yoko0202
07.10.08, 09:37
dlaczego właściwie w nich tkwicie?
ja tkwię, ale nie wiem dlaczego.
Nie oczekuję bynajmniej, żeby ktoś z forum wytłumaczył mi moje
powody:) ale chciałabym usłyszeć Wasze historie i może jakoś
sprowokować się do kolejnych przemyśleń.
czerwona lampka zapalała mi się już dawno; minęły pierwsze
uniesienia; na dzień dzisiejszy mieszka u mnie facet, którego ledwo
toleruję, nasze życie to marazm bez namiętności, zero wspólnych
pasji, planów, perspektyw na przyszłość
przyziemne powody bycia razem odpadają: nie mamy ślubu, mamy dzieci
z poprzednich związków, ale nie wspólne; jestem niezależna
finansowo, w zasadzie od lat liczę tylko na siebie.
po kilku latach razem, skłaniam się ku opinii, że przyzwyczajenie to
straszna i destrukcyjna siła, a może to strach przed samotnością??
Może to strach, że zrobiłabym głupotę? Może to tak ma być – 1,5 roku
bajki, i męka przez kolejne 50 lat, a ja liczę na cuda??? Może
jestem dziwna, nietolerancyjna, skrzywiona i szukam ideału, którego
nie ma???
Ostatnio zapytałam sama siebie, czy gdybym była o 10 lat młodsza to
bym odeszła? – na 99% tak... zawsze jakaś wskazówka heh…
Jak jest u Was? Co Wami kieruje, że tkwicie w związku, w którym nie
jesteście szczęśliwi?