Rozpoczynanie pracy zawodowej po trzydziestce

03.10.08, 13:10
Zastanawia mnie, czy możliwe jest rozpoczęcie drogi zawodowej po 35. roku życia, czyli przeciętnie z około dziesięcioletnim opóźnieniem? Mam na myśli pracę na etacie, a nie własny biznes. Czasami w życiu, na skutek różnych niesprzyjających okoliczności niemożliwe jest, mimo najszczerszych chęci, podjęcie pracy zawodowej. Później czas z każdym rokiem działa na niekorzyść takiej osoby, która mimo identycznych kwalifikacji i doświadczenia,w tym przypadku jego braku, zawsze przegrywa z młodszymi. Czy ktoś znalazł się w takiej sytuacji i mu się udało?
    • veroy Re: Rozpoczynanie pracy zawodowej po trzydziestce 03.10.08, 13:17
      zalezy jakie masz wyksztalcenie, o jakie posady chcesz sie ubiegac i
      jakie masz warunki (ustabilizowana sytuacja osobista i odchowane
      dzieci sprawilyby, ze wszyscy ci 25-letni zostaliby w tyle).
    • lifeisaparadox Re: Rozpoczynanie pracy zawodowej po trzydziestce 03.10.08, 13:39
      Wyjedz za granice bo w polsce tylko rozczarowanie
      • elielieli Re: Rozpoczynanie pracy zawodowej po trzydziestce 03.10.08, 17:08
        W UE przeznaczone sa srodki finansowe na projekty dla kobiet po 30-
        tce ktore wracaja badz tez wchodza na rynek pracy. Kobieta-
        wiadomo, krowa ktora kazdy wydoi. Najpierw dzieci, czasem rodzice
        ktorymi trzeba sie opiekowac. Nie martw sie, tylko miej oczy
        otwarte na takie projekty kwalifikacji lub podniesienia
        kwalifikacji. A najlepiej wykorzystac wszystkich znajomych, bo jak
        tu leda tlumaczyla, tak najczesciej znajduje sie prace.
    • giemika Re: Rozpoczynanie pracy zawodowej po trzydziestce 04.10.08, 20:48
      Oczywiście, że to jest możliwe, zależy to od Twojego wykształcenia i
      gdzie chcesz pracować. Myślę, że najtrudniejszy będzie pierwszy rok,
      i dużo będzie zależeć jaka to będzie praca, czy dużo się nauczysz i
      w ogóle Twój stosunek do pracy.
      Ja jestem w Twoim wieku, mam 10 letni staż pracy i gdybym miała
      wybierać współpracownika - na pewno wybrałabym osobę
      starszą. "Dzisiejsi" młodzi są hodowani pod kloszem, mają wielkie
      mniemanie o sobie i roszczeniową postawę. A często mają braki w
      wychowaniu (syndrom czasów) i małą wiedzę, bo poziom kształcenia
      (poza językami) drastycznie się obniżył. Zdaję sobie sprawę, że
      generalizuję - znam wielu świetnych, zdolnych młodych ludzi - ale to
      mimo wszystko wyjątki potwierdzającą regułę. Jak widzę w
      ogłoszeniach pracodawców że oferują pracę w młodym zespole - to
      śmiać mi się chce... Tak więc odwagi!
Pełna wersja