Działaczka?Czy to co robię nie jest chore?

IP: *.chello.pl 19.10.03, 08:10
Od kiedy pamietam, zawsze było mnie wszędzie pełno. Miałam wiele zajec,angażowałam się w rózne przedsięwzięcia.
W podstawówce byłam chyba 8 lat przewodniczącą klasy, działałam w samorządzie szkolnych, w liceum w harcerstwie, na studiach byłam wszystkie te lata starościną roku, dziłałam w studenckich organizacjach. Pod koniec studiów wyszłam za mąż, urodziłam 2 dzieci i na "chwilę" może na 3 lata trochę przystopowałam, ale jak dzieci zaczęły chodzić do przedszkola, zaangażowałam się w zycie przedszkola, teraz, kiedy obydwoje są w szkole działam w szkole.
Przez cały ten czas pracuję w domu, a nawet, jesli coś mam poza domem dostosowuję to do tego,żeby móc "działac". Czasem działam społecznie, ale czasem po prostu robię coś dla rodziny bliższej i daleszej, załatwaim coś przyjaciołom lub znajomym. Sprawy małe , ale i wielkie.
Maż też jest dość aktywny, ale ostatnio, zwrócił mi delikatnie uwagę,że trochę za bardzo się angażuję w niektóre sprawy (tu chodziło akurat o szkołe dzieci).
Moja mama chodzi za mną od wielu lat krok w krok,żebym nie robiła tyle , bo się wykończę fizycznie.
A ja działam dalej, znów coś sobie wymysliłam... Tyle,że zaczęłam się zastanawiać po co to robię. Czasem rzeczywiście za duzo, ale ja to lubię.
Żyję jak w amoku. Telefony brzęczą, ja biegam po mieście i ciągle coś załatwiam lub się z kimś spotykam.
Staram się weekendy mieć zawsze dla rodziny, tego razem z mężem przestrzegam. Ale w tygodniu szaleję. Tak zorganizowałam dzieciom zajęcia,że nie raczej nie odczuwają,że mnie nie ma. Rano jestem z nimi w domu, a chodzą na 2 zmianę, potem po szkole mają dodatkowe zajęcia, więc podobnie jak ja, zaczynają być aktywne. Od razu zaznaczam,że same wybrały zajęcia.
Co gorsza zauważyłam,że starsze dziecko też idzie w moje slady...
No własnie. Czy takie zachowanie nie jest chore? Nie robię tego,żeby się pokazać, nie robie,żeby coś komuś udowodnić. Jedyna rzecz, która mi przychodzi do głowy, to to,że w ponieważ rodzice moi sie rozwiedli jak byłam w 1 klasie szkoły podsawowej, i byłam wtedy jedynym takim dzieckiem, czułam się gorzej od innych i chciałam swoim zaangażowaniem się dowartośiować. Ale to było 25 lat temu.
Teraz nie muszę teraz nic nikomu udowadniać, ale lampka mi się po rozmowie z mężem zapaliła, czy aby na pewno te moje aktywne życie nie jest takim ukrytym niedowartościowaniem.
Napiszcie proszę czy spotkaliscie się z czymś takim. Mnie mija na trochę jak mi coś nie wyjdzie, ale w miarę szybko znajduję sobie coś innego.
I teraz co gorsza w takie zycie wciągam dzieci. Narazie im się tak podoba, ale może tylko tak mówią. Mąż ma taką pracę,że jest dużo w ciągu dnia poza domem o niektórych moich akcji nie widzi.
Może rzeczywiście przesadzam. Ludzie, którzy mnie znają pytają, skąd ja mam siłę na to. Nie wiem. Nie uważałam siebie nigdy za perfekcjonistkę, bo w domu jestem straszny bałaganiarz, ale niedawno ktos mi powiedział,że perfekcjonizm, a nieporządek, nie jednak nie to samo.
Może macie jakies pomysły, czy to normalne tak sie ciągle w cos angażować. może sprawa temperamentu, albo czegoś innego.
    • Gość: antonina Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? IP: *.energis.pl 19.10.03, 12:36
      nie wiem, jak jest u Ciebie.
      Ale ja mam potrzebę czuc się potrzebna. jesli robie cos dla innych, choc mam
      swiadomosc, ze to jest tez dla mnie, bo sprawia mi przyjemnosc, to czuje sie
      usprawiedliwiona. Trudno to wyjasnic. czuje sie wtedy "w porządku", pomimo, ze
      mam swiadomosc, ze wykraczam zdecydowanie poza standart i angazuje sie w zycie
      innych bardziej niz inni.
      Mi to poprawia samoocenę. jakbym nie byla dosc dobra po prostu. musze cos
      zrobic, zeby to udowodnic. jak minie mi dzien w ktorym niewiele sie innym
      przydalam, czuje sie z tym zle, jakby niewygodnie, jakbym nie zapracowala sobie
      na swoje szczescie. Bo bardzo doceniam swoje zycie. Widze, ze mam lepiej niz
      inne kobiety w mojej sytuacji. Moze w ten sposob czuje potrzebe "splacenia"
      tego?

      NO i perfekcjonizm we wszystkim, wyznaczanie sobie poprzeczki duzo wyzej niz
      innym. POlaczony, do niedawna, z chaosem domowym jesli chodzi o porządek.
      Ja odnalazlam rozne kluczyki do siebie skupiajac sie na porzadku w domu. bo
      jesli angazuje sie w rozne sprawy kosztem balaganu, to znaczy, ze uciekam przed
      czyms w domu. I powoli odgruzowalam wszystko, zajelo mi pol roku zmiana
      przyzwyczajen- z biegnajacej, roztrzepanej, rzucajacej w polowie jakas
      czynnosc, by odebrac telefon, czy po cos pobiec i zajac sie tym, co zastane w
      drugim pokoju.
      Wypracowalam sobie swiadome rytualy- rano po kolei robie to ,to ,to. sciele
      lozka, lazienka, wstawiam pranie, sniadanko. wieczorem tez. jestem
      zorganizowana, a nigdy nie wierzylam, ze to mozliwe. dom lsni. wyrzucilam,
      oddalam tony rzeczy, ktore trzymalam "na wszelki wypadek". Nagle skonczyly mi
      sie dykteryjki do opowiadania w stylu- wybieglam z domu i okazalo sie, ze
      zapomnialam dokumentow i zlapal mnie policjant..blabla. zawsze mialam rozne
      wesole przygody, ktorymi zabawialam towarzystwo, a ktore opieraly sie na moim
      robieniu tysiaca zeczy na raz i roztrzepaniu.

      I proces sprzatania w domu , rozlozony w czasie, by mnie nie przeosl, tylko
      odbywal sie wlasnie stopniowo, krok po kroku, stal sie procesem sprzatania w
      glowie.
      Odkrylam swoje prywatne przyczyny, dla ktorych uciekam, dla ktorych udowadniam
      wciaz, ze jestem cos warta. Dla ktorych nie umiem odmowic nikomu, kto mnie o
      cos poprosi, chocby ewidentnie odbywalo sie to kosztem moich spraw, moich
      finansow, etc.
      Ucze sie sluchac siebie...w spokoju i ciszy i przestrzeni, czystej przestrzeni,
      ktora mam wokół siebie.

      Tak to u mnie jest..
      Nie wiem, czy przyda się ta opowiesc Tobie :)
      Ale nawet jesli nie, to na liscie rzeczy do zrobienia bedzie pewnie
      podziekowanie mi za odpowiedz, prawda?
      hihi
      pozdrawiam :)

      • malvvina Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? 19.10.03, 12:59
        dobrze ci sie ta lampka zapalila :-)
        zadbaj o siebie i rodzine potem o innych
        zaczelas myslec - kontynuj
        chyba dasz sobie sama rade :-)
        • Gość: Akywistka Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? IP: *.chello.pl 19.10.03, 16:48
          Bardzo dziękuję za odpowiedź.
          Tak, to prawda. Lampka mi się zapaliła. Ja co prawda robię wiekszość z tych spraw głównie dla rodziny i siebie, ale chyba za dużo.
          Antonino, jak Ty to zrobiłaś,że potrafiłaś powywalać zbędne rzeczy. Ja już od pół roku próbuję to robić, ale ciągle za mało.
          Do tego ,że łatwiej byłoby mi żyć ( i działać , hihihi), gdyby było wokół mnie mniej przedmiotów( papiery, ważne karteczki itp). Ale jak to zrobić?



          • Gość: antonina Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? IP: *.energis.pl 19.10.03, 22:26
            www.flylady.net

            znalazlam stronę internetową dla kobiet w naszym typie...wszystkie tam opisują
            takie historie. I zalozycielka strony opracowala system organizacyjny dla
            kobiet, ktore są przekonane, ze nie potrafią się zorganizowac, i nie potrafią
            miec porządku w domu, bo są przeciez tak zabiegane...

            cudowne jest to, ze mam tysiąc razy więcej czasu dla siebie i na moje
            zabieganie, poniewaz nie biegam w amoku, tylko spokojnie przemieszczam sie z
            planem, co po kolei mam zrobic.

            to najprostszy i najbardziej efektywny system na swiecie :)
            i W ZYCIU bym nie uwierzyła, ze moj dom moze wyglądac jak z magazynu "dom i
            wnętrze", bo raczej wyglądał zawsze jak po włamaniu, podczas ktorego
            przetrząsnięto kazdy zakamarek...

            Chodzę wciąz po tych przestrzennych wnętrzach i nie mogę uwierzyć ,ze to moje
            mieszkanie :)
            Nikt ze znajomych tez nie moze sie nadziwic...byłam znanym chomikiem. papiery
            mam cudownie posegregowane i zawsze wiem, gdzie czego szukac.

            co za ulga! co za spokoj! moje dziecko ma piękny porządek w pokoju i lubi
            sprzątac!!! bo zna system, ktory pozwala utrzymac porządek.

            Tylko takie balaganiary jak ja mogą zrozumiec CO TO ZA ROZNICA :).

            POzdrawiam :)
        • filut Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? 19.10.03, 17:07
          malvvina napisała:

          > dobrze ci sie ta lampka zapalila :-)
          > zadbaj o siebie i rodzine potem o innych
          > zaczelas myslec - kontynuj
          > chyba dasz sobie sama rade :-)

          Święte słowa wystukała Malvvina! Sam bym lepiej nie napisał.

          Dodam tylko truizm: życie można tylko raz przeżyć. Aktywistko, czyń wiele
          dobrego innym, ale siłę czerpać będziesz tylko z więzi rodzinnych.
          Pozdrawiam
          2x starszy Fil
          • yagnieszka Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? 19.10.03, 17:17
            Aktywistko - tylko tacy ludzie jak Ty naprawde cos zmieniaja, "pchaja" swiat do
            przodu. Jezeli Twoje dziecko idzie w Twoje slady, to tylko znak, ze wcale nie
            zaniedbujesz rodziny a wrecz przeciwnie. Ja zyje z kims takim jak Ty i czesto
            sie wkurzam, ze mamy malo czasu dla siebie, ze "rodzina cierpi" itd. ale tak
            naprawde, naprawde, w glebi serca jestem strasznie dumna z poczynan tej mojej
            drugiej polowy, wspomagam jak umiem i moge, uwazam, ze wszelkie dzialania
            spoleczne sa jak najszlachetniejsza forma bycia z ludzmi. Mieszkam na
            kanadyjskiej wsi i wiele spraw, ktore zostaly tu zalatwione dla ulatwienia zycia
            naszej spolecznosci, zdarzylo sie wylacznie dzieki spolecznemu zaangazowaniu
            doslownie kilku osob - tych, ktorym "sie chcialo". Jesli masz taki "drive",
            jesli jest to dla Ciebie wazne, Twoje dzieci docenia to i beda nasladowac - ta
            Twoja energia i chec dzialania sa czescia wychowania jakie Im dajesz. W Polsce
            nigdy sie az tak nie docenialo dzialan spolecznych, pewnie dlatego ze "prace
            spoleczne" byly obowiazkowe i kojarzyly sie z idiotyzmami PRL-u ale w tzw.
            "normalnym" swiecie - wolontariusz dzialajacy spolecznie jest doceniany i
            szanowany. Kazdy z nas, kto potrafi zarobic na chleb i zajac sie rodzina a ma
            jeszcze godzine-dwie tygodniowo, chetnie poswieci ten czas dla innych. To daje
            wiecej satysfakcji niz wiele innych dzialan.
            Z glebokim szacunkiem Cie pozdrawiam.
    • malvvina Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? 19.10.03, 17:23
      taaa, to swietnie ale wyrazenia "wykoncze sie fizycznie" i "zyje w amoku"
      dzwonia jak alarm




      Moja mama chodzi za mną od wielu lat krok w krok,żebym nie robiła tyle , bo
      się wykończę fizycznie.
      A ja działam dalej, znów coś sobie wymysliłam... Tyle,że zaczęłam się
      zastanawiać po co to robię. Czasem rzeczywiście za duzo, ale
      ja to lubię.
      Żyję jak w amoku. Telefony brzęczą, ja biegam po mieście i ciągle coś
      załatwiam lub się z kimś spotykam.
    • komandos57 Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? 19.10.03, 22:37
      Gość portalu: Aktywistka napisał(a):


      > W podstawówce byłam chyba 8 lat w jednej klasie.
      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXx
      ile jeszcze nikow masz tragiczny pojebie? gosciu,spierdalaj spod mojego drzewa
      • Gość: Aktywistka Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? IP: *.chello.pl 20.10.03, 07:59
        Proszę,żebyscie nie reagowali na tego typu odpowiedzi.
    • hellio Re: Działaczka?Czy to co robię nie jest chore? 20.10.03, 13:50
      Aktywistko Droga!A czy Tobie z tym dobrze? Proszę się zatrzymać w biegu,
      zastanowić, i odpowiedzieć na pytanie: tak czy nie? Bo jeżeli Tobie z tym
      dobrze a nikomu nie robisz krzywdy to jest to jak najbardziej normalne,
      sensowne, pożądane i w porządku. Jeżeli nie, a mimo wszystko to robisz to
      dlaczego? No, to może być trudno odpowiedzieć, ale możesz spróbować.
      Z Twojego listu wynika, że masz jakieś wątpliwości. Piszesz "CO GORSZE wciągam
      w to dzieci","mąż zwrócił mi delikatnie uwagę", "mama... boi się, że się
      wykonczę". Samo to, że napisałaś tego posta, świaddczy o wątpliwościach. Czy to
      są Twoje wątpliwości, czy czyjeś? Bo jeżeli czyjeś, to ten ktoś ma problem. A
      jeżeli Twoje, to Ty. Ale cóż to za pomysł, żeby obcych ludzi pytać jaki? Ty
      sama jak się zmobolizujesz, to będziesz umiała ten problem nazwać (jeśli,
      podkreślam, on jest). My możemy trzymać kciuki, co ja na przykład z
      przekonaniem robię. I pozdrawiam serdecznie, H
Pełna wersja