menk.a
16.08.08, 20:16
Zainteresowała mnie następująca kwestia.
Mianowicie na jednym z for pewien pan utrzymuje, iż niesprawiedliwe dla ojców
jest, że po rozstaniu rodziców dziecko najczęściej zostaje przy matce.
Większość ojców podobno cierpi z tego powodu, ale sądy są stronnicze i
przyznają opiekę nad dziećmi głównie matkom, co się dzieje wbrew woli ojców.
Skutkiem dodatkowym jest utrudnianie kontaktów z dziećmi przez wredne matki.
Pan pisze z wyraźną tezą: kobiety to urodzone manipulatorki, panowie zawsze
pokrzywdzeni. Ale to nieistotne.
Utrzymuje, że po rozstaniu, po rozwodzie opieka powinna być naprzemienna,
czyli równe okresy przebywania dziecka tak w domu ojca, jak i matki. Nawet
jeśli wiązałoby się to z ciągłym, regularnym zmienianiem szkół, kolegów, miast
(bo np. mieszkają w innych miejscach). Twierdzi, że dzieci odniosłyby przy tym
same korzyści i w zasadzie nie ma tu kosztów emocjonalnych, psychicznych,
właśnie dzięki byciu z obojgiem rodziców w równym stopniu.
Wydawało mi się, iż rozwód to dla dzieci jest zawsze trauma i dzieci maja
zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Zatem przerzucanie dodatkowo dziecka z
miejsca na miejsce niczym worka kartofli to tym bardziej nic dobrego.
A tu taka niespodzianka - korzyść dla dziecka. No i oczywiście sprawiedliwość
dziejowa, bo przecież baby nie pozwalają ojcom widywać własnych dzieci.
Szukałam jakichś rzetelnych i wiarygodnych informacji na ten temat. Z marnym
skutkiem. Może Wy mi podpowiecie, gdzie coś takiego znaleźć. Może są jakieś
badania na ten temat.