nikaooo
12.09.08, 10:25
Witam,już poruszałam ten temat na innychb działach gazety,co
niektórzy moga miec juz mnie dosc...trudno,moze Wy pomozecie...tkwie
w zwiazku malzenskim w którym jest dziecko,małe.Mam kogos od pół
roku,to ktos wyjatkowy,ktos kto mnie rozumie,tak doskonale ze mysle
ze to taka miłosc karmiczna,ostatnio sporo o tym czytałam i wiele
sie zgadza.On tez jest w\zwiazku 6 letnim ale nie po slubie.pewnie
niedługo mu sie rozpadnie,bo nie robi nic dla niej,jest do bólu
obojetny,wiem bo byłam swiadkiem...poprostu nie jest draniem,nie
powie jej dziekuje dowidzenia ale wie ze to sie rozpadnie,widze jak
sie meczy...kilka razy próbowałam to zakonczyc,niestety,któres z
nas\zawsze pękło...i jak tu zyc,co bym nie zrobiła to bedzie
zle,bede cierpiec,,,w dziecinstwie spotkało mnie wiele bólu i on mi
pomógł ,wspiera\mnie,mój maz tego nie widzi,tego ze tego
potrzebuje,osoba która kocha powinnna widziec takie rzeczy,nie
usprawiedliwiam sie,mówie jak jest.