babushka 26.09.08, 23:02 ... gdziekolwiek się jest i z kimkolwiek, bez względu na czas W klimacie umiarkowanym się jesieni. Drzewa wariują paletami barw. Myślę jak dobrze móc to widzieć, wessać w serce i rozdawać " w świat":) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
solaris_38 Re: czuć swoje miejsce na Ziemi.... 28.09.08, 03:29 mnie się to udaje tylko jesli gdzieś mam faktyczne miejsce bazę i to głownie o ludzi chodzi starość wymaga opieki a na to trzeba zasłużyć w nowym miejscu trudno poza tym jedne miejsca sprzyjają życiu bardziej inne mniej nie będę czuć tego samego wśród ludożerców co wśród przyjaciół z którymi zakładam teatr czy prowadze zajęcia dla niepełnosparwnych to piękne co piszesz a jednak czy potwierdzisz to na starość czy potwierdzisz to w obozie koncentracyjnym wiem ze sa świeci i należy dążyć do oświecenia na ile się da ale czy każdy musi być wędrowcem dla którego rodziną jest spotkany człowieka tego nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
aretha04 quo vadis ? 28.09.08, 10:49 „Wyruszyć w drogę do samego siebie! Wyruszyć w drogę ku ciszy.” (Phil Bosmans) całe życie przemieszczamy się, z miejsca na miejsce, poszukując prawdy o świecie i o nas samych ale czy wiemy dokąd nas ta droga zaprowadzi (z wyjątkiem śmierci, oczywiście)? przecież nie wiemy, co czeka nas za zakrętem? czy nie jest łatwo stracić orientacje i wkroczyć na niebezpieczne wody? Odpowiedz Link Zgłoś
aretha04 Kazimierz Przerwa-Tetmajer "Wędrowiec" 28.09.08, 10:58 Wędrowiec szedł przez pusty świat, znużony wielce, głodny był; wtem ujrzał wdali śliczny sad, doszedł więc doń, dobywszy sił: gałęzie jabłek, śliw i grusz zgięte nad ziemią wiszą tuż, lecz mór na wszystkie drzewa padł, i owoc robaczywy był... I wędrowcowi ponad skroń zaświszczał wiatr, mówiący doń: idź dalej... dalej... dalej!... I straszny, wściekły słońca żar począł wędrowca prażyć z nieb, i duch w nim od pragnienia marł, a wody kropli nie miał step - wtem ujrzał palm zielony liść i ku oazie począł iść, ale nie znalazł wodnych czar, tylko wyschniętej studni sklep... I wędrowcowi ponad skroń zaświszczal wiatr, mówiący doń: idź dalej... dalej... dalej!... Wsparty o swój wędrowny kij, jął się więc martwą pustką wlec i wołał niebu: dalej drwij! a z trudu pot mu począł ciec - - wtem ciemnych dębów dostrzegł las i pobiegł doń odpocząć raz. Odpowiedz Link Zgłoś