darooooo
10.08.08, 22:44
Mam 22 lata jestem studentem, mieszkam z rodzicami babcią i siostrą. Mamy
bardzo duzy dom z działką. Matka ciagle mnie dołuje, poprawia i dogaduje.
Właśnie wróciłem z wakacji razem z moją dziewczyną. Oczywiście matka musiała
mi dogadać że: "tacy bladzi nie opaliliście sie pewno w pokoju tylko
siedzieliście..." to było z jak zwykle jej wrednym podtekstem sexualnym. Nie
umiała przyznać ze myliła sie odnośnie pogody, ponieważ wczesniej dogadywała
nam, że bedzie tylko padało i tylko zmarnujecie pieniądze (moje zarobione z
resztą). Ciagle mi dogaduje że "traktujesz dom jak hotel ze tylko spać
wracasz". Prawda jest taka, że rozie co tylko mi każą w domu i o 17.00 albo
18.00 ide sie widzieć z dziewczyną albo z kolegami. Ciągle jest nie zadowolona
co tylko jej powiem to zawsze neguje albo uważa że zrobi lepiej. Ostatnio
oddałem jej abonmetową kartę tel, ponieważ dogadywała mi, że drogi jestem w
rachunkach. Raz tylko przekroczyłem o 50 pln abonament i zaraz sie awanturuje
ze ja Ciągle ale moja siostra może zawsze gadać ile i za ile chce. Jak sie
kłcimy to jej mówie ze sie wyprowadze jak zaczn zarabiać i bedzie ona i ja
miała swiety spokój. Matka na to "nie groź mi, ja nie zostane tu sama a
napewno nie sprzedam domu". Co mam zrobić nawet desperacko myśle żeby na 9
miesięcy do wojska uciec ale dziewczyna grozi, że ze mną zerwie i co ze
studiami? Zawsze jak jestem szczęśliwy z czegoś to matka mnie tak zdołuje że
żyć mi sie nie chce... Co mam zrobić?