Przyjaźń - kolejny raz...

23.09.08, 16:55
Zainspirował mnie wątek dziewczyny, która skarży się, że nie umie przyjaźnić się z ludźmi. Mam trochę inny problem, który też jest związany z przyjaźnią, mianowicie nie umiem jej podtrzymywać. Miałam w swoim życiu kilka przyjaciółek, z którymi, jak się wydawało, mogłam konie kraść, ale ze wszystkimi jest to samo - wyjeżdżają z rodzinnej miejscowości i... kontakt się właściwie urywa. Niby jest net, niby można pisać maile, ale mnie się już nie chce. Żeby nie było niedomówień - za każdym razem angażuję się w przyjaźń tak mocno, że gdy bliskie przyjaciółki przeprowadzają się gdzieś daleko, rani mnie to. Wiem, że przecież nie będą żyły moim życiem, ale jest mi tak cholernie przykro, że nawet nie mam ochoty potem podtrzymywać tej sztucznej, bo netowej, więzi. Jestem z tych osób, które lubią pogadać w 4 oczy, pośmiać się, razem coś przejść, a nawet razem się ponudzić - a tu nie ma.
Piszę, żeby się trochę wyżalić ;-), bo nie mam komu. Tak naprawdę, nie mam teraz żadnych przyjaciół, jedynie kolegów i znajomych. Smutno mi i brak mi czegoś.
    • tomas30001 Re: Przyjaźń - kolejny raz... 24.09.08, 00:49
      To po prostu życie. Są przyjaciele, których poznajemy od
      najmłodszych lat i chciałoby się żeby byli w każdej chwili na
      wyciągnięcie ręki(by śmiać się, wygłupiać, wspierać, bawić się...).
      Życie ma jednak inny scenariusz - zaczyna się okres edukacji (w
      szczególności np. studiów, a co za tym idzie przeprowadzka)i każdy
      ma inny pomysł na życie. Co wtedy pozostaje? Internet? Sms'y? -Nie
      na długo. Ile razy mozna zadawać to proste pytanie: "co u ciebie?".
      Każdy wtedy żyje swoim życiem. Dotyczy to tez i przyjaźni ze
      studiów. -Tak było na moim przykładzie(-studia dzienne, a przyjaźni
      z najmłodszych lat już nie pamiętam). Jest fajnie dopóki te studia
      trwają ... spotkania, zabawy, pomoc w różnych sytuacjach... No ale
      potem zaczyna się to "poważne życie". Ludzie się pobierają, gonią za
      pieniądzem, wyjeżdżają nie wiadomo gdzie ...i znowu-co zostaje?-
      internet? Odp. brzmi 'nie', bo konwersacja w stylu
      "-co u ciebie?
      -w porzadku. ...kupilismy mieszkanie... wlasnie sprowadzilem
      samochod... a co u ciebie?
      -a no spoko, jakos leci...
      -to sie jeszcze zgadamy... musze konczyc..."
      oraz brak możliwości np. zadzwonienia do kogoś w każdej chwili nie
      jest przejawem zażartej przyjaźni. I co wtedy? pozostaje przyjaźń z
      kimś z pracy do której właśnie nas przyjęto; -no bo nikt
      z "wcześniejszych" przyjaciół nie ma czasu. ...A ludzie z pracy też
      za bardzo nie mają czasu.
      Może to trochę zbyt czarna wizja, ale w dużej części jest prawdziwa.
      Każdy wpada w jakiś taki "wir" życia, kariery i Bóg wie czego tam
      jeszcze i wtedy idzie się tępo przez życie jakąś taką ścieżką nie
      patrząc na boki(na innych). heeh, sam sie zacząłem
      właśnie zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi? ...i chyba
      odpowiedź jest prosta - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o
      pieniądze...

      moze wkradł się gdzies jakis bezsens w tej wypowiedzi, ale tak mnie
      jakos tchnelo zeby pisac co mi akurat po glowie chodzi :)

      pozdrawiam
      • wirski Re: Przyjaźń - kolejny raz... 24.09.08, 09:16
        tomas30001 napisał:
        > ... jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze...

        I chyba masz rację:((
        Walka o kasę, przepychanie się do przodu itp. zabierają wiele czasu
        i energii ...
        Dopiero w wieku dojrzałym [do spadnięcia:(] następuje opamiętanie.
        Nieszczęście w tym, że czasu nie da się zawrócić. To samo obserwuję
        u swego dorosłego syna.
        • powsa676 Re: Przyjaźń - kolejny raz... 24.09.08, 11:34
          wlasnie 2 lata temu skonczylam studia. znajomi z nich powoli sie
          zenia, rodza dzieci, zajmuja partnerami, kasa, niektorzy wyjezdzaja
          i nie maja czasu na przyjazn. te z liceum i podstawoki tym
          bardziej.na studiach wiadomo wiecej luzu i jest czqas na kawki i
          imprezy. a teraz wszyscy - siedze w pracy do 21, mam projekt, musze
          isc z zona do lekarza itd.
          strasznie mi szkoda tych przyjazni, ktore niby sa ale jakoby juz ich
          nie bylo
          • pochodnia_nerona Re: Przyjaźń - kolejny raz... 24.09.08, 16:08
            Fajnie, że piszecie :-) miło się na sercu robi. Czasem człowiek nie ma się komu wyżalić.
            Prawda jest taka, że przyjaciele czasem mają pretensje do mnie, że nie utrzymuję z nimi kontaktu poprzez net, ale co to za przyjaźń... dla mnie przyjaźń łączy się z kontaktem bezpośrednim, a nie ściemnianiem na łączu. Tylko w "realu" człowiek może przeżyć razem pewne przygody, a nawet ponudzić się, czy wygłupiać. Kontaktu bezpośredniego nie zastąpią żadne gadu-gadu, skype'y i maile. To tylko namiastka przyjaźni. Nie zależy mi na tym. Zależy mi na żywych ludziach.
            Dlatego tak bardzo to boli.
            • powsa676 Re: Przyjaźń - kolejny raz... 25.09.08, 12:38
              wiesz pochodnia masz racje.nie net, ale na zywo ja do konca zycia
              nie zapomne pare imprez z kumplami, gdzie sie wyglupialismy i
              smialismy tak, ze chyba pol miasta nas slyszalo:)albo jednej
              niesamowitej imprezy, gdzie bylismy wspolnie i dziewczyny nas w
              wiadomym celu upijali:). nie zapomne jednej waznej rozmowy z kolez,
              ktory wyznal cos co doprowadzilo mnie do oslupienia.tez paru wypadow
              za misto i kilka innych chwil zwiazanyvh z przyjaznai. pamietam, ze
              wtedy jak bylo tak super fajnie mowilem sobie w myslach To sa te
              chwile szczescia.pewnie kazdy ma takie wspomnienia ze znajomymi. ja
              sie ciesze ze wogole byly, bo jka sie okazuje nie wszystkim to
              dane...
            • endorfinkaa Re: Przyjaźń - kolejny raz... 26.09.08, 22:02
              Kontaktu bezpośredniego nie zastąpią żadne gadu-gadu, skype'y i maile. To tylko
              > namiastka przyjaźni. Nie zależy mi na tym. Zależy mi na żywych ludziach.
              > Dlatego tak bardzo to boli.

              A myślałam, że tylko ja mam takie dziwne podejście do sprawy przyjaźni.
              Z licznej paczki znajomych w liceum i na studiach zostały mi 3 przyjaciółki. Takie prawdziwe. Tyle, że walczę o zachowanie kontaktu. Każda mieszka w innym mieście, a jedna za granicą. Staram się spotkać z nimi parę razy w roku ale najczęściej kontaktujemy się przez maile i skype. Niestety. Za to jak się spotkamy... :)

              Wydaje mi się, że taka jest cena za postęp. Nie mieszkamy już przez całe życie w jednym miejscu. Ciągle gdzieś się spieszymy. Ciągle nie mamy czasu i to nie tylko na przyjaźnie.
    • ziuta111 Re: Przyjaźń - kolejny raz... 26.09.08, 10:40
      Przyjaźń nie polega na ciągłym marudzeniu drugiemu człowiekowi. Przyjaciel może
      mieszkać na drugim końcu świata, możesz nie mieć z nim żadnego kontaktu a on
      nadal jest Twoim przyjacielem. Ale gdy naprawdę go potrzebujesz i on o tym wie,
      zawsze Cię wesprze! Przyjaciół nie ma się wielu. Są tacy ludzie, którzy nie mają
      ich wcale.
      A te Twoje rzekome przyjaciółki były po prostu bliskimi koleżankami, nie myl pojęć.
      Więź internetowa nie musi być sztuczna, podobnie jak osobista nie zawsze jest
      naturalna.
      I nich Ci się nie wydaje, że nie możesz się spotykać z różnymi ludźmi, po prostu
      znajomymi, żeby się pośmiać, pogadać. Nudzić nie. Nudzić ci się w ogóle nie
      wolno, nawet samej. Nudzi się tylko głupiec. Inteligenty człowiek nie nudzi się
      nigdy.
    • cortina.margarita Re: Przyjaźń - kolejny raz... 26.09.08, 23:32
      też mam ten 'problem'...ale jakoś żyję
      w sumie to tak już mam że umiem się sama sobą zająć
      jak jest towarzystwo - ok, jak nie ma - też ok
      takie czasy chyba
      • meg-gy Re: Przyjaźń - kolejny raz... 27.09.08, 01:48
        ;-) Tak nawet moi rodzice to potwierdzają, że kiedyś było
        inaczej :D Dziś nawet sąsiedzi tylko wymieniają ukłony, a
        rodzice opowiadają jak w jednym bloku ludzie sobie
        dyskutowali na schodach, odwiedzali sie nawzajem, A dziś
        zamykają się w domach z domofonami :'( Bo to nie chodzi o
        przyjaźnie na odległość, ale normalne spotkania w realu na
        zwykłych chociaż pogaduchach. :*
Pełna wersja