To juz koniec....

01.09.08, 10:58
Zawaliłam studia, straciłam wszystko, już nigdy nie bede
dziennikarką, bo oblałam rok...Chyba już nigdy sie nie ułoży ;(
    • gocha033 Zaskroniec nie koniec 01.09.08, 14:24
      Niedobrze jest miec tylko jeden cel w zyciu, gdyz wtedy rzeczywicie
      latwo moze sie "wszystko" zawalic.
      Trzeba miec w zapasie 1 - 2 inne, alternatywnie.
    • kryzolia Re: To juz koniec.... 01.09.08, 14:47
      "straciłam wszystko" - wszystkiego nie straciłaś - zapewniam Cię......

      "Chyba już nigdy sie nie ułoży" - samo sie rzadko układa, trzeba pomóc losowi, a
      nie płakać... powinnaś wiedzieć co źle robiłaś i na drugi zaplanować sobie tak,
      aby uniknąć błędów - to wszystko...
    • meg-gy Re: To juz koniec.... 01.09.08, 15:16
      gingerbluesorchid napisała:

      > Zawaliłam studia, straciłam wszystko, już nigdy nie bede
      > dziennikarką, bo oblałam rok...Chyba już nigdy sie nie ułoży ;(

      Dziewczyno, dlaczego się tak afirmujesz??
      Jeżeli Ci zależy, to głowa do góry i powtarzaj sobie kilka
      razy dziennie, że to nie tragedia.
      Wszystko będzie ok. wyjdziesz z dołka, tylko sama musisz tego
      pragnąć nikt Ci nie pomoże. Każdy ma w życiu lepsze i
      gorsze okresy. Sztuką jest nie dać się. Z całego serca
      życzę i trzymam kciuki.
    • yokooo Re: To juz koniec.... 01.09.08, 16:52
      "Nie płacz w liście
      nie pisz że los ciebie kopnął
      nic ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
      kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno"
      Ks. J.T.


    • m-i-l-v-a Re: To juz koniec.... 01.09.08, 17:03
      Kiedyś tez tak myślałam ( tylko z całkiem innego powodu) do momentu, gdy
      uświadomiłam sobie, jak wiele mam jeszcze do stracenia...:)
      • m-i-l-v-a Re: To juz koniec.... 01.09.08, 17:06
        Na szczęście słowo "chyba" w Twoim wątku wskazuje na nadzieje. Powodzenia!
    • michunia Re: To juz koniec.... 02.09.08, 11:59
      Kochana, wszystko jest mozliwe, nic sie nie skonczylo,
      wszystko jest do naprawienia,
      jesli tylko tego naprawde chcesz to zostaniesz dziennikarka, a ta
      porazka wyda Ci sie ktoregos dnia zupelnie mala i nieistotna,
      dlaczego oblalas rok?nie pracowalas systematycznie? bylo za ciezko?
      gdzie lezy przyczyna?
      • gingerbluesorchid :( 02.09.08, 14:31
        Hm, czemu oblałam rok? Długo się nad tym zastanawiałam i doszłam do
        wniosku,że chyba poszłam na studia zbyt szybko.W liceum cierpiałam
        na depresję i stany lękowe, choć wtedy jeszcze był czas, w którym
        odnosiłam sukcesy w nauce i to pomagało mi wyjść na całość z
        dołka.Po maturze jednak zaczęlo się ze mną dziać coś niedobrego -
        myśli samobójcze, gwałtowne obniżenie nastroju, chęć ucieczki, bunt.
        Moi rodzice mówili mi, że nie powinnam się poddawać temu,że jeśli
        pójdę na studia, wszystko sie zmieni w moim życiu.Tak też zrobiłam -
        poszłam na dzienną polonistykę,bo od dziecka wykazywałam zdolności
        literackie i dziennikarskie, dużo pisałam i czytałam.Ale gdzieś w
        głębi duszy wcale jeszcze nie chciałam iść na studia - myślałam o
        pracy, bo nie chciałam studiować w rodzinnym mieście, myślałam, żeby
        za rok startować na kulturoznawstwo,historię, wiedzę o teatrze na UJ
        lub na scenografię na ASP w Krakowie.Chciałam też się podleczyć.Mimo
        to poszlam na studia.Na poczatku wszystko grało,robiłam notatki,
        chodziłam na wykłady, dobrze zdawałam egzaminy, poznałam fajnego
        chłopaka, który również wydawał się być mną zainteresowany...Miałam
        nadzieję,że jednak wyjdę z tej depresji i będę żyła jak moi koledzy
        z roku.Jednak depresja narastała.Wpadłam w jakiś dołek, przestałam
        się systematycznie uczyć, często zamiast na zajęcia chodziłam do
        parku i całymi godzinami rozmyślałam.Kilka razy dochodziło do tego,
        że próbowałam sobie odebrac życie, bo czułam się gorsza od fajnych,
        przebojowych koleżanek z roku,ale widocznie miałam żyć i żyję.Z tym,
        że w ostatnim połroczu roku akademickiego tak bardzo się zmieniłam,
        przestałam się odzywać do ludzi z roku, prowadzących,zagubiłam się w
        tym wszystkim.Co prawda większosc przedmiotów zaliczyłam,ale jeden
        z egzaminów zawaliłam i to przekreśliło mi szanse na dalsze studia.
        Na razie są wakacje, poszłam na psychoterapię i mogłam nieco rzeczy
        przemyśleć.Podjęłam też decyzję co do studiów - poszłam na studia
        historyczne i kulturoznawcze, ponieważ idealnie pokrywały się one z
        moimi zainteresowaniami.Niestety,moja porażka na polonistyce bardzo
        mnie osłabiła, przestałam wierzyć w siebie, czuję się beznadziejna i
        gorsza od innych, choć wiem,że wcale nie chodzi o brak zdolności,a o
        to,że dałam się dołkowi i lenistwu.Moja rodzina uważa mnie za mało
        zdolną,mówi,że powinnam iść do zawodówki itp. Mnie to ich skreślanie
        naprawdę boli.Przecież nie jestem głupią dziewczyną bez pasji, mam
        swój świat i zainteresowania, dużo piszę i mimo wszystko chciałabym
        w życiu być kimś.Jak już pisałam, kocham dziennikarstwo, zajmuję się
        tym ciągle, chodzę na warsztaty literackie i dziennikarskie, kiedyś
        udzielałam się w radiu, ale mam wrażenie, że bez studiów ksztalcącym
        w tym fachu nie mam nawet szans się przebić.
        • nrg67 I masz wielkie szczescie... 02.09.08, 16:14
          bo dziennikarstwo to zawod bez przyszlosci.
          To nie zart - mam wielu przyjaciol w tym zawodzie. Naklady gazet
          leca na twarz, telewizji nikt nie chce ogladac, radia nikt nie
          slucha. Bloggerzy zabili nawet komentatoro politycznych. To ,co
          ogladasz w TV i sluchasz w radiu -to kilku gwiazrodow z kontraktami
          za miliony. Kims takim zostac - to tak samo mozna planowac wygrana w
          totolotka i to wielka. Wiecej tu przypadku, niz pracy i talentu.
          Na tych gwiazdorow pracuja mroweczki, takie jak Ty: stazyci, luzdie
          swiezo po studiach na kontratach za 1000 zl, harujacy od rana do
          nocy. Slacza po nocach w interneci, wyszukuja infomacji, spelnaija
          zadania ,wykonuja polecania - a potem material w gazecie podpisuje i
          tak Pan Gwiazdor albo w TV czyta go Pani Gwiazda.
          Uwazaj, szykujesz sie do popelnienia wielkiego błędu!!!!!!!
          • iwona334 Re: I masz wielkie szczescie... 02.09.08, 16:19
            Tu nietety musze sie zgodzic, to zawod dla silnych, odpornych
            na stres. zarobki (poza znanymi wyjatkami) niskie, konkurencja
            przeogromna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja