Problem nie do zwalczenia?

08.08.08, 22:20
Mam już trochę latek (27),a dopiero teraz jestem w dłuższym związku który jak
na razie trwa...uwaga...4 miesiące. Wcześniej moje znajomości rozsypywały się
po kilku tygodniach albo wcześniej,smutne ale prawdziwe. Tata odszedł jak
miałam 3 lata,ale w domu nasłuchałam się o nim sporo nieprzyjemnych rzeczy.
Dziwnie reaguję na mężczyzn,czuję się przy nich nieswojo,niepewnie,czuję się
gorsza od nich. Przed każdym spotkaniem z moim chłopakiem mam dużą
tremę,chociaż chyba już dawno nie powinno jej być....boję się że powiem coś
nie tak,źle się zachowam w konsekwencji czego mnie odrzuci.
Smutne to wszystko.......
Nie wyobrażam sobie jak na razie mieszkać z facetem,nie wiem jak zniosłabym
jego ciągłą obecność. Co robić????????????
    • sbelatka Re: Problem nie do zwalczenia? 08.08.08, 22:32
      porozmawiac o tym z chlopakiem
      bo zapewne widzi twoje zdenerwowanie, wahania i zupelnie nie wie jak
      ma je interpretowac
      a moze różnie...
      jako watpliwości, brak zaangazoania z twoej strony czy co mu tam
      jeszcze pzryjdzie do glowy
      a w takich razach najczęsciej problemu upatruje sie w sobie )jesli
      naprawede mu na tobie zalezy)
      wiem, ze romawianie o swoich uczuiach i emocjach jest trude ale
      mozma sie tego nauczyc
      i mysle, ze to jedyne co moze CI tak naprawde pomóc
      powodzenia
    • spinline Re: Problem nie do zwalczenia? 08.08.08, 22:48
      Brak ojca w rodzinie moze duzo zawazyc w zyciu. Ale jednak to my
      kreujemy siebie na takich jakimi chcemy byc.

      Moim zdaniem problem jest powazniejszy niz sie wydaje byc. Dlatego
      radze ci porozmawiac z psychologiem. Moim zdaniem te krotkie
      relacje jednak rozsypuja psychike, czego rezultatem jest
      nieprzerobiony strach przed utrata osoby. Rozstania to duzy stres.
      Rozmowa z dobrym psychologiem pomaga wiele przerobic.

      Gwarancji na bycie z kims nie ma nikt. Pomysl, ze nawet gdyby byl
      ktos bardzo kochany to i tak razem nie umieramy. Ktos bedzie ten
      pierwszy.

      Podstawa bycia z druga osoba jest umiejetnosc bycia samemu. Wtedy
      dasz sobie rade z relacja.
      • bianka213 Re: Problem nie do zwalczenia? 09.08.08, 16:08
        spinline napisała:
        >Moim zdaniem te krotkie
        > relacje jednak rozsypuja psychike, czego rezultatem jest
        > nieprzerobiony strach przed utrata osoby.


        Strzał w dziesiątkę...te krótkie,szybko kończące się relacje BARDZO pogmatwały
        mi psychikę,nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo. Jest we mnie
        gdzieś głęboko wielka potrzeba zbudowania trwałego związku,a te krótkie
        znajomości odebrały mi wiarę
        • sbelatka Re: Problem nie do zwalczenia? 09.08.08, 20:16
          jest jeszcze cos jak samosprawdzająca sie pzrepowiednia...
          mnie sie nie uda...
          i żyjąc w takim oczekiwaniu - w istocie podejmujesz nieświadomie
          dzialania, ktore skutkują ostatecznie "nie udaniem"..

          zaczynac tzreba od zmiany wewnętzrnych przekonan...a czy to jest do
          zwalczenia? oczywiscie!

    • konto_online Re: Problem nie do zwalczenia? 09.08.08, 20:46
      mówią, że jak się idzie do przodu, to nie należy się oglądać do tyłu
Pełna wersja