petshopgirl45
18.08.08, 18:15
Jestem z moim partnerem już ponad 3 lata,oboje jesteśmy po tzw,przejściach,rozwodach.Oboje mamy dzieci,ja dwoje(córka i syn -dorośli już),on - córkę.Ma z nią bardzo dobry kontakt i o dziwo z jej matką też potrafi się dogadać.Nie jak ja z moim,ale pomińmy.
We wrześniu jego córcia kończy 18 lat,specjalnie na tę okazję wracamy do kraju,by mój mógł spędzić z nią ten dzień.I wszystko byłoby fajnie gdyby nie wczorajszy telefon od jego ex. Zaprosiła GO na uroczysty obiad z jej rodziną(matka,ojciec,brat) z okazji urodzin.A on się zgodził! A mnie zatrzęsło - powiedziałam,że jeśli tak bardzo chce spotkać ludzi,od których się nasłuchał najgorszych rzeczy - to jego sprawa,ja się nie wcinam.Ale przepraszam,gdzie JA w tym jestem?? Teraz MY jesteśmy rodziną i nie zależnie od sytuacji powinniśmy myśleć przede wszystkim o sobie.Zaznaczam- absolutnie nie zabraniam mu żadnych kontaktów z dzieckiem,spotykamy się w trójkę jak tylko jesteśmy w domu,on sam z nią sobie wychodzi na spacer czy na zakupy(mają przecież swoje sprawy) i ja to wszystko popieram i akceptuję.Ale czy nie uważacie,że pójście do byłej do byłego domu na imprezę to nie lekka przesada??? Ja się z tą myślą czuję bardzo źle.Jest mi przykro.A co będzie gdy córcia będzie wychodzić za mąż?? Też jej matka zaprosi tatusia na wesele,zapominając ,że nie jest single?
Poradźcie ,co mam zrobić?? Zabronić? Tłumaczyć z 1000 razy(na moje argumenty on odpowiedział - to do swojego dziecka mam nie iść??),nie wiem:(.