Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję...

22.09.08, 01:30
Witam!
Mam 19 lat i dość poważny problem do rozwiązania. Otóż moją rodzinę dotknął
problem alkoholowy - ojciec pije nałogowo. Rodzina mieszka w małej
miejscowości, ja natomiast niedawno przeprowadziłem się do dużego miasta, bo
od października chcę zacząć studia. Tutaj mam wszystko, czego potrzebuję -
Drugą Połowę, mieszkanie, pracę no i wspomniane studia. Wszystko pięknie, ale
od jakiegoś czasu obsesyjnie zacząłem myśleć o sytuacji w domu. Jak już
wspomniałem - głównym problemem jest ojciec nadużywający alkoholu. Dzieje się
to od początków małżeństwa moich rodziców, które to trwa już 22 lata. Awantury
i przemoc stanowiły nieodłączną część mojego dzieciństwa, lecz wtedy - jako
dziecko - nie zdawałem sobie z tego sprawy. Mama potrafiła ukrywać "brudy" na
tyle, że przez długi czas naprawdę sądziłem że mam szczęśliwe dzieciństwo. Gdy
miałem 10-12 lat zacząłem samodzielnie dostrzegać wszystkie te patologie.
Starsza siostra potrafiła wszystko dzielnie znosić, ja natomiast jako
"słabszy" w rodzeństwie miałem kilka problemów, np. moczenie łóżka do 14 roku
życia, czy jąkanie się, które jest dla mnie problemem nawet dzisiaj. Mimo, że
sytuacja nieco się poprawiła - nie ma awantur, ani przemocy - jest naprawdę
ciężko. Ojciec ciągle pije. Z mamą rozmawia tylko wtedy, gdy jest pijany.
Oskarża ją o liczne zdrady, które nie miały miejsca, wyzywa, obwinia za złą
sytuację w domu. Można powiedzieć, że rodzina "pogodziła się" z nałogiem ojca.
Zdarza się, że znika na całe dnie robiąc nie wiadomo co i nie wiadomo z kim -
co również budzi liczne obawy, zwłaszcza u małego brata, który mimo wszystko
widzi w ojcu autorytet. Jego zaczynają dotykać podobne problemy do moich -
Mały, mimo że jest już w 2. klasie podstawówki regularnie moczy łóżko. Do tego
wszystkiego dochodzą problemy finansowe i ciężka choroba mamy. Nie mogę już na
to wszystko patrzeć, mama jest wspaniałą kobietą, nie zasługuje na takie
traktowanie. Zbyt wiele przeszła, za mało dostała od życia. Z
nieodpowiedzialną córką w domu, mężem alkoholikiem, niedołężną babcią i
synkiem z problemami przestaje wytrzymywać. Często płacze, ma depresje, jest
zmęczona... Nie mogę spać po nocach zastanawiając się co mogę zrobić żeby
sytuacja mamy się polepszyła. Sam ledwo to wytrzymuję, ale nie chcę tego po
sobie dać znać, bo jestem jedyną osobą u której mama ma oparcie. Dałbym
naprawdę wiele, żeby coś z tym zrobić.. jakoś naprawić. Tak nie może być,
życie w ciągłej depresji, strachu to nie jest życie. To się MUSI jakoś
skończyć, nie wiem tylko, co ja sam mogę w tym kierunku zrobić... Każda porada
będzie dla mnie niezmiernie cenna. Proszę o pomoc. Pozdrawiam, K.
    • szarylemur porada jak z maszyny... 22.09.08, 02:27
      mozesz: namiawiac ja na rozwod ( o ile to praktycznie cos zmieni ) i/ lub wizyte
      w lokalnym klubie wspoluzaleznionych, podtrzymywac na duchu, odciazac w trosce o
      rodzenstwo od czasu do czasu, przede wszystkim starac sie ulozyc TWOJE zycie
      najlepiej jak potrafisz.
      :)

    • znowu_zjazd Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 22.09.08, 02:28
      wiesz co jest najgorsze? ze wlasciwie nie jestes w stanie im pomoc.
      bez wzgledu na to jak bardzo ich kochasz i jak bardzo chcialbys, aby
      byli oni szczesliwi.
      jesli twoja mama przez 22 lata pozwala na taki uklad, to znaczy, ze
      jest wspoluzalezniona i bardzo ciezko bedzie cos zmienic w twojej
      rodzinie. nie uratujesz jej, bo ona tego najwidoczniej nie chce. a
      brat bedzie cierpial tak jak cierpi teraz, bo przeciez sila go z
      tego domu nie wyrwiesz.

      na poczatku moze poszukaj wsparcia dla siebie samego, jakiejs grupy
      dla DDA. jesli sam odnajdziesz sie w tej sytuacji, to lawiej ci
      bedzie porozmawiac o tych trudnych sprawach z mama (i tata z reszta
      tez) i byc moze przekonac ich, ze oni takze potrzebuja pomocy. bo
      oni nie sa sami i nie zyja tylko dla siebie. mozna przyjac, ze ty
      juz jestes dorosly, ale pozostaje jeszcze brat. on nie zasluguje na
      zycie w takim cierpieniu. jego rodzice go rania, choc nie maja prawa
      tego robic. ale jak widac to robia.

      i dlatego napisalam, ze nie jestes w stanie im pomoc. zajmij sie
      soba i oczekuj, ze to ty bedziesz w stanie sie z tego otrzasnac i
      zyc szczesliwie. a jesli i w ich zyciu cos sie zmieni na lepsze, to
      przyjmij to jak kazdy inny dar od losu - cos z czego nalezy sie
      cieszyc, ale nie nalezy pokladac zbyt duzej wiary w to, ze dane
      zyczenie sie spelni.
      • znowu_zjazd Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 22.09.08, 02:33
        przeczytalam to jeszcze raz i wyszlo, ze to ja sama miotam sie we
        wszystkie strony.
        ale tak to juz jest. pewnie niedlugo ty tez tak bedziesz sie czul,
        wiec moze trzeba powoli sie przyzwyczajac.
        przykre
    • mar.lena Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 23.09.08, 00:27
      Spraw, zeby Twoje zycie bylo piekne i udane.
      Po pierwsze odciazysz mame, po drugie dasz jej powody do radosci,
      rodzenstwu dobry przyklad a moze malemu bratu wsparcie w przyszlosci.
      Co bys nie uwazal, nie wolno Ci brac problemow rodzicow na glowe, bo
      ich nie udziwgniesz ani nie taka jest Twoja rola. Mozesz jedynie
      podpowiedziec mamie te spotkania dla rodzin AA, ew. znalezc jakas
      pomoc w poradni dla niej, ale tylko pierwszy krok.
      Reszte musi zrobic sama. Obdarzaj ja cieplem i radoscia, tak zeby
      widziala sens swoich staran. Uwierz... dla matki szczescie dzieci to
      nieraz to samo co wlasne szczescie.

      Kochany z Ciebie syn...
      • pochodnia_nerona Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 23.09.08, 17:08
        Jesteś bardzo dobrym człowiekiem, co jest w Tobie wspaniałe. Naprawdę dobrze by było, gdybyś namówił mamę na wizytę w poradni psychologicznej, a najlepiej byłoby brutalnie kopnąć mentalnie ojca w tył i wywalić go z domu. Zmienić zamki. Donieść na policję. Czasem tego typu rzeczy potrafią "otrzeźwić" delikwenta. Skoro przez 22 lata zachowanie ojca było niemo akceptowane, to koniecznie należy mu pokazać, że jest niewłaściwe.
    • marywita Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 23.09.08, 17:13
      Nic nie możesz pomóc.
      Uciekaj.
    • psychoguru Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 27.09.08, 08:06

      Nalezy sie tylko dolaczyc do wypowiedzi powyzej i moze to
      ostatecznie wplynie na twoje postepowanie. Twoj stan psychiczny
      to efekt patologicznej sytuacji. Masz nocne mary i zle wspomnienia,
      poczucie winy i pomieszanie uczuc co jest zrozumiale. Ale to
      wlasnie jest bardzo destrukcyjne i niebezpieczne bo rozstraja
      psychike i wciaga cie w bagno, ostatecznie moze sie skonczyc
      depresja lub wpadnieciem w nalog i bedziesz powielal swojego ojca
      (mechanizm alkoholikow synow alkoholikow). Bardzo to przykre ale
      alkoholikowi nie da sie pomoc jesli sam nie chce sobie pomoc a
      nawet jesli chce to walka z nalogiem jest czesto makabryczna.

      Masz wielkie szczescie ze udalo ci sie wyrwac z tego bagna. Teraz
      powinienes dzialac nad psychicznym uniezaleznieniem sie. Polega to
      na eliminacji doplywu informacji z domu oraz mysli o tej sytuacji.
      Nalezy ograniczyc kontakt z domem wyznaczajac przerwe np. na rok.
      Mysli eliminuje sie obserwujac swiadomie jak sie pojawaiaja. Mysli
      produkowane sa przez podswiadomy system analizy oceny aktywnosci
      zyciowej ktory u ciebie jest rozstrojony i pojawiaja sie "znikad" w
      warstwie swiadomej mozgu. Mozesz ten proces sledzic w warstwie
      swiadomej i czekac na pojawianie sie tych mysli -"aha znowu jest".
      W ten sposob system swiadomy bedzie oddzialywal na podswiadomy i
      bedzie nastepowalo stopniowe przestrajanie.

      Ale w ciezszych przypadkach gdy procesu myslowego nie da sie
      zahamowac potrzebna bedzie dodatkowo terapia np. grupowa
      by "wypluwac" z siebie te mysli na zewnatrz i oczyszczac dzialanie
      mozgu.
      • www00 Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 27.09.08, 15:53
        drogi K.,
        najlepiej pomozesz rodzinie, pomagajac sobie. Wiem, ze to moze brzmiec
        nierealnie (bo mama, bo brat, bo siostra - trzeba im pomoc), ale to jedyna
        droga. Sprawdzona przez miliony:) Swietnie, ze wyjechales na studia do duzego
        miasta. Juz dzis sprawdz, gdzie mozesz rozpoczac terapie dla DDA, a także gdzie
        sa mityngi dla DDA. polecam strone www.dda.pl/ . czytaj, czytaj, czytaj.
        DZiecko w rodzinie ma zaznac poczucia bezpieczenstwa, troski, milosci, czasu,
        zrozumienia swoich potrzeb. to jasne, ze alkoholowa rodzina tego nie zapewnia.
        dlatego dziecko uczy sie, jak funkcjonowac w tym ukladzie, rezygnujac ze swoich
        potrzeb, oduczając sie chciec czegos dla siebie, stajac sie nadodpowiedzialnym
        bohaterem (z tego tez sa korzysci - jestem dzielny, dobry, pomocny, nad wyraz
        dojrzaly - ale to ma krotkie nogi, bo w doroslym zyciu obrocie sie przeciwko.
        taki czlowiek nie bedzie umial zyc swoim zyciem. beda problemy ze zwiazkami, z
        bliskoscia, z funkcjonowaniem w normalnym zyciu). Jest wyczulony na to, co ktos
        inny chce, ale sam nie umie powiedziec, czego jemu potrzeba ("mi? w zasadzie
        nic, tylko zeby ojciec nie pil albo zeby matka byla zdrowa"). staje sie
        wsparciem dla doroslych - a to dorosly powinien byc dla niego wsparciem. kiedy
        mama potrzebuje wsparcia, powinna szukac go nie u dziecka, ale u innego
        doroslego. tak - ale rodzina alkoholowa jest odizolowana. i taka rodzina kreci
        sie we wlasnym sosie, starajac sie przezyc, ale nie - rozwiazac problem. bo nie
        jest do tego zdolna. do tego potrzeba swiatla z zewnatrz. i kiedy jedna osoba
        idzie na terapie - system zaczyna skrzypiec, bo jeden z trybikow wypadl z
        funkcji.. matka zaczyna widziec, ze nie moze juz szukac wsparcia u dziecka.
        najpierw - zlosc, moze wyrzut, ale z czasem zobaczy, ze rozklada problem na
        barki dzieci, a to sa tylko dzieci!lojalnie beda cierpiec z matka i pomstowac na
        ojca, ale skoro ona nie moze rozwiazac problemu, to jak dzieci moga? dzieci
        staja sie współtargaczami brzemienia alkoholizmu ojca... a matka powinna w tej
        sytuacji szukac pomocy na zewnatrz. i wówczas moze odszukac resztki wiary w
        siebie, poczucia sprawczosci, siły - i zaczac wychodzic z tego blednego kola.
        oby trafila na terapie dla wspoluzaleznionych!! zadna rodzina alkoholowa nie
        dala sobie rady sama! sam widzisz - cudownie funkcjonujecie od 22 lat! rodziny
        alkoholowe sa swietne w przetrwaniu w blednym kole- ale nie w zyciu.
        trzeba przerwac bledne kolo. i skoro szukasz pomocy na forum, to mam
        przekonanie, ze mozesz pojsc jeszcze dalej. najlepiej pomagasz, zaczynajac od
        siebie.
        jesli masz jakies pytania, nie zgadzasz sie albo chcesz wiedziec wiecej - pisz
        na maila.
        trzymam kciuki.
    • www00 Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 27.09.08, 16:03
      do przeczytania www.sciaga.pl/tekst/15337-16-dzieci_z_rodzin_alkoholikow
      • elielieli Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 27.09.08, 16:13
        Zastapiles ojca. Ojciec ma 2 -letnie dziecko przed ktorym jest
        prawnie odpowiedzialny. Moze zostac skierowany na przymusowe
        leczenie, albo sam sie na nie zgodzi jezeli ktos z autorytetem
        (najlepiej prokurator) nastraszy go ze pociagna go do
        odpowiedzialnosci. Dziecko tez ma swoje prawa.
        Ale to twoja mama jest najslabszym ogniwem, dlatego nalezy
        doprowadic do tego aby zaczela spotykac sie z grupa
        wspoluzaleznionych.
        • carbon.kid Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 02.10.08, 23:32
          Dziękuję Wam bardzo za pomocne opinie, za informacje o istnieniu czegoś takiego
          jak DDA. Z pewnością przejdę się na któreś ze spotkań. Czuję się lepiej,
          zaczynam formować swoje własne życie uniezależniając się od rodziny, ALE... do
          własnego szczęścia potrzebna mi jest świadomość o komforcie psychicznym mamy i
          rodzeństwa, nie mogę tak po prostu 'odciąć' się od nich, zbyt wiele dla mnie
          znaczą i za bardzo zależy mi na ich 'spokoju' (nie mówię już o jakimś skrajnym
          szczęściu). Na pewno namówię mamę na poszukanie wsparcia w jakiejś grupie, ona
          jest zbyt słaba żeby samodzielnie przedsięwziąć jakiekolwiek działania w tym
          kierunku. Początkowo chciałem poważnie pogadać z ojcem o tym, że może przydałaby
          mu się jakaś pomoc, ale boję się, że będzie miało to skutek odwrotny. Dowiem się
          więcej na temat przymusowego leczenia, grup AA - cokolwiek trzeba będzie zrobić,
          żeby zaczął się leczyć.
          Dziękuję raz jeszcze
          • leda16 Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 03.10.08, 07:16
            Zgodny chór radzący Ci żebyś olał rodzinę i zajął się własnym tyłkiem dowodzi egoizmu, nieczułości i głupoty, a także nieznajomości prawa. Ojciec wykazuje typowe znamiona przestępstwa znęcania się nad rodziną a skutecznego wsparcia dla ofiar przestępstwa nie udzielają żadne "grupy dla współuzależnionych" tylko PROKURATURA eliminujac przestępcę ze środowiska ludzi uczciwych. Jako pełnoletni możesz tam iść i zgłosić podejrzenie przestępstwa znęcania się nad rodziną oraz ściganie i ukaranie ojca za ten czyn dokonywany - jak piszesz - przestępstwem ciągłym, co zaostrza wymiar kary . W postępowaniu procesowym mama może być oskarżycielem posiłkowym i dostanie adwokata z urzędu. Przymusowe leczenie ojca nic nie da, bo żeby było skuteczne, musi być dobrowolne. Alkoholicy w większości mają atrofię woli, więc przyciśnięci do muru będą składać obietnice bez pokrycia jak oni to "zrozumieli" krzywdę, jaką wyrządzają rodzinie a po powrocie z odwyku zawzięcie chlać dalej. Szczególnie odradzam środowisko dewiantów DDA z upodobaniem taplających się w błocku własnego psychicznego niedołęstwa i finansowo żerujących na ich emocjonalnym rozchwianiu psychoterapeutów! To nic, że tylko tatuś chleje, oni wezmą się za "leczenie" czyli ordynarne manipulowanie pozostałymi niepijącymi członkami Twojej rodziny, łącznie z Tobą, wmówią Ci tzw. "współuzależnienie" od wódy i będą latami utwierdzać w "krzywdach" jakie Cię spotkały. Tylko 2 letniego brata zostawią NA RAZIE w spokoju bo he, he, prawo im tego zabrania. Więc zamiast odesłać go do psychologa dziecięcego, poczekaja aż będzie pełnoletni i zaczną mu sugestywnie wmawiać patologię DDA w trosce o poszerzenie swojej klienteli i dochodów :))).
            • ryd Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 17.10.08, 21:15
              > zawzięcie chlać dalej. Szczególnie odradzam środowisko dewiantów DDA z upodoba
              > niem taplających się w błocku własnego psychicznego niedołęstwa i finansowo żer
              > ujących na ich emocjonalnym rozchwianiu psychoterapeutów! To nic, że tylko tatu
              > ś chleje, oni wezmą się za "leczenie" czyli ordynarne manipulowanie pozostałymi
              > niepijącymi członkami Twojej rodziny, łącznie z Tobą

              Utwierdzać w krzywdach jakie cię spotkały? Możesz to rozwinąć? Chciał bym to
              zrozumieć.
              Przecież terapia ma na celu zastąpienie złych wspomnień, wspomnieniami i myślami
              lepszymi. Czy jak kto woli od metody - uzyskanie wglądu. Lub zrozumienie w jaki
              sposób moje doświadczenia z przeszłości wywarły wpływ na mój sposób przeżywania,
              myślenia, działania.
              Krytykujesz metody, nie etyczność psychoterapeutów, niski ich poziom wiedzy i
              warsztatu, samo środowisko DDA i pokrewnych, ?? Coś innego?
    • lifeisaparadox Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 03.10.08, 06:00
      Mysle ze Twojej mamie napewno sie polepszy samopoczucie jak bedziesz do niej
      dzwonic, mowic co u Ciebie, jak dobrze sie uklada, jakiego masz fajnego chlopaka.
      Niech nie zyje tak ojcem-mezem, bo to nie najlepszy element oparcia ani dla niej
      ani dla was wszystkich. Lepiej jak pouczestniczy w Twoim zyciu i na tym buduje
      sobie poczucie wiezi rodzinnej.

      Radzil bym umowic sie z psychologiem, bo cokolwiek tutaj najmadrzejsze glowy by
      nie napisaly, to i tak lepiej nakieruje Cie dobry psycholog majac te kilka
      godzin na dokladne pogadanie i rozeznanie sie co i jak czujesz i jak w tym
      znalezc polepszenie sytuacji.
      • leda16 Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 03.10.08, 18:49
        Mysle ze Twojej mamie napewno sie polepszy samopoczucie jak bedziesz do niej dzwonic, mowic co u Ciebie, jak dobrze sie uklada, jakiego masz fajnego chlopaka.


        A ja myślę, że nic bardziej nie mogłoby jej zdołować niż informacja, jakiego jej syn ma fajnego chłopska :))).
    • solaris_38 Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 03.10.08, 23:50
      pomożesz jej jesli uda ci się samemu być szczęśliwym
      a zobaczysz ze nei bezie to takie łatwe

      twoje zamartwianie się domem to ucieczka od budowania szczęścia

      tymczasem JEDYNE wsparcie jakie możesz dać mamie czy młodszemu rodzeństwu - jest
      samotne wybudowanie szczęścia bez wzorców

      wtedy będzie ona wiedziała ze jej się nie udało ale tobie tak
      a ktoś młodszy od ciebie nauczy sie jak to się robi

      na pewno nie tkwiąc poczuciem winy w domu
      że ty szczęśliwy a oni nie



      a ty jesteś częścią jej

      lepszą częścią

      • chmurka88 Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 17.10.08, 16:34
        może moja historia pomoże ci jakoś..
        moja rodzina jest poniekąd o krok do przodu...
        ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam...
        małżeństwem byli tzn nadal są... jakoś 27lat.. mają czwórkę dzieci- syna (26lat)córkę (25lat)syna (22lata) i mnie córkę (20lat)...
        i wiadomo jak w życiu alkoholików...ciężko jest dostrzec problem i z nim walczyć... zwłaszcza gdy matka się poddała.. ale kiedy ojciec pobił matkę w lipcu zeszłego roku miarka się przebrała... matka udawała że nic się nie stało ale my postanowiliśmy już dłużej nie prowadzić do "świętego spokoju" ale wreszcie coś zrobić... zaczęły się coraz częstsze interwencje policji... w zasadzie już wcześniej bywały...ale tamtych jakoś nie udało mi się tak dobrze zapamiętać... po kilku interwencjach policjanci pomogli nam dostrzec światło w tunelu... złożyliśmy wszyscy zeznania na policji.. najtrudniej było namówić matkę.. bała się bo ojciec pokazał jej już po złożeniu papierów o leczenie, że nie przyjmuje do wiadomosci takich wniosków i wycofała..ale tym razem było inaczej.. poczuła być może presję naszej 4 a być może błagalną prośbę brata (22lata) by nas nie zostawiała... złożyliśmy zeznania... w połowie listopada dostałam zawiadomienie z prokuratury jako pokrzywdzoną i przestępstwie ojca z art.207 1 kk... tydzień później dostałam wezwanie na rozprawę na którą trzeba było czekać do stycznia...ponownie zeznawaliśmy w sądzie.. tzn sąd zapytał czy nadal podtrzymujemy zeznania i czy chcemy cos dodać...zadał kilka pytań dodatkowych... przesłuchano też policjantów... rozprawa pochłoneła wiele nerwów...niestety nie zapadł wyrok... odbyło się to na 2 spotkaniu..nie byłam na ogłoszeniu wyroku..ale wygraliśmy, :) (dzięki bratu, który jest obecnie prawnikiem i podczas rozprawy był oskarżycielem posiłkowym wiedzieliśmy trochę jak wyglądać ma to wszystko.. zawnioskował o wyrok z uzasadnieniem i jak się okazało dla mnie i brata, czyli studentów był pomocą. powiem ci ze wyrok z uzasadnieniem z rozprawy pomógł mi dostać dodatkowe wsparcie finansowe z uczelni)
        kiedy złożyliśmy sprawe do sądu..udało nam się uświadomić mamę i złożyła pozew o rozwód...niestety ten ciągle trwa...
        sytuacja jest oczywiscie bardziej skomplikowana.. ale powiem ci jest lepiej, ojciec wyprowadził się do warsztatu.. i mama oraz babcia mieszkająca z nami mają wreszcie spokój w nocy...nikt nie trzaska drzwiami, talerzami i wszystkim innym bo wrócił z baru i zgłodniał...
        a na celu miał obudzić kogoś i doprowadzić do awantury... bo jak sam powiedział kiedys największą satysfakcję daje mu kiedy doprowadzi kogoś do łez...
        dlatego pamiętajcie... niech moja sytuacja będzie wam pomocna...
        trzeba wierzyć że można coś zmienić... bo można.. my zmieniamy
    • ryd Re: Jak pomóc rodzinie? Nie wytrzymuję... 17.10.08, 20:53
      Dorzucę swoje 3 grosze.

      Możesz jeszcze zrobić jedną rzecz. Zgłosić całą sprawę do lokalnej komisji
      przeciwdziałania problemom alkoholowym. Dobrze jeśli wnioski zgłosili by jeszcze
      inni członkowie rodziny, lub jeśli dali by się wpisać jako świadkowie sprawy,
      ważne aby twoja mama również złożyła wniosek. Nie znam dokładnie twojej
      sytuacji, musisz już sam się dowiedzieć i działać - być może udało by się
      sądownie nakazać twojemu ojcu leczenie w zamkniętym ośrodku. Dało by to oddech
      twojej rodzinie, może mama zdecydowała by się wtedy na jakiś ruch aby zmienić
      beznadziejną sytuację. Teraz prawdopodobnie nie ma nawet siły o tym myśleć.
      Jeśli trafi na zamknięte leczenie, nie licz na to że przestanie pić....
Pełna wersja