holdcut
05.10.08, 21:36
Witam, Mam nietypowy problem. Chociaż właściwie nie ja, tylko moja rodzina. Cała rzecz polega na tym, że zakochałam się w kobiecie. Co więcej - 42 letniej, czyli ponad dwa razy starszej ode mnie. To uczucie jest odwzajemnione, niestety moja ukochana mieszka na innym kontynencie i dopiero w przyszłym roku będziemy razem. Moja rodzina nie akceptuje tego związku i utrudnia mi na każdym kroku i tak niełatwą dla mnie sytuację. A ja nigdy w życiu nie czułam się tak szczęśliwa jak z tą kobietą! Dla rodziny było to tym większe zaskoczenie, że nigdy nie przejawiałam takich skłonności, dopiero przy Niej obudziło się to we mnie. Jestem pewna, że to miłość na całe życie, pasujemy do siebie absolutnie pod każdym względem i uzupełniamy się idealnie. Kiedy tylko ją widzę, nie mogę pohamować uśmiechu ? To nie jest "jakaśtam" wirtualna miłość (nie mam nic przeciwko takim kontaktom czy związkom, chcę tylko podkreślić, że znamy się i kontaktujemy nie tylko przez Internet), to jest prawdziwe uczucie, dla którego jestem w stanie zostawić tutaj, w Polsce, wszystko i przenieść się do Niej. Gdyby rodzina tego po prostu nie akceptowała, jeszcze bym to jakoś zniosła, ale oni piętrzą przede mną problemy i utrudniają mi w każdy możliwy sposób. Zdarzało się już, że babcia razem z matką wyłączały mi korki, kiedy z Nią rozmawiałam. Na nic prośby, na nic groźby. Wszystko skończy się chyba zerwaniem kontaktów, kiedy do Niej wyjadę, jeśli oni nie zmienią podejścia. Zawsze miałam wsparcie w moim ojcu, a teraz?
Teraz nawet na mnie nie spojrzy. Niewiele trzeba było, by wyparł się córki. Na początku moja miłość była traktowana jak młodzieńcza fanaberia, ale kiedy okazało się, że to naprawdę poważny związek, po prostu mnie odrzucił. Jedyne osoby, które jeszcze ze mną normalnie rozmawiają, to moje siostry. Próbowały jakoś przekonać rodzinę, ale nic z tego - są nieugięci. W ten sposób jeszcze trudniej mi znosić rozstanie z ukochaną. Pomocy! Co mam zrobić? Starać się ich jakoś przekonać, żeby mnie nie skreślali czy po prostu odpuścić, wyjechać i utracić kontakt z nimi? Nie chciałabym tego, ale jeśli oni się nie zmienią...?