odpowiadac na te posty, na ktore chcesz odpowiadac?
              • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:13
                szarylemur napisała:

                > tak, to do ciebie
                > potrafisz czytac drzewko i odpowiadac na te posty, na ktore chcesz
                odpowiadac?


                Masz dzisiaj zły dzień czy zawsze jesteś taka?
                • szarylemur Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:23
                  a jaka to robi roznice tobie?
                  • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:46
                    szarylemur napisała:

                    > a jaka to robi roznice tobie?


                    Mnie żadną, z ciekawości pytam.

        • dekadencja1 Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 18:58
          > Sami decydujemy o tym co nas spotyka,
          Naprawdę tak myślisz? Jak to zrobić, żeby móc decydować o wszystkim
          co mnie spotyka teraz, jutro, pojutrze... Proszę powiedz mi to
          • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:02
            dekadencja1 napisała:

            > > Sami decydujemy o tym co nas spotyka,
            > Naprawdę tak myślisz? Jak to zrobić, żeby móc decydować o
            wszystkim
            > co mnie spotyka teraz, jutro, pojutrze... Proszę powiedz mi to


            Naprawdę tak myślę, ale nie umiem odpowiedzieć na to pytanie w
            jednym zdaniu, nawet w dwóch...
            • dekadencja1 Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:06
              ca-ti napisała:

              > dekadencja1 napisała:
              >
              > > > Sami decydujemy o tym co nas spotyka,
              > > Naprawdę tak myślisz? Jak to zrobić, żeby móc decydować o
              > wszystkim
              > > co mnie spotyka teraz, jutro, pojutrze... Proszę powiedz mi to
              >
              >
              > Naprawdę tak myślę, ale nie umiem odpowiedzieć na to pytanie w
              > jednym zdaniu, nawet w dwóch...

              To niech będzie więcej tych zdań. Spróbuje pojąć, daj mi szansę.
              Bardzo chciałabym decydować o wszytkim co mnie spotyka.
              • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:20
                dekadencja1 napisała:

                > ca-ti napisała:
                >
                > > dekadencja1 napisała:
                > >
                > > > > Sami decydujemy o tym co nas spotyka,
                > > > Naprawdę tak myślisz? Jak to zrobić, żeby móc decydować o
                > > wszystkim
                > > > co mnie spotyka teraz, jutro, pojutrze... Proszę powiedz mi to
                > >
                > >
                > > Naprawdę tak myślę, ale nie umiem odpowiedzieć na to pytanie w
                > > jednym zdaniu, nawet w dwóch...
                >
                > To niech będzie więcej tych zdań. Spróbuje pojąć, daj mi szansę.
                > Bardzo chciałabym decydować o wszytkim co mnie spotyka.


                Oj, czuję się wywołana do tablicy. I raczej kiepsko się z tym czuję,
                bo wygląda to tak jakbym miała jakąś prawdę objawioną do
                ujawnienia :-))) A nie mam.
                Mam za to za sobą wiele lat lektur, własnych przemyśleń, terapii
                indywidualnych i grupowych, no i po prostu życia. I sama czasem
                przecieram oczy ze zdziwienia na to co widzę w swoim życiu.
                Zacznij może od wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny, uczucia i
                myśli...
                • dekadencja1 Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 19:34
                  > Zacznij może od wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny, uczucia
                  i
                  > myśli...

                  To tak. Tu się staram. Owszem czasami idzie mi ta odpowiedzialność
                  gorzej, a czasami lepiej. A mimo wszystko mam przedziwne uczucie, że
                  spotkają mnie sprawy, ludzie, okliczności na które mnie mam wpływu.
                  Jak Ty to robisz, że masz wpływ na wszytko co Cię spotyka?

                  Ps. nie mam żadnej tablicy. Ja po prostu bardzo chce wiedzieć :)
                  • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 20:07
                    dekadencja1 napisała:

                    > > Zacznij może od wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny,
                    uczucia
                    > i
                    > > myśli...
                    >
                    > To tak. Tu się staram. Owszem czasami idzie mi ta odpowiedzialność
                    > gorzej, a czasami lepiej. A mimo wszystko mam przedziwne uczucie,
                    że
                    > spotkają mnie sprawy, ludzie, okliczności na które mnie mam
                    wpływu.
                    > Jak Ty to robisz, że masz wpływ na wszytko co Cię spotyka?
                    >
                    Ty też masz wpływ na wszystko co Cię spotyka. Masz wpływ na to co
                    zrobisz z tym co Cię spotkało.
                    A że może nie zawsze jeszcze działasz w zgodzie z sobą, to normalne.
                    Ważne, że obrałaś dobry kierunek (ta odpowiedzialność). Z czasem
                    coraz rzadziej będziesz ulegać temu co masz w głowie, w
                    wyobrażeniach na temat tego co "powinnaś", a czego nie. To głównie
                    powoduje dyskomfort i poczucie, że życie wymyka Ci się z rąk.

                    Pamiętaj, że podobne przyciąga podobne. To w kwestii stuacji i osób,
                    które pojawiąją się w naszym życiu.

                    Zresztą tak naprawdę nie "fabuła" jest ważna, tzn. nie to co
                    konkretnie nam się przydarza, ale czym to dla nas jest. Bo
                    przyznasz, że to samo zdarzenie dla Ciebie i dla mnie nie musi dawać
                    tego samego przeżycia. Przykład: urodzenie dziecka dla jednej
                    kobiety jest szczęściem, a dla innej utrapieniem.



                    > Ps. nie mam żadnej tablicy. Ja po prostu bardzo chce wiedzieć :)
                    • dekadencja1 Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 20:28
                      > Ty też masz wpływ na wszystko co Cię spotyka. Masz wpływ na to co
                      > zrobisz z tym co Cię spotkało.
                      Na to co robię, z tym co mnie spotyka mam wpływ. Ale dalej nie wiem
                      jak mieć wpływ na w s z y s t k o co mnie spotyka.
                      • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 20:54
                        dekadencja1 napisała:

                        > > Ty też masz wpływ na wszystko co Cię spotyka. Masz wpływ na to
                        co
                        > > zrobisz z tym co Cię spotkało.
                        > Na to co robię, z tym co mnie spotyka mam wpływ. Ale dalej nie
                        wiem
                        > jak mieć wpływ na w s z y s t k o co mnie spotyka.

                        Odpowiem inaczej: a wiesz w takim razie kto inny jak nie Ty sama
                        masz na to wpływ?
                        • dekadencja1 Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 21:30
                          > Odpowiem inaczej: a wiesz w takim razie kto inny jak nie Ty sama
                          > masz na to wpływ?

                          A może jest coś takiego jak np. przypadek, zła lub dobra wola
                          innych itp ?
                          • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 21:42
                            dekadencja1 napisała:

                            > > Odpowiem inaczej: a wiesz w takim razie kto inny jak nie Ty sama
                            > > masz na to wpływ?
                            >
                            > A może jest coś takiego jak np. przypadek, zła lub dobra wola
                            > innych itp ?


                            To może Ty mi powiesz co to takiego przypadek, bo teraz ja z kolei
                            nie wiem.
                            Dobra lub zła wola innych oczywiście istnieją na takiej samej
                            zasadzie jak istnieje moja wola. Tyle, że moja jest dla mnie
                            priorytetem i coraz rzdziej zdarza się abym ulegała cudzej.

                            Wcześniej komuś napisałam, że nie mam zwyczaju przekonywać nikogo do
                            swoich racji. Każdy może przecież pozostać przy swoim, poza tym
                            naprawdę trudno jest tłumaczyć coś co bywa często
                            nieprzetłumaczalne.
                            A o przypadek serio pytam - umiesz wyjaśnić co to jest?
                            • szarylemur Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 21:54
                              pl.wikipedia.org/wiki/Przypadek_(film)
                            • dekadencja1 Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 22:01
                              > To może Ty mi powiesz co to takiego przypadek, bo teraz ja z kolei
                              > nie wiem.
                              > Dobra lub zła wola innych oczywiście istnieją na takiej samej
                              > zasadzie jak istnieje moja wola. Tyle, że moja jest dla mnie
                              > priorytetem i coraz rzdziej zdarza się abym ulegała cudzej.
                              >
                              > Wcześniej komuś napisałam, że nie mam zwyczaju przekonywać nikogo
                              do
                              > swoich racji. Każdy może przecież pozostać przy swoim, poza tym
                              > naprawdę trudno jest tłumaczyć coś co bywa często
                              > nieprzetłumaczalne.
                              > A o przypadek serio pytam - umiesz wyjaśnić co to jest?
                              np. ktoś ( pieszy) staje się osobą niepełnosprawną w wyniku
                              wypadku spowodawnanego przez pijanego kierowcę. Gdzie jest
                              odpowiedzialność, tego pieszego za to co spotkało go w życiu.
                              Oczywiście można powiedzieć, że sam sobie winien , mógł nie
                              wychodzić z domu. Podobne przykłady można mnożyć, więc nie o
                              przykład mi chodzi a o zasadę
        • jan_stereo Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 21:48
          ca-ti napisała:

          > Sami decydujemy o tym co nas spotyka, sami też interpretujemy to na
          > różne sposoby. Jeśli zdecydujemy się poddać, to nic tego nie zmieni.

          Dokladnie,o wszystkim decydujemy, tylko efekty tych decyzji niekoniecznie pokrywaja sie z naszymi oczekiwaniami, na wszystko mamy wplyw, tylko niekoniecznie taki, jaki chcielibysmy...
          Jako, ze ciezko jest byc panem i wladca swego zycia w kazdym detalu, skoro nie mamy nawet wladzy na wlasnym mozgiem, moja droga, juz pomijam wladze innych nad nami, no chyba ze wszyscy maja wladze nad wszystkimi,ale to troche dziwnie brzmi, takie panstwo skladajace sie z samych kroli i krolowych, albo bogow...
          • ca-ti Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 03.08.08, 22:01
            jan_stereo napisał:

            > ca-ti napisała:
            >
            > > Sami decydujemy o tym co nas spotyka, sami też interpretujemy to
            na
            > > różne sposoby. Jeśli zdecydujemy się poddać, to nic tego nie
            zmieni.



            >
            > Dokladnie,o wszystkim decydujemy, tylko efekty tych decyzji
            niekoniecznie pokry
            > waja sie z naszymi oczekiwaniami, na wszystko mamy wplyw, tylko
            niekoniecznie t
            > aki, jaki chcielibysmy...
            > Jako, ze ciezko jest byc panem i wladca swego zycia w kazdym
            detalu, skoro nie
            > mamy nawet wladzy na wlasnym mozgiem, moja droga, juz pomijam
            wladze innych nad
            > nami, no chyba ze wszyscy maja wladze nad wszystkimi,ale to
            troche dziwnie brz
            > mi, takie panstwo skladajace sie z samych kroli i krolowych, albo
            bogow...


            Paradoksalnie w Twojej ironii jest sporo prawdy :-)))
    • basia2012 Re: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni" 05.08.08, 06:24
      ja myślę ze trzeba nie lada odwagi i byc bardzo silnym psychicznie
      aby się podniesc po wszystkich porażkach życiowych ,czasami jest tak
      dużo upadków że jast wielką sztuką dzwignięcie się na dwie
      nogi,każdy z nas chciałby aby omijały go upadki lecz nie zawsze jest
      to możliwe,brawo jeżeli się uda to jest wielką sztuką nie brac
      prochów tylko samemu zawalczuc o siebie. POZDRAWIAM BASIA
Pełna wersja