Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców

16.08.08, 20:16
Zainteresowała mnie następująca kwestia.
Mianowicie na jednym z for pewien pan utrzymuje, iż niesprawiedliwe dla ojców
jest, że po rozstaniu rodziców dziecko najczęściej zostaje przy matce.
Większość ojców podobno cierpi z tego powodu, ale sądy są stronnicze i
przyznają opiekę nad dziećmi głównie matkom, co się dzieje wbrew woli ojców.
Skutkiem dodatkowym jest utrudnianie kontaktów z dziećmi przez wredne matki.
Pan pisze z wyraźną tezą: kobiety to urodzone manipulatorki, panowie zawsze
pokrzywdzeni. Ale to nieistotne.
Utrzymuje, że po rozstaniu, po rozwodzie opieka powinna być naprzemienna,
czyli równe okresy przebywania dziecka tak w domu ojca, jak i matki. Nawet
jeśli wiązałoby się to z ciągłym, regularnym zmienianiem szkół, kolegów, miast
(bo np. mieszkają w innych miejscach). Twierdzi, że dzieci odniosłyby przy tym
same korzyści i w zasadzie nie ma tu kosztów emocjonalnych, psychicznych,
właśnie dzięki byciu z obojgiem rodziców w równym stopniu.

Wydawało mi się, iż rozwód to dla dzieci jest zawsze trauma i dzieci maja
zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Zatem przerzucanie dodatkowo dziecka z
miejsca na miejsce niczym worka kartofli to tym bardziej nic dobrego.
A tu taka niespodzianka - korzyść dla dziecka. No i oczywiście sprawiedliwość
dziejowa, bo przecież baby nie pozwalają ojcom widywać własnych dzieci.

Szukałam jakichś rzetelnych i wiarygodnych informacji na ten temat. Z marnym
skutkiem. Może Wy mi podpowiecie, gdzie coś takiego znaleźć. Może są jakieś
badania na ten temat.
    • facettt w Europie Zachodniej. 16.08.08, 20:28
      Prawodawstwo Polskie znacznie tu odbiega od prawodawtwa Europy
      Zachodniej.

      Przewaza tam dbanie o dobro dziecka
      czyli - ktore z rodzicow da dziecku lepsze warunki rozwoju...
      ocenia sie jego sytuacje finansowa i psychologiczna...

      W praktyce oznacza to, ze kto wiecej zarabia i ma czystsze konto
      psychiczne - dostaje prawo do stalej opieki nad dzieckiem.

      Czyli przyznanie tego prawa rozklada sie ca. zaledwie 60:40
      na korzysc kobiet, a nie jak w Polsce 90 : 10.
      • shangri.la Re: w Europie Zachodniej. 16.08.08, 20:34
        A ja myślę, że polskie prawodawstwo to nie tylko niechlubna tradycja, ale skutek
        ewidentnego braku odpowiedzialności u naszych mężczyzn....ups, Mężczyźni są
        odpowiedzialni, czego nie można powiedzieć o dupkach:)

        P.S. Przerzucanie dziecka/dzieci na tymczasowe pobyty u obojga rodziców to nowa
        forma znęcania się nad nimi(!)
        Ten, kto to wymyślił powinien zastanowić się nad źródłem sadyzmu u siebie.
        • facettt Re: w Europie Zachodniej. 16.08.08, 20:38
          shangri.la napisała:

          czego nie można powiedzieć o dupkach:)

          czy laskawie moglabys skonczyc z tymi "dupkami"
          - stajesz sie niewiarygodna.
          nie da sie obronic racjonalnie tezy, ze kobiety Polskie sa takie
          same (lub lepsze) od tych w zach. Europie,
          - natomiast mezczyzni sa gorsi...:)

          po prostu polska tradycja (wojny, przesiedlenia) , przejeta przez
          prawodawstwo polskie - nie pasuje juz do wspolczenych realiow.

          • shangri.la Re: w Europie Zachodniej. 16.08.08, 21:25
            Z przyjemnością skończę z dupkami, kiedy poznam prawdziwego MĘŻCZYZNĘ:)
            A jeśli się nudzisz w oczekiwaniu na tą chwilę, radzę skorzystać z możliwości
            "niewidoczna", hih

            P.S. Ja też się nudzę, jeśli to Cię pocieszy:)
            • facettt Re: w Europie Zachodniej. 16.08.08, 22:14
              shangri.la napisała:

              > Z przyjemnością skończę z dupkami, kiedy poznam prawdziwego
              MĘŻCZYZNĘ:)

              no widzisz, jednak z nimi trzymasz :::)
              i to normalne.
              • shangri.la Re: w Europie Zachodniej. 16.08.08, 22:27
                Nie trzymam z nimi , tylko ich czasem przechowuję....wikt, opierunek i takie tam....
                Coś trzeba przecież robić w oczekiwaniu na M ,jak facet:)
                • facettt Re: w Europie Zachodniej. 17.08.08, 15:33
                  no widzisz, postepujesz racjonalnie, jak wiekszosc - dobrze, ze w
                  koncu sie do tego przyznalas...:)
                  • shangri.la Re: w Europie Zachodniej. 17.08.08, 15:56
                    Nigdy nie uważałam się za jakiś wyjątkowy unikat:)
                    A teraz Cię rozczaruję, nigdy nie postępuję "jak większość" , nawet jeśli drogo
                    za to płacę.
                    A Twoje "racjonalnie" znaczy prymitywnie, więc obcy jest mi taki racjonalizm.
                    Dałeś się podpuścić, sorry:)
                    • facettt doprawdy? 17.08.08, 16:28
                      nie uwazam, by bycie z jakims chloopem, ktorego sie "tylko" lubi
                      po to by miec z kim porozmawiac i troche sie poseksowac dla relaksu
                      i zwyklej radosci zycia, nadal oczekujac na wielka M...
                      bylo prymitywne...

                      dla mnie jest racjonalne...
                      ale skoro dla ciebie, Dobra Kobieto, jest prymitywne, to przeciez
                      nikt cie do tego nie zmusza, ani nie namawia :)))

                      nie bede zlosliwy - zyczac 100 lat samotnosci w oczekiwaniu
                      na wielka M...??? :)
                      • shangri.la Re: doprawdy? 17.08.08, 16:48
                        Z mężczyznami, których lubię spotykam się towarzysko realnie lub pomagam im
                        rozwiązywać ich osobiste problemy, wirtualnie.
                        Nie sypiam z kumplami, ani nie wykorzystuję nikogo.
                        Mam zasady i nic Ci do tego.
                        A tą "dobra kobietę" możesz sobie podarować. Pewna wirtualna znajoma, udająca
                        jakiś czas przyjaciółkę używała tego zwrotu i po tym, jak zachowała się pół roku
                        później mam alergię na kadzenie, brrrrrr
                        • facettt Re: doprawdy? 17.08.08, 17:05
                          rece opadaja...
                          czy napisalem cos o sypianiu z kumplami, czy przyjaciolmi?
                          czy ciagle musisz przekrecac?

                          czy nie zdarza ci sie z mezczyzna, ktory Ci sie spodobal pojsc do
                          lozka - bez dalszych planow - a tylko dlatego, ze pragniesz seksu
                          i mezczyzny?
                          bo jak nie - to nie mam dalszych pytan ? :)
                          • shangri.la Re: doprawdy? 17.08.08, 17:08
                            Najpierw pragnę uczucia mężczyzny , a później seksu z nim.
                            Jasne?:)
                            • facettt A z Libido, jak ? 17.08.08, 17:17
                              shangri.la napisała:

                              > Najpierw pragnę uczucia mężczyzny , a później seksu z nim.
                              > Jasne?:)

                              Tak, tylko,ze tlumienie Libido w oczekiwaniu na uczucie
                              jest niezdrowe :)
                              • shangri.la Re: A z Libido, jak ? 17.08.08, 17:20
                                Nie musisz sie martwić o moje libido.
                                Ma sie świetnie, w przeciwieństwie do twojego prymitywnego wyżywania się po WC
                                nocnych klubów:)
                                Na świecie jest trochę facetów, którzy potrafią stanąć na głowie, aby zdobyć
                                kobietę:)
                                • facettt Re: A z Libido, jak ? 17.08.08, 17:24
                                  shangri.la napisała:

                                  > Nie musisz sie martwić o moje libido.

                                  - Alez martwie sie, gdyz niezaspokojone, ma ono swoje widoczne
                                  odbicie na ekranie :)

                                  > w przeciwieństwie do twojego prymitywnego wyżywania się po WC
                                  > nocnych klubów:)

                                  - Alez czynie to tylko po pijaku, zas na trzezwo, to nie :)

                                  A teraz poprosze o cos jeszcze mocniejszego
                                  - w Twoim bezkonkurencyjnym wydaniu :)))
                                  • shangri.la Re: A z Libido, jak ? 17.08.08, 17:26
                                    Mocno to ci przywali twoja tzw przyjaciółka po lekturze maili, jakie jej podrzucę:)
                                    • facettt Re: A z Libido, jak ? 17.08.08, 17:35
                                      Nie wiedzialem, ze moja autoreklama bedzie tak skuteczna
                                      w Twoim wydaniu i opracowaniu :)

                                      Ale apropo´s Libido - lubisz dlugo, czy krotko ?
                                      I z jezyczkiem, czy bez?
                                      Tak tylko z ciekawosci pytam - bez zadnego kontekstu :)))
                                      • shangri.la Re: A z Libido, jak ? 17.08.08, 17:38
                                        A ty z leda jak lubisz?
                                        Zapewne w głebokiej ciemności , ze względu na oślepiającą urodę,
                                        uhm....oblubienicy?:)
                                        • shangri.la Re: A z Libido, jak ? 17.08.08, 17:55
                                          I co?
                                          Przeszła ci ochota do chamskich zagrywek z stylu tzw przyjaciółki-zoofilki?
                                          A na przyszłość nie próbuj ze mną tej prymitywnej taktyki, bo znam ja na wylot.
                                          Żegnam ozięble.
                                          :)
                                          • facettt Re: A z Libido, jak ? 17.08.08, 18:06
                                            shangri.la napisała:
                                            Przeszła ci ochota do chamskich zagrywek...

                                            - A gdziez to chamstwo, gdyz chyba niedowidze.
                                            Przeciez z troska pytam jedynie o Twe Libido - z podobna troska,
                                            z jaka Ty wspominasz o moich uczuciach wyzszych :)

                                            > Żegnam ozięble.:)

                                            - poprawna forma literacka to: - Żegnam ozięble z domieszka ironii :)
      • menk.a Re: nie o to pytałam 16.08.08, 20:39
        Trzymaj się proszę tematu: opieka naprzemienna. ;)
      • lacido Re: w Europie Zachodniej. 17.08.08, 16:36
        w Polsce jest jest tak, że jest badana wież między rodzicami i dziećmi w
        specjalnych ośrodkach do których kieruje sąd. Opinia psychologa jest brana pod
        uwagę przy ustalaniu przy którym z rodziców zostanie dziecko
        • menk.a Re: w Europie Zachodniej. 17.08.08, 21:59
          lacido napisała:

          > w Polsce jest jest tak, że jest badana wież między rodzicami i dziećmi w
          > specjalnych ośrodkach do których kieruje sąd. Opinia psychologa jest brana pod
          > uwagę przy ustalaniu przy którym z rodziców zostanie dziecko

          O ile rodzice wcześniej nie ustalą tego między sobą.
          • lacido Re: w Europie Zachodniej. 17.08.08, 23:42
            szczerze mówiąc to słyszałam tylko biadolenia mężczyzn ze dziecko jest z matka
            ale nie znam przypadku żeby ojciec występował w sądzie o przyznanie mu opieki
    • buena.vista.sc Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 16.08.08, 21:27
      Tej kwestii nie można ująć jednoznacznie.
      Wyrok sądowy powinien kierowac się dobrem dziecka zależnie od jego
      psychiki, wieku, mozliwości, miejsca pobytu rodziców, ich nowej
      sytuacji rodzinnej.Jedno dziecko lepiej zniesie
      takie 'przerzucanie', dla innego będzie to trauma rzutująca na całe
      życie.
      Nie mam osobistego doświadczenia w tym problemie, ale obserwuję
      koleżankę po rozwodzie samotnie wychowującą syna 11 lat.
      Zgodnie z orzeczeniem sądu ma spędzać co drugi weekend u ojca,
      połowę wakacji, nie pamietam co ze świętami.
      Jego ojciec założył nową rodzinę, mają małe dziecko.
      Chlopiec z jednej strony pragnie kontaktu z ojcem i matka nie
      utrudnia mu tego. Jednak dla dziecka jest to duży stres. Od piątku
      rana ma dolegliwości somatyczne, jest w szkole rozkojarzony,czeka
      nerwowo na przyjazd ojca ( każde spóxnienie przekazania syna o parę
      minut jest zgłaszane do sądu), ojciec utrudnia synowi kontaktowanie
      się przez komórkę z jego matką, chłopiec czuje sie nieswojo w nowej
      rodzinie, w poniedziałek jest nieprzygotowany do lekcji, często
      wraca rozchorowany. Chłopiec stara się być poprawny, bo ojciec
      zagroził mu ,że w razie jakichkolwiek problemów poda matke dziecka
      do sądu , więc chłopiec nie chce narażać mamy na nieprzyjemności..
      Dodam,że matka chłopca nie nastawia negatywnie syna do ojca, wręcz
      przeciwnie - sama chciałaby mieć weekend wolny na domowe sprawy.

      Oprócz faktu,że chłopiec może pochwalić się przed rówiesnikami,że
      ojciec zabrał go na mecz czy do kina, nie widzę więcej pozytywów.

      Chłopiec jest cały czas pod opieką psychologa.Oboje rodzice
      mieszkają w tym samym mieście.

      Z moich rozmów z chłopcem wnioskuję, że chciałby spotykac się z
      ojcem, ale stresują go rygorystycznie narzucane terminy. Np.
      zapraszam go z mamą do siebie na weekend, chłopak jest zachwycony
      ale za moment ze smutną miną mówi : nie da rady,w ten weekend MUSZĘ
      być u taty.
      • menk.a Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 16.08.08, 21:32
        Weekendy, święta, wakacje,... Rodzice sami to zaproponowali albo zgodzili się
        na propozycje sądu.
        A załóżmy sytuację: pół roku u matki, pół u ojca. Lub zmiana co kwartał.
        Jak wtedy może wyglądać psychika dziecka?
        • shangri.la Re: Jak po huraganie! n/t 16.08.08, 21:35

          • menk.a Re: Jak po huraganie! 16.08.08, 21:37
            Czyli pogłębiona trauma. Tak czuję.
            Shangri Ty tak na czuja czy wiesz coś więcej? :>
            • shangri.la Re: Jak po huraganie! 16.08.08, 21:39
              Na czuja , to wybieram sobie facetów....skutek wiadomy:(

              A poważnie, jestem nauczycielem, DDRR i samotną matką, której latorośl już
              szczęśliwie opuściła domowe pielesze, czyli chyba coś wiem...?:)
              • menk.a Re: Jak po huraganie! 16.08.08, 22:02
                Nie wątpię. ;))))
                Czyli ów pan sugerujący pobyt dziecka raz u matki raz u ojca
                zaspokajałby przede wszystkim własne potrzemy, a na pewno nie
                potrzeby emocjonalne dziecka?
                • shangri.la Re: Jak po huraganie! 16.08.08, 22:10
                  Zdecydowanie nie.
                  Potrzebą dziecka jest przede wszystkim normalna, zdrowa rodzina z obojgiem
                  kochających (czyli również wymagających rodziców)
                  Traktowanie dziecka jak mebla przenośnego, jest nieludzkie i burzy podstawy jego
                  poczucia bezpieczeństwa , które i tak już na skutek rozwodu zostały poważnie
                  zachwiane.
                  Jeśli oboje rodzice wykażą maksimum dobrej woli, można z tego jakoś
                  wybrnąć....ja osobiście proponowałabym stałe zamieszkanie u jednego i regularne
                  ( ale nie narzucone) raczej spontaniczne spotkania z drugim plus wyjazdy,
                  wycieczki , wakacje.
                  Nie ma mniejszego zła....zło zawsze pozostaje złem, wierz mi.
                  • facettt i znowu bajdurzenie nie na temat... :) 16.08.08, 22:18
                    nie mowimy tu o normalnej rodzinie
                    tylko o tym - kto ma przejac odpowiedzialnosc po rozwodzie.
                    • shangri.la Re: i znowu bajdurzenie nie na temat... :) 16.08.08, 22:26
                      Hansi, jak masz dziś zły dzień to dodaj mnie do niewidocznych, już Ci to
                      doradzałam wyżej.
                      Albo czytaj moje posty w całości, nie w połowie.
                    • menk.a Re: i znowu bajdurzenie nie na temat... :) 16.08.08, 22:29
                      Czyli skłaniasz się ku wersji: stałe zamieszkanie u jedno z rodziców
                      i stały kontakt z drugim rodzicem? Czy wersja raz tu, raz tam?
                      To jest temat.
                      • shangri.la Re: i znowu bajdurzenie nie na temat... :) 16.08.08, 22:33
                        Napisałam powyżej....stałe zamieszkanie u jednego, dobry i częsty kontakt z drugim.
                        • menk.a Re: i znowu bajdurzenie nie na temat... :) 16.08.08, 22:40
                          Wiem, wiem. Pytam Facetta, bo on cały czas w kółko Macieju o
                          polskich sądach.;)
                          • shangri.la Re: i znowu bajdurzenie nie na temat... :) 16.08.08, 22:42
                            Ups, no to sorry:)
                            Dobranocka....facetttowi teżżżżż
                          • facettt Re: i znowu bajdurzenie nie na temat... :) 17.08.08, 15:34
                            gdyz sa tendencyjnie "probabskie" w tym zakresie,
                            jak w zadnym kraju w Europie :)
      • menk.a Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 16.08.08, 21:35
        Tak naprawdę nie widzę wokół siebie zdrowych psychicznie ludzi po rozstaniach
        czyli takich, którzy nie włączaliby własnych dzieci w jakieś rozgrywki między
        sobą. Zawsze któraś jak nie obie strony manipulują i grają dzieckiem. Zawsze
        działając na niekorzyść dziecka.
        Ale zakładamy najbardziej optymistyczny scenariusz: rodzice chcą dobra dziecka i
        swoimi postawami i zachowaniem nie wzbudzają w dziecku dodatkowych lęków.
        Więc zostaje tylko kwestia: raz u matki, raz u ojca.
        • facettt Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 16.08.08, 22:22
          menk.a napisała:

          > Tak naprawdę nie widzę wokół siebie zdrowych psychicznie ludzi
          po rozstaniach

          takich nie ma :)

          od rostrzygniec sa sady - ale nie te polskie :)
          te - to babinizm :)))
          • menk.a Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 16.08.08, 22:32
            facettt napisał:

            > menk.a napisała:
            >
            > > Tak naprawdę nie widzę wokół siebie zdrowych psychicznie ludzi
            > po rozstaniach
            >
            > takich nie ma :)

            Napisałam o zdrowych czyli nie handlujących własnym dzieckiem.
            Natomiast nie neguję, że rozstąjacy się ludzie wychodzą z tego bez
            szwanku i bez rys na psyche.;)
            >
            > od rostrzygniec sa sady - ale nie te polskie :)
            > te - to babinizm :)))

            I cały czas twierdzę nie to jest meritum, o jakim chcę rozmawiać w
            tym wątku.;)
        • leda16 Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 17.08.08, 11:26
          > Ale zakładamy najbardziej optymistyczny scenariusz: rodzice chcą dobra dziecka
          >

          W takim założeniu nie ma miejsca na rozwód. Jeśli rodzice chcą dobra dziecka, to zapewniają mu pełna rodzinę, kosztem swoich egoistycznych interesów. Natomiast jeśli szukają "swojego szczęścia" poza założoną dla dziecka rodziną, to oczywiście potrzeby dziecka mają gdzieś. Jeżeli już dojdzie do rozwodu, dziecko powinno zawsze być z rodzicem niewinnym rozbicia mu rodziny a psycholog dziecięcy z urzędu co miesiąc składać do sądu sprawozdania na temat realizowania pieczy rodzicielskiej przez rodzica, z ktorym dziecko nie mieszka. Natomiast "opieka naprzemienna" podobnie jak tezy B.Spocka bezstresowego wychowania, to wymysł USA, od którego obecnie amerykańskie sądy wieją jak najdalej, ponieważ teoria ta, podobnie jak Spocka, wychowała pokolenie dzieci głęboko zaburzonych emocjonalnie.
          • facettt Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 17.08.08, 15:37
            leda16 napisała:

            ....

            nie cytuje, bo za dlugie, ale wiesz doskonale,
            ze pozostaje mi sie tylko pod tym podpisac :)
            • shangri.la Re: Cóż za zgodnść z uosobieniem prymitywizmu! 17.08.08, 16:00
              Miałam o Tobie , Hansi nieco inne zdanie, zwłaszcza po serii Twoich maili, w
              których ubolewałeś nad mizoginizmem forumowej intrygantki, której się zdaje , że
              jest markizą de Merteuil:)
              • facettt kreci toba , jak chce :) 17.08.08, 16:23
                ale nie zamierzam sie mieszac w te przepychanki.

                skup sie jednak na MERITUM jej wypowiedzi w poprzednim poscie.
                i na ten temat sie wypowiedz, gdy masz odmienne zdanie.

                uwagi ad personam mnie nie interesuja.
                • shangri.la Re: Teraz mnie rozbawiłeś:) 17.08.08, 16:50
                  Nie czytam postów tej osoby zarówno z powodu jej chamstwa, jak i choroby.
                  Nie kopię leżących:)
                  • facettt Re: Teraz mnie rozbawiłeś:) 17.08.08, 16:59
                    wlasnie kopiesz, skoro nie chcesz sie odniesc do meritum jej postu
                    a bawisz sie w jej oceny.
                    • shangri.la Re: Teraz mnie rozbawiłeś:) 17.08.08, 17:03
                      Wyjaśniłam powyżej , że od dawna nie czytam jej postów, więc jak mam sie do nich
                      odnosić?:)
                      Wyraziłam zdziwienie, że Ty , jej zaciekły wróg , nagle jej przyklaskujesz, to
                      wszystko:)
                      • facettt Slyszalas Leda? 17.08.08, 17:08
                        shangri.la napisała:

                        że Ty, jej zaciekły wróg



                        slyszalas Leda?

                        czego to sie czlowiek nie dowiaduje w Necie ? :)
                        • shangri.la Re: Slyszalas Leda? 17.08.08, 17:10
                          Aha, przyjaciółka?
                          No to gratuluję!:)
                          Tobie, takiego prymitywa za urojonego przyjaciela a jej takiego obłudnika!

                          P.S. Mam Ci przypomnieć maile, jakie słałeś do mnie na jej temat?;)
                          • facettt dziekuje :) 17.08.08, 17:14
                            shangri.la napisała:

                            > Aha, przyjaciółka?
                            > No to gratuluję!:)
                            > Tobie, takiego prymitywa za urojonego przyjaciela a jej takiego
                            obłudnika!

                            Mimo, ze gratulacje sa nieszczere, to je przyjmuje :)
                            • shangri.la Re: dziekuje :) 17.08.08, 17:17
                              Podziękujesz, jak podrzucę jej te maile.
                              To takie typowe dla was, nieprawdaż?:)
                              • facettt Re: dziekuje :) 17.08.08, 17:20
                                zenada, shangri.la, zenada...
                                • shangri.la Re: dziekuje :) 17.08.08, 17:22
                                  Myślisz , że leda i spółka mają jakiś monopol na żenadę?:)
                        • leda16 Re: Slyszalas Leda? 18.08.08, 20:09
                          To niedwuznacznie dowodzi, że zawiść jest siłą totalnie ogłupiającą a schangri la cechę tę wykazująca w ogromnym nadmiarze - osobą samotną, żałosną i niedowartościowaną :))). Prowadzi to z powodu porażającej pustki w życiu osobistym, do tworzenia urojonych wrogów i przyjaciół.
          • menk.a Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 17.08.08, 16:33
            Czyli opieka naprzemienna , wbrew temu co sugeruje wspomniany przeze mnie pan,
            przynosi szkody dziecku.
          • menk.a Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 17.08.08, 16:35
            Hmmm dziecko jako trofeum czy nagroda za nierozbicie związku?
            Dobra czepiam się, ale takie pierwsze wrażenie miałam.
            zresztą do kilku innych tez też można by się lekko przyczepić.;)
            • facettt nadinterpretacja 17.08.08, 16:45
              menk.a napisała:

              > Hmmm dziecko jako trofeum czy nagroda za nierozbicie związku?
              > Dobra czepiam się, ale takie pierwsze wrażenie miałam.

              Nie wiem skad owo wrazenie?
              Leda napisala przeciez wyraznie: poswiecenie wlasnych celow
              i pragnien dla dobra dziecka - by zapewnic mu pelna rodzine...

              A od siebie dodam: lub odsuniecie ich w czasie - do momentu,
              az dziecko/dzieci dorosna.
              • shangri.la Re: nadinterpretacja 17.08.08, 16:54
                Hansi, czyżbyś optował za tzw pozornym małżeństwem dla dobra dziecka?
                Cóż za brak wyobraźni!
                Czy wiesz , że najcześciej wystepującą przyczyną rozwodów jest maltretowanie
                psychiczne i fizyczne przez mężczyzn alkoholików, sadystów i innych odchyleńców?
                Jak można "czekać dla dobra dziecka" w takich warunkach?!
                • facettt Re: nadinterpretacja 17.08.08, 17:02
                  zlituj sie Kobieto (nie pisze juz Dobra)...
                  i nie dopisuj czegos, czego nie bylo w tekscie

                  Nie mowilem o sadystach, alkoholikach etc...
                  tylko o "normalnych" ludziach, ktorzy maja siebie dosc i chca sie
                  rozstac, a nie czynia tego tylko dla dobra dziecka.
                  • shangri.la Re: nadinterpretacja 17.08.08, 17:06
                    O tu cię mam!
                    Normalni ludzie nie maja siebie dość.
                    Normalni ludzie są odpowiedzialni zarówno za uczucia jak i rodzinę , jaką tworzą.
                    Normalni faceci nie szlajają się tez po nocnych klubach z damami lekkich
                    obyczajów , a normalne kobiety nie sypiają z kumplami, tylko dlatego, że ich lubią.
                    Masz wypaczony obraz normalności:)
                    • facettt nieprawda 17.08.08, 17:13
                      shangri.la napisała:

                      > O tu cię mam!
                      > Normalni ludzie nie maja siebie dość.

                      oj, maja , maja , niekiedy :)))

                      > Normalni ludzie są odpowiedzialni zarówno za uczucia

                      - czlowiek nie jest w stanie w pelni kontrolowac swoich uczuc
                      - tak jak np. stanu wlasnego konta, gdyz do konca nad nimi nie
                      panuje :)))

                      jak i rodzinę , jaką tworzą.

                      - O TY WLASNIE "BEMBNIE" :)


                      > Normalni faceci nie szlajają się tez po nocnych klubach ...

                      A powyzsze i pozostaly tekst to ironia - ktorej najwyrazniej nie
                      chwytasz :)))
                      • shangri.la Re: nieprawda 17.08.08, 17:16
                        "nie chwytasz" to akurat deprecjonowanie, tego jeszcze dziś nie grałeś, ale
                        znam te gierki tak doskonale , że mogę uprzedzić każdy twój ruch i dlatego
                        właśnie udało mi się dzisiaj wyprowadzić cię z równowagi:)
                        Gratulacje przyjmuję non stop:)
                        • facettt jak? 17.08.08, 17:18
                          shangri.la napisała:
                          > właśnie udało mi się dzisiaj wyprowadzić cię z równowagi:)

                          nie zauwazylem, moze niedowidze?

                          doprecyzuj jak? :)
                          • shangri.la Re: jak? 17.08.08, 17:21
                            Przetrzyj okularki:)
              • menk.a Re: nadinterpretacja 17.08.08, 19:54
                facettt napisał:

                > menk.a napisała:
                >
                > > Hmmm dziecko jako trofeum czy nagroda za nierozbicie związku?
                > > Dobra czepiam się, ale takie pierwsze wrażenie miałam.
                >
                > Nie wiem skad owo wrazenie?
                > Leda napisala przeciez wyraznie: poswiecenie wlasnych celow
                > i pragnien dla dobra dziecka - by zapewnic mu pelna rodzine...
                >
                > A od siebie dodam: lub odsuniecie ich w czasie - do momentu,
                > az dziecko/dzieci dorosna.

                Dowcip Ci opowiem:
                do adwokata przyszła para staruszków. Malutcy, chudziutcy, zaszuszeni staruszkowie.
                Mówią cichutkim głosem, że chcą się rozwieść.
                Adwokat:
                - Jak to? Państwo? Po 70 latach małżeństwa? Dlaczego?
                - Bo myśmy czekali, aż dzieci pomrą.


                Zakładamy, że jednak rodzice decydują się na rozwód. Opieka naprzemienna? Jakie
                skutki u dzieci?
                • facettt Re: nadinterpretacja 17.08.08, 19:59
                  menk.a napisała:
                  > - Jak to? Państwo? Po 70 latach małżeństwa? Dlaczego?
                  > - Bo myśmy czekali, aż dzieci pomrą.

                  To jest jakies wyjscie :) - tylko mow ciszej, bo shangri.la
                  zaraz tu przyfrunie i Ci powie, ze namawiasz do grzechu
                  i propagowania niezdrowego egoizmu - wiec jestes w mylnym bledzie :)
                  • shangri.la Re: Słuchaj Hansi..... 17.08.08, 20:04
                    Była tu jedna taka Baskervilica, której obsesje na moim punkcie zakończył
                    skutecznie dopiero wymiar sprawiedliwości.
                    Pozostań w "przyjaźni" z osobniczkami pokroju ledy, bo im bliżej z tobą do WC w
                    Night Clubie, a mnie zostaw w spokoju.
                    • facettt Droga shangri.la mam gentleman´s agrrement :) 17.08.08, 20:09
                      - dosc niezwykly dla Ciebie :)

                      Nie wchodz na moje posty prosze, a ja z radoscia
                      i przyjemnoscia odwdziecze Ci sie tym samym :)
                      • shangri.la Re: Zastanowię sie, ale nie obiecuję:) 17.08.08, 20:15
                        Ilekroć będziesz popierać takie prymitywy, jak leda, zawsze możesz liczyć na
                        moją pamięć o twojej obłudzie;)
                        • facettt coz , Shangri-la dalem Ci fajke pokoju...:) 17.08.08, 20:25
                          Twoje przypominanie mi o mojej obludzie niewiele Tobie, a i mnie
                          pomoze, gdyz nie dosc, ze jestem obludny, to mam do tego straszna
                          skleroze i natychmiast o mojej obludzie zapominam :)

                          Poswiec lepiej ten Twoj czas na....
                          no wiesz - na co :)
                          • shangri.la Re: coz , Shangri-la dalem Ci fajke pokoju...:) 17.08.08, 20:30
                            Widzisz sam, jak kruchy jest pokój rodem z twojej fajki:)
                            Zamiast taktownie zamilknąć , znów pozwalasz sobie na dwuznaczne uwagi.
                            Na co liczysz?
                            Prymitywni faceci wzbudzają jedynie moją litość , ale nie prowokują.
                            Równie dobrze mógłbyś gwizdać za mną ulicy:)
                            • facettt slusznie :) 18.08.08, 20:34
                              shangri.la napisała:
                              > Prymitywni faceci wzbudzają jedynie moją litość , ale nie
                              prowokują.

                              i dlatego nalezy ich pomijac, a nie reagowac na ich posty :)))
                              • shangri.la Re: slusznie :) 19.08.08, 07:49
                                A czasem warto pobawić się ich kosztem.
                                Tak śmiesznie się złoszczą, hih
                  • menk.a Re: nadinterpretacja 17.08.08, 22:02
                    Czubicie się. :D
                    A ja tutejszych forumowiczów nie znam, nie wiek kto jest dobry, a kto zły. Więc
                    jeśli się komuś narażę... Nie zamierzam recenzować Shangri, ale wydaje się, że
                    doszłabym z nią do porozumienia. A na pewno uszanowałabym jej , nawet odmienne,
                    poglądy. Jak wielu innych. Pod warunkiem wzajemności.;)
    • lacido Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 17.08.08, 16:40
      czytałam gdzieś na forum o takiej formie opieki ze dziecko mieszka w konkretnym
      miejscu a rodzice wprowadzają się tam kolejno na tydzień i przez ten czas na
      zmianę sprawują opiekę nad dzieckiem
      • menk.a Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 17.08.08, 19:57
        I co o takim eksperymencie sądzisz?
        Powiem szczerze: życie w cyrku czy na młyńskim kole nie przyniesie nic dobrego
        dzieciakowi.
        • facettt Re: Opieka nad dzieckiem po rozstaniu rodziców 17.08.08, 20:01
          menk.a napisała:

          > I co o takim eksperymencie sądzisz?
          > Powiem szczerze: życie w cyrku czy na młyńskim kole nie przyniesie
          nic dobrego dzieciakowi.

          eee tam...
          on (dzieciak) byl staly
          tylko one (rodzice) sie zmienialy :)
    • spinline Re:On ma racje... 17.08.08, 22:23
      ja mieszkam w Szwecji i tu ojcowe dziela opiekę z matkami bardzo
      czesto porowno. Do tego stopnia ze dzieci mieszkaja na przemian raz
      u ojca raz u matki 2 tyg, u taty 2 tygodnie u mamy.

      Kiedys tez mi sie wydawal taki uklad beznadziejny i bledny, gdy nie
      poznalam kilku rodzin tak dzialajacych. I te dzieci z tych domow
      bardzo dobrze sie w tym czuly. Mialy zapewniony kontakt zarowno z
      matka jak i ojcem, co dla dziecka bylo b. wazne. Na ogol szkoly nie
      zmienialy a jedynie byly dowozone przez rodzicow do szkol. Choc w
      sytuacji moich sasiadow dzieci byly w innym miescie tam mialy inna
      szkole, dla obu szkol bylo to okej.
      Psychicznie te dzieci byly wspaniale, dobzre sie rzwijaly i
      wynikiem tego bylo to ze rodziec dobzre ze soba wspolpracowali i
      pomagali sobie nawzajem.

      Rozwod nie zawsze jest trauma dla dziecka, to zalezy jak ten
      rozwoid przebiega i co sie dzieje pozniej, jezeli dziecko zrozumie
      ze rodzicow nie traci, a stale ma, nie traci poczucia
      bezpieczenstwa.
      • leda16 Re:On ma racje... 18.08.08, 20:00
        jeli dziecko zrozumie
        > ze rodzicow nie traci, a stale ma, nie traci poczucia
        > bezpieczenstwa.

        Dziecko traci coś, czego w wieku dziecięcym nie jest w stanie zrozumieć. Rozumie to natomiast doskonale nauka zwana psychologią pisząc o trwałej utracie prawidłowego wzorca życia rodzinnego i wielu lat treningu współżycia w rodzinie. Tego się dziecko ani na imieninach u cioci ani z żadnej książki nie nauczy. Rodzina rozbita formalnie (rozwód) lub emocjonalnie, skutkuje niedostatecznym wykształceniem wzorca efektywnego pełnienia ról społecznych w tym roli żony i męża,ojca i matki eklektyzmem moralnym. Jest druzgocząca dla kształtującej się w takich warunkach osobowości dziecka. Skutkuje zmniejszoną zdolnością przystosowania, niską odpornością na stresory, zaburzonym poczuciem sensu życia itd. W praktyce dorosły człowiek pochodzący z rodziny dysfunkcyjnej czy dosadniej pisząc - patologicznej, zwykle samo nie potrafi stworzyć i utrzymać dla swoich dzieci efektywnych więzi rodzinnych. Z reguły pod jakimś tam pretekstem rozbijąją własne rodziny. Z tego kręgu pochodzą też przypadki maltretowania współmałżonka, zdrady, alkoholizowanie się. Po prostu takie wiano wnoszą do rodziny, jakie dostały od własnych rodziców. Jeżeli dorosły pochodzi z DD, dane empiryczne są tu ogromnie wyraziste - mimo przemożnego pragnienia posiadania domu i rodziny, realizacja tych marzeń kończy się zwykle fiaskiem czyli rozwodem.
        • shangri.la Re:Co za brednie! n/t 18.08.08, 20:03

Inne wątki na temat:
Pełna wersja