Gość: aldona
IP: *.zeb.com.pl / 212.33.64.*
07.10.03, 13:37
Takich historii jak moja jest pewnie wiele. Choć jak rozejrzę się dookoła,
wszyscy znajomi, rodzina żyją spokojnie, zgodnie z prawem i nauką Bożą. Sama
wyrosłam z takiego otoczenia, zaopatrzona w masę różnych zasad i prawideł
dobrego przeżycia życia.
Oczywiście wszystko ma związek z mężczyzną. Jestem meżatką, szczęśliwą
mężatką. Mam 30 lat. Mój mąż jest fantastycznym facetem, jest dobry czuły
opiekuńczy i ma wszystkie te cechy których w mężczyźnie oczekujemy. Poznałam
niedawno innego meżczyznę. Wywarliśmy na sobie ogromne wrażenie juz od
pierwszego spojrzenia. Mam na myśli ogromną erotyczną fascynację. Spotykam
wielu mężczyzn, mam wielu znajomych ale takie coś mi sie jeszcze w życiu nie
zdarzyło. Do tej pory ze względu na jego pracę rozmawialiśmy głównie przez
telefon. On jest mną zafascynowany i szczerze mi mówi o swoich pragnieniach.
Ja mimo uczuć do męża nie moge o tym mężczyźnie nie myśleć. Jakby mnie coś
opętało. Zaplanowaliśmy spotkanie, z niewypowiedzianym ale wiadomym dla nas
zakończeniem. Nie wiem co się nagle stało z moimi ostrymi zasadami... miłość
wierność i uczciwość małżeńska to coś co nagle przestało istnieć. Może nie
przestało, bo to co odczuwam w związku z tym meżczyzną to jakby inna bajka.
Boję sie sama przed sobą swoich odczuć i tego co się stanie. A stanie się bo
oboje tego chcemy. On jest też szczęśliwie żonaty. Nie wchodzi tu żadna
kwestia rozbijania małżeństw i planowania wspólnegko życia. Czuję się
fatalnie, raz szczęśliwa a raz przerażona. MOże do tej pory zbyt poważnie
traktowałam życie, wszystko dookoła mnie było takie prawe. Nie sądziłam że
mnie coś takiego spotka, że nie będę w stanie tego zastopować. Napiszcie coś.
Może to jest normalne, tzn. zdarza się w małżeństwach, tylko ja żyłam w
jakiejś nieświadomości i przekonaniu że małżęństwo to najwieksza świętość.
Nie mogę tego co się ze mną dzieje zaakceptować a jednocześnie z rozkoszą
poddaję się temu uczuciu. Może ktoś zrozumie moje rozterki, może ktoś z was
przeżył coś podobnego.