kvinna
08.10.03, 17:52
Cholerne rozczarowanie.
Ale od początku.
Podczytujecie czasem blogi? Ja nie - nie lubię. I a priori założenie
uprzedzenie, że rzdko można trafić na naprawdę fascynujący. Madry.
Inspirujący. Etc.
Wiedziałam, że takowy tworzy koleżanka. Tzn. że pisze. Byłam ciekawa
(wrodzone :), ale nie pytałam nigdy o adres. Znalazł się sam. Podała mi
namiary na miejsce, w którym można ją spotkać w necie. Zajrzałam po dłuuugim
czasie. Dziś. I osłupiałam..
W jej blogu - parę moich powiedzonek (wybaczyłam, jestem dumna, że mnie
cytuje), ale - anegdotka, którą jej opowiedziałam, opisana jako jej zdarzenie
własne. Opowiedziałam ją jej, bo zdarzyła mi się, gdy do niej dreptałam.
Podrywający mnie dziwny facet, który w jej blogu podrywał ją...
Hmm..
Całe zdarzenie było prześmieszne, bo musiałam (wrodzone :) dokładnie wypytać
faceta, dlaczego już i z miejsca chce iść ze mną na kawę.
- Bo ja szybki jestem! I mnie się podobają takie [...] kobiety, jak pani!
:)
Jestem zazdrosna, że ludzie pisali jej później (słodzili..), jak cudownie
pisze?
Nie, to coś innego.
Dziwnie mi z faktem, że nasze rozmowy były świetną kopalnią dla
jej "twórczości". Potraktowała mnie jak rzecz?
A..ha :)
Przyznaję, że zareagowałam zbyt ostro. Na razie nie zdradzę, jak. Ale bardzo
lubię, jak "rozbieracie" na czynniki problemy. To ja też chcę :)
kvinna, jakby smutna trochę