piter77746
13.08.08, 00:39
Mam 17 lat.Od 7 miesięcy jestem w związku z kobietą o 14 lat starszą
ode mnie.Moja mama odradza mi tą znajomość,cały czas powtarza,że
emocjonalnie przerośnie mnie ta relacja,że sam nie jestem do końca
jeszcze dorosłym człowiekiem,więc nie mogę być ojcem dla jej dzieci
(ma 4-letnią dziewczynkę i 6-letniego chłopca).Ale ja dopiero teraz
czuję się szczęśliwym człowiekiem,łączy nas głęboka więź
uczuciowa.Jak się spotykamy praktycznie nie kończą się nam tematy do
rozmów,dzieci traktują mnie jak swojego ojca(Kiedyś w przedszkolu
jakieś dziecko zarzuciło dziecku mojej partnerki,że nie ma
taty.Monika-bo tak ma na imię jej córka odpowiedziała mu:ty masz
tatę,a ja mam Piotrka).Od 2 miesięcy współżyjemy razem:w łóżku
również nam jest razem dobrze.Czemu psychologia uważa naszą relację
za patologię,tylko z tego powodu,że nie osiągnąłem pełnego rozwoju?
(prawdę mówiąc nie wiem czy nie osiągnąłem,nie odczuwam tego).Czy
nasz związek ma sens?