Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic?

28.08.08, 10:40
Mam dosc powazne pytanie. Byc moze pojde z nim do terapeuty, jesli
znajde czas. Chodzi mi o to, ze kiedys czulam sie szczesliwa, pewna
siebie i ludzie mnie szanowali. Teraz mam 29 lat. A tak bylo w
czasie podstawówki, LO, studiów. Na studiach miałam praktyki w
bardzo ciekawych/waznych miejscach, pracowalam z zupelna elita i
mnie szanowli. Bylam szczesliwa. Na 4 roku poznalam bylego, byl
wystaczajaco wyksztalcony i przystojny, zebym mogla sie z nim
zwiazac. Kochalismy sie, ale kilka rzeczy mi nie pasowalo i w koncu
sie z nim rozstalam po 4 latach. W tym czasie moje zycie przestalo
juz byc takie mile. Zaczelam czuc sie stlamszona, psychiatra nawet
stwierdzil depresje, juz po rozstaniu. Teraz ponad 3 lata jestem
sama. Staram sie sobie radzic, z zewnatrz nawet nie wyglada to tak
zle. Ale ja sie czuje relatywnie okropnie. Zmienilam ostatnio prace
na taka, gdzie nie jestem szanowana, choc nie jest ona zbyt
wymagajaca umyslowo. Chcialam sie zaprzyjaznic z kims ciekawym na
stanowisku, ale on tylko na poczatku mnie szanowal, teraz olewa.
Staram sie realizowac i robic mile rzeczy, ktore zawsze lubilam, ale
juz np. z problemami w pracy sobie nie radze. W tym czasie nie
mialam zwiazkow, tylko przygodny seks. Terapeuta mowi, ze moje zycie
jest jak amerykanski sen. Ok wiec podsumowujac, zastanawiam sie, czy
dam rade wrocic do pewnosci siebie i poczucia szczescia z dawnych
czasow? Byc moze okolicznosci zmienily sie na tyle, ze sie nie da...
Choc nie bardzo w to wierze. Czytalam ostatnio Sekret. Podobal mi
sie, ale cudowne zmiany jeszcze nie nastapily w moim zyciu. Tyle, ze
poznalam kogos, kto mimo, ze nie jest czlowiekiem wielkiego sukcesu,
jest ciekawy i rozsadny i mnie szanuje, ale to tylko element
ukladanki...
    • ca-ti Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 10:46
      Co to jest amerykański sen?
      • mahadeva Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 10:56
        on wtedy mial chyba na mysli, ze jestem wolna, ze moge robic co
        chce, ze zarobki mam ponadprzecietne i w kazdy weekend/ewentualny
        urlop moge sobie pojechac, gdzie chce, wiec relatywnie moze sie
        wydawac, ze nie mam problemow, bo i wyksztalcenie mam i wygladam ok
        i IQ mam, ale w mojej ocenie, cos sie bardzo pogorszylo i chce to
        zmienic, myslalam, ze to brak odwagi, cwiczylam to na zajeciach
        terapeutycznych w listopadzie, zeby sie odwazyc wyjsc poza to, co
        jest, uzgodnilam wtedy z terapeutka, ze zawsze moge sie cofnac, ale
        zycie nie jest takie proste i to chyba nie o to chodzi, kiedys, gdy
        bylo ok, nie czulam zadnego stresu, czy ewentualnego poczucia braku
        bezpieczenstwa, wiec chyba nie chodzi o prosta odwage na sile... cos
        po porstu sie we mnie sie zablokowalo
      • mahadeva Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 11:10
        mysle ze przyczyna czesciwo jest taka, ze w pewnym wieku musialam
        wejsc w interakcje z facetami, a to ma duzy wplyw na zycie... choc w
        LO tez bylam raz zakochana w fajnym gosciu i to mnie nie dolowalo,
        robilam to, bo bylo fajne
        • kored Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 11:42
          ale ty kobito masz kompleksy... chcesz sie zadawac z fajnymi ludzmi na stanowiskach bo to bedzie świadczyło o tym ze jestes duzo warta, te same wymagania co do faceta, musi być piekny, młody, bogaty, inteligentny, wyszktałcony na stanowisku... a i jeszcze musisz pracować z zupelna elita i żeby cie szanowali.
          z takimi wymaganiami i podejsciem do zycia to ty szczescia nie znajdziesz... stawiasz sobie i innym tak wysokie standardy ze prawie nie do spełnienia.
          • mahadeva Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 12:02
            ale kiedys te standardy dzialaly...
            a czy jest cos zlego, zeby zadawac sie z madrymi osobami? z osobami,
            ktorzy innych nie krzywdza, sa kulturalne? wszystko jest mile i
            przyjemne?
            inna sprawa, ze byc moze masz racje, ze po prostu takie standardy sa
            nie-do-spelnienia w swiecie i moja frystracja nie ma racji bytu :)
            tyle, ze zawsze wierzylam, ze czlowiek powinien sie starac zyc jak
            najlepiej, realizowac swoj potencjal...
            napisales, ze moje zadawanie sie z pewnymi osobami bedzie swiadczylo
            o mnie, ze jestem duzo warta - nie o to chodzi, ja po porstu chce
            zyc milo i bezpiecznie i kiedys to bylo mozliwe
            dzieki za wpis :)
      • drugie_wcielenie Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 11.09.08, 16:17
        ca-ti napisała:

        > Co to jest amerykański sen?

        en.wikipedia.org/wiki/American_Dream
    • aizuz Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 12:01
      wiem że może to zabrzmieć głupio ale myślę że najlepiej by było gdybyś poszukała
      odpowiedzi nie na forum a nawet nie u terapeuty tylko w głębi siebie
      mam kilka wrażeń które są nie obiektywne bo Cię nie znam (możesz je przejrzeć
      nie musisz się nimi sugerować):
      1)potrzebujesz mężczyzny na dobre i na złe,takiego, że jego obecność dałaby Ci
      poczucie bezpieczeństwa którego wydaje mi się że Ci brakuje
      2)wygląda na to że nie wiesz jaki ten facet powinien być a może zmienia Ci się
      obraz idealnego mężczyzny - może sukces to właśnie niekoniecznie umiejętność
      zarabiania wielkich pieniędzy ale raczej umiejętność szanowania drugiego
      człowieka i bycia blisko zawsze wtedy kiedy ten ktoś nas potrzebuje, cieszenia
      się z nim radościami i znoszenia z nim smutku
      3)rozwój zawodowy jest bardzo ważny i nie należy z niego rezygnować ale jak
      widzisz życie jest pełne niespodzianek także tych przykrych i zawsze możemy
      rozczarować się pracą nawet taką o której marzyliśmy
      4)czułaś się szczęśliwa na pewno po części dlatego że osiągałaś sukces zawodowy
      ale też zapewne dlatego że miałaś przy sobie ludzi z którymi tym szczęściem
      mogłaś się dzielić, teraz tych ludzi brakuje więc i szczęście jakby mniejsze
      5)w relacjach międzyludzkich skupiasz się na wadach a nie na zaletach co moim
      zdaniem nie jest wcale czymś złym o ile tych wad się nie wyolbrzymia i nie
      dodaje a zalet nawet nie próbuje się zobaczyć
      6)boisz się spróbować zbudować głębokich relacji a z przygodnego seksu rzadko
      można stworzyć związek chociaż i to się zdarza ale nie należy brać tego za regułę
      7)jesteś jeszcze młodą kobietą, w dodatku zaradną i z zainteresowaniami ale za
      kilka lat potrzeba zbudowania związku nasili się u Ciebie najprawdopodobniej
      (może raczej za 10 niż za kilka) ale wtedy Twoje wymagania co do partnera będą
      jeszcze większe a wartościowych mężczyzn wolnych w Twoim wieku znacznie mniej
      myślę że powinnaś spróbować zbudować stały związek oparty nie tylko na seksie i
      wtedy będziesz znów szczęśliwa i pewna siebie czego Ci bardzo życzę
      8)ale nie rób nic na siłę

      a co do zmienności to całe życie się zmieniamy w tym nasz urok tkwi
    • kryzolia Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 12:15
      czasami jak czytam to co piszesz mam odczucie, że bujasz w obłokach, że
      naczytałaś się harlekinów,
      imponuje CI facet na stanowisku,najlepiej jakiś dyrektor...kasa, tzw. lepsze
      towarzystwo..
      człowiek inteligentny nie dzieli ludzi w taki sposób...

      a gdybyś poznała wartościowego chłopaka w swoim wieku, któremu dopiero za 10 lat
      będzie dane stanowisko?

      więcej pokory w stosunku do życia

      znam mnóstwo małżeństw, które dorabiały się powoli, i stopniowo zdobywały
      pozycje w zawodzie.....
      • chinsk.i.smok Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 28.08.08, 14:27
        Się zgadzam z kryzolią, mam ważenie, że nie sypiasz z facetami,
        tylko z literkami na ich drzwiach, wizytówkach, czy gdzie tam
        jeszcze....
        Cała reszta jest tylko konsekwencją.
        • giga70 Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 11.09.08, 16:41
          Jesteś odrealniona:((
    • drugie_wcielenie do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 11.09.08, 16:26
      (pod rozwage)

      moja forumowa kolezanka przeczytala ten watek i.. zacytuje: zastanawiam sie
      coraz powazniej, czy to nie jest facet, ktory uwaza sie za kobiete.

      czy ktos ma jakis kometarz do cytatu ? pisze to oczywiscie calkiem powaznie.
      mozna to widziec jak np. hipotetyczna sytuacje.
      • jan_stereo Re: do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 11.09.08, 16:39
        drugie_wcielenie napisał:

        > czy ktos ma jakis kometarz do cytatu ? pisze to oczywiscie calkiem
        powaznie.mozna to widziec jak np. hipotetyczna sytuacje.

        Moj komentarz do tego komentarza jest taki, mysle otoz, ze Twoja
        kolezanka ma dosc uproszczone/ograniczone spojrzenie na meskosc i
        kobiecosc. Dla mnie wpisy Mahy do "babskie gadanie", nawet jesli nie
        jest ono nazbyt babskie, to zdecydowanie nie jest jeszcze mocno
        meskie, a zwyczajnie ludzkie takie :"))
        • giga70 Re: do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 11.09.08, 16:42
          Jestes odrealniona:(
        • drugie_wcielenie Re: do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 12.09.08, 17:41
          czy ja wiem czy takie babskie ? mialem okazje przeczytac inny watek autorki i jakos tak dziwnie mi sie go czytalo. moze co w tym jest ? poza tym nie wiem czy chodzi o sposob pisania (meskie czy babskie), a moze o tematyke.

          ps. nie sadze, zeby miala ograniczone spojrzenie na te sprawy, jakkolwiek czasem mnie takze sie to wydaje, ale to tylko roznica pogladow.

          ps.2. dzieki za komentarze.
          • jan_stereo Re: do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 12.09.08, 19:38
            drugie_wcielenie napisał:

            > czy ja wiem czy takie babskie ?

            No caly czas jest o zwiazku lub relacji z facetem (czasem o pracy,ale to tylko jako odskocznia od problemu z mezczyzny brakiem), wiec raczej bedzie to babskie...

            > mialem okazje przeczytac inny watek autorki i jakos tak dziwnie mi >sie go czytalo. moze co w tym jest ?

            To ze sie dziwnie czyta nie oznacza zaraz chyba charakteru meskiego za tymze tekstem...

            > poza tym nie wiem czy chodzi o sposob pisania (meskie czy babskie), a moze o tematyke.

            to tak jak powyzej, tematyka jest czysto z babskiego punktu widzenia dotykana, chyba ze jakas inna tematyke masz na mysli, to moze uszczegolowij jaka.
      • rzeka.suf Re: do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 11.09.08, 17:53
        a na podstawie jakich konkretnie tresci kolezanka takie wnioski wysnula?

        zreszta, jest latwy sposob aby zweryfikowac te teorie - realne spotkanie.
        • drugie_wcielenie Re: do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 12.09.08, 17:35
          nie wiem. nie pytalem. szade, ze pewnie m.in. na podstawie tego postu, ale autorka pisuje rowniez na innych forach.

          sadzisz, ze to jest latwy sposob ?
          • rzeka.suf Re: do tych ktorzy zajmuja sie psychologia.. 12.09.08, 17:57
            wiec zapytaj. co konkretnie swiadczy o tym, ze m. to facet z urojeniami?
            to bardzo ciekawe :)
    • malawinka Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 18:12
      człowiek nie zmienia się aż tak bardzo,to co w nim siedzi musi
      znależc ujście i rozkwitnąć,a nawet wylać się na zewnątrz.
      Zatrudnij się w GW,oni tam wzyscy bardzo się szanują wzajemnie,
      i nie ma możliwości aby ktoś był pominięty,nawet sprzątaczka.
    • mrsnice Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 19:56
      Z twoich postów wynika, że strasznie się miotasz. Raz, że masz
      wreszcie kogoś i jesteś mega szczęśliwa, a raz, że jak jesteś sama i
      możesz miec tabun chłopów do ciupciania, szczęśliwa nie jesteś. Ja
      myślę, że potrzeba ci dziarskiego hydraulika (przeciez kase masz, na
      zarobkach ci nie powinno zalezec, choc teraz hydraulik moze wiecej
      zarobic niz profesorek czy inny wyuczony, z duzym IQ czy czym
      innym). I taki hydraulik powinien umiec cie dobrze zer...c, zeby Ci
      inne chlopy wyparowaly z glowy. Przy okazji moglby cie zaplodnic, no
      przynajmniej blizniakami. Wtedy nie mialabys czasu na rozmyslanie o
      ciupcianiu. A robil ci ten terapeuta jaikes testy czy od ciupciania
      uzalezniona nie jestes? Dla mnie, duzo roboty przy rodzinie
      rozwialoby twoje rozchwiane rozmyslania. Z calym szacunkiem.
      • jan_stereo Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 20:00
        mrsnice napisała:

        >Dla mnie, duzo roboty przy rodzinie rozwialoby twoje rozchwiane rozmyslania. Z calym szacunkiem.

        Taa, najlepiej od razu do kamieniolomow pojsc,to tez rozwiewa wiele rozmyslan, nie ma to jak bezmyslna zona z wieloma dziecmi u boku..
        • mrsnice Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 20:05
          znam schemat terapii od uzaleznien. A domniemywam, ze Maha jest
          uzalezniona od facetow i seksu. Jedną z najlepszych terapii jest
          ciezka praca. Oczywiście, może wybrac kamieniołomy. Moze tez byc
          zapracowana kobieta w domu uciech, a moze byc zarobiona kura domowa.
          Nie ma znaczenia. Potrzeba jej ZAJECIA.
          • jan_stereo Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 20:14
            mrsnice napisała:

            > znam schemat terapii od uzaleznien. A domniemywam, ze Maha jest
            > uzalezniona od facetow i seksu.

            to faktycznie przejebane sie uzaleznic od facetow i seksu, najlepiej sie uzaleznic od ciezkiej i bezmyslnej pracy, bo od przyjemnosci z daleka nalezy sie trzymac. Wszystko co dobre leczyc trza ciezka praca, to sa porady XXI wieku, tylko po kiego zyc w takim razie ?
            • mrsnice Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 20:18
              reasumując caaaałe gazetowe forum, nasuwa się jedno. Dla MILOSCI. Co
              by kto nie napisał, sprowadza się do jednego. Albo stety albo
              niestety.
              • jan_stereo Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 20:22
                nie forum, tylko zycie sie sprowadza do tego, a to czy stety czy nie stety,zalezy od wybieranej z tego przyjemnosci badz jej braku...
              • malawinka Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 20:28
                łeeee,a tu Steven Segal wyjaśnił,co to jest szczęście i jak uszczęś-
                liwiać ludzi,demolując 6 facetów,którzy coś mu tam chcieli zaszumieć
                • jan_stereo Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 20:30
                  witka Malawa, wyspalas sie juz ?

                  pozdro
                  • malawinka Re: Czy zycie/czlowiek moze sie az tak zmienic? 12.09.08, 21:55
                    sianie, Janie,właśnie zbieram się do snu,po aktywnym dniu i tak
                    sobie lukam w tivi,a tu sesja terapeutyczna zawodowa i goście smę-
                    cą coś o swoich problemach z agresja pod czujnym okiem terapeutki,
                    i nagle wstaje człowiek,który mówi,że nie ma żądnego problemu z
                    agresją,i tu pojawia się długi wywód terapeutki na temat zaprzecza-
                    nia problemom,i wtedy ten człowiek pokazuje czym jest szczęście,
                    bo co tam jakaś agresja czy banały. Piękna rzecz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja