dziecko

05.09.08, 20:15
Mam 33 lata.
Nie mam męża i najprawdopodobniej nigdy mieć nie bedę. Nikt nigdy mi się nie
oswiadczył. Jestem piękną, inteligentną kobietą. Ambitną, pracowitą - n
studiach co roku otrzymuje stypendium.
Coraz cześciej myśle o zmarnowanym, bezsensownym życiu. Nigdy nie spotka mnie
radoś c macierzyństwa, posiadania rodziny, wspólnych posiłków, rozmów, wygłupów.
Zauważyłam, że aby zredukowac dysonans zaczęłam nienawidzic cudych dzieci.
Budza we mnie agresję.
Pewien lekarz powiedział mi, że kobieta powinna miec dziecko. W pzreciwnym
razie w okresie menopauzalnym, a już w szczególności na emeryturze, czrka ją
głęboka depresja, poczucie zmarnowanego zycia.
Kobiety takie najczesciej uciekaja w pracoholizm.
Gdy praca się kończy - powstaje pustka...
Jakie to może zycie jest koszmarne...
Dlaczego??
Najpierw straszne dzieciństwo, potem 7 lat wyjętych z zyciorysu z powodu
głębokiej depresji i syndromu wyuczonej bezradności, brak wiary w siebie,
niskie poczucie własnej skuteczności. Potem jedne studia, rzucone, potem znowu
koszmarny psychicznie czas, potem obecne studia. I co potem? Czarna dziura,
pustak, więc po co to wszystko?
    • mona.blue Re: dziecko 05.09.08, 20:39
      Poszukaj dla siebie terapii, widzisz w ciemnych kolorach przysłość,
      a przecież równie dobrze możesz jeszcze wyjść za mąż, mieć dzieci,
      przyjaciół, tylko twoje zranienia i kompleksy musisz wyleczyć.
      Pomyśl o dobrej terapii.
      • dont-know Re: dziecko 05.09.08, 20:42
        Studiuje psychologię. I nie wierze w terapię.
        • mona.blue Re: dziecko 05.09.08, 20:51
          A ja na własnej skórze przekonałam się o jej skuteczności - tylko
          trzeba trafić na dobrą.

          A najbardziej pomaga wiara, modlitwa, nadzieja.
          • dont-know Re: dziecko 05.09.08, 20:53
            Straciłam wiarę.
            Straciłam nadzieję.
            Nikt mnie nie chce słuchac i wszyscy się ode mnie odwrócili...
            • mona.blue Re: dziecko 05.09.08, 21:01
              Tak na mój gust to musisz gdzieś poszukać pomocy, nie wiem terapia,
              grupy wsparcia, niebieska linia, Bóg bo inaczej nie dasz sobie rady,
              takie bezproduktywne użalanie się nad sobą nic nie daje, gdzieś do
              ludzi albo do do Boga (najlepiej tu i tu) trzeba się zwrócić o
              pomoc.
              • dont-know Re: dziecko 05.09.08, 21:08
                Straciłam wiarę. Nie ma Boga.
                Ludzie nienawidzę. Zbyt się na nich zawiodłam.
                Dziekuje. Mona, za wysłuchanie...
                • mona.blue Re: dziecko 05.09.08, 21:11
                  Nie wiem jak Ci pomóc, a naprawdę Ci współuczję, bo przeszłam
                  podobną historię i właśnie dzięki terapii dla współuzależnionych i
                  wierze wyszłam z tego, z domu, w którym był alkohol i przemoc.
                  • dont-know Re: dziecko 05.09.08, 21:15
                    To tskie rzadkie we współczesnym świecie - zainteresowanie drugim człowiekiem,
                    takim nikim, jak ja, chęć wysłuchania...
                    Wiesz, mam pewność, ze nic mi się w zycie nie uda. Zbyt wiele nieudanych prób,
                    wszystkie zakończone fiaskiem.
                    Mam zerowe poczucie własnej skuteczności.
                    Ok, trzymaj się ciepło, Mona.
                    • mona.blue Re: dziecko 05.09.08, 21:18
                      Pozdrawiam i nie daj sobie wmówić,że jesteś nikim, jesteś wiele
                      warta, jak każdy z nas.
                    • ca-ti Re: dziecko 06.09.08, 10:17
                      dont-know napisała:

                      > mam pewność, ze nic mi się w zycie nie uda. Zbyt wiele nieudanych
                      prób,
                      > wszystkie zakończone fiaskiem.
                      > Mam zerowe poczucie własnej skuteczności.
                      >


                      To prawda. Nic ci się w życiu nie uda. Poza narzekaniem. Bo to udaje
                      Ci się świetnie.
                      Może dlatego nikt nie chce Cię wysłuchać? Ileż można słuchać
                      biadolenia jaka to jesteś beznadziejna i nieskuteczna.
                      Mnie nic do tego. Chcesz sobie spieprzyć życie, nie ma problemu. Co
                      mnie to obchodzi, w końcu to Twoje życie.
                      Jedno mnie tylko zastanawia, skąd pewność że jesteś taka piękna i
                      inteligentna? Tutaj jakoś poczucie własnej wartości Ci nie szwankuje.
                      A wiesz przynajmniej o co Ci chodzi, czy tylko tak sobie bredzisz?
                      • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 10:54
                        Czy Ty jesteś głupia, czt tylko udajesz? Masz maksymalny poziom braku empatii,
                        jak u większości ludzi zresztą. łatwo oceniasz, ferujesz wyroki, Ty, mając tak
                        mało danych o mnie, juz wszystko wiesz na mój temat.
                        Nigdzie nie napisałam, że wciąż biadolę do wszystkich na mój temat. Wręcz
                        przeciwnie - z nikim nie rozmawiam o swoich problemach. Bi wiem, że to i tak nic
                        nie da, wiele rzy próbowałam prosić o konkretną pomoc, i zawsze zostawałam
                        zlewana. Teraz żyję ze świadomością, że nikt mi nigdy w niczym nie pomoże.
                        Jest mi przykro, gdy widzę, jak głupsze, ale cwane kobiety mają łatwe,
                        poukładane zycie.
                        Mój błąd polegał na tym, że po tym, jak zostałam wyrzucona z domu, związałam się
                        z facetem, w którym n\byłam śmiertelnie zakochana. I to mnie zgubiło, zniszczyło
                        mi żyvie.
                        Tak, masz rację. W temacie piękna i inteligencji poczucie wartości mi nie
                        szwankuje. Chciałaś mi tym dokuczyć? Nie udało się.
                        • ca-ti Re: dziecko 06.09.08, 11:00
                          dont-know napisała:

                          > Czy Ty jesteś głupia, czt tylko udajesz? Masz maksymalny poziom
                          braku empatii,
                          > jak u większości ludzi zresztą. łatwo oceniasz, ferujesz wyroki,
                          Ty, mając tak
                          > mało danych o mnie, juz wszystko wiesz na mój temat.
                          > Nigdzie nie napisałam, że wciąż biadolę do wszystkich na mój
                          temat. Wręcz
                          > przeciwnie - z nikim nie rozmawiam o swoich problemach. Bi wiem,
                          że to i tak ni
                          > c
                          > nie da, wiele rzy próbowałam prosić o konkretną pomoc, i zawsze
                          zostawałam
                          > zlewana. Teraz żyję ze świadomością, że nikt mi nigdy w niczym nie
                          pomoże.
                          > Jest mi przykro, gdy widzę, jak głupsze, ale cwane kobiety mają
                          łatwe,
                          > poukładane zycie.
                          > Mój błąd polegał na tym, że po tym, jak zostałam wyrzucona z domu,
                          związałam si
                          > ę
                          > z facetem, w którym n\byłam śmiertelnie zakochana. I to mnie
                          zgubiło, zniszczył
                          > o
                          > mi żyvie.
                          > Tak, masz rację. W temacie piękna i inteligencji poczucie wartości
                          mi nie
                          > szwankuje. Chciałaś mi tym dokuczyć? Nie udało się.



                          Weź się do roboty i tyle. To bardzo proste.
                          Ja na przykład wybrałam ten wariant. Płacę sama za siebie, a do
                          łożka chodzę wyłącznie z miłości. Tobie też polecam.
                          • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 11:02
                            Ja mam dosyć łóżka a w miłośc nie wierzę.
                            Weź się w garść - najgłupsze, co można powiedzieć osobie na skarju załamania,
                            osobie w depresji - tak mnie ucono na studiach.
                            • ca-ti Re: dziecko 06.09.08, 11:08
                              dont-know napisała:

                              > Ja mam dosyć łóżka a w miłośc nie wierzę.
                              > Weź się w garść - najgłupsze, co można powiedzieć osobie na skarju
                              załamania,
                              > osobie w depresji - tak mnie ucono na studiach.


                              Nie nauczono Cię za to czytania ze zrozumieniem. I to w podstawówce.
                              Napisałam wyraźnie: weź się do roboty. I podtrzymuję to!
                              • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 11:10
                                Weź się do roboty=weź się w garść. Przestan mnie w końcu obrażać i przestań mnie
                                strofować. Nie mam ochoty na dyskusje na takim poziomie.
              • meg-gy Re: dziecko 05.09.08, 21:20
                Ale masz dołek..Z takim nastawieniem nigdy niczego nie
                osiągniesz. Bredzisz jak rozkapryszone dziecko. Weź się do
                nauki. Nie rozumię dlaczego wybrałaś psychologię? Jak
                wyobrażasz sobie w przyszłości swoją pracę?
                Dziwisz się, że nikt Cię nie chce?
                Piszesz o sobie, że jesteś piękna, inteligentna nie przesadzaj
                może jesteś ładna ale tylko ładna. Inteligentny człowiek nie
                pisze takich bzdetów na forum studentko psychologii.
                • dont-know Re: dziecko 05.09.08, 21:23
                  To nie sa bzdety. Uważam, że jestem piekna i inteligentna. I mój dramat polega
                  na tym, ze ludzie mniej inteligentni ode mnie odnosza sukcesy życiowe na wielu
                  płaszczyznach, a ja nie potrafię.
                  Zresztą - jakie znaczenie ma to, ze jestem piękną kobietą? Tabuny facetów
                  żadnych seksu bez zobowiązań. i nic poza tym.
        • leda16 Re: dziecko 05.09.08, 21:23
          Studiuje psychologię

          Po co, skoro tyle w Tobie nienawiści do ludzi, a na dodatek nie widzisz się jako pracująca w tym zawodzie?!
          Ale pewnie kłamiesz, bo wszystko w Twoim poście na to wskazuje.
          • dont-know Re: dziecko 05.09.08, 21:44
            Skoro kłamię to Ty nie studiujesz psychologii na pewno. Brak Ci epmatii, Ty już
            wszystko wiesz najlepiej, oceniasz zbyt pochopnie.
            Możemy to bardzo łatwo sprawdzić.
            Czy Freus był odkrywca psychoanalizy? A może czerpał z wcześniejsztych dokonań -
            czyich?
            Jakie sa style rdzenia sobie ze stresem?
            Czym zajął się Watson po aferze ze swoja studentką?
            • meg-gy Re: dziecko 06.09.08, 00:11
              dont-know napisała:

              > Skoro kłamię to Ty nie studiujesz psychologii na pewno. Brak Ci
              epmatii, Ty już
              > wszystko wiesz najlepiej, oceniasz zbyt pochopnie.
              > Możemy to bardzo łatwo sprawdzić.
              > Czy Freus był odkrywca psychoanalizy? A może czerpał z
              wcześniejsztych dokonań
              > -
              > czyich?
              > Jakie sa style rdzenia sobie ze stresem?
              > Czym zajął się Watson po aferze ze swoja studentką?


              Oj moja droga weź już przestań. Nie radzisz sobie z
              problemami, a kogoś chcesz leczyć.
              Przepraszam, ale daj już spokój ja Ci wyjaśniłam Leda
              potwierdziła i nie marudź tylko położ się dziecko spać.
              • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 10:57
                Kogo chce lezyć? Normalna jestes? Jakas idiotka, która rzekomo studiuje
                psychologię, zarzuca mi, że jaj jej nie studiuję? Bardzo prosto można to
                zweryfikować, odpowiadając na bardzo proste pytania. Jakoś nie udzieliła mi
                odpowiedzi.
                Jestem nieporadna życiowo, mam problemy emocjonalne, ale na litość to nie jest
                dowodem na to, że nie studiuje psychologii, prawda?
                • ca-ti Re: dziecko 06.09.08, 11:06
                  I powiem Ci jeszcze, ze wcale się nie dziwię, że nikt Ci nie chce
                  pomóc. Piszesz, że nienawidzisz ludzi. To po co oni mieliby Ci
                  pomagać?
                  Nazywasz osoby na forum idiotka, głupia...W życiu pewnie robisz to
                  samo. Kto by chciał to znosić?

                  Wszyscy wokól Ciebie są źli. Kochanek, ten wysoko postawiony,
                  niemoralny, całował się z Tobą przy pięcioletniej córce.
                  A Ty co, Ty się przy niej nie całowałaś? Myślisz, że skoro nie
                  jesteś rodzicem tego dzieciaka, to nie można Cię oskarżyć o
                  depeprawowanie go?
                  • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 11:13
                    Masz problemy z logiką.
                    Nienawidzę ludzi, ale nie mam tego napisanego na czole, nie chodze z
                    transparentem. W relacjach na co dzień jestem poprawnie zdystansowana. Tak ja
                    prawie wszyscy. Ilekroś starałam się być miłą, ciepłą, empatyczną osobą - ludzie
                    odsuwali sie ode mnie. Sądząc chyba, że za bardzo zabiegam o ich przyjaźń. Nic
                    podobnego. Po prostu miałam ochotę na mił a rozmowe.
                    Odnśnie do córki kochanka - to nie mój bachor.
                    • ca-ti Re: dziecko 06.09.08, 12:48
                      dont-know napisała:

                      > Masz problemy z logiką.
                      > Nienawidzę ludzi, ale nie mam tego napisanego na czole, nie chodze
                      z
                      > transparentem.



                      Nie musisz. Agresja i nienawiść przebija siew każdym słowie,
                      geście...
                      Ludzie to wyczuwają. Podobnie jak wyczuwaja ciepło, dobroć...


                      W relacjach na co dzień jestem poprawnie zdystansowana.


                      Nie mam pojęcia co to znaczy wg Ciebie i jak to wyglada. Dla mnie
                      brzmi obłudnie.


                      Tak ja
                      > prawie wszyscy.

                      Nieprawda.

                      Ilekroś starałam się być miłą, ciepłą, empatyczną osobą - ludzi
                      > e
                      > odsuwali sie ode mnie.

                      Bo pewnie GRAŁAŚ miłą i empatyczną. A jesteś sfrustrowaną i
                      nieszczęśliwą osobą, ziejącą do nich nienawiścią. Ludzie to czują.
                      I nie dają się nabrać.

                      Sądząc chyba, że za bardzo zabiegam o ich przyjaźń. Nic
                      > podobnego. Po prostu miałam ochotę na mił a rozmowe.

                      Jak wyżej.

                      > Odnśnie do córki kochanka - to nie mój bachor.

                      Tu sama się okeśliłaś. Myślisz, że cudze hm...bachory...można
                      bezkarnie krzywdzić?
                      Odpowiadaam Ci: nie można!



                      • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 13:12
                        Nie mój bachor, nie mój problem. Tatuś na oczach bachora obsciskuje się ze mną w
                        parku, wyciąga fiuta na wierzch i każe mi sobie robić ręką podczas gdy bachor
                        5-letni na to patrzy?!? Kto jest zaburzony - ja, która cudzy bachor nic nie
                        obchodzi, czy kochający tatuś, którego córunia potem powtórzy wszystko żoneczce,
                        na co żoneczka przymknie oko, "bo nie chce o niczym wiedziec"?!
                        Jak agresja przebija w slowie i geście, skoro nie widziałas mojej mimiki i
                        pantomimiki? Nie słyszałaś intonacji, z jaką wypowiadam słowa?
                        To nie brzmi obłudnie. Obłudni sa ludzie, którzy udaja oddanych przyjaciół a za
                        plecami wygadują koszmarne, krzywdzace rzeczy.
                        • m-i-l-v-a Re: dziecko-nie bachor 06.09.08, 16:55
                          Po tej wypowiedzi, wycofuje sie z tego co napisałam ponizej. Skoro w ten sposób
                          wypowiedzasz się o dziecku bliskiej Ci (moze tylko fizycznie, ale... bliskiej)
                          osoby; dziecku, ktoremu w pewnym sensie zafundowałaś jakieś nie najlepsze
                          przezycie.. i jeszcze twierdzisz, ze nic Cię ono nie obchodzi, bo nie jest
                          Twoje. Wytłumacz mi, bo chyba ze wzgledu na kolor włosów nie łapię, jak się ma
                          do Twojej empatii, byłego dziecka prześladowanego przez rodzicow?
                          • spinline Re: po co ta sztuczna gra 06.09.08, 17:21
                            A czy was kolezanki z forum obchodza cudze "bachory"? watpie to
                            juz duzo jak nie dalyscie klapa po glowie.

                            Rodzone matki zabijaja dzieci, krzywdza je psychicznie, deprawuja,
                            doprowadzaja do depresji.Ile takich matek jest, a tu takie
                            oczekiwania od obcej kobiety. Rodzony ojciec podniecony do tego
                            stopnia, ze nie moze sie opanowac przy dziecku.
                            Przeciez to dziecko, jezeli kiedys wspomni to nie czyn tej kobiety,
                            a tego kto emocjonalnie stoi blisko, czyli ojca.

                            • m-i-l-v-a jaka gra? 06.09.08, 17:34
                              spinline napisała:

                              > Jaka gra Spinline? Poniżej zasugerowałam, ze autorka watku mogłaby ( w ramach
                              oderwania się od swoich problemów pomoc tym, ktorzy tego potrzebuja, post
                              zatytułowałam nawet bardzo wymownie). Po przeczytaniu tego co powyzej uznałam,
                              ze ktoś kto nie lubi dzieci nie powinien jednak miec z nimi kontaktu. A ponieważ
                              autorka watku wspominała wczesniej o empatii, ktora ma, więc się zdziwiłam... To
                              wszystko, ja tu nie prowadze zadnej gry, reaguję, gdy cos mnie głeboko
                              porusza.... co nie znaczy, ze nie zycze dobrze tej kobiecie....
                              A poza tematem... mnnie akurat bardzo obchodza cudze dzieci, najbardziej te
                              niekochane i krzywdzone..... stad moja wypowiedz podszyta emocjami...
                              • dont-know Re: jaka gra? 06.09.08, 19:24
                                bachor mojego byłego kochanka nie jest bachorem nieszczęśliwym. okreca swoich
                                starych wokół palca i ma zycie jak księzniczka.
                          • dont-know Re: dziecko-nie bachor 06.09.08, 19:23
                            Gdybyś przeczytała uważnie mój pierwszy post to znalabys odpowiedź na to pytanie.
                        • ca-ti Re: dziecko 06.09.08, 18:06
                          dont-know napisała:

                          > Nie mój bachor, nie mój problem. Tatuś na oczach bachora
                          obsciskuje się ze mną
                          > w
                          > parku, wyciąga fiuta na wierzch i każe mi sobie robić ręką podczas
                          gdy bachor
                          > 5-letni na to patrzy?!? Kto jest zaburzony - ja, która cudzy
                          bachor nic nie
                          > obchodzi, czy kochający tatuś, którego córunia potem powtórzy
                          wszystko żoneczce
                          > ,
                          > na co żoneczka przymknie oko, "bo nie chce o niczym wiedziec"?!



                          Mam nadzieję, że ten wątek, a zwłaszcza to co tutaj napisałaś, to
                          prowokacja. Jeśli jest inaczej, to z Tobą jest gorzej niż
                          przypuszczałam.
                          Jeżeli robicie coś takiego przy dziecku, powinno się was pociągnąć
                          do odpowiedzialności karnej.


                          > Jak agresja przebija w slowie i geście, skoro nie widziałas mojej
                          mimiki i
                          > pantomimiki? Nie słyszałaś intonacji, z jaką wypowiadam słowa?
                          > To nie brzmi obłudnie. Obłudni sa ludzie, którzy udaja oddanych
                          przyjaciół a za
                          > plecami wygadują koszmarne, krzywdzace rzeczy.
                          • meg-gy Re: dziecko 06.09.08, 18:38
                            > Mam nadzieję, że ten wątek, a zwłaszcza to co tutaj napisałaś, to
                            > prowokacja. Jeśli jest inaczej, to z Tobą jest gorzej niż
                            > przypuszczałam.
                            > Jeżeli robicie coś takiego przy dziecku, powinno się was pociągnąć
                            > do odpowiedzialności karnej.
                            ca-ti napisała jw.

                            Wiesz ca-ti na taką kobietę jest jakieś określenie, uważam,
                            że czas zakończyć ten wątek. Przecież nie można się zniżać
                            do jej poziomu mentalnego, a jeszcze polemizować z kimś
                            takim.
                            • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 19:31
                              Prosta, ograniczona osobo - odp..ol się ode mnie
                          • spinline Re: dziecko 06.09.08, 18:48
                            Jeżeli robicie coś takiego przy dziecku, powinno się was pociągnąć
                            do odpowiedzialności karnej.
                            ..........................................................

                            Podcignij do odpoweidzialnosci karnej kilka milionow Polakow, bo
                            uprawiaja seks prawie na oczach dzieci. Wiele dzieci w Polsce nie
                            ma swojego pokoju, albo spi za cienka sciana gdzie mamuska z
                            tatuskiem sie podniecaja.
                          • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 19:27
                            Chyba tatusia bachora. Ja przy swoim dziecku nigdy nie zrobiłabym czegos
                            podobnego. Cudze bachory i ich problemy etyczno-emocjonalne mnie nie interesują.
                • leda16 Re: dziecko 06.09.08, 21:51
                  dont-know napisała:

                  > Jakas idiotka, która rzekomo studiuje
                  > psychologię, zarzuca mi, że jaj jej nie studiuję?


                  Gdybym była idiotką panienko, leżałabym jak niemowlę w jakimś PDPS szczając i srając pod siebie, a nie stukała w klawiaturkę, bowiem idiotyzm czyli głębokie upośledzenie umysłowe całkowicie wyklucza nawet sygnalizowanie potrzeb fizjologicznych, nie mówiąc już o samoobsłudze. Tym prostym epitetem udowodniłaś, że na psychologii znasz się jak wół na gwiazdach :))). Ponadto napisałaś, że jesteś inteligentna. Wiesz co, mój pies też jest inteligentny,może tylko odrobinę mniej niż Ty. A tak z ciekawości - może na tych studiach widziałaś człowieka bez inteligencji?


                  Jakoś nie udzieliła mi
                  > odpowiedzi.



                  Myślisz, że w dzień weekendowy nie mam nic ciekawszego do roboty, niż udzielać odpowiedzi na durne pytania?


                  > Jestem nieporadna życiowo, mam problemy emocjonalne, ale na litość to nie jest
                  > dowodem na to, że nie studiuje psychologii, prawda?


                  Za to totalna nieznajomość podstawowych terminów i pojęć psychologicznych jest na to wystarczającym dowodem.
            • brak.polskich.liter Re: dziecko 06.09.08, 01:08
              Skoro: nie masz szansy na zwiazek, dziecko i w ogole cokolwiek, mimo ze jestes
              piekna, inteligentna, wspaniala i w ogole siedem cudow swiata to przy Tobie
              cienkie Bolasy; skoro swiat jest zly, a ludzie wredni i w ogole na kazdym sie
              zawiodlas (chlip); skoro zadna terapia nie pomoze i w ogole to wszystko kupa i
              rzyg i bez sensu - to w takim razie sugeruje zalozyc sobie torebke foliowa na
              glowe. Tanio wyjdzie, przestaniesz sie meczyc, a i zwloki mozesz przekazac
              Akademii Medycznej albo innej instytucji naukowej. Zawsze to jakis pozytyw, nie?
              • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 10:55
                Ty też sie ode mnie odwal.
              • spinline Re: Jak czytam te posty i oczom nie wierze. 06.09.08, 17:23
                Skad ten jad? Jedynie z wlasnego nieudanego zyciorysu wziety.
                • brak.polskich.liter Slowo klucz - ironia 06.09.08, 23:18
                  Z ludzmi, ktorzy prezentuja podobne podejscie do zycia, jak autorka watku,
                  podane w sosie jekliwie-placzliwie-agresywnym, z zalozenia nie dyskutuje. Moge
                  ich tylko, na wlasny uzytek, zglanowac werbalnie. Dolaczenie sie obowiazkowe nie
                  jest, de gustibus.

                  BTW: Sami karmicie trolle, a potem sie dziwicie, ze Wam zasmiecaja forum.
                  Proponuje skorzystac z wyszukiwarki.
                  Ode mnie EOT
                  • dont-know Re: Slowo klucz - ironia 07.09.08, 00:15
                    ...
            • leda16 Re: dziecko 06.09.08, 21:37
              Skoro kłamię to Ty nie studiujesz psychologii na pewno.

              A co ma piernik do wiatraka czyli Twoje kłamstwa do moich studiów? Ale tutaj masz rację - nie studiuję psychologii ;). Zresztą nigdzie nie napisałam, że ją studiuję. Natomiast Ty na pewno myślisz jak stuprocentowa kobieta - wyciągasz błędne wnioski z nieistniejacych faktów :))).


              Czy Freus był odkrywca psychoanalizy?


              Nie! :))))).
    • panismok Re: dziecko 06.09.08, 07:57
      Żeby Cię spotkała radość posiadania szczęśliwej rodziny, musisz sama się
      zaangażować w jej stworzenie. Znaleźć człowieka, który zaangażuje się wraz z Tobą.
      Mam wrażenie, że Twoja niechęć do ludzi dotyczy przede wszystkim facetów. Czy
      któryś Cię skrzywdził? Potraktował przedmiotowo?
      I przez ten pryzmat oglądasz całą resztę?
      Niestety naprawianie własnego życia to praca nad sobą, a nie nad "złym światem".
      Zły świat się polepszy, jak ty się zmienisz. Dobry mężczyzna się znajdzie, jeśli
      Ty się otworzysz (inaczej go w ogóle nie zauważysz).
      A dziecku trzeba przekazać radość życia i miłość. Dopóki nie będziesz mogła tego
      dać, nie decyduj się na dzieci.

      Nie wierzysz w terapię? To użyj swojego inteligentnego umysłu. Wypisz, jakie
      masz problemy ze sobą. I po kolei szukaj ich przyczyn. Terapeuta robi to samo,
      ale może być skuteczniejszy, bo trudniej go oszukać. Za to samą siebie
      oszukujesz bardzo chętnie, na tym forum również.

      ps. a ja nie mam na celu obrażenia Ciebie, tylko delikatnego kop;a w dobrym
      kierunku ;-)
      • dont-know Re: dziecko 06.09.08, 13:14
        Jak mam znaleźć takiego faceta, Twoim zdanie?
        I nie życze sobie zwracania si edo mnie per "dziecko".
        Otwierałam się i zawsze dostawałam za to kopa.
        • panismok "dziecko" to tytuł pierwszego postu, 08.09.08, 15:48
          na który odpowiadam.

          A co do otwierania się i dostawania kopów, pierwsze jest
          nieodłącznie związane z drugim.

          Praktycznie nie ma ludzi, którzy się raz czy dwa otworzyli, i
          natychmiast im sie trafił książę z bajki. Są tacy, którzy wytrwali
          bez "skorupy" - to się zawsze opłaci, chocby dla samego siebie.
          Człowiek zamknięty na innych nie tworzy żadnych wartościowych
          relacji, nie potrafi dawać ani otrzymywać. Co z tego, że nic go nie
          boli - jesli znajduje się w stanie ciągłego uśpienia, emocjonalnej
          narkozy, odcięty od świata.
          Nawiasem mówiąc, od siebie samego też. Otwierając się na innych
          odkrywamy siebie.
    • m-i-l-v-a Re: Moze najpierw kontakt z cudzym dzieckiem? 06.09.08, 08:12
      Według mnie jesteś bardzo skupiona na sobie i swoich problemach. Nie twierdzę,
      ze nie sa poważne. Są. Wiem jak trudno wybrnąc się z takiej sytuacji, ale
      jeszcze trudniej, jezeli nie podejmuje sie takich prob usprawiedliwiając swoje
      nicnierobienie trudnym dziecinstwem. Zacznij coś robić. A co? To już zalezy od
      Twojej osobowości (pomagaj, zwiedzaj, rozmawiaj). Wyjdz na zewnątrz z chorego
      układu...
      Ja własnie uczę się nowego spojrzenia na swiat od pewnego pogodnego, pełnego
      życia bardzo chorego chłopca....
      • sbelatka Re: Moze najpierw kontakt z cudzym dzieckiem? 06.09.08, 12:50
        dont..przeczytałam cały watek.. i tak sobie mysle, ze dopada cie
        kwadratura kola...
        niczego nie bedziesz próbowac bo to i tak niczego nie da
        skoro niczego nie zrobisz - nic sie nie zmieni.. więc.. nie bedziesz
        w stanie podjąc np. terapii - bo to i tak bez sensu..

        no to nie wiem co w tej sytuacji mozna zrobic..

        z jednej strony mi cie żal
        ale z drugiej - no nie budzisz mojej sympatii..
        jasne, mozesz mi zarzucic, ze nie mam w sobie emapatii.. choć nie
        bardzo wiem skąd Ty możesz o tym wiedziec..

        ale wiesz.. jak na 33 letnia kobiete i to studiujaca psychologie -
        to twoje reakcje sa zadziwiająco niedojrzale

        mam wrazenie,ze niczego sie na tej psychologii nie nauczylas-oprócz
        jakiejs teoretycznej teorii
        i pewnie trafisz gdzies gdzie będziesz ludziom szkodzic..

        powinni ci co najwyżej - dopoki nie zmienisz swojego stosunku do
        ludzi - pozwolic na robienie testów na inteligencje w PPP

        a dlaczego mimo, ze jestes piekna i inteligentna osiągasz mniej niz
        brzydsi i głupsi?
        jest pewnie ze 100 powodów...

        i wiesz co "czytam" w tym co napisalas..
        jestescie glupi i brzydcy.. nie lubie was.. i nie zamierzam tego
        ukrywac.. ale pomagajacie mi..tylko żeby mi to bylo pomaganie, które
        mi pasuje..

        no jesli nie zadasz sobie trudu żeby sie zatrzymac..., to faktycznie
        w okresie menopauzy będziesz zgorzkniałą babą... Choc to zbyt
        optymistyczne chyba jest
        będziesz zgorzkniała baba juz po 40-tce..

        mam wrazenie,ze wybór nalezy do Ciebie...
        • dont-know Re: Moze najpierw kontakt z cudzym dzieckiem? 06.09.08, 13:20
          Bo jestem niedojrzała. Boję sie życia.
          Byłaś maltretowana fizycznie i psychicznie przez ojca i matkę?
          Słyszałaś od ojca takie teksty - miałam 14 lat - twoje kolezanki maja już
          piersi, a ty co? masz jakies dwie truskawki i po co zakładasz strój kąpielowy?
          ale ty masz krzywe nogi (co jest nieprawda). jesteś zerem i zostaniesz zerem.
          Po maturze wykrzyczał mi, że mam się wynosić z domu i dac im wszystkim święty
          spokój.
          Moja siostra, z która od 13 lat nie utrzymują kontaktów, ma wszystko - jest na
          aplikacji sedziowskiej, rodzice kupili jej mieszkanie, ma męża i dziecko. Ona
          była ich ukochana córką a ja byłam kopciuszkiem domowym, do zapieprzania na
          działce, sprzątania i gotowania obiadów. Nie mogłam miec chłopaka. Nie wolno mi
          było nigdzie wychodzić, w wieku 20 lat (!), nie miałam żadnych kolezanek.
      • dont-know Re: Moze najpierw kontakt z cudzym dzieckiem? 06.09.08, 13:15
        Jak mam nie być skupiona na swoich problemach, jeśli przez nie nie moge skupic
        się na czymkolwiek innym?!
        • sbelatka Re: Moze najpierw kontakt z cudzym dzieckiem? 06.09.08, 15:47
          no własnie - TO jest kwadratura koła

          ale skoro masz WGLąD - bo jestes inteligentna i sie naczytalas na
          psychologii - to działaj przez rozum..

          Ale skoro ty WIESZ, ze terapia ci nie pomoże..

          to nie wiem co ci pomoże.. bo nic mi nie przychodzi do glowy.

          mnie pomaga mase rzeczy
          i to mimo tego, ze jestem DDA i moja mama uważala za stoswne
          krytykowac mnie od zawsze.. do teraz...

          ale zadaje soebie TRUD zmiany siebie, swoejgo odbioru, rozumienia i
          radzenia soebie z otaczająca zreczywistościa
          i to czasem cholernie boli

          oczywiście możliwe, ze miałas gorzej - ale co z tego?

          moge ci podsunąc jedna rzecz - która w moim odczuciu jest
          rewelacyjna.. troche może nie do końca mieści sie w nurcie
          psychologii.. ale co ci szkodzi spróbowac
          dziala moim zdaniem rewelacyjnie - mnie pomogło w sposob, ktorego
          bym sie nigdy po niczym nie spodziewała
          nazywa sie to to "Radykalne wybaczanie". Jest to tytul ksiązki
          Tippinga chyba.
          Pozwoliło mi zacząc zupelnie inaczej patzrec na to co mnie spotyka w
          życiu.

          powodzenia
    • spinline Re: dont know.... 06.09.08, 17:44
      To nie jest forum, gdzie pisząc pod wpływem uczuć i będąc bardzo
      smutną i przygnębioną swoją zyciwoą sytuacją, oczekwiać warto by
      było konkretnych odpowiedzi. Na tym forum jedynie co mozna dostać
      to masę jadu. Wiele osób, które mądrze pisałay dawno już tu nie
      piszą.

      Może jest jakieś inne forum, prywatne? A nie forum dla ludzi z
      nadwyzką :EGO:

      Czasami wszystcy tak mamy, ze brak nam człoweka, który wysłucha.

      Dziwny paradoks w czasach, gdzie ludzi pełno dookoła tak trudno
      człowiekowi znależć drugiego człowieka.
      Wierzę,że jesteś osobą piękną i inteligentną i bardzo wrażliwą.
      Przeważnie osoby piękne są wrażliwe i subtelne często padają
      ofiarami niewłasciwych męzczyzn, najczęsciej zwykłych podrywaczy.
      Pzreczytaj ksiazke Francesco Alberoni, o życiu i paradoksie
      pięknych kobiet. To nie jest wesołe. taka kobieta ma dużo wrogich
      sobie SAMIC!!!! Które jej zazdroszą i zrobią wszystko, aby była tak
      szara jak one.

      Powem ci,że jest tak jak na forum wróbelki szare zadziobią to co
      bardziej piękne i interesujące.

      Piekno i inteligencja ma to do siebie że mozna ją przywrownać do
      bogactwa zwyczajnie materialnego.Jedno id rugie to WŁADZA.
      Bogaci ludzie czasami mają masę problemów, z ludzmi ktorzy osaczają
      ich dla ich pieniedzy, czesto maja do czynienia z oszustami,
      fałszezrami itp.
      Podobnie jest z piękną kobietą jest wielu amantów ale....mało
      takich wartosciwych. Kazdy cche wziąc to czego sam nie ma.
      Nie zauważyłas tego zwiazku.
      Dlatego tym potencjałem jakim jest uroda i inteligencja nalezy
      dobrze dysponować i zarządzać, tak jak majątkiem.
      Uroda pomaga wejsc we własciwe środowisko ułatwia życie i nalezy z
      tego korzystać.

      Ja bym ci radziła wrzucić na luz i zastanowić się czy za rok
      będziesz się tak czuła jak dziś, pewnie nie, moze spotkasz kogoś
      fajnego i nagle się wszystko odwróci, dzieci dzis można mieć nawet
      do 50>)))) O ile się chce. To tyle na dzisiaj:)))

      Trzymaj się i głowa do gory nie daj się ludziom.
      • dont-know Re: dont know.... 06.09.08, 19:30
        Spin, pięknie Ci i gorąco dziękuję!!!
    • lost_and_found Re: dziecko 06.09.08, 18:11
      'Zauważyłam, że aby zredukowac dysonans zaczęłam nienawidzic cudych dzieci.
      Budza we mnie agresję. '
      czy to wystarczy, aby naswietlic jeden z problemow autorki i dac spokoj
      rozdrapywaniu 'bachorow'?
    • flowerbomb5 Re: dziecko 06.09.08, 18:51
      Kobieto, idz na terapie. Sama nie dasz rady.
      Skoro jak piszesz studiujesz psychologie to powinas wiedziec jaki
      rodzaj terapii bylby dla ciebie najlepszy i jak znalezc dobrego
      terapeute. I idz jak najszybciej.
      A o dziecku nawet nie mysl. Przeciez juz teraz jestes w depresji,
      wiec co cie obchodzi jak bedziesz sie czula po menopauzie. Pewnie
      rownie paskudnie jak teraz i dziecko nie ma tu nic do rzeczy.
      I nie wkurzaj sie na forum tylko lec.
    • free123 Re: dziecko 06.09.08, 19:51
      Po co karmicie trolla ???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja