astaad
02.09.08, 22:48
Coś niedobrego dzieje się w mojej pracy i do końca nie wiem jak z
tego problemu wybrnąć.
Zaczęło się to kilka miesięcy temu i mam wrażenie, że problem
narasta. W naszym biurze, prócz szefa, pracują trzy dziewczyny – w
tym ja. Jestem tam pracownikiem z najdłuższym stażem i wiekiem. Z
tym wiekiem to też nie z przesadą – zaledwie kilka lat ;o)
Jestem niepisanym kierownikiem biura i moim zadaniem jest to, by tę
pracę w biurze dobrze zorganizować pod każdym względem. Zależy mi na
dobrej atmosferze, bo doskonale wiem, jaki ona ma wpływ i na prace i
na samopoczucie.
Staram się nie ingerować w sposób, w jaki dziewczyny organizują
własną pracę, najważniejsze by dotrzymywały terminów. Ja zajmuję się
rejestrowaniem w naszym systemie komputerowym między innymi umów,
które one tworzą. Jeśli starcza mi czasu, to pomagam im w pracy.
Z jedną koleżanką nie ma najmniejszych problemów, jest wesoła, nigdy
nie odmówiła pomocy, można z nią o wszystkim porozmawiać. Druga zaś,
od kilku miesięcy, bardzo się zmieniła. Jest pyskata i wyniosła.
Kiedy znajdę w jej dokumentach błąd i proszę by go sprostowała, już
z góry wiem, że będę musiała o to sprostowanie prosić jeszcze kilka
razy i że cała sprawa zakończy się tak, że dziewczyna będzie
traktowała mnie przez kilka dni jak powietrze. Kiedy pytam co się
dzieje, o co się obraziła, odpowiada, że o nic.
Podobnie bywa, kiedy jest nawał pracy i proszę, żeby coś dodatkowo
zrobiła. Ostatnio demonstracyjnie mnie (przepraszam za wyrażenie)
olała.
Wiem, że jest zła na szefa o to, że ma niższą pensję od dziewczyny,
która została później zatrudniona. Rozmawiałam z nią o tym,
przekonywałam, że powinna porozmawiać o podwyżce, ale nie zrobiła
tego. Nie wiem, może jej się ta złość nawarstwiała przez te ostatnie
miesiące i teraz wszystko kipi.
Ale dlaczego obraca się przeciw mnie? Jest zła o to, że znajduje
błędy w jej dokumentach? Moja praca polega na tym by ostatecznie
sprawdzać wszystko, co wychodzi od nas na zewnątrz, nie mam czasu
by bawić się w poprawianie jej błędów – a swego czasu było ich
naprawdę sporo.
Kilka dni temu przemknął mi przez głowę pomysł, by porozmawiać z
szefem o podwyżce dla niej, ale zaraz potem pomyślałam – dlaczego ja
mam dbać o jej interesy, skoro jest dla mnie wredna i wkurza mnie na
każdym kroku?
Bardzo Was proszę o poradę, co mogę, co powinnam zrobić. Ta sytuacja
nie może dłużej tak się ciągnąć.……..