Problem z matką

18.08.08, 09:49
Tak wiem, to problem poruszany przez wielu
Tak wiem, zaraz powiecie, ze nie potrafie odciac pepowiny.
Ale ten problem dotyczy mnie i jest dla mnie bardzo wazny, a
pepowina dawno odcieta, ja chcialabym miec po prostu normalne
stosunki z matka, w co juz nie wierze.
Ona:
- nigdy nie szanowala mnie ani moich pogladow
- nie szanuje mnie w towarzystwie, kpi z mojej opinii, mowi, ze to
co mowie to nigdy nie jest moje zdanie, tylko tych, z ktorymi jestem
w zwiazku
- kiedy dojrzewalam to ona sobie kupowala najlepsze ciuchyi mowila
mi: patrz jak powinni sie wygladac, ja mialam kieszonkowe na ciuchy
z lumpeksu
- nigdy nie pozwalal wchodzic mi do kuchni, bo zawsze stwierdzila ze
cos tam spieprze
- zero rozmow, zero zaufania, zawsze powtarzala nie angazuj sie
- jest niezadowolona z zycia chociaz ma wszystko
- jest wkurzona na wszystko co ja otacza, ma ze soba wielki problem
- zawsze uwazala mnie za swoja rywalke, a w okresie menopauzy
oszalala z zazdrosci ze ona sie starzeje, a ja pieknieje
- zabraniala mi jesc z lodowki rzeczy, ktore przeznaczone byly w tym
momencie dla gosci
- nie akceptuje wszystkiego co robie ja, jesli to samo robi moj
brat, to jest to fenomenalne i godne podziwu
- kpi ze mnie przy stole, przy ludziahc, przy rodzinie, ma jazdy
podczas kazdy sweiat, wiec juz rzygam wizytami tam z roznych okazji
- wmawia mi, ze to ja zle sie spojrze, zle zareaguje, ze jestem
wazna, ze powinnam zajmowac sie swoim dzieckiem (ona nigdy nie
wyszla na spacer z moja corka!)
- mowi, ze zobacze jak to jest jak bede w jej wieku
- niecierpi mnie i to emanuje z niej calej, z jej ciala, gestow,
spojrzen, mowy
- odwiedzam ich raz na miesiac, mieszkam daleko, i zawsze sa jakies
jazdy kiedy przyjade, czasem ona ich zaluje, ale czasem nie ma oporow
- ech duzo by jeszcze mowic.
Wiem, ze mam problem, nie potrafie z nia rozmawiac, bo jest dla mnie
jak obca, choc w sumie czasem z obcym mozna pogadac normalniej. Ona
zatruwa mi zycie i wiem, ze juz sie nie zmieni, ze bedzie chamska,
bezczelna, i ciagle zla na caly swiat. wiem, ze to sie nie zmieni,
tylko nie wiem jak zlapac do tego dystans? Wiece cos o tym, moze
ktos mi cos doradzi? Nie moge zerwac stosunkow, bo to ucieczka od
problemu.
    • malawinka Re: Problem z matką 18.08.08, 10:17
      spadaj z tą listą wyciąganą z szuflady co miesiąc i drukowaną na
      forum,dla nabicia wątkow,idz do roboty,albo na spacer
      • anilorak Re: Problem z matką 18.08.08, 10:56
        malawinko, dzieki za rade, lista mi wyszla spod reki w ciagu pieciu
        minut, bo taki w sobie nosze zal. A jesli nie masz nic do
        powiedzenia do sama/sam spadaj. To forum to dla mnie terapia.
        • grs80 Re: Problem z matką 20.08.08, 00:21
          Myślę, że kryje się w Twoje wypowiedzi pewna pułapka. Forum nie może być terapią!!! Znajdziesz tu kilka wypowiedzi solidaryzujących się z Tobą, kilka historii niemal identycznych, i pewnie kilka potępiających. Ale to nie może być przecież terapia. Nikt tutaj nie zna Ciebie i Twoich problemów, źeby stawiać jakieś diagnozy; dawać jakieś istotne rady.
          Osobiście mam niemal identyczny problem. Niemal dziesięć lat męczyłem się, miałem poczucie winy. W końcu zrozumiałem, że to nie ja jestem zlepkiem wad i przewinień, niewdzięczności i zła (co nie zmienia tego, że mam wiele przywar). Czasem trafiasz na matkę która pewnie i Cię kocha, ale w bardzo trujący sposób (Uważam, że można to porównać do niechęci reżysera względem aktora, który nie gra dokładnie tak, jak to reżyser sobie wymyślił - choć aktor ma zapłacone i powinien...). To się po prostu zdarza. Nie będę się silił na rady, bo chyba żadnej uniwersalnej recepty nie znajdę. Trzeba tego "potwora" jakoś ujarzmić. Nawet nie oswoić, bo się nie da. Ale zamknąć w jakieś klatce.
    • ca-ti Re: Problem z matką 18.08.08, 16:45
      anilorak napisała:
      . Ona
      > zatruwa mi zycie i wiem, ze juz sie nie zmieni, ze bedzie chamska,
      > bezczelna, i ciagle zla na caly swiat. wiem, ze to sie nie zmieni,
      > tylko nie wiem jak zlapac do tego dystans? Wiece cos o tym, moze
      > ktos mi cos doradzi? Nie moge zerwac stosunkow, bo to ucieczka od
      > problemu.


      Dobrze, że nie chcesz matki zmieniać. Masz świadomość, że jest jaka
      jest, a to już sporo. Chcesz zmienić własny stosunek do niej i żeby
      Cię już tak nie bolało, kiedy ona Cię atakuje.
      Nie wiem czy jest to tak do końca możliwe, tak się znieczulić i
      zdystansować; pewnie tak, ale jesteś przecież normalnym, zdrowym
      człowiekiem, więc kiedy własna matka Cię rani, to jakoś zawsze
      będzie bolało. Chodzi o to, żeby bolało mniej i żeby nie rozwalało
      człowieka tak całkiem...
      Widzisz, nie sądzę, żeby ktoś dał Ci dobrą radę, która niczym
      czarodziejska różdżka zmieni Twoje życie.
      Polecam Ci psychoterapię i własny rozwój. To długa i trudna droga,
      dość kosztowna ( finansowo i emocjonalnie), ale według mnie jedyna.

      Pozdrawiam i życzę siły.
    • basia2012 Re: Problem z matką 18.08.08, 18:37
      Moja droga wypowiadałam się już na temat takich matek,one nie widomo
      dlaczego tak gnębią swoje dzieci,ja ci współczuje bo to nic
      przyjemnego miec taką mamę która zamiast miłości daje
      kopniaki,spróbuj życ jak jesteś dorosła na własną rękę a jak nie to
      szkoła pani wychowawczyni też pomoże wiem jak ci trudno byc z takim
      rodzicem ale pomyśl że za chwile pójdziesz własną drogą ,dokonaj
      mądrych wyborów bo z tego co piszesz to musisz liczyc sama na
      siebie TRZYMAM KCIUKI I POWODZENIA BASIA
    • basia2012 Re: Problem z matką 18.08.08, 20:00
      wybacz tą pomyłkię jestes dorosła,przepraszam rozmawiałam w tym
      czasie też z osobą tyle że niepełnoletnią i stąd ta pomyłka,nie
      zrobisz nic to mama musi chciec z tobą porozmawiac i zrozumiec że
      takie postępowanie jest krzywdzące dla ciebie,masz racje od problemu
      nie uciekniesz albo zerwiesz całkowicie stosunki albo jej powiedz że
      cię krzywdzi takim postępowaniem a ty jednak jesteś jej córką i
      chcesz nią byc tylko żeby ci na to pozwoliła,sztuka wybacznia to
      bardzo trudna sztuka dla obydwu stron.POWODZENIA BASIA
    • leda16 Re: Problem z matką 20.08.08, 08:12
      a:
      > - nigdy nie szanowala mnie ani moich pogladow
      > - nie szanuje mnie w towarzystwie, kpi z mojej opinii,.......


      etc. etc. etc. Ona zła, Ty dobra - samsonowski czarno-biały schemacik. Skoro Cię już wykarmiła, wychowała, to najlepiej kopnij ją w dupę - jak radził ten "psycholog" - a będziesz szczęśliwa. W tej infantylnej litaniii zapomniałaś o najważniejszym niewdzięczna egocentryczko: ONA dała Ci życie. Nikt inny "w towarzystwie" nie zrobił dla Ciebie więcej. A co z ojcem?
      Ps. Ja Twoich pogladów na matkę też nie szanuję.Są prymitywne, egoistyczne i głupie.
      • grs80 Re: Problem z matką 20.08.08, 13:29
        leda16 napisała:

        > a:
        > > - nigdy nie szanowala mnie ani moich pogladow
        > > - nie szanuje mnie w towarzystwie, kpi z mojej opinii,.......
        >
        >
        > etc. etc. etc. Ona zła, Ty dobra - samsonowski czarno-biały schemacik. Skoro Ci
        > ę już wykarmiła, wychowała, to najlepiej kopnij ją w dupę - jak radził ten "psy
        > cholog" - a będziesz szczęśliwa. W tej infantylnej litaniii zapomniałaś o najwa
        > żniejszym niewdzięczna egocentryczko: ONA dała Ci życie. Nikt inny "w towarzyst
        > wie" nie zrobił dla Ciebie więcej. A co z ojcem?
        > Ps. Ja Twoich pogladów na matkę też nie szanuję.Są prymitywne, egoistyczne i gł
        > upie.

        To prawda, że znamy tylko jeden punkt widzenia, ale nie sądzisz, Ledo, że równie głupie i prymitywne jest wyciąganie tak daleko idących wniosków i tak kategorycznych ocen (sic!) z tak niewielu informacji?
        Ponadto co to za argument "ONA dała ci życie"?!
        To prawda, że nikt inny, tylko matka (najczęściej) wychowuje dziecko. Jednak konsekwencją tego bywa to, że rości sobie owa osoba (matka) dożywotnie prawo własności do dziecka i sterowania jego życiem. Czyli czegoś, co na pierwszym etapie życia jest koniecznie, później prowadzi do nieuchronnego konfliktu. Cóż, rodzice muszą wzrastać razem z dzieckiem.
      • ela282 Re: Problem z matką 20.08.08, 14:44
        Leda 16 nie zgadzam się z Twoimi poglądami. Urodzić dziecko to taka
        wielka sprawa? A gdzie oddanie i miłość dla dziecka. Nawet matka
        musi zasłuzyć na szacunek. Autorka nie pisałaby na forum gdyby ta
        sytuacja ją nie bolała. Myślisz, że ona nie chciałaby matki, która
        by ją pokochała i szanowała? Co takie dziecko czuje skoro matka
        najwyraźniej odpycha je od siebie?
        • leda16 Re: Problem z matką 20.08.08, 23:26
          > Urodzić dziecko to taka
          > wielka sprawa?


          TAK, urodzenie człowieka nawet w religii katolickiej jest ubóstwione i uważane za osiągnięcie równe dziełu największych geniuszy. Co roku obchodzimy świeto narodzenia dziecka, największe ze wszystkich świąt katolickich. A Ty, jeśli jesteś matką, to szanuj swoje macierzyństwo i nie wypowiadaj sie o nim z lekceważeniem jeżeli chcesz, by własne dzieci Cię szanowały! Inaczej kiedyś dojdą do wniosku, że dając im życie,ryzykując przy tym utratę swojego, właściwie gó.. dla nich zrobiłaś, i zażądają, żebyś sobie "zasłużyła" na godziwe traktowanie :).

          A gdzie oddanie i miłość dla dziecka.

          A choćby w akcie urodzin, w ciąży żyjącego dosłownie ciałem i krwią matki embriona, niszczącego jej organizm. Gdyby nie milość, narodziny nie byłyby możliwe, gdyby nie miłość, po urodzeniu następowałaby szybka adopcja.

          Nawet matka
          > musi zasłuzyć na szacunek.


          Zostałam wychowana w domu, w którym uczono dzieci szacunku dla rodziców. To one musiały zasłużyć na pochwałę, nagrodę, przyjemność, nie rodzice. Rodzice u dzieci "służyć" nie mogą, bo to jest i zawsze będzie relacja szefa i podwładnego a nie partnerów, tym bardziej odwracania ról i podporządkowania sobie rodziców w roli "służących".

          Autorka nie pisałaby na forum gdyby ta
          > sytuacja ją nie bolała.


          Klapsy na tyłek też ją zapewne bolały, to teraz szuka odwetu. Oczywiście sama matki szanować i zasłużyć na lepsze traktowanie nie ma ochoty, to matka, która ją urodziła kosztem swojego bólu, zdrowia, odmawiania sobie wielu przyjemności żeby ją wychować i wykształcić ma "służyć". Nawet w Biblii jest powiedziane - "czcij ojca i matkę swoją a będziesz długo żył i dobrze Ci się będzie powodziło na świecie". Jak żyje A.Samson, ktory swoim pacjentom doradzał szukanie w rodzicach kozła ofiarnego dla swoich frustracji i wręcz kopanie w d... wszyscy wiemy. Skoro te teorie doprowadziły go do kryminału, gniewu i rozgoryczenia setek rodziców, oskarżenia o krzywdzenie pacjentów, widać nic nie są warte, prawda?

          Myślisz, że ona nie chciałaby matki, która
          > by ją pokochała i szanowała?


          Myślę, że po pierwsze, rodziców sobie nie wybieramy (to oni wybierają nas) więc nie mamy prawa ich krytykować. Zresztą to nie ten poziom doswiadczenia życiowego, a takiej srajdzie błednie się wydaje, że już wszystkie rozumy pozjadała. Po drugie - każde dziecko kocha swoich rodziców jacy by oni nie byli, z wyjątkiem dzieci, które przejawiają zaburzenia osobowości. Po prostu same nikogo a zwłaszcza najbliższych kochać nie potrafią, więc projektują na nich własne wrogie uczucia.Zgodnie z tą teorią, to nie matka jej nie kocha, tylko Ona matki.


          Co takie dziecko czuje skoro matka
          > najwyraźniej odpycha je od siebie?


          Tyle, że Ona metrykalnym dzieckiem już dawno być przestała a teraz ma skrzywiony system wartości, zero empatii i zaburzenia w postrzeganiu relacji rodzinnych. Prawdopodobnie rodzina tej dziewczyny od dawna była dysfunkcyjna, emocjonalnie i pewnie formalnie rozbita, co dało taki właśnie efekt w postaci pełnej pretensji, wrogo nastawionej do matki frustratki. Prawdopodobnie w tej rodzinie wszyscy są siebie warci :).
          • ela282 Re: Problem z matką 21.08.08, 07:11
            "Tyle, że Ona metrykalnym dzieckiem już dawno być przestała a teraz
            ma skrzywiony system wartości, zero empatii i zaburzenia w
            postrzeganiu relacji rodzinnych. Prawdopodobnie rodzina tej
            dziewczyny od dawna była dysfunkcyjna, emocjonalnie i pewnie
            formalnie rozbita, co dało taki właśnie efekt w postaci pełnej preten
            sji, wrogo nastawionej do matki frustratki. Prawdopodobnie w tej
            rodzinie wszyscy są siebie warci :)."
            No właśnie a dlaczego tak się stało i jaki wniosek trzeba wyciągnąć
            z tego? Otóż to jest brak miłości w rodzinie. Może ci ludzie nigdy
            tej miłości i ciepła rodzinnego nie zaznali. Trudno się dziewczynie
            dziwić, że ma żal do matki. Mówi się nie ta matka co urodziła ale co
            wychowała. Nie możesz jej potępiać nie wiedząc prawie nic o jej
            życiu. Gdyby matka choć trochę się zmieniła ona na pewno by jej
            wybaczyła i pokochała. Wiem coś o tym, bo sama jestem w podobnej
            sytuacji. Leda ciesz się, że Ty miałaś mądrych i kochających
            rodziców i nie wiesz co to znaczy odrzucenie przez najbliższą Ci
            osobę. Naprawdę, chyba nic tak nie boli jak odrzucenie przez własną
            matke.

      • anilorak Re: Problem z matką 20.08.08, 14:46
        a nie szanuj, nikt Cie o to nie prosi. Dala mi zycie, ja tez dalam
        zycie, ale do tej pory mam problem i juz. Nie ma co dyskutowac z
        takimi jak Ty.
        • leda16 Re: Problem z matką 21.08.08, 07:24
          Nie ma co dyskutowac z
          takimi jak Ty.


          No, z "jakimi?, Błyskotliwości umysłu do następnych epitetów Ci zabrakło? Wlazłaś na forum DYSKUSYJNE a nie do gabinetu psychoterapeuty - jakbyś nie wiedziała. Ale Tobie pewnie na obiektywnym spojrzeniu na Twój problem nie zależy, tylko na potakiwaniu, wspieraniu Cię we flekowaniu własnej matki i usprawiedliwianiu swojej infantylnej wrogości do niej, oraz postawy roszczeniowej.
    • anilorak Re: Problem z matką 20.08.08, 14:52
      Wiem, ze nie znacie drugiej strony medalu, ja tez nie twierdze, ze
      jestem idealna, bo idealow nie ma. Ale ja przez cale zycie pragnelam
      tak niewielu rzeczy, pragnelam czulosci, zaufania, troski i
      milosci,wiary we mnie w moje mozliwosci, teraz sama musze sobie to
      wszystko budowac. Do tej pory jestem nikim w jej oczach, nie chce
      zrywac kontaktu, bo to bezsens, chce sobie jakos z tym wszystkim
      poradzic, ale to bardzo trudne, bo gdy zasiadam z nia przy stole i
      slysze kpiny w stosunku do mnie i mojej rodziny to wysiadam. Nie
      jestem miekusem, ktory da po sobie jezdzic, wiele razy wychodzilam,
      bo nie dalo sie rozmawiac, ale ile razy mozna wychodzic, ile razy
      mozna wysluchiwac rzeczy typu: pilnuj swojego dziecka, cos dzisiaj
      niezadowolona jestes, zle wychowujesz dziecko, i tak sie na tym nie
      znasz itp itd. Mysle, ze wszysktie te zarzuty wyplywaja z
      niezadowolenia z zycia mojej matki, mysle, ze to ona ma ze soba
      powazny problem i ten problem przelewala przez cale zycie na moja
      osobe. Ja niestety nie do konca moge to wszystko dzwignac. Pisalam o
      tym ze to forum jest dla mnie terapia, bo po prostu potrzebuje sie
      wypisac.
      • nienill bardzo prosze o odpowiedz 20.08.08, 17:49
        anilorak napisała:
        Do tej pory jestem nikim w jej oczach, nie chce
        > zrywac kontaktu, bo to bezsens, chce sobie jakos z tym wszystkim
        > poradzic,
        dlaczego?
        tekst "bo to bezsens" niczego nie wyjasnia
        • anilorak Re: bardzo prosze o odpowiedz 20.08.08, 17:57
          bo zerwanie kontaktu to ucieczka od problemu
          • nienill Re: bardzo prosze o odpowiedz 20.08.08, 18:27
            anilorak napisała:

            > bo zerwanie kontaktu to ucieczka od problemu
            rozumiem, ze gdyby twoj wujek cie zgwalcil, to potem takze
            spotykalabys sie z nim przy rodzinnym stole, bo inna opcja
            bylaby "ucieczką od problemu"?


            twoja matka byla i jest okrutną, zimną, SADYSTYCZNĄ osobą, ktora
            zrujnowała sporą część twojego życia. fakt, ze ludzie utrzymuja
            kontakt z takimi osobami swiadczy o ich CHOROBIE, a nie odwadze,
            sile, mądrosci lub czymkolwiek innym.



            jestes dorosla osobą, ale twoja mama nie przyjmie tego nigdy do
            wiadomosci. nigdy cie nie szanowala i teraz nagle nie zmieni swojej
            postwy, a ty nie masz na to zadnego wplywu.
            nie musisz jej niczego udowadniac. nie musisz z nia walczyc o swoją
            godność. ta kobieta nie jest ci do niczego potrzebna.
            najprawdopodobniej jestes swiecie przekonana o tym, ze musisz
            nauczyc sobie z nią radzic i to jest wyznacznikiem tego czy jestes
            osoba dojrzalą. a to nieprawda. czasami dojrzalosc polega takze na
            tym, ze czlowiek jest w stanie trzezwo ocenic jakie rzeczy mozna
            zmienic, a ktore nalezy odpuscic.
            to, ze pozostajesz z ta kobietą w kontakcie swiadczy jedynie o twoim
            wewnetrznym masochizmie, a nie zadnej dojrzalosci czy tez madrosci.
            • leda16 Re: bardzo prosze o odpowiedz 21.08.08, 07:39
              twoja matka byla i jest okrutną, zimną, SADYSTYCZNĄ osobą, ktora
              > zrujnowała sporą część twojego życia. fakt, ze ludzie utrzymuja
              > kontakt z takimi osobami swiadczy o ich CHOROBIE, a nie odwadze,
              > sile, mądrosci lub czymkolwiek innym.


              Tiaaa, najlepiej wziąć siekierę i ukatrupić. Problem wyląduje 2.5 metra pod ziemią i po sprawie. Ty "nenil" na pewno z rozkoszą byś to zrobiła własnej matce, gdybyś tylko była pewna bezkarności. Cóż, ja Ci diagnozy "choroby" nie podstawię, tylko diagnozę MORALNEGO ZWYRODNIENIA. Za wypowiadanie się tak o jego matce, nawet bandzior z pierdla łapy by ci poprzetrącał. W każdym razie współczuję matce, która dostanie za synową takie głęboko uczuciowo upośledzone zero jak ty.


              ta kobieta nie jest ci do niczego potrzebna.


              No właśnie - pasożyt przez 18 lat wycyckał ile się dało, a zwłoki do szamba. Nie są już potrzebne do niczego, tylko powietrze zatruwają... Z uwagi na regulamin, nie napiszę nic więcej...
              • nienill Re: bardzo prosze o odpowiedz 21.08.08, 11:20
                leda16 napisała:

                > Tiaaa, najlepiej wziąć siekierę i ukatrupić. Problem wyląduje 2.5
                metra pod zie
                > mią i po sprawie. Ty "nenil" na pewno z rozkoszą byś to zrobiła
                własnej matce,
                > gdybyś tylko była pewna bezkarności.
                obawiam sie, ze projektujesz ledo i gdzies w srodku sama pragniesz
                tej bezkarnosci.


                ja probowalabym ustalic nowe reguly, ktore obowiazywalyby miedzy mna
                a moja matką
                jesli mama nie szanowalaby mnie i nie traktowala jak doroslego
                czlowieka to zerwalabym wszelkie kontakty
                i tyle
                • kadanka Re: bardzo prosze o odpowiedz 21.08.08, 12:23
                  zerwanie kontaktu NIE JEST ucieczka. skad wytrzasnelas takia bzdurna
                  opinie?
                  nie da sie zmienic drugiego czlowieka. mozesz zmienic tylko siebie.
                  skoro matka jest jaka jest - czyli jest złym człowiekiem wobec
                  ciebie - to mozesz probowac to zaakceptowac, tylko ze tak nie da sie
                  zyc. bedziesz sie meczyc i cierpiec. tylko zerwanie kontaktu moze
                  pomoc.
                  rodziny sie nie wybiera, przyjaciol tak. wiec skoro masz taka matke,
                  o jakiej piszesz, to jedynie zerwanie kontaktu, ODCIECIE SIE od niej
                  moze ci pomoc.
      • leda16 Re: Problem z matką 21.08.08, 00:05
        Ale ja przez cale zycie pragnelam
        > tak niewielu rzeczy, pragnelam czulosci,


        Nie wierzę, żebyś przez całe życie jej nie miała. Po prostu nie umiałeśjej przyjąć.

        zaufania,

        Zaufania? Do dziecka?! O czym ty piszesz???

        troski i
        > milosci,

        Akurat - sama się karmiłaś, poiłaś, sama się wychowałaś, pieniążki na nauke z nieba kapały, bosa i obdarta chodziłaś. Pomyśl lepiej, czemu tak negatywnie jesteś nastawiona do matki.


        wiary we mnie w moje mozliwosci,


        Nie kochana, wierzyć to można w Boga, a nie we własnego dzieciaka i jego możliwości. Właśnie te możliwości należy oceniać możliwie obiektywnie i bezstronnie. Ty pewnie chciałaś być traktowana jak narcyz. Cóz, nie do Ciebie należy wybór postaw rodzicielskich odnośnie swoich rodziców.


        teraz sama musze sobie to
        > wszystko budowac.


        Skończyłaś szkołę budowlaną? A tak na prawdę, to jak to jest - masz dziecko i raczej o budowaniu JEMU przyszłości należy teraz pomyśleć, zamiast egocentrycznie skupiać się na własnych nieudanych relacjach rodzinnych z mamusią. Ale masz przecież druga matkę - teściową. Ona też niedobra? Masz męża, więc idźże kobieto do kuchni, stół białym obrusem nakryj i postaw tam smaczny, gorący obiad żeby miał jak z pracy wróci.

        gdy zasiadam z nia przy stole i
        > slysze kpiny w stosunku do mnie i mojej rodziny to wysiadam.


        Najlepszą bronią na kpiny jest zdrowe poczucie humoru i żywiołowy śmiech. Zamiast wkurzać się na mamę, śmiej się sama z siebie. To działa. A poza tym cóż ta mama takiego złego robi, obraża kpinkami jaśnie majestat? Ludzie małostkowi nie mają zazwyczaj poczucia humoru - pomyśl o tym. Zastanów sie też, jakie relacje rodzinne swoim zwieszonym na kwintę nosem pokazujesz własnemu dziecku. Chciałabyś, żeby było podobne z charakteru do Ciebie czy do mamy?

        Nie
        > jestem miekusem, ktory da po sobie jezdzic,


        Cóż za knajackie wyrażenia. O co Ci właściwie chodzi?

        ile razy
        > mozna wysluchiwac rzeczy typu: pilnuj swojego dziecka,


        Hej, a cóż w tym takiego obraźliwego?

        cos dzisiaj
        > niezadowolona jestes,


        Czyżbyś wbrew temu,co zauważa mama, zawsze była zadowolona? Odnoszę wrażenie,że sam Jej widok wywołuje u Ciebie niezadowolenie a szczególnie wtedy, gdy usta otworzy ;).

        zle wychowujesz dziecko, i tak sie na tym nie
        > znasz itp itd.

        A Ty oczywiście jesteś pewna, że dobrze? I skąd ta perfekcyjna znajomość meandrów wychowawczych skoro masz chyba dopiero zaledwie parę latek stażu macierzyńskiego? Mama rzeczywiście i dłużej żyje, ma więcej doświadczenia no i Ciebie przecież wychowała na taką dobrą córkę...


        Mysle, ze wszysktie te zarzuty wyplywaja z
        > niezadowolenia z zycia mojej matki, mysle, ze to ona ma ze soba
        > powazny problem i ten problem przelewala przez cale zycie na moja
        > osobe. Ja niestety nie do konca moge to wszystko dzwignac.
        • kadanka Re: Problem z matką 21.08.08, 12:31
          leda,
          ubieranie i karmienie dziecka nie jest przyslugą jaką rodzic mu
          wyswiadcza. jest jego pieprz..ym obowiazkiem. skoro robie dziecko,
          to to jest moj OBOWIAZEK ubrac nakarmic itp. i dziecko nie musi czuc
          jakiejs chorej wdziecznosci za to, tak jak piszesz.
          ale dziecko to nie zwierzatko ktore sie karmi i wypuszcza na
          spacery, potrzebuje milosci, czasu, i zainteresowania.
          • leda16 Re: Problem z matką 21.08.08, 20:34
            Tak Kadanko, to obowiązek, ale ja uważam, że akurat ten obowiązek, jeżeli nie wypływa z przymusu sądowego dla wyrodnego rodzica, to wypływa z miłości. Inaczej nie kochane dziecko oddaje się po prostu do adopcji i te obowiązki wypływające również z miłości - przejmują rodzice adopcyjni.
            Wdzięczności również nie uważam a za uczucie chore. Natomiast prezentowana tutaj wręcz nienawiść do matki, trudno uznać za normalną. Zastanawiam się również jak się ta patologia przenosi na relacje z tesciową i czego to metrykalmie dojrzała matka nauczy swoje dziecko, pokazując mu na codzień takie postawy wobec jego babci.
    • basia2012 Re: Problem z matką 20.08.08, 17:39
      NIE PODDAWAJ SIE MOŻE JEDNAK DOJDZIESZ Z NIĄ DO PORTOZUMIENIA,NP;
      DROGĄ ROZMOWY,KAWA I STÓŁ POWINNY ZJEDNOCZYC SIĄŚC I POROZMAWIAC O
      WASZYCH PROBLEMACH,PRZEŁAM SIĘ I ZACZNIJ PIERWSZA MOŻE ROZMOWA
      BĘDZIE OWOCNA,WSZYSTKIE CHWYTY DOZWOLONE ABY BYŁY SKUTECZNE. POZDR
      BASIA
    • 10iwonka10 Re: Problem z matką 20.08.08, 18:05
      >>>>nigdy nie pozwalal wchodzic mi do kuchni, bo zawsze stwierdzila
      ze cos tam spieprze>>>
      Nigdy? czyli przygotowywala jedzenie dla ciebie?

      >>>zabraniala mi jesc z lodowki rzeczy, ktore przeznaczone byly w
      tym momencie dla gosci>>>
      To chyba dosc normalne.

      Ja mysle ze moze twoja mama jest bardzo negatywna osoba a ty za
      bardzo bierzesz to do siebie. Dlaczego zerwanie kontakow nie jest
      rozwiazaniem? Dla mnie jest. Jezdzac tam jestes nieszczesliwa, jej
      juz nie zmienisz - nie widze innego rozwiazania.



    • konto_online Re: Problem z matką 21.08.08, 00:13
      matka zawsze kocha swoją córkę o ile jest dla niej jedyną świętością
      masz robić i myśleć tak jak ona

      polecam "Ciało obce" Rafała Ziemkiewicza
      • anilorak Re: Problem z matką 21.08.08, 08:27
        Szacunek dla matki rodzi sie z tego czy ona szanowala swoje dziecko
        • nienill Re: Problem z matką 21.08.08, 11:21
          anilorak napisała:

          > Szacunek dla matki rodzi sie z tego czy ona szanowala swoje dziecko
          :)
          to prawda


          wyślę ci cos na skrzynkę gazetową
        • konto_online Re: Problem z matką 21.08.08, 12:12
          nie, to dziecko jest od szanowania, słuchania i uwielbiania matki
          • nienill Re: Problem z matką 21.08.08, 12:14
            konto_online napisał:

            > nie, to dziecko jest od szanowania, słuchania i uwielbiania matki
            w TWOIM systemie wartosci moze tak być jesli ci sie to podoba
            • 10iwonka10 Re: Problem z matką 21.08.08, 14:08
              Na szacunek trzeba sobie zasluzyc- nie rodzi sie on automatycznie w
              relacjach matka-corka.

              • konto_online Re: Problem z matką 21.08.08, 14:28
                ja nie mówię, że się rodzi
                ja mówię, że jest szeroka grupa matek, która ma inne zdanie na ten temat
                i nie tylko matek
                "czcij ojca swego i matkę swoją"
                • nienill Re: Problem z matką 21.08.08, 14:36
                  konto_online napisał:

                  > ja nie mówię, że się rodzi
                  powiedzialas
                  pamietaj, ze ludie nie czytaja w myslach innych
                  tym bardziej przez internet

                  > ja mówię,
                  nie, do tej pory nic nie "mowisz"

                  że jest szeroka grupa matek, która ma inne zdanie na ten temat
                  > i nie tylko matek
                  > "czcij ojca swego i matkę swoją"
                  napisalas to dopiero TERAZ
                  • konto_online Re: Problem z matką 21.08.08, 14:55
                    nienill napisała:

                    > konto_online napisał:
                    >
                    > > ja nie mówię, że się rodzi
                    > powiedzialas
                    > pamietaj, ze ludie nie czytaja w myslach innych
                    > tym bardziej przez internet

                    pamiętam, ale wydawało mi się, ze czytają na przykład to:

                    matka zawsze kocha swoją córkę o ile jest dla niej jedyną świętością
                    masz robić i myśleć tak jak ona
                    >
                    > > ja mówię,
                    > nie, do tej pory nic nie "mowisz"
                    >
                    > że jest szeroka grupa matek, która ma inne zdanie na ten temat
                    > > i nie tylko matek
                    > > "czcij ojca swego i matkę swoją"
                    > napisalas to dopiero TERAZ

                    mam inne zdanie na ten temat
                    • nienill Re: Problem z matką 21.08.08, 17:05
                      konto_online napisał:

                      > matka zawsze kocha swoją córkę o ile jest dla niej jedyną
                      świętością
                      > masz robić i myśleć tak jak ona
                      wiec zinterpretuj mi to, bo widocznie nie rozmiem
                      • konto_online Re: Problem z matką 21.08.08, 21:23
                        nienill napisała:

                        > konto_online napisał:
                        >
                        > > matka zawsze kocha swoją córkę o ile jest dla niej jedyną
                        > świętością
                        > > masz robić i myśleć tak jak ona
                        > wiec zinterpretuj mi to, bo widocznie nie rozmiem

                        chodzi o to, że matka zawsze kocha swoją córkę o ile jest dla niej jedyną
                        świętością a córka ma robić i myśleć tak jak ona


                        • nienill Re: Problem z matką 22.08.08, 01:25
                          konto_online napisał:

                          > chodzi o to, że matka zawsze kocha swoją córkę o ile jest dla niej
                          jedyną
                          > świętością a córka ma robić i myśleć tak jak ona
                          genialne
                          • konto_online Re: Problem z matką 22.08.08, 09:05
                            słuchaj, nienill, niesill się więcej na wypowiedzi w mojej okolicy - wędrujesz
                            na szarą listę
            • konto_online Re: Problem z matką 21.08.08, 14:27
              lepiej czytaj całość kontekstu
              • nienill Re: Problem z matką 21.08.08, 14:30
                konto_online napisał:

                > lepiej czytaj całość kontekstu
                przeczytałam
                jesli wg ciebie czegos nie rozumiem to mozesz mi to wyjasnic
                chetnie przemysle te sprawe jeszcze raz
                • konto_online Re: Problem z matką 21.08.08, 14:56
                  nie trudź się
        • leda16 Re: Problem z matką 21.08.08, 20:41
          Nic podobnego. Szacunku dla rodziców, innych ludzi, wartości etyczno- moralnych, współżycia w rodzinie, trzeba dziecko NAUCZYĆ. Częściowo jest to nauka drogą obserwacji stosunków rodzinnych istniejących w domu, w którym się dziecko wychowuje. Czego nauczy się Twoje dziecko obserwując wasze relecje z matką?
          • nienill Re: Problem z matką 21.08.08, 20:50
            leda16 napisała:

            > Czego nauczy się Twoje dziecko obserwując wasze relecje z matką?
            że na pierwszym miejscu nalezy zawsze stawiac SWOJĄ godnosc i miec
            szacunek do SIEBIE

            to wystarczy, zeby potem to dziecko szanowalo takze wszystkich
            innych ludzi
    • anilorak Re: Problem z matką 23.08.08, 19:13
      Zaczelam czytac ksiazke "Toksyczni Rodzice" (dzieki!) pomaga mi.
      Chcialam jeszcze o jednej rzeczy wspomniec, kiedys zebralam sie i
      napisalam do mojej mamy list, nie rozmawialam z nia, tylko napisalam
      bo wiem ze nie wysluchalaby mnie do konca. Nie bylo w nim nic zlego,
      same zwierzenia, szczerosci i moje oczekiwania jesli chodzi o nasza
      relacje. Wyslalam i po kilku dniach dostalam odpowiedz: "Twoj list
      to totalne dno, nie masz prawa mnie w ten sposob oskarżać" co tu
      dalej komentowac...
      • malakas Re: Problem z matką 23.08.08, 21:06
        Wyrzuć ja (książke). To bardzo szkodliwa literatura.
      • konto_online Re: Problem z matką 24.08.08, 11:24
        > Nie bylo w nim nic zlego,
        > same zwierzenia, szczerosci

        takie szczerości?:

        - nigdy nie szanowala mnie ani moich pogladow
        - kiedy dojrzewalam to ona sobie kupowala najlepsze ciuchyi mowila
        mi: patrz jak powinni sie wygladac, ja mialam kieszonkowe na ciuchy
        z lumpeksu
        - zawsze stwierdzila ze cos tam spieprze
        - zero rozmow, zero zaufania
        - jest niezadowolona z zycia chociaz ma wszystko
        - jest wkurzona na wszystko co ja otacza, ma ze soba wielki problem
        - zawsze uwazala mnie za swoja rywalke, a w okresie menopauzy
        oszalala z zazdrosci ze ona sie starzeje, a ja pieknieje
        - nie akceptuje wszystkiego co robie
        - wmawia mi, ze to ja zle sie spojrze, zle zareaguje
        - niecierpi mnie i to emanuje z niej calej, z jej ciala, gestow,
        spojrzen, mowy

        naprawdę uważasz, że masz właściwe podejście do tej rozmowy?

        ps moje ulubione:
        - zabraniala mi jesc z lodowki rzeczy, ktore przeznaczone byly w tym
        momencie dla gosci

        no pewno, dać gościom nadgryzione, co tam
        • anilorak Re: Problem z matką 26.08.08, 15:39
          tłumaczę: w lodowce nie bylo nigdy takich łakoci dla mnie, nigdy, a
          jesli przychodzili goscie to nie moglam ich tknac, nie chodzi o to
          ze mieli dostac nadgryzione, bez przesady! chodzi o to, ze ja nigdy
          sie nie liczylam w zadnej kwestii, natretna mucha, ot co.
          • marysia.9 Re: Problem z matką 26.08.08, 19:33
            Jak zachowuje się ona w stosunku do innych osób w rodzinie ? i ogólnie jej
            relacje międzyludzkie jak wyglądają ?
            • anilorak Re: Problem z matką 26.08.08, 22:15
              W stosunku do innych jest bardzo mila, a nawet powiedzialabym ze
              jest zbyt mila, liczą sie tylko goscie. Nikogo w rodzinie nie
              traktuje tak jak mnie, no moze moja bratowa, lecz jednak dzieje sie
              to w mniejszym stopniu. Goscie sa dla niej najwazniejsi, jednak
              relacje, ktore kiedys byly dobre z jej znajomymi, tak jakby teraz
              wygasaly...
    • marysia.9 Re: Problem z matką 28.08.08, 22:46
      Jak pisałaś ,matka traktuje cię jak rywalkę i tak może być.Sa tego typu
      osobowości i nie maja one nawet świadomości ,że takie są.
      Ty jesteś mądrzejsza i powinnaś to mieć na uwadze i zacząć ja traktować jako
      osobę chorą jako ,że jej nie zmienisz.
      Kontakty na etapie takich zmian ograniczać ,jakby uświadomić jej ,że może sie
      tak stać ,że pewnego dnia będziesz miała dość i możecie sie nigdy już nie spotkać .
      W trakcie takich spotkań otaczać ją miłością i szacunkiem , nie przekonywać ,nie
      kłócić się tylko od czasu do czasu powiedzieć jej - to mnie rani , nie mów tak
      albo zmień ton lub zmień temat .Kontrolować cały czas to co się dzieje miedzy
      wami i odpowiednio reagować .Np .piszesz ,że cię nie cierpi , w momencie jak do
      niej przyjeżdżasz i widzisz jej niezadowolenie powinnaś zareagować - witaj
      mamusiu ,dawno nie widzieliśmy się ,co u ciebie dobrego :).Nie widzieć jej ale
      grac swoją rolę ,rolę kochanej i kochającej córki.
      To działa .
    • sbelatka Re: Problem z matką 28.08.08, 23:48
      problem stary jak świat..

      moj sie ciągnąl 40 lat.. az w końcu cos sie zmienilo..
      mama przekroczyła pewna granicę..
      ja w jakims sesnie sie zmienilam..

      zatrzymala swoje krytyczne wiecznie uwagi i komnetarze...

      mam wrażenie, ze moja dokopywała mi nieco inaczej i chyba jednak nie
      tak dotkliwie.. Ale bolalo jak diabli...

      Zatrzymala sie po tym jak przekroczyla ta granice ranienia mnie a ja
      dojrzalam do decyzji, ze jesli nie zmieni swojego stosunku do
      mnie... nie , to nie chodzi o stosunek - bo mnie zawsze kochala -
      ale o zachowanie ..to zerwę z nia kontakty...

      nawet nie zdążyłam jej tego powiedziec... bo po prostu przestala...
      Mówi sie na to "jak ręka odjął".. Az sama sie dziwie jak to mozliwe,
      ze po 40 latach krytykowania mnie .. nagle pzrestala...

      ale to fakt..

      odetchnęłam.. żcyie naprawde stalo sie prostsze..
      choc od wielu już lat nie bylam od niej zalezna i mialam swoje udane
      zycie - to jednak kazdy , nawet krótki kontakt byl dal mnie
      emocjonalnie wykańczjący...

      wiec co moge Ci zalecić???
      na ile to mozliwe sie po prostu nie koncentruj na niej
      chwile mijają.. ważne żeby Ci zbyt długo nie zalegało po spotkaniach
      z nia..

      i jak ktos wyżej juz zasugerowal - rozwijaj sie... to bardzo
      pomaga.. buduj swoja tożsamośc, swoje poczucie wartości...

      a co do jej zachowania "przy stole" i pzry obcych..
      sugerowałabym nauczenie sie kilku zdań typu :
      - przykro mi kiedy mówisz do mnie /o mnie w ten spsób
      - rozumie, ze według ciebie.. (cos tam jej słowami - to pozwala
      usłyszec co mówi, czasem ludzie dopiero wtedy zdaja sobie sprawe z
      tego co mówią.. np, rozumiem, ze według ciebie mam złe spojzrenie,
      że nie dośc dobrze zajmuje sie moim dzieckiem..."
      ale pamiętaj - to maja byc CYTATY z jej wypowiedzi
      a NIE Twoje tych wypowiedzi INTERPRETACJE

      bo interepretacją wydaje mi sie np. stwierdzenie, ze ona Cie nie
      cierpi... prawdopodobnie nawet nadinterpreytacją
      oczywiscie mozesz powiedziec.. Kiedy tak słucham co mówisz na moj
      temat to odnoszę wrażenie, ze mnie nie cierpisz...

      a jesli jest niezadowolona to zadaj soeboe trud żeby to zrozumiec...
      i zapewne nie ma wszytskiego.. bo gdyby miala to bylaby zadowolona..
      moze jej barkujemilosci albo czulosci, albo spelnienia zawodowego
      albo seksu albo czegos jeszcze

      ludzie zadowleni..sa dobzry dal innych.. i to nie ejst ich zasługa:-)


      w kazdym razie zyczę ci powodzenia bo naprawde domyslam sie co
      przezywasz i ja czuję parwdziwa ulgę, ze mam to juz za soba...


Inne wątki na temat:
Pełna wersja