Mam dosc negatywnego myslenia znajomych.

02.08.08, 17:46
Marzy mi sie optymizm i realistyczne podejscie, a nie myslenie
schematami. Znajomi mnie bardzo krytykuja, jesli tylko odbiegam
swoim zachowaniem do schematu. Np mialam romans ze wspanialym
czlowiekiem (wolny, ale nie chcial ze mna powaznego zwiazku). Bardzo
mnie to cieszylo i dalo duzego kopa w zyciu (szczegolenie, ze mialam
rozne inne problemy, glownie rodzinne). A oni przez lata kometowali,
ze to jest b zle, ze ten gosc mnie oszukuje i zle traktuje (tak
jakby to byla moja wina i tak powinnam sie czuc). Tym czasem ja ta
relacje uwazalam za wspaniala przyjazn ze wspanialym czlowiekem. Ale
oni uznaja tylko malzenstwa, dzieci... Ja np dzieci miec nie chce, a
malzenswto tez czasem czasem wydaje mi sie egoistycznym wiezieniem,
choc czasem mysle, ze maz by sie przydal, zeby chronic mnie przed
tym zlym swiatem. Znajomi uwazaja, ze powinnam wiec miec taki
uswiecony zwiazek, nawet z kims niefajnym w moim odczuciu, a nie
szczesliwa przyjazn - co mi sie w glowie nie miesci... Chyba
zakoncze takie znajomosci, juz wole miec malo znajomych, ale
sensownych. Strasznie duzo cierpienia psychicznego kosztuja mnie te
ich komentarze. A przeciez ja mam swoj rozum i wiem co robie.
Chcialabym, zeby sie ode mnie odczepili. Jestem calkiem szczesliwa
osoba, inteligentna, zgrabna, z dobra praca i pomyslami na zycie.
Teraz np spedzam weekend w cudownej bialowiezy, a oni kisza sie ze
swoimi zonami/dziecmi (praktycznie kazdy z moich kumpli wiesza psy
na zonie/dziewczynie), myslac tylko o kasie... Ja zyje inaczej. I
mam juz dosc krytyki. Wiem, ze na tym forum sa zyczliwi ludzie,
ktorzy mnie zrozumieja. Terapeuta mowil, ze te ataki to przez
zazdrosc (te osoby ciezko pracuja na swoje schematyczne zycie). Ja
jakos nie bardzo w to wierze... Raczej mysle, ze sa po prostu
ograniczeni. Terapeuta twierdzil tez, ze musze czuc sie samotna. No
coz wole swoje towarzystwo niz negatywnie nastawionych do zycia
ludzi, krytykantow wszystkiego, ktorzy mi wbijaja szpile. Wole sie
kierowac sercem, a ono ceni tylko moich dwoch kumpli, ktorych uwazam
za wspaniale osoby. Dziekuje, ze sie moglam wygadac :)
    • clarissa3 Re: Mam dosc ograniczonego myslenia znajomych. 02.08.08, 17:54
      Pozdrów żubry!;)

      I tak trzymaj! Będą z Ciebie ludzie:)
      • mahadeva Re: Mam dosc ograniczonego myslenia znajomych. 02.08.08, 17:57
        jakies te zubry niedorostki, myslalam, ze sa wieksze :)
        ps. kiedys na studiach bralam udzial w polowaniach w bialowiezy,
        bardzo lubie to miejsce :)
        • omelni Re: Mam dosc ograniczonego myslenia znajomych. 02.08.08, 18:10
          No to mnie chyba byś nie polubiła :(
          po rozwodzie z mężem, po tym jak przez kilka lat zbieralam się do
          kupy, byłam szczęsliwą, wesolą, cieszącą się z każdej pirdoly
          kobietką. wszedzie wręcz rozsiewałam śmiech.
          zepsułam sobie to wszystko związkiem z niegdyś " przyjacielem, który
          notabene sam wpajał mi ile jestem warta i takie tam pierdoły...
          niestety ów pan, zniknął, nie podając przyczyny swojego dziwnego
          ostatnio zachowania. a dziś? rzygać mi się chce. dałam się
          najnormalniej w świecie oszukać . cała samoocena którą budowalam
          sobie tyle lat spadła do zera. wiem że nie powinnam mkierzeyć swojej
          oceny na podstawie facetów..ale...jak tego nie robić, skoro każdy
          facet w moim życiu znikał bez slowa? jaką mieć o sobie ocenę? stałam
          się właśnie taką pesymistycznie nastawioną osobą do życia. żyję
          schematycznie, i nie chce mi sie mnawet wychodzić do ludzi.a już nie
          daj Boże jak usłyszę od kogoś jak to niby ja się mu podobam...mam
          ochotę strzelić go w pysk !! bo nienawidzę tych słów. :(
          ja chyba już do psychiatry się nadaję :( naprawdę jest mi z tym żle :
          ( unikam ludzi, bo ze swoim pesymizmem tylko zatruję im środowisko.
          • mahadeva Re: Mam dosc ograniczonego myslenia znajomych. 02.08.08, 18:23
            to, ze kolega sie zmyl, to jego problem, a nie Twoj, moze jest
            poligamiczny albo mial swoje problemy, wazne, ze mialas z nim fajna
            relacje, w koncu, gdybys nie zrobila na nim wrazenia - do niczego by
            nie doszlo :) nie chce tu za bardzo Ci nic radzic, ale u mnie
            sprawdzaja sie na poczatek takie przyjacielskie relacje, wazne, zeby
            to byl porzadny czlowiek, ktory mnie szanuje i sam zdrowo patrzy na
            zycie :) powaznego zwiazku brakuje mi tylko w chwilach duzego
            stresu :) wtedy chcialabym, zeby ktso byl obok... normalnie, to
            skupiam sie na rzeczach, ktore cenie i nie musze miec kogos, o kim
            moge powiedziec: moj maz :) nie bede sie do tego zmuszac
            • demi77 Re: Mam dosc ograniczonego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:37
              Jejku, to w czym Ty masz problem??
              a nie mozesz po prostu powiedziec otwarcie i stanowczo znajomym, że
              taki masz styl życia i nic im do tego? Poszukaj sobie znajomych z
              podobnymi zainteresowaniami, jest mnóstwo takich ludzi, albo spróbuj
              niektórych obecnych zarazić swoim stylem życia :)

              Nie zrozum mnie źle, zazdroszcze Ci problemu. Nie odbierz tego jako
              lekceważenie czy coś, po prostu tak jest...
              • mahadeva Re: Mam dosc ograniczonego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:51
                dla mnie to jest duzy problem :)
                balam sie troche tej stanowczosci, ale postaram sie tak dzialac...
    • jan_stereo Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 18:20
      mahadeva napisała:

      > Marzy mi sie optymizm i realistyczne podejscie, a nie myslenie
      > schematami. Znajomi mnie bardzo krytykuja, jesli tylko odbiegam
      > swoim zachowaniem do schematu.

      Tym co braklo wyobrazni i woli by powyzsze zaznawac, pozakladali kolchozy rozdzinne (niektore nawet calkiem niezle), natomiast osobnicy majacy checi ale niedobor wyobrazni, zazwyczaj kisza sie na rozstajach :"))

      Co do tych znajomych, mnie tez tak rozni (rodzine wliczajac) medzili w podobnym stylu, tyle ze ja nie mam nawet checi sie wygadywac z tego powodu :"))
      • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 18:29
        a ja mam chec cos raz a dobrze postanowic, bo nie podoba mi sie
        strata energii na takie rzeczy :) naprawde nic zlego mi sie nie
        stanie, jesli bede starala sie zyc zupelnie w zgodzie z soba :)
        Jasiu :)
        • clarissa3 Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 18:46
          Hmmm.., a może by tak ktoś przeleciał sie do jakiegoś domu opieki i
          postarał zrobić wywiad z kobietami-rezydentkami co to one o takim
          podejściu do życia myślą? To mogłoby być ciekawe dowiedzieć się ...
          gdyby nie wszystkie jeszcze altzheimera miały...
          • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 18:53
            oj cos Ci sie pomylilo... do domu opieki trafiaja zarowno osoby bez
            dzieci, jak i (wiekszosc) z dziecmi... niektore domy opieki nie sa
            wcale takie zle, akurat w tej kwestii duzo juz widzialam,
            poswiecanie sie dla posiadania przypadkowego meza i dziecka niczego
            nie gwarantuje, ja mysle inaczej...
            • clarissa3 Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 18:58
              pomyślałam o tym, by zapytać te osoby których życie na końcu - co
              myślą że warto było? - bo wiele z naszych codziennych doradców 'wie'
              ale nie przeżyło jeszcze - stąd ten pomysł.
              • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:10
                aha, ok :) ale to tez trzeba pytac kogos raczej madrego...
                jesli chodzi o naszych codziennych doradcow, to nie ogranicza sie to
                do naszych znajomych, ale sa to tez autorzy, mysliciele z roznych
                epok...
              • jan_stereo Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:24
                clarissa3 napisała:

                > pomyślałam o tym, by zapytać te osoby których życie na końcu - co
                > myślą że warto było?

                A znasz jakas Mahadeve, ktora siedzi teraz w domu opieki spolecznej ? W przeciwnym razie, nie bardzo widze sens takiego pytania sie owych ludzi, 'czy bylo warto'...
                • clarissa3 Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:32
                  no właśnie!
                  Czy nie warto byłoby spojrzeć skąd one tam się wzięły? Jakie drogi
                  je tam zawiodły?..
                  Bo ja myślę że większość kobiet / rezydentek była matkami i żonami i
                  wypełniała oczekiwania społeczne bez kwestionowania ich. Ale,
                  oczywiście, należałoby to sprawdzić! Ktoś chętny?
                  • jan_stereo Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:55
                    clarissa3 napisała:

                    > no właśnie!
                    > Czy nie warto byłoby spojrzeć skąd one tam się wzięły? Jakie drogi
                    > je tam zawiodły?..

                    to dosc oczywiste, zestarzaly sie i nie ma ludzi w okolicy chcacych sie nimi zajmowac w swoim domu badz tez sami nie daja rady samodzielnie funkcjonowac itp.

                    > Bo ja myślę że większość kobiet / rezydentek była matkami i żonami i
                    > wypełniała oczekiwania społeczne bez kwestionowania ich. Ale,
                    > oczywiście, należałoby to sprawdzić! Ktoś chętny?

                    A to nie ma tam panow, tylko same panie ?

                    • clarissa3 Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 20:00
                      A są?
                      • jan_stereo Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 20:03
                        clarissa3 napisała:

                        > A są?

                        No wiesz, na tym swiecie nie sa oni raczej rzadkoscia, to samo w takich miejscach, bo czemuz mialo by byc inaczej ?
                        • clarissa3 Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 20:12
                          bo dużo wcześniej umierają?
                          • jan_stereo Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 20:31
                            clarissa3 napisała:

                            > bo dużo wcześniej umierają?

                            to znaczy umieraja nim sie zestarzeja, stad nie trafiaja do domow opieki ?
      • szarylemur Re 03.08.08, 00:36
        Tym co braklo wyobrazni i woli by powyzsze zaznawac, pozakladali kolchozy
        rozdzinne (niektore nawet calkiem niezle)"

        to zbytnie uogolnienie, na jakiej podstwie wnosisz o takich i tylko chyba takich
        przyczynach powstawania rodzin?
        w ramach czegos wiecej niz resentymentu, mentalnej zemsty?

        nie wystarczy ( by czuc sie dobrze i podniesc kogos innego na duchu ) powiedziec
        ze sa rozne drogi do zadowolenia, spelnienia?

        • jan_stereo Re: Re 03.08.08, 00:40
          szarylemur napisała:

          > to zbytnie uogolnienie, na jakiej podstwie wnosisz o takich i tylko chyba takich przyczynach powstawania rodzin?

          No faktycznie, zalozenie rodziny jako pomysl na optymizm jest wysoce oryginalnym i wymaga wielkiej wyobrazni, biorac pod uwage ostatnie tysiaclecia ludzkosci...
          • szarylemur Re: Re 03.08.08, 01:06
            ale czy oryginalnosc jest do szczescia niezbednie potrzebna?
            tzn: czy szczesliwym mozna byc tylko idac pod prad?
            wg - niekoniecznie
            • jan_stereo Re: Re 03.08.08, 01:22
              szarylemur napisała:

              > ale czy oryginalnosc jest do szczescia niezbednie potrzebna?

              tu jest pytanie czy poprzez oryginalnosc chcemy (majac wizje) kroczyc do szczescia czy tez poprzez schematy, powyzej wymienione..

              > tzn: czy szczesliwym mozna byc tylko idac pod prad?
              > wg - niekoniecznie

              pewnie, ze niekoniecznie, stad tyle schematow :"))

              • szarylemur Re: Re 03.08.08, 01:39
                a moj maly protest byl o tym, ze niekoniecznie musimy nawzajem pokazywac sie
                palcami i krzyczec ' glupi, glupi'
                • jan_stereo Re: Re 03.08.08, 01:47
                  szarylemur napisała:

                  > a moj maly protest byl o tym, ze niekoniecznie musimy nawzajem pokazywac sie palcami i krzyczec ' glupi, glupi'

                  nikt przeciez tak nie krzyczal, ja dokadnie napisalem, ze ci co nie maja checi i pomyslu na oryginalne dazenie do optymizmu, zakladaja rodziny (schemat), przeciez tak wlasnie wychodzi z powyzszego, nie padlo tu stwierdzenie, ze schemat jest 'glupi', a oryginalny 'madry', skad wiec te protesty u Ciebie ?
                  • szarylemur Re: Re 03.08.08, 02:15
                    no, tak, ' kolchoz' to taki milutki epitet...
                    • jan_stereo Re: Re 03.08.08, 02:38
                      szarylemur napisała:

                      > no, tak, ' kolchoz' to taki milutki epitet...

                      trzeba bylo czytac tez to, co w nawiasach: "niektore nawet calkiem niezle', jak moze byc niezlym cos niemilutkiego, gdybym chcial czysto negatywny wydzwiek, nie dodawal bym tego..
                      • szarylemur Re: Re 03.08.08, 02:44
                        no, dobra, czepilam sie
                        jak nie mam co robic a cos chce robic jednak, to sie czepiam
                        ' kolchozow' , ' plebsu' i innych takich bzdurnych podporek ego

                        • mahadeva Re: Re 03.08.08, 17:18
                          moze on widzi rodzine jako kolchoz, ja tak ja widze teraz
                          przynajmniej :)
                          • szarylemur Re: Re 03.08.08, 17:44
                            moze, byc moze
                            a mnie denerwuje takie negatywne generalizowanie, widze w tym cos z mechanizmow
                            obronnych
                            jest pewnie na to jakas ladna, fachowa nazwa
                            ktorej nie znam

    • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:16
      moj bardzo dobry przyjaciel sugeruje, ze ludzie dobrze sie czuja,
      gdy moga komus dogryzc, zapewne ma racje, w takim razie trzeba sie
      przed tym jakos bronic, zeby inni nie czerpali radosci z naszego
      cierpienia
      w sumie mamy wplyw na dobor znajomych, mamy wplyw na swoje zycie, no
      rodziny sie nie wybiera, ale wszystko inne tak :)
      • voker Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 04.08.08, 15:31
        > w sumie mamy wplyw na dobor znajomych, mamy wplyw na swoje zycie, no
        > rodziny sie nie wybiera, ale wszystko inne tak :)

        Czyli mamy wpływ na to co robimy z naszymi emocjami, prawda? :)

        Generalnie warto dobierać ludzi, którzy myślą pozytywnie, ale też nie odcinać
        się zupełnie od marud. W sumie marudzenie jest naszym narodowym sportem. ;-)

        ps. a słyszałaś nucące żubry? :-)
        • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 04.08.08, 19:54
          do tego to chyba trzeba isc w nocy do puszczy :)

          ja chce sie zupelnie odciac od marud :)
    • movisz Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:29
      Zgadzam sie z Toba i rob jak tobie jest wygodnie. Redukuj znajomych
      bo niewlasciwi tylko potrafia zdolowac i nic dobrego nie wnosza w
      nasze zycie a przy okazji zabieraja tak cenny czas naszego zycia.
      Lepiej paru dobrych przyjaciol niz cala zgraja byle jakich.

      Zgadzam sie z:
      Terapeuta mowil, ze te ataki to przez
      > zazdrosc (te osoby ciezko pracuja na swoje schematyczne zycie).

      Wierz mi. Oni zazdroszcza ci wolnosci i wolnosci myslenia. Oni sa
      ciagle ograniczani przez cos (pieniadze) kogos (kontakty ktore
      wypada utrzymywac).
      Tak trzymaj i nie zmieniaj sie.
    • model.testowy Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 19:48
      Odpuść sobie takich znajomych.
      Mi np. taka jedna parka w kółko z uporem maniaka nadawała: "ojej, biedaku, a ty nie masz jeszcze dzieci...". Miałem dosyć ich ciągłej "troski", więc znajomość się urwała.
    • dotyk_wiatru Baw się dobrze w Białowieży :))) 02.08.08, 20:31
      Miałam podobnie Maha...i w sumie nadal mam...
      Kilka znajomości poleciało, bo nie chciałam wysłuchiwać głupich
      tekstów ze czas wyjsć za mąż, miec dzieci itd.
      Rodzina? Tą nieco dalszą 'odstawiłam', najbliższej nie mogę hahaha
      Niemniej męczą mnie niektóre komentarze...Nauczyłam się mówić wprost
      jak to odbieram...Jeśli jestem kontrowersyjna to trudno...
      Prawda jest taka, że każdy człowiek ma swój świat i innym nic do
      niego...Każdy powinien żyć swoim życiem...Jeśli komuś odpowiadają
      stereotypy, to super...jeśli nie, to nie...Nikt nie ma prawa nikomu
      dyktować co robić, albo w uszczypliwy sposób komentować wyborów
      innych ludzi, bo nie są zgodne z tym, co sami by zrobili...
    • astarte-astarte Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 02.08.08, 23:04
      No, i tak trzymać!
      Trzeba żyć w zgodzie z sobą.
      Ja co prawda akurat chcę mieć dzieci, ale nie uważam, że wszyscy
      dookoła muszą podzielać mój sposób na życie.

      Powodzenia
    • lifeisaparadox Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 03.08.08, 06:11
      Mysle ze tak naprawde chcesz miec meza ktory ochroni Cie przed zlym swiatem, to
      jest Twoje najwieksze pragnienie
      • anbale Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 03.08.08, 14:05
        lifeisaparadox napisał:

        > Mysle ze tak naprawde chcesz miec meza ktory ochroni Cie przed zlym swiatem, to
        > jest Twoje najwieksze pragnienie
        >

        Wyszło ci w Tarocie? ;)
      • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 03.08.08, 17:24
        z doswiadczenia wiem, ze sama sobie niezle radze :) choc wlasnie
        czasem jest tak ciezko, ze na chwile kogos potrzebuje :)
        • lifeisaparadox Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 04.08.08, 15:23
          mahadeva napisała:

          > z doswiadczenia wiem, ze sama sobie niezle radze :) choc wlasnie
          > czasem jest tak ciezko, ze na chwile kogos potrzebuje :)

          No i znajomi Cie wkurzaja z tego wlasnie powodu.
          Nie potrzebujesz kogos "na chwile", tylko na stale i calym sercem.

          Przestan juz udawac bo ladna pogoda i faceci czekaja.
    • ca-ti Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 03.08.08, 12:21
      mahadeva napisała:

      > Marzy mi sie optymizm i realistyczne podejscie, a nie myslenie
      > schematami.

      > malzenswto tez czasem czasem wydaje mi sie egoistycznym
      wiezieniem,
      > choc czasem mysle, ze maz by sie przydal, zeby chronic mnie przed
      > tym zlym swiatem.


      Popatrz, to są cytaty z Ciebie: marzy Ci się, wydaje Ci się,
      myślisz...

      Żyjesz tak jak żyjesz, innym nic do tego, a to że są mało delikatni
      lu mówiąc wprost kiepsko wychowani, to w zasadzie byłby ich problem,
      gdyby nie taka drobna rzecz, że prawdopodobnie trafiją w sedno
      Twoich obaw i lęków.
      Marzy Ci się pewien model życia, ale jednak trochę się boisz czy
      robisz dobrze. Znajomi są lustrem, w którym odbijają się Twoje obawy.
      Gdybyś sama w sobie miała porządek w tej kewstii, żadne uwagi nie
      robiłyby na Tobie takiego wrażenia. Najwyżej pomyslałbyś sobie, że
      to prostaki...A tak to męczysz się i zastanawiasz co z tym fantem
      zrobić, bo boisz się, że oni mogą mieć rację i mąż jako polisa
      ubezpieczeniowa przed złem tego świata, mógłby jednak się przydać...


      Terapeuta mowil, ze te ataki to przez
      > zazdrosc (te osoby ciezko pracuja na swoje schematyczne zycie). Ja
      > jakos nie bardzo w to wierze... Raczej mysle, ze sa po prostu
      > ograniczeni.


      Zastanawia mnie czy ten terapeuta aby na pewno dobry?...Tak
      dyrektywne ocenianie osób, znanych mu jedynie z opowieści, jest dość
      przerażające.



      Terapeuta twierdzil tez, ze musze czuc sie samotna.


      I w dodatku wie co powinnaś czuć. Tu już mocno miałabym się na
      baczności...


      • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 03.08.08, 17:27
        zrewygnowalam po kilu razach :) dalej radze sobie sama, choc dobrze,
        ze mialam z kim pogadac, gdy mialam problemy rodzinne :) z
        terapeuta :)
        • ca-ti Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 03.08.08, 17:32
          mahadeva napisała:

          > zrewygnowalam po kilu razach :) dalej radze sobie sama, choc
          dobrze,
          > ze mialam z kim pogadac, gdy mialam problemy rodzinne :) z
          > terapeuta :)


          Czyli instynkt samozachowawczy Cię nie zawiódł :-)))
        • facettt problemy rodzinne z terapeuta, powiadasz? 03.08.08, 18:49
          mahadeva napisała:
          > zrezygnowalam po kilu razach :)
          dalej radze sobie sama, choc dobrze, ze mialam z kim pogadac,
          gdy mialam problemy rodzinne z terapeuta :)


          problemy rodzinne z terapeuta, powiadasz?
          a to maz , czy tylko kochanek?
          • mahadeva Re: problemy rodzinne z terapeuta, powiadasz? 04.08.08, 01:45
            fuj przestan :)
    • leda16 Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 04.08.08, 07:06
      mahadeva napisała:

      > Marzy mi sie optymizm i realistyczne podejscie, a nie myslenie
      > schematami.


      Przecież realizujesz swoje "marzenia" więc w czym problem? Co do znajomych, gdy stają się kłopotliwi i natrętni - zawsze można udawać, że się ich nie poznaje ;).


      Np mialam romans ze wspanialym
      > czlowiekiem (wolny, ale nie chcial ze mna powaznego zwiazku).
      > jakby to byla moja wina i tak powinnam sie czuc). Tym czasem ja ta
      > relacje uwazalam za wspaniala przyjazn ze wspanialym czlowiekem.


      Przyjaźń a romans to dwie odrębne sprawy. Przyjaźń, która kończy się wraz z końcem romansu nic nie jest warta.


      Ale
      > oni uznaja tylko malzenstwa, dzieci...


      Jedno nie wyklucza drugiego. Można mieć i przyjaźń i rodzinę.Opcja mąż-przyjaciel, też zdarza się częściej, niż myślisz. Pewnie Twoi znajomi uważają, że nazywanie kochanka przyjacielem to fantazja semantyczna ;). Z kolei "konkubent' brzmi po prostu ordynarnie...



      > malzenswto tez czasem czasem wydaje mi sie egoistycznym wiezieniem,
      > choc czasem mysle, ze maz by sie przydal, zeby chronic mnie przed
      > tym zlym swiatem.


      Wynajmij ochroniarza. Zawsze możesz go wywalić z roboty. Z mężem już trochę trudniej.


      Jestem calkiem szczesliwa
      > osoba, inteligentna, zgrabna, z dobra praca i pomyslami na zycie.


      Tylko po co ten terapeuta??? Ludzie szczęśliwi zwykle nie tracą czasu na takich osobników.



      > Teraz np spedzam weekend w cudownej bialowiezy, a oni kisza sie ze
      > swoimi zonami/dziecmi (praktycznie kazdy z moich kumpli wiesza psy
      > na zonie/dziewczynie)


      Może dają Ci do zrozumienia, że Ty lepiej byś te role pełniła?


      Terapeuta mowil, ze te ataki to przez
      > zazdrosc (te osoby ciezko pracują myslac tylko o kasie... Ja
      > jakos nie bardzo w to wierze...


      Słusznie. Takich bredni żaden dyplomowany psychoterapeuta nie będzie pacjentom wstawiał. To na pewno szarlatan, który certyfikat kupił na bazarze. Jest po prostu ograniczony. Ciężko pracuje z naiwnymi frajerkami, myśląc tylko o kasie...


      Terapeuta twierdzil tez, ze musze czuc sie samotna.


      A musisz?


      > Wole sie
      > kierowac sercem, a ono ceni tylko moich dwoch kumpli,


      + terapeutę :))).
      • mahadeva Re: Mam dosc negatywnego myslenia znajomych. 04.08.08, 21:38
        niezle :) sprobuje tego :) to ja Michal, nie poznajesz mnie? :)

        leda16 napisała:

        Co do znajomych, gdy
        > stają się kłopotliwi i natrętni - zawsze można udawać, że się ich
        nie poznaje
        > ;).
Pełna wersja