Gość: genewa
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
10.10.03, 16:20
Mam dość,po prostu.Dzis zauwazyłam ,że ciagne finansowo faceta,a on
nic,nawet cięzko mu opomóc mi nieść cięzkie zakupy...no nie...!!!!!!!!I
ciagle oczami przewraca ,ze czegoś potrzebuje.a sam jakos nie ma
szcęścia.Swoich piebniędzy nie wydaje ,"bo mogą się przydac".Uswiadomiłam
sobie,że trwa to rok.Sam nie wpadł na [pomysł nigdy ,zeby mi nawet prezent
zrobic,jak tak patrze to jakis cholerny egoista.Dba o sibie ,musi filmik
poogladać,w nocy po mnie nie pzryjedzie jak wracam czasem skąds,bo ciemno
albo zimno.A kiedyś powiedział ,że nie może mnie odprowadzic na dworzec-
wyjeżdżałam w nocy-bo potem sam bedzie wrcał do domu to jakos tak
głupio.aaaaaaaaaa!!!!!!!!dzis znowu chciała pieniadze,a ja ostatnie 50 zł
miałam w portfelu i on by to wziął,naqwet chciał...ale sie nie
zgodziłam .Był zły i powiedział,że mogłabym do bankomatu potem sobie
wziąć.zapytałam czy nie może wziąc swoich.Powiedział,ze nie wiedział ,ze
jestem skąpa i małostkowa i to stawia pod wielkim znakiem zapytania nasz
zwiążek,bo w takim razie co to za zwiążek.No własnie.zarabiam dośc
dobrze ,on tez.Ale zdałam sobie sparwę,że pzrez ten rok nie kupowałam sobie
włąściwe nic.A on tylko do mnie "Myszko moja" mówił i bez problemów zadnych
brał pieniądze..i ta durna mina i głupkowaty uśmiech ..jak prosiłam o
cos.."wiesz..to za drogie..nie stac nas...."ale mnie było stać nim nie
zaczęłam byc znim.