nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle

18.08.08, 18:15
Jestem z moim partnerem już ponad 3 lata,oboje jesteśmy po tzw,przejściach,rozwodach.Oboje mamy dzieci,ja dwoje(córka i syn -dorośli już),on - córkę.Ma z nią bardzo dobry kontakt i o dziwo z jej matką też potrafi się dogadać.Nie jak ja z moim,ale pomińmy.
We wrześniu jego córcia kończy 18 lat,specjalnie na tę okazję wracamy do kraju,by mój mógł spędzić z nią ten dzień.I wszystko byłoby fajnie gdyby nie wczorajszy telefon od jego ex. Zaprosiła GO na uroczysty obiad z jej rodziną(matka,ojciec,brat) z okazji urodzin.A on się zgodził! A mnie zatrzęsło - powiedziałam,że jeśli tak bardzo chce spotkać ludzi,od których się nasłuchał najgorszych rzeczy - to jego sprawa,ja się nie wcinam.Ale przepraszam,gdzie JA w tym jestem?? Teraz MY jesteśmy rodziną i nie zależnie od sytuacji powinniśmy myśleć przede wszystkim o sobie.Zaznaczam- absolutnie nie zabraniam mu żadnych kontaktów z dzieckiem,spotykamy się w trójkę jak tylko jesteśmy w domu,on sam z nią sobie wychodzi na spacer czy na zakupy(mają przecież swoje sprawy) i ja to wszystko popieram i akceptuję.Ale czy nie uważacie,że pójście do byłej do byłego domu na imprezę to nie lekka przesada??? Ja się z tą myślą czuję bardzo źle.Jest mi przykro.A co będzie gdy córcia będzie wychodzić za mąż?? Też jej matka zaprosi tatusia na wesele,zapominając ,że nie jest single?
Poradźcie ,co mam zrobić?? Zabronić? Tłumaczyć z 1000 razy(na moje argumenty on odpowiedział - to do swojego dziecka mam nie iść??),nie wiem:(.
    • moofka Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 18.08.08, 18:50
      daj im spokoj, to jest ich relacja
      i jej swieto
      dziewczyna widzi ojca od wielkiego dzwonu
      i bedzie jedna z wazniejszych osob na jej przyjeciu
      i to znaczy teraz MY jestesmy rodzina?
      oni nia byli na dlugo przed tym zanim ty sie pojawilas
      umowilabym sie na ten dzien z kosmetyczka i przyjaciolkami, zamiast sie dolowac
      a chlopu dalabym spokoj
      a co do slubu jej swieto prawo zaprosic ojca w towzystwie lub bez niego - nie
      nakrecaj sie przyszlosc

      > A mnie zatrzęsło - powiedziałam,że
      > jeśli tak bardzo chce spotkać ludzi,od których się nasłuchał najgorszych rzeczy
      > - to jego sprawa,ja się nie wcinam.Ale przepraszam,gdzie JA w tym jestem??

      musisz byc wszedzie?
      tam jestes widac niepotrzebna, ten jeden dzien chyba mozesz zejsc na chwile ze
      swiecznika
      • marysia.9 Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 18.08.08, 19:33
        Nie masz racji i zupełnie nie potrzebnie czujesz się podle .
        Zostaw ich w spokoju i nie usiłuj sie udzielać towarzysko tam gdzie nie jesteś
        potrzebna.
        Żyj i daj żyć innym :)
        • monika388 Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 03:52
          A ja Ciebie rozumiem.
          Problemem jest to, ze mezczyzna nie potrafi byc konsekwentny.
          Jak to sie mowi : "chce zjesc ciastko i miec dalej ciastko".
          Niestety ten caly swiat nie pracuje w ten sposob.
          Zaczyna sie od imprezy w bylej rodzinie. Potem bedzie "musial" cos
          tam pomoc bylej ex, potem pewnie bedzie "musial" cos jej naprawic,
          potem doradzic, potem wysluchac, potem .. itd itd
          A Ty bedziesz coraz dalej, i dalej , i dalej w tej calej sytuacji.
          Az przyjdzie dzien kiedy bedziesz miala serdecznie dosyc zajmowania
          ostatniego miejsca na jego liscie. Tyle tylko, ze bedzie juz za
          pozno .
          W Twojej sytuacji nie zgodzilabym sie z jego zachowaniem. Ma teraz
          nowa rodzine, nowa zone i musi sie liczyc , ze teraz Z NIA spedza
          czas, odwiedza znajomych i dzieli wszystko.
          Czy jezeli bedzie ciezko chory, to zadzwoni do bylej ex, czy bedzie
          czekal az Ty mu usluzysz?

          Mialam wsrod znajomych bardzo podobny przypadek. Byla ex ciagle
          dzwonila i cos chciala, rowniez zapraszala swojego bylego meza. Na
          szczescie nowa zona byla rozsadna i miala glowe na karku.
          Zdecydowanie i konsekwentnie powiedziala "NIE". Wybrales nowe zycie
          i masz caly dzien aby sie zastanowic gdzie chcesz byc, ze mna czy z
          nia. Jezeli z nia - walizka za drzwi, jezeli ze mna - koniec
          telefonow od bylej ex i odwiedzania jej.
          Wybral po namysle drugie rozwiazanie. Malzenstwo trwa juz 22 lata i
          oby tak dalej. Gdyby moja znajoma nie byla wowczas konsekwentna, nie
          byloby tego malzenstwa ...

          Pozdrawiam i zycze powodzenia w konsekwencji i walki o TWOJE rowniez
          szczescie !
          • moofka Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 07:09
            monika388 napisała:

            > A ja Ciebie rozumiem.
            > Problemem jest to, ze mezczyzna nie potrafi byc konsekwentny.
            > Jak to sie mowi : "chce zjesc ciastko i miec dalej ciastko".
            > Niestety ten caly swiat nie pracuje w ten sposob.
            > Zaczyna sie od imprezy w bylej rodzinie.

            była rodzina??????
            była córka czyli?
            i jej nic nie wazne osiemnaste urodziny
            jak ktos bierze sobie partnera z przeszloscia
            to liczy sie z tym, ze jego dzieci i jego zobowiazania sa wazne i ze
            sa
            a nie liczy na to, ze po pierwszym bzyknieciu postawi mu warunki o
            zakazie widzen z "byłą rodziną" i "byłymi dziecmi" bo to jest podle


            Potem bedzie "musial" cos
            > tam pomoc bylej ex, potem pewnie bedzie "musial" cos jej naprawic,
            > potem doradzic, potem wysluchac, potem .. itd itd
            > A Ty bedziesz coraz dalej, i dalej , i dalej w tej calej sytuacji.

            a potem przyjada chinczycy i nas wszystkich zjedza
            na razie sa tylko osiemnaste urodziny corki i ja nie widze w tym
            nic dziwnego, ze corka chce na nich widziec ojca
            i jej swieto prawo
            ex nie prosi go do cieknacego kranu tylko na uroczystosc ich
            wlasnego dziecka
            a jego sprawy juz zawsze beda ich wspolnymi
            dobrze ze zachowali na tyle dobre stosunki, ze potrafia usiasc przy
            jednym stole, zeby dziecko wiedzialo, ze ma oboje rodzicow na
            ktorych moze liczyc, choc zycie sie tak splotlo, ze nie sa razem
            widac mają te klase, ktorej nowej damesie brakuje

            rozwiazanie z szantazem i walizkami albo albo jest cudowne, moze
            oprzytomnieje, szybko ucieknie i wiecej nie wroci
            nie potrafilabym kochac czlowieka, ktory kazal by mi wybierac
            pomiedzy swoją egoistyczną mialka zazdroscia i moimi dziecmi

            > Az przyjdzie dzien kiedy bedziesz miala serdecznie dosyc
            zajmowania
            > ostatniego miejsca na jego liscie. Tyle tylko, ze bedzie juz za
            > pozno .
            > W Twojej sytuacji nie zgodzilabym sie z jego zachowaniem. Ma teraz
            > nowa rodzine, nowa zone i musi sie liczyc , ze teraz Z NIA spedza
            > czas, odwiedza znajomych i dzieli wszystko.
            > Czy jezeli bedzie ciezko chory, to zadzwoni do bylej ex, czy
            bedzie
            > czekal az Ty mu usluzysz?
            >
            > Mialam wsrod znajomych bardzo podobny przypadek. Byla ex ciagle
            > dzwonila i cos chciala, rowniez zapraszala swojego bylego meza. Na
            > szczescie nowa zona byla rozsadna i miala glowe na karku.
            > Zdecydowanie i konsekwentnie powiedziala "NIE". Wybrales nowe
            zycie
            > i masz caly dzien aby sie zastanowic gdzie chcesz byc, ze mna czy
            z
            > nia. Jezeli z nia - walizka za drzwi, jezeli ze mna - koniec
            > telefonow od bylej ex i odwiedzania jej.
            > Wybral po namysle drugie rozwiazanie. Malzenstwo trwa juz 22 lata
            i
            > oby tak dalej. Gdyby moja znajoma nie byla wowczas konsekwentna,
            nie
            > byloby tego malzenstwa ...
            >
            > Pozdrawiam i zycze powodzenia w konsekwencji i walki o TWOJE
            rowniez
            > szczescie !
            • m.kromkowska Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 09:18
              Nie napisałam ani słowa,że nie pozwolę mu iść na urodziny do córki!!! Może z nią
              spędzić caly urlop jeśli tak chce,(gorzej ,że to ona nie ma za bardzo czasu dla
              tatusia). Mnie chodzi tylko i wyłącznie o sytuację,gdzie ON -ojciec(ok) i ex-Mąż
              jest zapraszany telefonicznie nie przez córkę,a przez ex właśnie! Na imprezę
              gdzie będzie JEJ rodzina,z którą mój facet nie ma naprawdę już nic wspólnego.
              Moofka ,z całym szacunkiem,naucz się czytać ze zrozumieniem.
              Monika 388 - bardzo ci dziękuję:).Mam właśnie takie wrażenie,że ona pomału i
              konsekwentnie dąży do rozwalenia naszego związku,a robi to posługując się
              uczuciami.Znam ją i absolutnie nie wierzę w jej czysto przyjazne
              intencje.Ostatnie takie zaproszenie na kawę skończyło się rozstrojem żołądka
              mojego faceta i silnym bólem głowy dla mnie .No i podwyżką alimentów,które apro
              po są płacone regularnie.I nie tylko alimenty,uprzedzając komentarze,każda
              zachcianka córci też jest finansowana z co by nie było,z naszej kieszeni.
              Nie wiem,boję się ,tak po prostu i po ludzku się boję o przyszłość naszego związku.
            • petshopgirl45 Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 09:34
              a jego sprawy juz zawsze beda ich wspolnymi
              > dobrze ze zachowali na tyle dobre stosunki, ze potrafia usiasc przy
              > jednym stole, zeby dziecko wiedzialo, ze ma oboje rodzicow na
              > ktorych moze liczyc, choc zycie sie tak splotlo, ze nie sa razem
              > widac mają te klase, ktorej nowej damesie brakuje

              Jego sprawy beda juz zawsze ich wspólnymi??????????? Zastanów się kobieto co ty
              piszesz? JEGO?? Ich dziecka - owszem.Ale jego sprawy są NASZYMI .
              Mają klasę?? Jakby miała klasę to zaprosiłaby nas oboje(inna sprawa czy bym
              skorzystała)
              Córka ZAWSZE może liczyć na ojca ,za co go między innymi cenię. spotykaja sie
              tak często jak tylko moga,gadają codziennie przez telefon,kochają się - czy
              naprawdę uważasz ,że własnie TO chce mu odebrać??
              • malakas Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 10:13
                Moim zdaniem niepotrzebnie się ciskasz. Nic nie wskórasz a możesz
                sobie zaszkodzić. Przebija z Twoich słów obawa odnośnie pewności
                posiadania faceta na własność (słuszna zresztą) oraz niechęć
                do "córci" i wszystkiego co było przed a co wiąże sie z teraz. Nie
                chcesz chyba samospełniającej sie przepowiedni? Bo wiesz, zmienił
                raz, może zmienić i drugi...
              • moofka Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 10:13
                petshopgirl45 napisała:

                >
                > Jego sprawy beda juz zawsze ich wspólnymi??????????? Zastanów się kobieto co ty
                > piszesz? JEGO?? Ich dziecka - owszem.Ale jego sprawy są NASZYMI .


                dokladnie tak zaimek jego odnosil sie do dziecka
                sprawy ich dziecka, beda ich wspolnymi


                > Mają klasę?? Jakby miała klasę to zaprosiłaby nas oboje(inna sprawa czy bym
                > skorzystała)

                ale dlaczego
                corka chce miec na przyjeciu ojca
                a ciebie niekoniecznie
                tym bardziej, ze sama piszesz, ze bys nie poszla
                a on powinien
                corka chyba ma prawo wybrac sobie gosci na swoją uroczystosc

                > Córka ZAWSZE może liczyć na ojca ,za co go między innymi cenię. spotykaja sie
                > tak często jak tylko moga,gadają codziennie przez telefon,kochają się - czy
                > naprawdę uważasz ,że własnie TO chce mu odebrać??

                no cudownie, wzorowo, tak byc powinno
                tylko czy aby jest?
                jakby bylo, to nie dostawalabys piany na ustach na mysl o tym, ze idzie do niej
                na urodziny
                albo na mysl o slubie, na ktory on jako ojciec bedzie zaproszony
                • kryzolia Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 11:29
                  Zupełnie się z TObą zgadzam, mam podobną sytuację, ale mój mąż nie poszedłby na
                  taki obiad, po prostu dziecko przychodzi do nas i widzi sie z ojcem

                  Twój mąż teraz idzie na urodziny, potem pójdzie na obiad świąteczny,na jedne
                  święta i inne, bo też córka tam będzie, potem na następne urodziny itd,,.

                  następnym razem zrób TY taki obiad lub coś w tym rodzaju u was
                  w domu i zaproś dziewczynę, ... ciekawa jestem reakcji męża.



                  • sebyzbarma Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 12:23
                    > po prostu dziecko przychodzi do nas i widzi sie z ojcem

                    Czyli wszystko pod (TWOJA) kontrola, tak? A co, gdy dziecko chce sie
                    zobaczyc z ojcem gdzies indziej?

                    > Twój mąż teraz idzie na urodziny, potem pójdzie na obiad
                    świąteczny,na jedne
                    święta i inne, bo też córka tam będzie, potem na następne urodziny
                    itd,,.

                    Jak my, kobiety, uwielbiamy przesadzac. Az dziw, ze wsrod rezyserow
                    filmow nie ma tylu kobiet. Do krecenia filmow katasroficznych
                    nadawalybysmy sie jak nic.
                    Ile jest tych swiat w roku? Ile razy w roku corka ma urodziny?
                    Podliczyc wszystko razem to potezna liczba wychodzi…


                    > i jest na tyle dojrzałe że nie stara się stwarzać takich sytuacji.

                    Dziecko i owszem. Macocha, niekoniecznie. Widocznie rodzice dziecka
                    potrafili rozstac sie z klasa bez ciagania sie wzajemnie za wlosy i
                    maja do siebie na tyle szacunku, ze potrafia rozmawiac ze soba. Mam
                    wrazenie, ze wychodzi z Was totalny brak zaufania i pewnosci siebie.
                    • kryzolia Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 14:32
                      Ja taką sytuacje poprostu przerobiłam i wiem co mówię.
                      A takich wypowiedzi osób , które znają rzeczy z tego co im sie wydaje mnie nie
                      interesują.

                      Otóż, skoro ja jestem ważna dla mojego męża, i naturalnie przyjmuję fakt, że ma
                      on dziecko - to dlaczego mam uciekać po kątach,aby przypadkiem nie być z jego
                      dzieckiem, skoro go lubię wszyscy się szanujemy. Dziecko tym samym widzi, że
                      nie jestem jakiś złym człowiekiem i mój mąż który jest dla niego przykładem
                      pokazuje że mnie szanuje. TO chyba dobry przykład. Nie ma w tym żadnego zakłamania.
                      Decyduje tu otwartość , a dziecko uczy się on nas. Nie zamierzam sie chować po
                      kątach, i udawac że mnie nie ma, tak samo mój mąż podkleśla przy dziecku że
                      jestem ważna.
                      Dziecko powinno byc świadomie, że rodzice juz poprostu nie są ze sobą i w tej
                      kwestii nic sie juz nie zmieni.
                      Chce dodać, ze takiej sytuacji na mężu nie wymuszałam , ani nawet nie
                      sugerowałam,postępował tak bo tak uważał za słuszne.
                      Dziecko o którym mowa jest teraz dorosłe, zwierza mi sie ze swoich problemów, w
                      planie jest ślub na który jesteśmy zaproszeni.
                      Mąż nie chodził za dzieckiem , nie pilnował terminów spotkań, po prostu gdy
                      chciało samo przychodziło wiedząc że ma kochającego ojca.
              • nienill Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 15:18
                jestes dla tej kobiety kompletnie obca osobą i ona ma pelne prawo
                nie zyczyc sobie, aby na uroczystosc rodzinną bezczelnie wpraszał
                sie ktoś, kto do tej rodziny nie nalezy
    • kryzolia Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 11:15
      a ja Ciebie rozumiem i uważam że masz racje.
      Powiem więcej, mam podobną sytuację, ale mój mąż nie poszedłby na taki obiad
      czyli do domu byłej zony i dziecko dobrze o tym wie ..... i jest na tyle
      dojrzałe że nie stara się stwarzać takich sytuacji.
    • greengrey Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 14:30

      wiesz co , tak na spokojnie uważam, że nie masz racji.

      Ex nie woła swojego byłego do domu na kawę, do "kranu", czy
      innych pierdół.
      To naprawdę są 18te urodziny ich dziecka- ważna dla nich data.
      Nic dziwnego,że chce, aby ojciec ich córki był tego dnia między
      gośćmi.

      Może to nawet i lepiej, że jest też rodzina byłej- więcej ludzi, a
      nie tak sam na sam. twojemu mężowi też w tłumie łatwiej się będzie
      schować.
      Na stałe mieszkacie za granicą, więc realnie nie ma grożby,że była
      ma jakieś konkretne możliwości zagrozić waszej relacji.

      To jest dzień ich córki i powinnaś to uszanować, a sama zrobić sobie
      jakąś przyjemność tego dnia :)

      I jeszcze jedno- tak, na pewno jak córka będzie wychodzić za mąż, na
      100% sytuacja się powtórzy i nic dziwnego,że córka ojca zaprosi.

      Więc tak się nie burz

      Córka ma prawo do spotkania rodziców w tym dniu razem. twoja
      obecnoSC jest tam niepotrzebna i tylko mogłaby być kłopotliwa.

      To,że on idzie na urodziny córki- nie znaczy że Cię zostawia..
    • myga Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 16:49
      on - córkę.Ma z nią
      > bardzo dobry kontakt i o dziwo z jej matką też potrafi się dogadać.Nie jak ja z
      > moim,ale pomińmy.
      _____________
      Mysle, ze tu jest pies pogrzebany. tak naprawde o kulturze ludzi swiadczy w jaki
      sposob potrafia sie rozstac. Dla ciebie to dziwne, bo wnioskuje, ze ze swoim
      bylym to wypraliscie w sadzie wszystkie brudy, a wasze dzieci byly
      wykorzystywane w waszych rozgrywkach jak pionki(obym sie mylila). Dla ciebie to
      dziwne, ze twoj partner i jego ex maja te klase, ktorej nie posiadasz. I moze
      dlatego czujesz sie zagrozona? Co do osiemnastki, naprawde uwazasz, ze powinnas
      tam byc? I po co? Natomiast, chce ci powiedziec, ze wg prawa polskiego, to
      rodzina jego ex, tesciowie np, na zawsze pozostaja powinowatymi, niezaleznie od
      rozwodu dzieci. Natomiast nie sa obcymi ludzmi gdyz maja wspolna wnuczke, ktorej
      ojcem jest wlasnie ich ziec. Troche wyluzuj, to tylko partner, nie jest twoim
      mezem. Jest prawnie dla ciebie obcym facetem, natomiast dla tamtej rodziny jest
      ojcem, zieciem i ex mezem, wnioskuje, ze byl z pierwsza zona dluzej niz trzy
      lata, i maja duzo wspolnych wspomnien, a ty tam jstes obca. Mysle, ze on nie
      pcha sie z butami w zycie twoich dzieci, i nie rosci sobie praw nowego tatusia.
      • petshopgirl45 Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 19:28
        Czy ja napisałam gdziekolwiek ,że ja też chcę isc?? Czy napisałam ,że nie mam z
        jego córką dobrych układów?? NIE.
        Widujemy się za każdym razem z nia,bywamy RAZEM u jej babci a mojej teściowej -
        zero problemu. Ja tylko nie chce by mój facet spotykał się z ex u nich w domu w
        otoczeniu rodziny ex.Nie o dziecko mi tu chodzi,które notabene dużą kobitą już
        jest i będzie DOROSŁA;).
        A znam jego ex aż za dobrze i wiem,że skończy się na płaczu i zgrzytaniu zębami
        ich obojga i dziecka też.Przerabialiśmy.A ,że mój luby świata za córką nie widzi
        to się godzi na wszystko,a potem się wścieka.
        Ja chciałam tylko od was usłyszeć jak mu ten pomysl wybić grzecznie z głowy,ot
        co. Moja córka mieszka z nami i nie ma z tym problemu:)
        • moofka Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 19:36
          > Ja chciałam tylko od was usłyszeć jak mu ten pomysl wybić grzecznie z głowy,ot
          > co.

          a ta dalej swoje
          mowia ci ludzie, zeby nie wybijac, ale jak grochem o sciane
          to dorosli ludzie
          i nie twoja sprawa
        • moofka Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 19:40
          >Moja córka mieszka z nami i nie ma z tym problemu:)

          a ojciec twoich dzieci nie bywa zapraszany na ich wazne swieta?
          nie bylby mile widzianym gosciem na osiemnastych urodzinach czy slubie?
        • kaz-oo Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 19.08.08, 21:36
          petshopgirl45 napisała:

          A znam jego ex aż za dobrze

          Była przyjaciółka, czy się mylę?
        • kryzolia Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 20.08.08, 13:50
          dlaczego nikt tu nie chce zrozumieć, że nasza bohaterka tez jest rodziną swojego
          faceta, więc należy traktować ją z szacunkiem, i taki obraz dziecko powinno mieć.
          To jest żona ojca, która go kocha, są razem i dziecko oraz wszyscy muszą sie
          przyzwyczaić że trzeba sie z nią liczyć i z jej uczuciami.

          Należy w pewnych sprawach zachowywać sie na tyle delikatnie aby żadnej ze stron
          nie urazić...a najlepiej to wychodzi jak wszyscy postępują otwarcie, nie mają
          przed sobą tajemnic,

          Nic by sie nie stało gdyby ojciec uczcił urodziny z córką akurat inaczej, nie
          siedząc przy stole , np. zabrał ją razem ze swoją partnerką w następnym dniu czy
          następną niedzielę na wycieczkę.

          Czy to takie nadzwyczajne przeżycie dla dziecka, które widzi że ojciec sie
          zmusza i nie czuje sie komfortowo w takiej sytuacji jak rodzinny obiad do
          którego go zmuszono? dzieci wyczuwają nieszczere sytuacje, a rozstanie rodziców
          jest faktem
          • moofka Re: nie wiem czy mam rację ,ale czuję się podle 21.08.08, 08:32
            kryzolia napisała:

            > dlaczego nikt tu nie chce zrozumieć, że nasza bohaterka tez jest
            rodziną swojeg
            > o
            > faceta, więc należy traktować ją z szacunkiem, i taki obraz
            dziecko powinno mi
            > eć.
            > To jest żona ojca, która go kocha, są razem i dziecko oraz
            wszyscy muszą sie
            > przyzwyczaić że trzeba sie z nią liczyć i z jej uczuciami.

            ______________________________
            jej uczucia w tym wypadku to zwykla miałka i niska zazdrosc
            ktora wynika z niskiego poczucia wlasnej wartosci i jakiegos
            absurdalnego poczucia zagrozenia
            tym podlejsza, ze to wtracanie sie w relacje dziecka z ojcem,
            ktorego przez rozwod rodzicow i tak na codzien nie ma
            czym zagraza jej sytuacja, ze ojciec puknie sie kieliszkiem z matka
            swojego dziecka z okazji jej osiemnastych urodzin?
            niczym - a dziewczyna ten dzien bedzie pamietac cale zycie
            ze na okolicznosc jej uroczystosci zachowali sie jak ludzie z klasa
            i schowali urazy w kieszen

            a na szacunek dzieci partnera, to nalezy sobie zasluzyc
            madroscia, delikatnoscia i zyczliwoscia
            tej autorce brakuje
            "sie nalezy" w tym przypadku to dziala

            >
            > Należy w pewnych sprawach zachowywać sie na tyle delikatnie aby
            żadnej ze stron
            > nie urazić...a najlepiej to wychodzi jak wszyscy postępują
            otwarcie, nie mają
            > przed sobą tajemnic,
            >
            > Nic by sie nie stało gdyby ojciec uczcił urodziny z córką akurat
            inaczej, nie
            > siedząc przy stole , np. zabrał ją razem ze swoją partnerką w
            następnym dniu cz
            > y
            > następną niedzielę na wycieczkę.

            moze zabrac, bardzo milo, tyle ze urodziny juz byly i nie bylo na
            nich ojca
            i czy ta partnerka juz zawsze koniecznie bedzie do boku ojca
            przyklejona?
            a jesli ona chce spedzac czas z ojcem, nie z partnerka
            to koniec, po tatusiu? bo nowa damesa zabroni ;/

            >
            > Czy to takie nadzwyczajne przeżycie dla dziecka, które widzi że
            ojciec sie
            > zmusza i nie czuje sie komfortowo w takiej sytuacji jak rodzinny
            obiad do
            > którego go zmuszono? dzieci wyczuwają nieszczere sytuacje, a
            rozstanie rodziców
            > jest faktem
Pełna wersja