pochodnia_nerona
23.09.08, 16:55
Zainspirował mnie wątek dziewczyny, która skarży się, że nie umie przyjaźnić się z ludźmi. Mam trochę inny problem, który też jest związany z przyjaźnią, mianowicie nie umiem jej podtrzymywać. Miałam w swoim życiu kilka przyjaciółek, z którymi, jak się wydawało, mogłam konie kraść, ale ze wszystkimi jest to samo - wyjeżdżają z rodzinnej miejscowości i... kontakt się właściwie urywa. Niby jest net, niby można pisać maile, ale mnie się już nie chce. Żeby nie było niedomówień - za każdym razem angażuję się w przyjaźń tak mocno, że gdy bliskie przyjaciółki przeprowadzają się gdzieś daleko, rani mnie to. Wiem, że przecież nie będą żyły moim życiem, ale jest mi tak cholernie przykro, że nawet nie mam ochoty potem podtrzymywać tej sztucznej, bo netowej, więzi. Jestem z tych osób, które lubią pogadać w 4 oczy, pośmiać się, razem coś przejść, a nawet razem się ponudzić - a tu nie ma.
Piszę, żeby się trochę wyżalić ;-), bo nie mam komu. Tak naprawdę, nie mam teraz żadnych przyjaciół, jedynie kolegów i znajomych. Smutno mi i brak mi czegoś.