nadopiekuńcza matka-poczucie winy

23.08.08, 13:48
Czy psychoterapia pomaga osobom ok. 60-tki? Moja mama cale życie
poświęcila swoim corkom, tj. mi i siostrze. Mąż jeżdził w delegacje,
wiecznie nieobecny, więc mama robiła także i za tatę w domu. Nie ma
żadnych hobby, nie lubi zwierząt, nie interesuje sie specjalnie
niczym poza życiem swoich dzieci. Za chwilę przejdzie na emeryturę.
Ja się dawno wyprowadziłam, siostra nadal mieszka z rodzicami.
Problem w tym, że mama nie daje odciąć pępowiny - wydzwania do mnie
po kilka razy dziennie (mieszkam z chlopakiem), a jak nie odzywam
się to jest obrażona. Siostra nie może nigdzie wyjść wieczorami, bo
mama wzbudza w niej poczucie winy -"znowu wychodzisz i mnie
zostawiasz". Ojciec ma w ... i po prostu ucieka w kolejne wyjazdy,a
moje z siostrą próby zainteresowania jej czymkolwiek poza nami
spalają na panewce.Kończy sie klotniami,bo czujemy się zaglaskiwane
na śmierć. I aż strach - co będzie jak przejdzie na emeryture?
Czy jakos terapia mozna zmienić nastawienie mamy do zycia i nas?
    • ca-ti Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 14:01
      olaboga.gdzie.ma.noga napisała:

      > Czy psychoterapia pomaga osobom ok. 60-tki?


      A czy wdeług Ciebie osoba ok. 60-tki to jeszcze człowiek czy juz
      nie? Bo psychoterapia jest dla ludzi...





      > Czy jakos terapia mozna zmienić nastawienie mamy do zycia i nas?

      A skąd wiesz, że ona będzie chciała je zmieniać? Może ona jest
      zadowolona ze swojego życia, po co miałaby je zmieniać?
      Jak Tobie coś przeszkadza i z czymś sobie nie radzisz, to sama idź
      na psychoterapię, a matce daj spokój...
    • ela282 Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 14:02
      Jak będziecie miały swoje dzieci to mama akurat Wam sie przyda.
      Wtedy swoją miłość przeleje na wnuki. A teraz może delikatnie
      wytłumacz mamie, ze telefon raz dziennie wystarczy.
      • ca-ti Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 14:05
        ela282 napisała:

        > Jak będziecie miały swoje dzieci to mama akurat Wam sie przyda.

        Nie chciałabym być Twoją matką.



        > Wtedy swoją miłość przeleje na wnuki. A teraz może delikatnie
        > wytłumacz mamie, ze telefon raz dziennie wystarczy.


        Teraz wystraczy przeczekaać, nie drażnić zanadto, bo w przyszłości
        przyda się jako darmowa niańka.
        • ela282 Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 14:13
          Wiesz Ca-ti, akurat moje dzieci na mnie nie narzekają. Dzieci
          wychowywałam sama. Matka ani razu mi nie pomogła, bo ją to nie
          interesowało. A ja chciałabym mieć matkę, która się o mnie martwi.
          Twoim zdaniem babcię należy trzymać z daleka od wnuków?
          • ca-ti Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 15:14
            ela282 napisała:

            > Wiesz Ca-ti, akurat moje dzieci na mnie nie narzekają. Dzieci
            > wychowywałam sama. Matka ani razu mi nie pomogła, bo ją to nie
            > interesowało.



            Wychowała Ciebie, to był jej obowiązek. Wychowanie Twoich dzieci
            mogło jej nie interesować, miała do tego prawo i skorzystała z niego.


            A ja chciałabym mieć matkę, która się o mnie martwi.

            Twoje oczekiwania to jedno, a decyzje innych ( w tym Twojej matki),
            to zupełnie co innego. Nikt nie ma obowiązku spełniać Twoich
            oczekiwań, jeśli nie chce. Akceptacja tego faktu bardzo porządkuje
            i...ułatwia życie. Polecam.

            Jeśli o mnie chodzi, to zamiast matki, która się o mnie martwi ( bo
            niby po co?) wolę mieć matkę spełnioną jako człowiek i kobieta,
            przyjazną, mądrą, która jeśli pomoże mi przy dzieciach to wyłącznie
            dlatego, że sama tego chce, nie poddaje się presji tzw. opinii
            społecznej, ani mojej, nie będącej męczennicą, ani frustratką
            wypełniajacą pustkę w swoim życiu moimi sprawami.

            Dobrze jest czasem pomyśleć, że matka to też człowiek, a nie tylko
            darmowy opiekun, który ma wobec nas do końca życia obowiązki.


            > Twoim zdaniem babcię należy trzymać z daleka od wnuków?

            Nie, a skąd ten wniosek?
            • ela282 Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 15:40
              Skąd Ty możesz wiedzieć kto mnie wychował. Tu się mylisz.Dlaczego
              nie oczekiwać od matki choć odrobine zainteresowania z jej strony?
              Przecież to najbliższa osoba. Twoim zdaniem, sprawami należy się
              dzielić z kim??
              "Jeśli o mnie chodzi, to zamiast matki, która się o mnie martwi ( bo
              > niby po co?) wolę mieć matkę spełnioną jako człowiek i kobieta,
              > przyjazną, mądrą, która jeśli pomoże mi przy dzieciach to
              wyłącznie
              > dlatego, że sama tego chce, nie poddaje się presji tzw. opinii
              > społecznej, ani mojej, nie będącej męczennicą, ani frustratką
              > wypełniajacą pustkę w swoim życiu moimi sprawami."
              Sama też czegos oczekujesz od matki. A jak taka nie jest jak sobie
              życzysz to co? Nie wszyscy są jednakowi. To Ty byś chciała żeby tak
              było. Tylko,czasami trzeba poprosić matkę o pomoc. Przecież nigdzie
              nie napisałam, ze matkę należy zmuszać do czegoś. Chodzi mi o to, ze
              wszelkie skrajności są niedobre. Dobrze jest jak ma się w matce
              zaufaną osobę, która w razie czego dąży z pomocą i odwrotnie, kiedy
              w potrzebie jest matka to córka dąży z pomocą. Moja córka nie
              mieszka ze mną, jest daleko. Mam częsty kontakt z nią, jak nie
              zadwonię ze 2 dni, to ona dzwoni co się stało. Ale ja też nie
              narzucam jej się swoja osobą. Jednak ona wie, że w każdej chwili
              może na mnie liczyć. I o to mi chodzi żeby ona wiedziała, że jest
              ktoś komu na niej zależy. Czy to takie złe?
              • ca-ti Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 15:57
                Kluczem do Twojej wypowiedzi jest zdanie z wcześniejszego postu:
                matka jeszcze Ci się kiedyś PRZYDA.
                Na tej podstawie rozwinęłam moją myśl. Nie zrozumiałaś jej, ale nie
                będę Cię przekonywać do mojego zdania; każdy ma prawo do swojego.
                Inna rzecz, że warto czasem otworzyć się na inny punkt widzenia, ot,
                choćby dla pogimnastykowania szarych komórek.

                Przyznaję, nie wiem kto Cię wychował, założyłam, że matka.
                Sugerujesz, że błędnie. OK.

                Nie mam oczekiwań w stosunku do swojej matki. Napisałam, że
                wolałabym mieć taką, co nie oznacza, że oczekuję, iż taka będzie.
                I że jak taka nie jest to cierpię.

                Zdradzę Ci coś : moja matka nie jest taka jak chciałabym, żeby była,
                ale akceptuję ten fakt, dla własnego dobra.
                • ela282 Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 16:35
                  Cieszę się, że sobie to wyjaśniłyśmy. Ja też nie mam żadnych
                  oczekiwań co do swojej matki. Ale wiesz, boli to, bo chciałabym mieć
                  prawdziwą matkę, traktować ją jak przyjaciółkę. Nie zazroszczę
                  nikomu majątku i innych dóbr, tylko dobrej czułej matki.Moje dzieci
                  wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć, a ja też wiem, że mogę liczyć
                  na nie. A to, ze napisałam, ze matka się przyda, to może użyłam
                  złego określenia. Ale jak ta matka jest nadopiekuńcza, to juz taka
                  zostanie. Na pewno będzie się wnukami cieszyć, a córki wtedy może
                  zmienią punkt widzenia.
    • ravny Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 16:24
      czy oczekujesz, ze matka z własnej woli pójdzie na terapię? wątpię.
      możecie metodycznie SAME odcinać jej wtrącanie się w wasze życie. spokojnymi
      komunikatami typu "mamo to moje życie", "nie decyduj za mnie bo ja mogę chcieć
      czegoś innego niz ty" , "masz prawo mysleć co innego ale ja chcę to zrobić
      właśnie tak i już i musisz się z tym pogodzić", "przeszkadza mi, że tak często
      dzwonisz", "mamo kocham cię, ale jestem dorosła i chcę mieć swoje życie , robisz
      mi krzywdę wpędzaniem mnie w poczucie winy"... itd. powtarzać to tak często aż
      dotrze, 20 razy się obrazi za 21-ym coś dotrze.

      dostosowujac się do jej zachowań utrwalacie same zły schemat, ze szkodą dla
      wszystkich. kto jest bardziej świadomy niech wyłamie się ze schematu, zacznie
      reagować inaczej niż dotychczas i otworzy drogę innym.
    • ravny Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 16:43
      olaboga.gdzie.ma.noga napisała:

      > Siostra nie może nigdzie wyjść wieczorami, bo
      > mama wzbudza w niej poczucie winy -"znowu wychodzisz i mnie
      > zostawiasz".


      jeszcze jedno. zmienić samej sposób myślenia = siostra MOżE wychodzić, a jedynie
      reakcja na to matki jest niezdrowa. ale jeśli matka wie, że taka jej reakcja
      zatrzyma skutecznie córkę w domu to będzie ją stosować! niech siostra zacznie
      wychodzić!musi mieć swoje życie niezalezne od matki. gdy matka zostanie sama
      będzie musiała zweryfikować swoje zachowanie np znajdując sobie psiapsiółkę na
      plotki z braku córki pod ręką. niech siostra nie ulega szantazom emocjonalnym
      matki, ale spokojnie lecz stanowczo stawia im granice i je ignoruje.
      pozostawione bez odzewu zaczna zanikać, choć odbedzie się to wysiłkiem matki,
      niestety koniecznym by zaczęła sobie budować swój świat nieskoncentrowany
      wyłącznie na wychowywaniu dzieci.

      >Ojciec ma w ... i po prostu ucieka w kolejne wyjazdy,

      a czy wy - jego córki - zgłosiłyście mu ten problem? powiedziałyście "ojciec,
      mama ma trudny okres, zainteresuj się nią bardziej, zadzwoń czasem, pogadaj z
      nią od serca" (może w tym problem, ze nigdy jej nie dowartościowywał?, niech się
      wysili choć teraz)
      /pytanie jeszcze, czy ona nie ma teraz menopauzy i związanej z tym depresji? czy
      juz po? /
      • ravny Re: nadopiekuńcza matka-poczucie winy 23.08.08, 16:45
        aha, tak a propo siostry - argument za wychodzeniem z domu "no mama chyba nie
        chcesz żebym została starą panną? muszę zacząć bywać w towarzystwie", lub coś w
        tym stylu , humorystycznie.
Pełna wersja